Koronawirus: Fake newsy i teorie spiskowe, czyli wszystko, czego o koronawirusie wiedzieć nie musicie

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Jak to zawsze bywa z czymś, co trudno nam pojąć, wytłumaczyć sobie, zrozumieć, także pandemia zrodziła dziesiątki teorii spiskowych, niedomówień, a nawet zwykłych kłamstw, które krążą w przestrzeni publicznej. Liczba nieprawdziwych informacji poraża, zwłaszcza w mediach społecznościowych.

Właściwie trudno się temu dziwić, bo żyjące pokolenia nie miały jeszcze do czynienia z czymś, co krąży w powietrzu i potrafi zabić bez ostrzeżenia.

- To działa na zasadzie: „Na kogo wypadnie, na tego bęc” - na zasadzie, słowem, „rosyjskiej ruletki”. Niby stan wojenny wywoływał jakieś lęki, które ludzie mojego pokolenia ciągle mają w pamięci - ale tam jednak były wyraziste, chociaż wredne często reguły. Wiadomo było, że jeżeli człowiek podda się presji władzy, jeśli będzie żył mniej więcej zgodnie z jej dyrektywami, przetrwa bezpiecznie. Oczywiście nie wszyscy wybierali taką postawę, inaczej tkwilibyśmy do tej pory w komunizmie. Teraz natomiast nie mamy na zarazę żadnej recepty, ona się wydaje złem metafizycznym i niepojętym, obnażającym całą naszą bezsilność - i systemów, i pojedynczych ludzi. Daje nam przy tym bez osłonek lekcję brutalną - mówił mi ostatnio prof. Zbigniew Mikołejko, filozof, pisarz, poeta.

NASZE WYWIADY:

Być może ta bezsilność właśnie sprawiła, że wokół koronawirusa urosła cała masa nieprawdziwych, często sensacyjnych hipotez, które nie mają nic wspólnego ze stanem faktyczny.

I tak, właściwie od dnia, w którym świat dowiedział się o tajemniczym wirusie szalejącym w Chinach, w sieci pojawiły się informacje o laboratorium w okolicy miasta Wuhan, a więc w epicentrum zarazy. „The Washington Times” opublikował nawet artykuł, którego autorzy twierdzili, że wybuch epidemii jest związany z badaniami prowadzonymi przez Instytut Wirusologii w tym mieście. Powoływał się przy tym na opinię byłego członka izraelskich służb specjalnych. „The Washington Post” skonfrontował słowa Izraelczyka z licznymi ekspertami, którzy stwierdzili, że genom wirusa nie wskazuje, że jest on tworem sztucznym. Profesor MIT Vipin Narang stwierdził nawet w tweecie, że jeśli koronawirus miałby być bronią biologiczną, to bardzo źle skonstruowaną - wirus ma stosunkowo niską śmiertelność i zbyt łatwo się rozprzestrzenia, aby mógł być skuteczny.

- To bzdura i to podwójnie, bo po pierwsze, to laboratorium powstało właśnie po epidemii SARS i MERS, aby badać wirusy z tego regionu, a po drugie zbadano sekwencję genomu wirusa i jest to efekt naturalnej mutacji. Nie da się wprowadzić obcych genów do wirusa bez śladu, a 25 izolatów zostało przebadanych i nic nie wskazuje, aby tak się stało - mówił i już kilka tygodni temu dr Paweł Grzesiowski, lekarz pediatra, immunolog, doktor nauk medycznych, nauczyciel akademicki w Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Ale jak to z teoriami spiskowymi bywa, niektórzy mimo zapewnień ekspertów, że nie są prawdziwe, wierzą w nie bezgranicznie. Informacja o „wypuszczeniu” wirusa z chińskiego laboratorium żyła już zresztą swoim własnym życiem. Miała też kilka wersji. Jedna zakładała, że wirus został z niego wypuszczony celowo, aby sprawdzić jego siłę rażenia, inna, że zwierzęta z laboratorium trafiły na targowisko w Wuhan, a stamtąd wprost na talerz „pacjenta zero”.

Druga strona nie pozostała dłużna - już jakiś czas temu chińscy internauci i eksperci apelowali o więcej szczegółów na temat tego, czy laboratorium w Fort Detrick koło Waszyngtonu zamknięto z powodu koronawirusa. Zamknięcie amerykańskiej placówki miało, według ich wiedzy, zbiec się w czasie z wybuchem epidemii. Oficjalna agencja informacyjna Xinhua zasugerowała delikatnie, że epidemia wprawdzie rozpoczęła się w Chinach, ale to nie oznacza, że COVID-19 pochodzi właśnie stąd, a rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian napisał nawet na Twitterze, że „może to armia USA” sprowadziła koronawirusa do Wuhan.

Już mniej oficjalnie, w sieci, krąży teoria, że to Amerykanie mieli użyć broni biologicznej, aby osłabić chińską gospodarkę. Chiny są przecież mocarstwem, największym konkurentem Stanów Zjednoczonych, a Donald Trump od miesięcy walczy z chińskimi markami, które zdobywają światowe rynki. Pasuje? Pasuje!

Z gatunku teorii, w których za pandemią stoją politycy jest jeszcze jedna, według której rząd wykorzystuje epidemię koronawirusa do tego, aby zwiększyć możliwość inwigilacji ludności. Płacimy przecież kartami płatniczymi, a tym samym łatwiej nas śledzić przez rodzime, czy obce wywiady.

Amerykańscy miłośnicy teorii spiskowych uważają, że epidemia koronawirusa nieprzypadkowo zbiegła się z procesem impeachmentowym Donalda Trumpa.

Jordan Sather, znany w kręgach „informacji alternatywnej” twierdzi, że rozprzestrzenienie choroby było zaplanowane i celowe. Co więcej, związek z epidemią ma mieć Fundacja Billa i Melindy Gatesów, która rzekomo dofinansowuje badania nad koronawirusem. Instytut Pirbrigh, który faktycznie otrzymuje dotacje z tej fundacji, wystosował sprostowanie, że naukowcy, owszem, zajmują się badaniami, ale nad wirusowym zapaleniem oskrzeli.

NASZE WYWIADY:

Tłumaczenia tłumaczeniami, ale pewnie spora część mieszkańców Ziemi w tę teorię wierzy. W 2014 nakładem Oxford University Press ukazała się książka „American Conspiracy Theories” autorstwa Josepha E. Uscinskiego i Josepha M. Parenta. Badacze doszli do wniosku, że zwolenników teorii spiskowych można znaleźć wśród osób w każdym w wieku, o różnej płci, narodowości, zamożności, przekonaniach politycznych, stopniu wykształcenia i statusie zawodowym. Skłonne do przyjmowania teorii spiskowych są, zdaniem autorów książki, zarówno osoby o poglądach lewicowych, jak i prawicowych. Osoby o poglądach lewicowych wierzą bardziej w to, że media i partie polityczne są sterowane przez bogatych kapitalistów i korporacje, zaś konserwatyści, że wspomniane podmioty są kontrolowane przez naukowców i lewicę. Josepha E. Uscinskiego i Josepha M. Parenta zauważyli również, że odsetek wierzących w teorie spiskowe różni się u osób o różnym wykształceniu: wśród tych badanych, którzy nie ukończyli amerykańskiego odpowiednika szkoły średniej, 42 procent miało predyspozycje do wiary w teorie spiskowe, zaś wśród osób, które ukończyły studia, odsetek ten wynosił 23 procent. Badacze myślenia spiskowego są też zgodni co do funkcji pełnionych przez teorie spiskowe - pozwalają na łatwe wyjaśnienie nieprzyjemnych zdarzeń, takich jak kryzysy czy epidemie właśnie, oraz zapewniają poczucie bezpieczeństwa.

I tak, jakiś czas temu amerykańskie media społecznościowe obiegł krótki, nakręcony telefonem filmik z nowojorskiego szpitala Brooklyn Hospital Center, na którym widać spokojną jak w zwykły dzień pracę pracowników placówki. Autorem nagrania jest były reporter telewizji informacyjnej Fox News Todd Starnes. Na Twitterze i Facebooku film miał ponad 2 mln odsłon i zainicjował spiskową teorię, w myśl której pandemia koronawirusa w ogóle nie ma miejsca, jest manipulacją mediów głównego nurtu i systemu opieki zdrowotnej, który ma w ten sposób próbować wpłynąć na władze w sprawie różnych żądań pracowniczych. Następnego dnia kierownictwo Brooklyn Hospital Center wydało oświadczenie, że materiał Starnesa jest zmanipulowany i jako dowód pokazali film z dziedzińca szpitala, na którym trumny z ciałami zmarłych na COVID-19 są umieszczane w dziewięcioosiowej ciężarówce.

Nie wiadomo, czy pod wrażeniem filmiku była Viola Kołakowska, celebrytka, znana głównie z tego, że jest matką dzieci Tomasza Karolaka. W każdym razie Kołakowska za pośrednictwem mediów społecznościowych informuje swoich fanów, że nie ma testów na koronawirusa, bo też pandemia w ogóle nie istnieje. Jarosław Jakimowicz, aktor, znany z roli w „Młodych Wilkach” początkowo nawoływał, by nie bagatelizować wirusa, który od kilku tygodni zabija tysiące osób, ale potem zmienił front i zamieścił na jednym ze swoich profili zdjęcie szczepionki.

„Złamie się nam psychę, a później zaaplikuje cudowną szczepionkę” - napisał, sugerując, że za pandemią stoją jakieś polityczno-bieznesowo-naukowe siły.

ZOBACZ TEŻ INNE INFORMACJE O EPIDEMII KORONAWIRUSA SARS-CoV-2:

Są teorie spiskowe, które za wszystko, co złe obwiniają nowe technologie. I tak sieci 5G mają stać za pożarami w Australii, a teraz - za pandemią. W mediach społecznościowych pojawiły się posty, które łączyły wczesne wprowadzenie technologii 5G w Wuhan z powszechnym „zniszczeniem układów odpornościowych i zwiększenia zapadalności na koronawirusa”. Problem w tym, że naukowcy nic o tym nie wiedzą, w każdym razie nie znajdują żadnego związku między zarazą, a nowymi technologiami. Chorzy są również tam, gdzie sieć 5G nie istnieje.

Nie próżnują także antyszczepionkcy, na ich profilach pojawiają się informacje, że koronawirus może być wyleczony olejkami eterycznymi, witaminą c, słoną wodą, a nawet rozcieńczonym wybielaczem. Teoria, która mówi, że skutecznym lekiem na chorobę wywoływaną przez koronawirusa jest witamina C podawana dożylnie w dużych dawkach wzięła się stąd, że chiński szpital opublikował wpis, w którym mówi, że właśnie w ten sposób udało się wyleczyć jednego pacjenta. Ten mit rozwiał w rozmowie z WP Tech dr hab. Ernest Kuchar z Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. Ekspert chorób zakaźnych powiedział, że jeszcze nigdy witamina C nie pomogła na chorobę zakaźną, a przyjmowanie jej w dużych ilościach jest niebezpieczne dla zdrowia.

Kolejny fake news - na walkę z koronawirusem pomaga picie ciepłej wody, a w ogóle wirusa zniszczy wysoka temperatura i upały, które pewnie pojawią się latem.

- To bzdura! Niech ci, którzy tak twierdzą, sprawdzą, w jakiej temperaturze ten wirus żyje - w nas w temperaturze 36,6 stopni Celsjusza. To dlaczego ma zniknąć, jak będzie 20 czy 30 stopni? Nie ma takiej opcji. To są wymysły ludzi, którzy patrzą z nadzieją, że niebezpieczeństwo minie późną wiosną czy latem. Oczywiście, na powierzchniach wirus będzie żył krócej, to zostało już wyliczone: koronawirus w 4 stopniach Celsjusza żyje miesiąc, a w 20 stopniach - dwa dni. Z całą pewnością przy wyższych temperaturach wirus na świeżym powietrzu będzie żył krócej, więc ta zakaźność będzie mniejsza. Ale w 80 procentach zarażamy się drogą kropelkową, co ponad wszelką wątpliwość wykazali Chińczycy, czyli zarażamy się, chuchając na siebie - a tu wysoka temperatura nie ma żadnego znaczenia. Jeśli ktoś chory kichnie, będzie kasłał na kogoś zdrowego z małej odległości, to nie ma żadnego znaczenia, że panuje upał - ta osoba się zarazi i tyle - mówił mi dr Paweł Grzesiowski, który nie krył zresztą irytacji szerzącymi się w sieci, ale nie tylko, bzdurami.

Jest też teoria dość makabryczna, która zakłada, że istnieje grupa ludzi chcąca kontrolować populację naszej planety i zapobiec zjawisku starzenia się społeczeństw. Stąd koronawirus, który największe spustoszenie szerzy wśród ludzi starszych i tych schorowanych.

Problem teorii spiskowych i fałszywych informacji związanych z koronawirusem jest spory, może dlatego, że pandemia szerzy się już na wszystkich kontynentach, ma zasięg ogólnoświatowy. W każdym razie już w połowie marca „Financial Times” dotarł do raportu opracowanego w instytucjach Unii Europejskiej o rosyjskiej dezinformacji w temacie koronawirusa, w raporcie poziom fałszywej propagandy określono jako „znaczący”.

NASZE WYWIADY:

Z badań wynika, że rosyjskie, prokremlowskie media prowadzą „kampanię dezinformacyjną”, która ma na celu zaostrzenie kryzysu w krajach UE, związanego z pandemią.

Propaganda skierowana jest głównie do krajów europejskich, takich jak Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania poprzez oddziały mediów rosyjskich nadające w tych językach. Według raportu celem propagandy kremlowskiej jest zasianie strachu przed epidemią, niewiary w możliwość skutecznego jej zwalczenia przez służbę zdrowia, teorii spiskowych dotyczących pochodzenia wirusa (jakoby miałby być bronią biologiczną).

Wszystko to ma na celu wywołanie i utrzymywanie niepokojów społecznych, a nawet paniki w krajach Unii. Zdaniem dyplomatycznej służby UE, jest to próba destabilizacji krajów unijnych od wewnątrz.

Z raportu wynika, że nadrzędnym celem dezinformacji Kremla jest zaostrzenie kryzysu zdrowia publicznego w krajach zachodnich, w szczególności poprzez podważenie zaufania publicznego do krajowych systemów opieki zdrowotnej. To ma za zadanie utrudnić skuteczną reakcję na wybuch pandemii.

Jak pisze „Financial Times”, UE odnotowała prawie 80 przypadków dotyczących dezinformacji związanej z COVID-19. I wszystko wskazuje, że rozsiewaniem dezinformacji w mediach społecznościowych zajmują się zawodowe podmioty. Z raportu wynika bowiem, że rosyjskie fałszywe konta indywidualnych osób oraz konta podmiotów rosyjskich, które wcześniej publikowały na temat protestów w Syrii czy protestów „żółtych kamizelek” we Francji teraz zmieniły się w „narzędzia do rozsyłania dezinformacji na temat koronawirusa w języku angielskim, hiszpańskim, włoskim, niemieckim i francuskim”.

Jakie główne narracje pojawiają się w rosyjskiej propagandzie? Według raportu, który cytuje „Financial Times” są to np. pogłoski, jakoby wirus COVID-19 został wytworzony w laboratoriach przez człowieka jako rodzaj broni biologicznej. Inna narracja - skierowana do Włochów - mówi o tym, że ani włoskie ani międzynarodowe władze nie będą sobie w stanie poradzić z pandemią. Media rosyjskie - poprzez takie tuby Kremla, jak obcojęzyczne wydania „Russia Today” - chwalą natomiast działania Władimira Putina w kwestii walki z koronawirusem. Pojawia się również narracja, jakoby kapitalistyczny Zachód miał próbować zarabiać na wirusie. Prokremlowska pandemiczna polega na „stosowaniu dziesiątek różnych i często sprzecznych narracji, które są rozpowszechniane za pośrednictwem oficjalnych kanałów, a także online i mediów społecznościowych” - informuje raport europejskiej agend. „Kampania ma na celu wzmożenie zamieszania, paniki i strachu oraz uniemożliwienie ludziom dostępu do wiarygodnych informacji o wirusach i regulacjach dotyczących bezpieczeństwa publicznego. Wysiłki te są zgodne z szerszą strategią Kremla polegającą na próbie zdestabilizowania europejskich społeczeństw od wewnątrz poprzez wykorzystanie ich słabości i podziałów” - głosi dokument, cytowany przez „Financial Times”.

Wiele służb na świecie, w tym amerykańskie, już od dawna informują o zorganizowanych kampaniach dezinformacyjnych prowadzonych przez prokremlowskie podmioty. Według ekspertów, rosyjskie podmioty próbowały wpływać na nastroje przed wyborami prezydenckimi w USA, czy też np. przed referendum brexitowym w Wielkiej Brytanii. Ich celem jest zazwyczaj spolaryzowanie społeczeństw, promocja postaw i emocji skrajnych, wpojenie przekonania o słabości instytucji zachodnich i potędze Rosji.

ZOBACZ TEŻ:

Bo, umówmy się, teorie spiskowe, mogą być świetnym narzędziem w rękach obcych wywiadów.

- W czasach kryzysu wywiad działa na zwiększonych obrotach. A w czasach tak wielkiego kryzysu i takich wydarzeń, jakich jesteśmy właśnie świadkami, działa na najwyższych obrotach. To jest czas, kiedy służby wywiadowcze, ośrodki analityczne współpracujące z wywiadami, są rozgrzane do czerwoności. Można pokusić się i o taką opinię, że nawet jeśli czasami nie pracują na wysokich obrotach, to po to właśnie są utrzymywane przez państwo, bo kiedyś może nadejść taka właśnie sytuacja, z jaką teraz mamy do czynienia. Praktycznie jesteśmy w stanie wojny. I to wcale nie takiego nowego typu. Za czasów zimnej wojny, wojny bakteriologiczne, chemiczne były elementem gorącego konfliktu. Związek Radziecki, Stany Zjednoczone i inne państwa przygotowywały się na to. Wiem o tym, bo mój ojciec był chemikiem wojskowym i zajmował się tymi sprawami - mówi nam ostatnio Vincent V. Severski, były oficer wywiadu, pisarz.

W co wierzyć? Komu ufać? Wydaje się, że najcenniejszy w czasach pandemii bywa zdrowy rozsądek, a obok niego opinie uznanych fachowców i ekspertów, którzy od tygodni jasno i klarownie tłumaczą historię koronawirusa.

Współpraca: Kacper Rogacin

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

wiele spiskowych teorii z fake okazywało się prawdą. ot np . fake nius, że socjalizm obalił elektryk a nie sijajej.

50% ludzi gdyby nie pośrednictwo pośrednictwa pośrednictwa pośrednictwa.... nie miało by żadnej pracy a korporacje chcą zielonego światła na bezzałogowe fabryki co spowoduje utratę pracy kolejnych 5-15% ludzi. Przy likwidacji całkowicie nierentownego samochodowego transportu dalekobieżnego z 10 % ..... Eliminacja 40% ludzi to na pewno fake ?

Dodaj ogłoszenie