Konkurs Chopinowski 2021. Joanna Bokszczanin: Bruce Liu od początku był faworytem nie tylko jury, ale i publiczności

Anita Czupryn
Anita Czupryn
Wojciech Grzędziński/NIFC
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Udało nam się obronić dotychczasowy kształt Konkursu Chopinowskiego i zorganizować go tak, jak dotychczas, czyli w Sali Filharmonii Narodowej wypełnionej po brzegi publicznością – mówi Joanna Bokszczanin, kierownik Biura Konkursu Chopinowskiego Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.

Dlaczego tak długo czekaliśmy na werdykt jury, jeśli i tak Konkurs Chopinowski zwyciężył Bruce Liu, artysta od początku uznawany za faworyta?

Tak, rzeczywiście Bruce Liu był od samego początku Konkursu faworytem nie tylko jury, ale także publiczności, która obdarzała go po każdym kolejnym jego występie dużymi owacjami. Dlatego też laureat pierwszej nagrody został szybko wskazany. Więcej problemów przysporzyło jurorom wytypowanie laureatów kolejnych nagród, a to z powodu niewielkich różnic punktowych.

Jak głosują jurorzy? Wiadomo, że juror nie ocenia swojego studenta, ale co jeszcze jest ważne przy procedurze oceniania? Czy dowiemy się, jak kto głosował?

Sposób pracy jury określa regulamin. Indywidualne oceny każdego z jurorów, zapisane na kartach ocen, przeliczane są na wskaźniki ocen pozytywnych każdego pianisty i średnie ocen punktowych i na zakończenie każdego z etapów przedkładane jurorom w formie rankingu, bez nazwisk. Po decyzji (w formie głosowania), ile osób z listy rankingowej zostanie zakwalifikowanych do kolejnego etapu, powstaje lista osób dopuszczonych, jednak w kolejności alfabetycznej. Jurorzy, podobnie jak pianiści i publiczność, dopiero na końcu konkursu mogą dowiedzieć się, jakie były oceny poszczególnych pianistów. Regulamin dopuszcza ujawnienie wszystkich ocen po zakończeniu konkursu. Decyzję o tym czy i ewentualnie, kiedy zostaną ujawnione wyniki głosowani, podejmie dyrektor Konkursu.

Co dla Pani było najbardziej wyjątkowe podczas tego Konkursu?

Myślę, że wielki entuzjazm, który towarzyszył zarówno uczestnikom Konkursu, jak i publiczności. Fakt, że wszyscy razem mogliśmy spotkać się na żywo w sali koncertowej w tak trudnych dla wykonawców czasach i po tak długim okresie, i po tak długim okresie zamknięcia, jest naprawdę wyjątkowy.

Czy można powiedzieć, że Międzynarodowy Konkurs Chopinowski, zwłaszcza w kwestii organizacyjnej nie ma dla Pani żadnych tajemnic? Który to Pani konkurs?

Pracuję przy Konkursie Chopinowskim od 2010 roku, czyli od edycji, która organizowana była po raz pierwszy przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. Wówczas czuwałam tylko nad niektórym aspektami jego organizacji. Od 2015 roku jestem jego kierownikiem organizacyjnym. Konkurs Chopinowski jest jednak obecny w moim życiu od wielu lat, choć obserwowałam go z zupełnie z innej perspektywy – słuchacza, który początkowo nawet nie śmiał marzyć, że będzie kiedyś zaangażowany w jego realizację. Dodam, że z wykształcenia jestem pianistką – to także wpływa na sposób, w jaki patrzę na to wydarzenie.
Czy Konkurs nie ma dla mnie żadnych tajemnic? Myślę, że gdybym odpowiedziała na Pani pytanie twierdząco, mogłoby to zostać odebrane jako pewnego rodzaju nadużycie. Konkurs jest zbyt skomplikowanym i dynamicznym przedsięwzięciem, by można było, tak myślę, kiedykolwiek powiedzieć, że nie ma on przed nami tajemnic – nawet przy bardzo dużym doświadczeniu. W ostatnich latach jesteśmy świadkami wielkich zmian, zwłaszcza w sferze komunikacji międzyludzkiej, które mają wpływ na tempo naszego życia, postrzeganie rzeczywistości, wzajemne relacje, a także na pracę nas – organizatorów życia muzycznego. Pojawiają się nowe technologie, zmieniają się potrzeby, oczekiwania… Chcąc docierać do coraz to nowych odbiorców, musimy za tymi zmianami podążać, co oczywiście jest dla nas sporym wyzwaniem.

Jak było z organizacją tegorocznego konkursu? Czym się różni ten konkurs od wcześniejszych?

Muszę przyznać, że skala trudności organizacyjnych z jakimi przyszło nam się zmierzyć podczas tegorocznego Konkursu nieco zaskoczyła nas wszystkich. Oczywiście podejmując decyzję o jego organizacji w czasach pandemii, zdawaliśmy sobie sprawę, że łatwo nie będzie. Naszym głównym wyzwaniem, już na etapie eliminacji do Konkursu, było sprowadzenie do Polski ponad 150 pianistów z różnych zakątków świata, co w obliczu ograniczeń wjazdowych na teren naszego kraju, utrudnień komunikacyjnych i regulacji dotyczących kwarantanny, było niezwykle trudne. Później sama organizacja wydarzenia zgodnie z przyjętymi wytycznymi w reżimie sanitarnym wymagała od nas zupełnie nowego podejścia do tematu. Mimo to udało nam się obronić dotychczasowy kształt Konkursu i zorganizować go tak, jak dotychczas, czyli w Sali Filharmonii Narodowej wypełnionej po brzegi publicznością.

Konkurs Chopinowski online - czy był brany pod uwagę?

Na szczęście nie. Musze przyznać, że ten sposób przeprowadzania konkursów muzycznych w okresie lock-downu zyskał na popularności. Skorzystało z niego, przynajmniej na niektórych etapach, kilka znaczących na świecie konkursów pianistycznych, takich jak konkurs w Tel Awiwie, czy konkurs Królowej Elżbiety w Brukseli. My, jako organizatorzy, a także zdecydowana większość jurorów, nie mieliśmy wątpliwości, że Konkurs Chopinowski musi zostać przeprowadzony w tradycyjny sposób, czyli z Jury obecnym w Sali koncertowej, słuchającym uczestników na żywo, a także z publicznością. Jedyną kwestią do rozstrzygnięcia było tylko, kiedy to będzie możliwe. Wiedzieliśmy również, że nie możemy odkładać Konkurs w nieskończoność. Czekało na niego z gotowym programem ponad 150 pianistów – było to dla nich również duże obciążenie psychiczne. Dlatego w pewnym momencie musieliśmy podjąć ryzykowną decyzję o nowym terminie Konkursu – i musiała ona zapaść w czasie, gdy sytuacja pandemiczna była daleka od stabilizacji.

Eksperci zwracali uwagę na wysoki poziom, jaki reprezentowali kandydaci. Jakie jest Pani zdanie?

Faktycznie poziom tegorocznego Konkursu jest bardzo wysoki, o czym mogą świadczyć chociażby liczby. Już do rundy kwalifikacyjne zgłosiła się rekordowa, jak dotąd liczba pianistów (500), spośród których jury wyłoniło więcej niż zazwyczaj, bo 167 uczestników Eliminacji. (ostatecznie do Warszawy przyjechało ich nieco mniej, z powodów ograniczeń pandemicznych w różnych krajach). Poziom eliminacji był tak wysoki, że jury postanowiło zakwalifikować do Konkursu aż 87 pianistów. Regulamin Konkursu mówi o „w zasadzie 80 pianistach” – różnica jest więc wymowna. Każdy kolejny etap przysparzał jury podobnych problemów, co w konsekwencji dawało przy każdym kolejnym etapie zwiększoną liczbę pianistów: do drugiego etapu przeszło 45 pianistów (przy 40 „sugerowanych” przez regulamin), do trzeciego zakwalifikowało się 23. Więcej pianistów zagra także w finale.

Dla zwykłego widza zmianą jest duża różnorodność i to, że na przykład do finału przeszło 12 a nie 10 kandydatów? Z czego to wynika? Tak wielu jest doskonałych artystów?

Rozszerzenie liczby finalistów, jest niejako naturalną konsekwencją tego, o czym wspomniałam powyżej, czyli rzeczywiście niezwykle wysokiego poziomu i zakwalifikowania do kolejnych etapów większej liczby pianistów. Istotnym czynnikiem był również fakt, że pianistów znajdujących się na granicy kwalifikacji do finału dzieliła minimalna liczba punktów. To ostatecznie zadecydowało o tym, że w finałach wysłuchaliśmy 12, a nie 10 koncertów fortepianowych Fryderyka Chopina.

Wyraźnie wśród pianistów widać było podział na tych dojrzałych i bardzo młodych artystów. To profesor Tarnawska zastanawiała się, kiedy oni zdążyli się tego Chopina nauczyć grać, jeśli mają po 17 lat i grają przecież bez nut. Jak to możliwe?

Musimy pamiętać, że większość z pianistów biorących udział w Konkursie Chopinowskim rozpoczyna swoją przygodę z fortepianem w wieku 4-5 lat. Startując w nim nawet jako szesnastolatkowie (od tego wieku regulamin pozwala uczestniczyć w Konkursie), mają za sobą już kilkanaście lat edukacji. Ale oczywiście decydującymi czynnikami, które pozwalają im osiągnąć tak wiele, w tak młodym wieku jest ich niezwykły talent, pracowitość i determinacja.

Jakie problemy zgłaszali sami pianiści?

Decyzja o przełożeniu Konkurs Chopinowskiego o rok, spowodowana oczywiście wybuchem pandemii, przysporzyła wielu problemów nie tylko nam organizatorom, a również pianistom. Gdy ją podejmowaliśmy, byliśmy tuż przed zaplanowanymi na kwiecień 2020 roku eliminacjami do Konkursu. 164 pianistów z całego świata było gotowych przyjechać do Warszawy i wykonać długo przygotowywany program. Przełożenie Konkursu spowodowało, że pianiści musieli spojrzeć na nowo na cały proces przygotowania, często odkładając repertuar chopinowski na bok i koncentrując się na innych kompozytorach. Jednak największym chyba problemem, z którym musieli się zmierzyć w okresie pandemii i licznych lock-downów była bardzo ograniczona możliwość koncertowania, co dla tych młodych ludzi, zwłaszcza w okresie przedkonkursowym, było niezwykle trudne. Pamiętajmy, że możliwość wielokrotnego „ogrania” repertuaru, przed tak ważnym wydarzeniem jakim jest konkurs, często jest elementem kluczowym.

Co najtrudniej jest zagrać pianistom z innych krajów? Często wymieniało się, że to mazurki sprawiają kandydatom trudność. Dlatego, że obcy jest ów polski rytm? Niektórzy pianiści mówili, że uczyli się tańczyć polskich tańców ludowych, aby móc zrozumieć, jak grać.

Muzyka Fryderyka Chopina jest na wskroś przesiąknięta duchem polskim, który jest obecny nie tylko w mazurkach opartych na polskich tańcach ludowych: kujawiaku, mazurze i oberku, ale także w polonezach i innych gatunkach, w których tworzył Chopin. Oczywiście poznanie naszego folkloru, czy też próby nauczenia się polskich tańców z pewnością pomagają, ale nie są gwarantem sukcesu, który według mnie leży zupełnie gdzie indziej – w naturalnej, głębokiej muzykalności, która jest cechą niezwykle indywidualną.

Młody Chińczyk Hao Rao jest jedynym, który studiuje w Chinach - inni artyści, którzy znaleźli się w finale, studiują albo w Europie, albo mają wybitnych nauczycieli. Jak można nauczyć się Chopina w Chinach? Czy decyduje o tym talent, który mówi, jak czytać nuty? Z czego bierze się ten kult Chopina w Azji?

Trzeba przyznać, że muzyka Chopina zaczęła cieszyć się w Chinach w ostatnich latach niezwykłą popularnością. Należy łączyć to z faktem zwycięstwa w Konkursie Chopinowskim w 2000 roku pierwszego w historii chińskiego pianisty – Yundiego Li, który po swoim tryumfie zaczął propagować muzykę naszego kompozytora w swoim kraju, biorąc udział w licznych trasach koncertowych po różnych prowincjach chińskich. Stał się dla wielu młodych ludzi niejako idolem, symbolem wielkiego międzynarodowego sukcesu. To spowodowało, że miliony Chińczyków podjęło naukę gry na fortepianie, a trzeba przyznać, że nie brakuje w tym kraju utalentowanych, a przed wszystkim niezwykle zdeterminowanych i zdyscyplinowanych młodych ludzi. Największym problemem, z którym muszą się jednak mierzyć, to chyba niedostateczna ilość wykształconej kadry pedagogicznej. Stąd wielu z nich rzeczywiście wyjeżdża za granicę i kształci się u pedagogów w Europie bądź Ameryce. Jednak Chińczycy, rozumiejąc ten problem, coraz bardziej otwierają się na zewnątrz, zapraszając uznanych na świecie profesorów do swojego kraju, na różnego rodzaju kursy mistrzowskie bądź do prowadzenia lekcji on-line, co daje możliwość kontaktu z zachodnim sposobem edukacji.

Co decyduje o takim, a nie innym graniu Chopina? Osobowość artysty, jego nauczyciel, a może zupełnie drobne niuanse, jak pogoda, niewyspanie się?

Ostateczny efekt wykonawczy, który prezentują nam pianiści, to wypadkowa wielu czynników. Z pewnością kluczową rolę odgrywa talent, naturalna muzykalność, ale także osoba pedagoga, który jest swoistym przewodnikiem takiego młodego artysty i ma istotny wypływ na rozwój jego talentu. Na końcowy efekt maja również wpływ bardziej obiektywne elementy, jak obycie ze sceną, sposób radzenia sobie z tremą, a także fizyczne samopoczucie w chwili wykonywanie koncertu.

Miała Pani swojego faworyta w tym konkursie? Jak toczą się później kariery tych, którzy wygrali Konkurs Chopinowski?

Część z pianistów biorących udział w Konkursie była mi już znana bądź z jego poprzednich edycji (mamy przecież pewną grupę, która zdecydowała się wziąć w nim udział po raz kolejny), bądź z innych konkursów, które monitorujemy. Jeśli chodzi o Polaków, to właściwie wszyscy brali udział w Programie Promocji Młodych Talentów Narodowego Instytut Fryderyka Chopina, w związku z czym wielokrotnie mieli okazję prezentować się w projektach organizowanych przez nas. Niestety muszę przyznać, że ogrom obowiązków nie pozwolił mi uczestniczyć we wszystkich przesłuchaniach i nie dał mi możliwości poznania wszystkich uczestników, nie pokusiłam się więc o wytypowanie swojego faworyta, nie znając wszystkich.
Odpowiadając na Pani drugie pytanie i patrząc wstecz na historię Konkursu, można śmiało powiedzieć, że Konkurs ten, jak niewiele innych wydarzeń podobnej rangi, otwiera nowy etap w karierze laureatów, zwłaszcza jego zwycięzcy. Daje rozpoznawalność, prestiż, kontakty z najważniejszymi wytwórniami fonograficznymi, otwiera drzwi do najważniejszych sal koncertowych świata. Znamienne słowa padały z usta jednego z wielkich zwycięzców Konkursu Chopinowskiego Garricka Ohlssona, który to stwierdził, że przed ogłoszeniem wyników był dobrze zapowiadającym się pianistą z kilkoma koncertami zaplanowanymi na kolejny sezon, tuż po werdykcie jury stał się wybitnym amerykańskim pianistą z setką propozycji koncertowych w najbardziej prestiżowych salach.

Czym dla Pani jest ten konkurs? Eksperci czasem mówią, że to coś więcej niż turniej.

Dla mnie Konkursu Chopinowski, jego faktyczna realizacja, to okres niezwykle wytężonej, wielomiesięcznej pracy (choć przygotowania rozkładają się oczywiście na lata). To praca bardzo wymagająca, ale dająca też bardzo wiele satysfakcji i poczucie, że uczestniczę w czymś naprawdę ważnym: w wydarzeniu artystycznym niezwykłej rangi, które ma naprawdę wyjątkowy wymiar społeczny i w sposób bezprecedensowy promuje polską kulturę na całym świecie.

Wywiad z Pauliną Gałązką o "Dziewczynach z Dubaju" i "Furiozie"

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kolej rzeczy
BIEDNI PIANISCI, niepotrzebni musza plakac , the winner takes it all
c
czyzby ??
Ilu tam dyrektorow w tym instytucie ? doslownie jak w Polskim Sejmie ,
Dodaj ogłoszenie