Konkurs Chopinowski 2021: Kto wygrał i zdobył nagrodę główną? Jak finalistów oceniali jurorzy i publiczność?

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Martín García García
Martín García García FOT. materiały prasowe NIFC
Udostępnij:
W środę zakończyły się finałowe przesłuchania XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Do ostatniego etapu jury dopuściło dwunastu, a nie dziesięciu - jak stanowi regulamin – pianistów. Wszyscy wykonywali jeden z dwóch koncertów kompozytora. Zwycięzcą został Bruce (Xiaoyu) Liu z Kanady.

Tradycji tegorocznego konkursu chopinowskiego stało się zadość. Zarówno po pierwszym, jak i po drugim etapie jurorzy zdecydowali się do kolejnej tury przesłuchań dopuścić większą liczbę pianistów, niż przewiduje to regulamin. Jak stwierdzili - jest to spowodowane bardzo wysokim poziomem tegorocznej rywalizacji.

I tak, we wcześniejszych finałowych przesłuchaniach konkursu wystąpili: Kamil Pacholec (Polska), Hao Rao (Chiny), Kyohei Sorita (Japonia) oraz Leonora Armellini (Włochy), J J Jun Li Bui (Kanada), Alexander Gadjiev (Włochy/Słowenia), Martín García García (Hiszpania) oraz Eva Gevorgyan (Rosja/Armenina). W środę zagrali: Aimi Kobayashi (Japonia), Jakub Kuszlik (Polska), Hyuk Lee (Korea Południowa) oraz Bruce (Xiaoyu) Liu (Kanada).

Konkurs Chopinowski. Dlaczego koncert w finale przesłuchań

To tradycja konkursu chopinowskiego, a pianistów czekało nie lada wyzwanie - w ostatnim etapie musieli wykonać z orkiestrą jeden z koncertów. Chopin skomponował tylko dwa: I Koncert fortepianowy e-moll op. 11 oraz II Koncert fortepianowy f-moll op. 21. Oba powstały mniej więcej w tym samym czasie, czyli w w latach 1829/1830 r. i miały swoją premierę w Warszawie w 1830 r. (II w marcu, zaś I w październiku). Ciekawostką jest to, że II koncert powstał wcześniej niż I, jednak ich nazewnictwo związane jest z późniejszym opusem, czyli wydaniem utworu. Chopin po latach koncert II dedykował (w 1836 r.) Delfinie Potockiej, zwanej „muzą polskiego romantyzmu”, jednak oba utwory powstały, gdy młody kompozytor (miał wówczas 19-20 lat) był zafascynowany śpiewaczką Konstancją Gładkowską, słychać więc w nich echa pierwszych miłosnych uniesień.

Warto zwrócić uwagę, że koncerty to największa trudność dla pianistów startujących w konkursie chopinowskim. Wielu z nich - z racji młodego wieku - nie ma zbyt wielkiego doświadczenia w wykonaniach utworów pianistycznych z orkiestrą, w dodatku jest czas tylko na jedną próbę. We wszystkich wystąpieniach finałowych orkiestrę prowadzi Andrzej Boreyko, dyrektor artystyczny Filharmonii Narodowej w Warszawie. Oczywiście partie fortepianu pianiści szlifowali przez wiele miesięcy przed samym konkursem. Jednak w poprzednich konkursach bywało tak, że artyści zachwycający widzów w filharmonii i jurorów solowymi wykonaniami, nieco zawodzili właśnie podczas grania z orkiestrą.

W każdym dniu finału tegorocznego konkursu usłyszeliśmy cztery wykonania – w poniedziałek wszyscy zdecydowali się na koncert e-moll, zaś koncert f-moll zagrali - we wtorek - Alexander Gadjiev, Martín García García, zaś w środę wykonał go Hyuk Lee. Panuje przesąd – potwierdzony poprzednimi edycjami – że zwycięzca całego konkursu wyłaniany jest spośród wykonawców koncertu e-moll.

Jak głosują jurorzy w Konkursie Chopinowskim

Regulamin przewiduje, że w finale wykonawcy są oceniani przez jurorów w skali 1-10, zaś ci muszą uwzględnić również występy w poprzednich etapach. Jurorzy nie mogą jednak oceniać swoich studentów. Jak czytamy w regulaminie: „Oceny te powinny mieć charakter rankingu i zarazem propozycji Jurora ostatecznych wyników Konkursu, powinny też uwzględniać występy w poprzedzających etapach. Najwyższą ocenę można przyznać tylko jednej osobie.”.

To, kim jest student jurora, również opisuje regulamin: „Przez pojęcie „student” rozumie się uczestnika Konkursu, który: – jest aktualnie studentem Jurora, lub – był jego regularnym studentem w szkole lub prywatnie w czasie dłuższym niż 1 rok, w okresie od zakończenia XVII edycji Konkursu, lub – miał prywatne lekcje z Jurorem po 1 grudnia 2018 roku, lub – pozostaje w bliskich relacjach prywatnych z Jurorem. Pojęcie „student” nie obejmuje sporadycznych kontaktów uczestnika z Jurorem w ramach kursów mistrzowskich, także online” - napisano w regulaminie.

Wszystko jest następnie podliczane i przedstawiane całemu jury, zaś przewodniczący proponuje werdykt i poddaje go pod głosowanie. Werdykt jest ważny, jeśli uzyska akceptację co najmniej 2/3 obecnych jurorów. Jeśli tak się nie stanie, jury czeka burzliwa dyskusja i ponowne głosowanie.

Finaliści Konkursu Chopinowskiego 2021

Gdyby decydować miała publiczność Filharmonii Narodowej po III etapie konkursu, bardzo pewny zwycięstwa byłby Kanadyjczyk (urodzony w Paryżu) Bruce Liu. Po jego sobotnim występie publiczność wręcz oszalała, część widzów długo biła brawo na stojąco, co dotychczas na przesłuchaniach się nie zdarzyło. Ale też uczeń Dang Thai Sona (zwycięzcy konkursu chopinowskiego w 1980 r., obecnie jurora) znakomicie wykonał mazurki (co często sprawia trudności pianistom) i Sonatę b-moll op. 35, zaś na koniec brawurowo zaprezentował Wariacje B-dur op. 2, skomponowane przez Chopina w wieku lat 17. Bruce Liu wystąpił jako ostatni uczestnik finału. I jury po długiej dyskusji (wyniki konkursu ogłoszono po 2 w nocy) uznało, że to on zasłużył na pierwszą nagrodę w tegorocznym konkursie. Kanadyjczyk zachwycił publiczność wykonaniem koncertu e-moll, a część ekspertów uważała, że był to występ, który przejdzie do historii imprezy. Widzowie w Filharmonii Narodowej oklaskiwali wykonawcę na stojąco, ale ten nie wyszedł na scenę po raz drugi, by się ukłonić. Jak mówił potem - nie chciał łamać konkursowego savoir-vivre'u.

Olbrzymie wrażenie od I etapu robiła też Eva Gevorgyan (prezentowana na scenie jako Jewa Gieworgian - zgodnie z prawdziwym brzmieniem jej imienia i nazwiska). To zaledwie 17-letnia pianistka, studiująca w Moskwie, która zdobyła już ponad 40 nagród w międzynarodowych konkursach. Jest artystką bardzo ekspresyjną, grającą perfekcyjnie, jednak część ekspertów zarzuca jej brak dogłębnej znajomości „ducha Chopina”. Czasami sprawiała też wrażenie zbyt mało lirycznej, choć Sonatę b-mol w III etapie wykonała bardzo dojrzale - jak na osobę w tak młodym wieku. Jest to niewątpliwie pianistka niezwykle utalentowana. Gevorgyan z dużym wyczuciem zagrała we wtorkowy wieczór koncert e-moll. Świetnie współpracowała z orkiestrą, błyskotliwie wykonała najtrudniejsze partie fortepianowe. Artystce z Rosji niektórzy zarzucają jednak, że gra zbyt ekspresyjnie, jak na subtelną muzykę Chopina. Niemniej jednak Gevorgyan wymieniano jako jedna z faworytek. Mimo to Rosjanka nie zdobyła żadnej nagrody, co wielu ekspertów bardzo zaskoczyło. W opiniach pojawia się teza, że nie powinno się pomijać tak utalentowanej i przyszłościowej pianistki. Jury uznało jednak inaczej.

Jednym z faworytów ekspertów był też równie młody Chińczyk Hao Rao, który wciąż jeszcze studiuje w swoim kraju. Mimo to brawurowo wykonał mazurki i zachwycił publiczność Polonezem As-dur op. 53, czyli utworami bardzo „polskimi”. Znakomicie wypadł też w koncercie e-moll, choć widoczny był brak jego dobrego zgrania z orkiestrą, nadrabiał jednak wirtuozerią i młodzieńczą energią.

Kolejnym błyskotliwym 17-latkiem był inny uczeń Dang Thai Sona z Kanady - J J Jun Li Bui. Był bardzo chwalony za mazurki - nic w tym dziwnego, skoro studiuje pod okiem wybitnego ich wykonawcy, ale też i podobał się w Rondzie à la Mazur. Mówiło się o nim jako głównym kandydacie do uzyskania nagrody za wykonanie mazurków (jest to specjalne wyróżnienie przyznawane na konkursie chopinowskim od pierwszej edycji, czyli od roku 1927). Li Bui wystąpił we wtorek jako pierwszy wykonawca. Jednak tym razem utalentowany nastolatek nie zachwycił tak bardzo, jak w poprzednich etapach. Gra z orkiestrą sprawiała mu trochę kłopotu, był nieco wycofany w swojej grze i nie wykorzystał do końca swojej techniki pianistycznej do gry w stylu brillante, który cechuje wczesne kompozycje Chopina.

Kilka lat starszy Hyuk Lee jest niewątpliwie wirtuozem, w 2016 r., jako najmłodszy uczestnik w historii, wygrał przecież X Konkurs im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy, jednak tym razem nie uniknął kilku wpadek. Lee jako jeden z trzech pianistów wykonał koncert f-moll.

Pewnym zaskoczeniem była obecność w finale dwóch pianistów bardzo niekonwencjonalnych: Martína Garcíi Garcíi oraz Alexandra Gadjieva. Hiszpan od pierwszego etapu był ulubieńcem publiczności, grającym z radością i pewną niefrasobliwością, czego dał wyraz układając utwory do swojego występu w III etapie. Później w wywiadzie pytany o dobór preludiów z uśmiechem oznajmił, że jedno z nich wybrał, bo lubiła go jego dziewczyna. To mówi wiele o jego usposobieniu, choć nie można zaprzeczyć, że pianistą jest świetnym. García García wystąpił we wtorek i brawurowo zagrał koncert f-moll. Profesor Elżbieta Tarnawska w gorących ocenach po występie uznała nawet, że "powinniśmy posypać głowy popiołem, bo Hiszpan zagrał rewelacyjnie". García García faktycznie znakomicie współpracował z orkiestrą, widać było, że gra sprawia mu autentyczną przyjemność i błyskotliwie wykonał partie fortepianowe. Doceniło to jury konkursu - otrzymał nagrodę za wykonanie koncertu oraz jury przyznało mu trzecie miejsce w konkursie.

Z kolei reprezentujący Włochy i Słowenię Gadjieva to jeden z najstarszych uczestników finału. Zdobył już wiele prestiżowych nagród pianistycznych, a kompozycje Chopina gra „po swojemu”, choć w sposób dojrzały i przemyślany. On - podobnie jak Hiszpan - zaprezentował we wtorek koncert f-moll. Nie był to jednak jego najlepszy występ konkursowy. Gadijev był spięty, nie szło mu z orkiestrą, a nawet niektóre partie fortepianowe zagrał "bez błysku". Jury doceniło za to jego Sonatę b-moll, otrzymał za nią nagrodę Krystiana Zimermana. Jury przyznało mu też drugą nagrodę w konkursie.

Bardzo dojrzale grali też Włoszka Armellini, Japonka Kobayashi (sześć lat temu zdobyła wyróżnienie) oraz najstarszy uczestnik finału, jej rodak Sorita. Ten ostatni zachwycił publiczność w poniedziałkowy wieczór wykonaniem koncertu e-moll. Olbrzymie znaczenie ma to, że Sorita sam ma własną orkiestrę, interesuje się dyrygenturą, a na dodatek jakiś czas temu występował w Japonii z Orkiestrą Filharmonii Narodowej. To zgranie sprawiło, że część ekspertów uznała jego wykonanie za najlepsze w poniedziałek. Sorita ex aequo z Gadijevem otrzymał też drugą nagrodę w całym konkursie.

Jednak publiczności w filharmonii bardziej podobało się chyba wykonanie Armellini, która jako jedyna wykonawczyni dostała pozwolenie na ponowne ukłonienie się słuchaczom. Armellini zagrała żywiołowo, jak mówiła po koncercie cieszyła się tym, że mogła wystąpić w finale (27-letnia Włoszka startowała w konkursie 11 lat temu, ale zakończyła udział na III etapie).

W finale było też dwóch pianistów z Polski: Jakub Kuszlik (student Katarzyny Popowej-Zydroń, przewodniczącej jury) oraz Kamil Pacholec (student innej jurorki Ewy Pobłockiej). Obaj studiują na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Pacholec wystąpił w poniedziałek jako pierwszy finalista. Koncert zagrał poprawnie, może nawet zbyt klasycznie, ale nie można wykluczyć, że docenią to jurorzy. Kuszlik koncert wykonał bardzo dobrze, otrzymał też prestiżową nagrodę Polskiego Radia za najlepsze wykonanie mazurków.

Niektórych dziwić może brak w finale Szymona Nehringa, ale trzeba jasno powiedzieć, że tym razem Polak nieco zawiódł. Od jego występu rozpoczęły się przesłuchania III etapu i od razu dało się słyszeć, że nie jest w najwyższej formie - wykonał program blado, przesadnie lirycznie, bez większych emocji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie