Prof. Rychard: Platforma jest od pewnego czasu w defensywie umysłowej

Agaton Koziński
Agaton Koziński
Bartek Syta
Budka do końca liderem PO nie jest, podobnie jak nie był nim Schetyna. Trzaskowki z kolei wyraźnie nie chce być przywódcą Platformy w obecnym kształcie. To odróżnia tę partię od PiS-u z 2011 r., który lidera miał - mówi prof. Andrzej Rychard, socjolog

Rafał Trzaskowski zdobył ponad 10 mln głosów, czym rozbudził wielkie oczekiwania opozycji. Teraz nie umie wystartować z własnym ruchem. Czy to najszybciej rozwiana nadzieja polskiej polityki?
Nawet bez problemów z awarią „Czajki” pojawiłyby się pytania o to, czy ma wystarczająco duże możliwości do tego, by podtrzymać społeczną energię, która się uwolniła przy okazji wyborów prezydenckich. Proszę zwrócić uwagę, że do tej pory nie usłyszeliśmy na czym ma polegać koncepcja Nowej Solidarności. Słyszymy tylko o tym, że Trzaskowski zamierza tworzyć ruch. Ale oprócz tego, że wiemy, że będzie on konstrukcją amorficzną, to więcej szczegółów nie znamy. A jednak na zasadzie „ruch jest wszystkim, cel niczym” działać nie można.

Na razie nawet tego ruchu zbyt wiele nie ma.
Tym bardziej celu nie widać. A on jednak jest potrzebny. Ruch potrzebuje czegoś na kształt mapy drogowej, według której będzie realizować kolejne założone cele. W przypadku projektu, który tworzy Szymon Hołownia, taką mapę wyraźnie widać, Z kolei w przypadku Trzaskowskiego już nie. Nie wiadomo nawet, czy on chce stworzyć autentyczny, oddolny ruch, czy woli się oprzeć o partię polityczną.

W końcu Trzaskowski jest wiceprzewodniczącym PO.
I to określa pole, po którym się porusza. Z jednej strony ma ruch Hołowni, z drugiej własną partię. W dodatku Platforma to cały czas siła, która dysponuje strukturami, zasobami, pieniędzmi.

Czytaj także

Nowa Solidarność - jeśli ma mieć jakikolwiek sens - powinna być choć trochę w kontrze do PO.
Chyba że ona chce się stać platformą szerszą niż ta partia. Tylko bez względu na to, jaką on ma intencję, docelowo powinien doprowadzić do życia politycznego jakąś nową energię, nowych ludzi. Pytanie, jaki jest cel generowania tej nowej energii. Czy to ma być w kontrze do Platformy? Czy w ten sposób ma powstać polityczne ciało, które wchłonie PO? A może to formuła mająca stworzyć koalicjanta Platformy?

Wygląda na to, że nikt nie zna odpowiedzi na żadne z tych pytań.
Na pewno trudno sobie wyobrazić sytuację, w której wchłonięcie Platformy przez nowy ruch wzbudza entuzjazm w PO. Z kolei formułę, że w ten sposób powstaje jej sojusznik, trudno sobie wyobrazić.

Oddzielna sprawa, że sytuacja, gdy oddolny ruch tworzą zawodowi politycy, wygląda na sztuczną i pozbawioną wiarygodności.
Nie byłbym tego taki pewien. Proszę sobie przypomnieć historię samej Platformy Obywatelskiej. Ona też zaczynała jako struktura antypartyjna i antypolityczna. To z tego powodu nazwała się „platformą”, a nie „partią”. Dopiero po kilku latach przekształciła się w bardzo skuteczną partię polityczną, która jako pierwsza rządziła przez dwie kadencje.

Zachowajmy proporcje. PO w 2001 r. powstawała w kontrze do ówczesnego systemu partyjno-personalnego, mówiąc jasno, że potrzebne jest nowe otwarcie w polityce. W kontrze do czego Trzaskowski tworzy swój ruch?
Na poziomie ogólnym wrogiem jest PiS.

Tak samo jak dla wszystkich innych partii opozycyjnych.
Trzaskowski Platformy swoim wrogiem nie nazwie. Ale on widzi ograniczenia formuły partyjnej, w której PO utknęła - podobnie jak twórcy Platformy widzieli ograniczenia Unii Wolności, z której wyszli. Podejrzewam, że w PO bardzo żywe są obawy o to, że ruch Trzaskowskiego zrobi z nimi to samo, co Platforma zrobiła z UW. Przecież te partie nie były sobie wrogie - a jednak PO zastąpiła Unię na scenie politycznej.

Tyle że trzech tenorów zakładających PO było w ostrej kontrze do UW. Trzaskowski w kontrze do Platformy nie jest. To sprawia, że w jego planowanym ruchu brakuje emocji.
Ale z kolei atutem tego ruchu jest pewna wstrzemięźliwość wobec dotychczas stosowanej formuły bycia w opozycji wobec PiS-u. Bo też obecna opozycja jest już trochę wypalona - jej nowa formuła mogłaby być odebrana pozytywnie przez opozycję. W tym sensie miejsce na ruch Trzaskowskiego jest. Tyle że on ma ciasno, bo podobny ruch do niego tworzy Hołownia.

Czytaj także

Tak naprawdę sens by to miało wtedy, gdyby ten ruch tworzyli wspólnie. A na końcu zebrałoby się nowych trzech tenorów i stanęło na czele potężnego ruchu. Na przykład Trzaskowski, Hołownia i Rafał Dutkiewicz, który też zaczął tworzyć własny ruch.
Pytanie, czy oni wszyscy potrafią śpiewać tym samym tonem w tym samym chórze.

Wszyscy są w kontrze do PiS-u.
To tak. Na najogólniejszym poziomie jest energia polityczna do zagospodarowania. Ona nie została wytracona, awaria „Czajki” jej nie wyhamowała. Tym bardziej że teraz reakcja Trzaskowskiego na tę awarię jest lepsza, szybsza niż rok temu. Widać, że on się uczy. Na pewno ta sytuacja utrudnia mu działania, ale paradoksalnie daje mu też więcej czasu na przemyślenie całej koncepcji.

I wystudzenie jej.
Całkiem jej nie studzi. A też tworzenie takiego ruchu jest procesem złożonym. Widać to po wcześniejszych próbach choćby Janusza Palikota czy Pawła Kukiza, którym udało się przyciągnąć w ten sposób wyborców, ale tej energii na długo nie wystarczyło.

Trzaskowski odwołuje się do samorządowców.
Owszem, tyle że odwoływania się do nich, wzywanie ich, żeby wreszcie weszli do polityki centralnej i ją odmienili, też jest jednym ze stałych elementów w polskiej polityce - tyle że żaden z samorządowców na poważnie do tej polityki nie wszedł.

Dutkiewicz jest w tej sytuacji najlepszym przykładem. Podjął kilka prób, ale zawsze były nieskuteczne.
Tak, te próby Dutkiewicza były najbardziej spektakularne, ale były też inne - ale żadnemu nigdy ta sztuka się nie udała. Choć to nie znaczy, że Trzaskowski nie powinien szukać z nimi porozumienia.

Tylko czy ten wynik Trzaskowskiego nie jest zbytnio mitologizowany? On w drugiej turze zdobył poparcie elektoratu antypisowskiego. W pierwszej zdobył poparcie niewiele wyższe niż sama PO w ostatnich wyborach parlamentarnych. A niższe niż Bronisław Komorowski pięć lat wcześniej.
To prawda. Wcale nie zamierzam też przekonywać, że idea samorządności, do której Trzaskowski się odwołuje, jest czymś, co masowo porwie Polaków. Oddzielna sprawa, że jeśli PiS zacząłby robić reformę samorządów, z którymi Polacy się zżyli, to byłby to czynnik mobilizujący.

Póki co o planach zmian nie słychać - poza jednym ruchem, jakim byłby podział Mazowsza.
Natomiast odwołanie się do samorządności daje Trzaskowskiemu inną korzyść. Samorządy posiadają infrastrukturę, która może się okazać kluczowa przy tworzeniu nowego ruchu - infrastrukturę niezależną od struktur terenowych Platformy.

Mówimy cały czas o Trzaskowskim. Ale czy tak naprawdę ważniejsza nie jest kwestia, kto będzie szefem klubu parlamentarnego PO? Bo w tej partii znowu widać przesilenie partyjne. Czy przetasowania w Platformie nie są ważniejsze w kontekście wyborów w 2023 r. niż próby tworzenia jakichś ruchów?
Wybory szefa klubu to na pewno ważne wydarzenie - ale w kontekście tego, co Platforma myśli sama o sobie. Choć też fakt, że PO skupia się przede wszystkim na tym, kto ma kierować jej klubem, jest ewidentną słabością tej partii. Owszem, porządek personalny musi być, ale kładzenie na takie kwestie nadmiernego nacisku tylko wzmacnia wizerunek PO jako ugrupowania zainteresowanego tylko samym sobą.

Platforma jest zainteresowana sama sobą od niemal 10 lat - a jednak gdy przychodzą wybory, to cała opozycja skupia się i tak wokół niej czy jej kandydatów.
Niewątpliwie tak jest - i w tym kontekście wybory szefa klubu Platformy są istotne. Być może przetasowania personalne tchną w nią nowego ducha. Oddzielna sprawa, że musi ona znaleźć sposób na to, żeby tego ducha podtrzymać przez te trzy lata, które zostały do wyborów. Ale pewnie i tak opozycja będzie się w jakiś sposób skupiać wokół niej, bo PO zbudowała sobie bardzo silną pozycję. To cały czas druga najsilniejsza partia w Polsce, niewiele swą siłą odbiegająca od ugrupowania rządzącego.

Czytaj także

Czyli wiele się teraz zmienia, ale na końcu będzie po staremu?
Tego nie wiem. Nie wykluczam, że jednak Platforma przez te trzy lata w istotny sposób się zmieni - choćby pod wpływem ruchu, który tworzy Trzaskowski.

PiS, gdy przegrał wybory w 2011 r., znalazł się w poważnych tarapatach - partia zaczęła się rozpadać, poparcie spadło do rekordowo niskich stanów. Będąca teraz w analogicznej sytuacji PO jest w niezłym stanie. Przejdzie tak przez lata opozycji, czy problemy dopiero przed nią?
Wszystko jeszcze przed nią. Tym bardziej że PiS w 2011 r. miał cały czas silnego lidera - Kaczyńskiego. Platforma obecnie nikogo takiego nie ma. Tusk w oczywisty sposób takim kimś być nie może, a cały czas nie pojawił się nikt zdolny go zastąpić.

Formalnie cały czas jest nim Budka.
Ale do końca faktycznym liderem on moim zdaniem nie jest - podobnie zresztą jak nie był nim Schetyna. Trzaskowski z kolei wyraźnie nie chce być przywódcą PO w jej obecnym kształcie. To odróżnia tę partię od PiS-u z 2011 r., który lidera miał i mozolnie nizał poparcie, aż wreszcie w 2015 r. wygrał wybory.

Wygrał, bo miał lidera? Czy dlatego, że miał pomysł na siebie i Polskę?
Na pewno Platforma jest od pewnego czasu w defensywie umysłowej. Ona zresztą nigdy nie była partią, która wychodziła z wyraźnymi pomysłami. Ale jednak pomysł na przyszłość PO miała. Gdy patrzy się dziś na lata jej rządów, to ten pomysł widać. To była wizja modernizacji Polski w oparciu o reguły demokracji liberalnej. Tylko że teraz liberałowie są wszędzie w defensywie, głęboko się schowali. Mają sporo za uszami, ale jednak wycofali się za bardzo. Oddzielna sprawa, że Platforma nigdy nie chciała być partią strategii, co Tusk wyraźnie werbalizował, mówiąc o ciepłej wodzie w kranie.

Pan Tuska wielokrotnie za to zresztą krytykował, mówiąc, że zbytnio schłodził tę wodę.
Tym bardziej że PiS stał się partią silnie ideologiczną, co postawiło ją w silnym kontraście do PO.

PiS po rządach 2005-2007 pozostawił po sobie mit, do którego w opozycji mógł się odwoływać. Platforma, która rządziła przez osiem lat, mitu żadnego nie zostawiła.
Nie zgadzam się. Ten mit pozostał - tylko PO boi się do niego odwoływać. To dlatego Platforma ma takie problemy z własną tożsamością i siedzi cicho. Nie zmienia to faktu, że pewna wizja w działaniach tej partii w okresie rządów była - i ją da się opisać. Tylko że nikt nie chce tego zrobić, brakuje języka do takiego opisu. Nikt nie umie wyjaśnić, że ta modernizacja służyła ludziom. Aż nagle przyszedł Kaczyński i dał 500 plus - i nagle Polacy dostrzegli wyraźny związek między polityką państwa oraz jego sytuacją finansową.

Wizja Polski według Platformy miała poparcie jednej trzeciej Polaków, dwie trzecie głosuje przeciw. Przy obecnej polaryzacji z takim poparciem nie ma szans na zwycięstwo wyborcze.
Po pierwsze, nie zgadzam się z takim podziałem jedna trzecia-dwie trzecie. Zresztą z poparciem rzędu trzydzieści kilka procent w polskiej polityce można sporo ugrać.

Można być największą partią opozycyjną. Nic więcej.
Tyle że nie ma po drugiej stronie jednolitych dwóch trzecich. Nie jest tak, że niemal 70 proc. Polaków to przegrani transformacji. Ci ludzie mogliby też - przynajmniej w części - głosować na PO. Tylko Platforma nigdy nie umiała sprzedać sukcesów z czasów swoich rządów.

Czytaj także

Teraz PiS chce się przegrupować. O czym jest planowana rekonstrukcja? To chęć ułożenia się na nowo czy raczej efekt sporu personalnego wewnątrz obozu władzy?
Jedno i drugie. Ale na pierwszy plan wysuwa się starcie Morawieckiego i Ziobry, którzy budują sobie pozycję do walki o sukcesję po Kaczyńskim. Oddzielna sprawa, że PiS zawsze się prezentował jako partia spójna wewnętrznie. Do tej pory silne napięcia w jej łonie udawało się neutralizować. Jak długo to będzie trwało? Czy teflon, który ta partia ciągle ma, jest nie do zdarcia? To będą procesy, które przesądzą o wyniku wyborów w 2023 r.

Jakie błędy najczęściej popełniamy nosząc maseczki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie