Coraz ciaśniej na Marsie. Do lądowników USA, Zjednoczonych Emiratów Arabskich dołączył chiński

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
AP/Associated Press/East News
Chiński lądownik osiadł pomyślnie na Czerwonej Planecie. Niebawem przystąpi do badania Marsa.

Ciasno się zrobi w przyszłości na powierzchni Marsa. Na północnej półkuli Czerwonej Planety osiadł właśnie chiński lądownik z łazikiem Zhuron. Jest tam już amerykański łazik Perseverance, który wylądował w lutym oraz „przybysz” ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, orbiter al-Amal.

Plany przewidują, że łazik pozostanie krótko w lądowniku, a po przejściu testów, rozpocznie badania wybranego rejonu Marsa. "To historyczny moment, bo Chiny po raz pierwszy pozostawiły ślad na Marsie, co jest ważnym krokiem w eksploracji kosmosu" – podała agencja informacyjna Xinhua.

Stany Zjednoczone zaliczyły już dziewięć udanych lądowań na Marsie od 1976 roku, Związek Radziecki miał tylko jedną misję na tej planecie w 1971 roku, ale zakończyła się ona niestety niepowodzeniem, bo lądownik przestał przesyłać informacje wkrótce po wylądowaniu.

Amerykański łazik i malutki helikopter badają obecnie powierzchnię Marsa. NASA spodziewa się, że łazik zbierze pierwsze próbki w lipcu i wróci na Ziemię za dekadę.

Chiny wcześniej wylądowały na Księżycu, ale dotarcie na Marsa było dużo trudniejsze, bo potrzebne do tego są ochronne osłony przed wysoką temperaturą podczas wejścia w atmosferę Marsa. Potrzebne są też do tego rakiety, które w określonym czasie redukują prędkość oraz specjalne spadochrony. Do lądowania na Księżycu potrzebne są tylko rakiety minimalizujące prędkość w ostatniej fazie lotu, a spadochrony potrzebne są jedynie przy do powrocie na Ziemię.

Agencja Xinhua informowała, że kapsuła weszła w atmosferę Marsa na wysokości 125 kilometrów, rozpoczynając, jak to nazwano, najbardziej ryzykowną fazę całej misji. Spadochron o powierzchni 200 metrów kwadratowych został rozstawiony, a później wyrzucony, następnie odpalono rakietę, aby spowolnić prędkość kapsuły prawie do zera. Kapsuła unosiła się 100 metrów nad powierzchnią Marsa, aby rozpoznać przeszkody, nim rozpoczęło się lądowanie.

Każdą operacje można było wykonać tylko raz, a wszystkie działania były ze sobą ściśle powiązane. Gdyby zastąpiła jakaś awaria, lądowanie by się nie powiodło - mówił Geng Yan z Chińskiej Narodowej Administracji Kosmicznej.

Minęła ponad godzina, nim kontrolerzy naziemni mogli potwierdzić, że lądowanie było udane. Łazik musiał otworzyć panele słoneczne i antenę, a wysłany przez niego sygnał potrzebował aż 17 minut na pokonanie odległości między Marsem a Ziemią.

Prezydent Chin Xi Jinping pogratulował zespołowi nadzorującego misję i nazwał lądowanie ważnym krokiem w międzyplanetarnej podróży kraju, który pozostawi ślad Chińczyków na Marsie. Ojczyzna będzie pamiętać Wasze wyczyny!

Zastępca administratora NASA, Thomas Zurbuchen, też pogratulował Chińczykom na Twitterze. Chińskie lądowanie na Marsie było najpopularniejszym tematem na Weibo, wiodącej platformie mediów społecznościowych. Łazik, nazwany na cześć chińskiego boga ognia Zhuronga, ma być używany przez 90 dni w poszukiwaniu dowodów życia na Marsie. Jest on wielkości małego samochodu, ma radar, laser oraz czujniki między innymi do pomiaru atmosfery.

Chiński program kosmiczny przebiega ostrożniej niż robiły to USA i ZSRR w szczytowym okresie ich wyścigu kosmicznego. Uruchomienie głównego modułu chińskiej stacji kosmicznej w kwietniu było pierwszą z 11 planowanych misji, których celem jest zbudowanie stacji oraz wysłanie tam trzyosobowej załogi do końca przyszłego roku. Moduł udało się uruchomić, ale niedawny niekontrolowany powrót rakiety na Ziemię spotkał się z międzynarodową krytyką, w tym ze strony NASA.

Chiny oświadczyły, że chcą wysłać ludzi na Księżyc i być może zbudują tam bazę naukową. Jak na razie nie opublikowano harmonogramu dla tych projektów.

Mieszkający niecałe 150 km od koła podbiegunowego fotograf, J-P Metsavainio, przez 12 lat tworzył niezwykłą, mozaikową fotografię Drogi Mlecznej, na którą złożyły się 234 kadry i 1250 godzin naświetlania. Efekt jest oszałamiający, a to zaledwie wycinek naszej galaktyki. Obraz obejmuje ok. 20 milionów gwiazd, podczas gdy cała Droga Mleczna ma ich setki miliardów. Zobacz nieziemskie zdjęcia w galerii.credits: J-P Metsavainio, AstroAnarchy

Jedyna taka panorama Drogi Mlecznej. Powstawała przez 12 lat...

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie