USA: Rośnie napięcie przed wyborami prezydenckimi. Służby ostrzegają przed ostrymi protestami i zamieszkami

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
JOSEPH PREZIOSO/AFP/East News
Amerykańskie służby przygotowują się na wybuch niepokojów zaraz po wyborach prezydenckich, które odbędą się 3 listopada.

Wojsko i policja w stanie Waszyngton oraz innych amerykańskich regionach przygotowują się na ewentualne niepokoje społeczne po wyborach prezydenckich.

A te już 3 listopada. Kampania wyborcza w toku, ostatnie sondaże wskazują na kilkuprocentową przewagę Demokraty Joe Bidena nad urzędującym prezydentem, ale wszystko może się wydarzyć.

W roku 2016 niewielu spodziewało się, że Donald Trump pokona Hillary Clinton. A jednak…

Amerykańskie wybory już trwają i to od dawna. Do tej pory około 65 milionów obywateli tego kraju oddało już głos na swego kandydata.

Czytaj także

Ale ten najważniejszy dzień nie tylko przed Ameryką, ale przed całym światem, bo za oceanem wybierają najpotężniejszego człowieka na kuli ziemskiej.

Dziś Ameryka jest bardzo podzielona, stąd obawy polityków, politologów i tych bezpośrednio odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w kraju i na ulicach miast, że tuż po wyborach może dojść do niepokojów. Niektórzy ostrzegają, że mogą przyjąć one bardzo burzliwy charakter.

W miarę narastania napięcia przed dniem wyborów policjanci i agenci innych służb organów ścigania w wielu stanach USA przygotowują się na perspektywę, że tegoroczne długie, gorące lato niepokojów nie skończy się 3 listopada, niezależnie od tego, kto wygra prezydenturę.

Są obawy o kwestionowanie wyników wyborów, notuje się gwałtowny wzrost sprzedaży broni, tlą się cały czas niepokoje z powodu policyjnej przemocy, do tego dochodzi fala dezinformacji w mediach społecznościowych.

- W tej chwili nie mamy informacji o żadnych wiarygodnych zagrożeniach – uspokaja Joshua Murphy, zastępca agenta specjalnego w biurze FBI w Seattle, które nadzoruje kontrwywiad.

Mimo to przedstawiciele władz federalnych i stanowych wzięli udział w ćwiczeniach, w których nakreślono możliwe scenariusze erupcji przemocy i chaosu po wyborach.

Czytaj także

300 żołnierzy Gwardii Narodowej w trybie pilnym szkoli się w zakresie radzenia sobie z niepokojami społecznymi. Zostaną postawieni w stan gotowości wraz z setkami innych członków tej formacji, którzy zostali już przeszkoleni w zakresie radzenia sobie z takimi zakłóceniami.

Odwołano urlopy policjantom w Seattle, gdzie dochodziło jeszcze niedawno do ostrych protestów przeciw niesprawiedliwości rasowej.

- Biorąc pod uwagę atmosferę i niepokoje społeczne tego lata, zwiększyliśmy nasze siły - powiedział Murphy.

Agenci spodziewają się więcej niepokojów, takich jak te, które miały miejsce po protestach, które wybuchły po śmierci George'a Floyda w Minneapolis 25 maja.

W czerwcu policja z Seattle tymczasowo opuściła dzielnicę wschodnią w obliczu nocnych protestów, do których tam dochodziło.

Spotkało się z ostrą krytyką ze strony prezydenta Donalda Trumpa, który zagroził wysłaniem sił federalnych i określił Seattle jako anarchistyczną jurysdykcję.

Pojawiają się też ostrzeżenia o radykalizacji prawicowych ekstremistów. Eksperci monitorujący ich działalność twierdzą, że z ich strony wyborcom raczej nic nie grozi, a to ryzyko zmniejszyła możliwość korespondencyjnego oddawania głosu.

Taka jest opinia Devina Burgharta, przewodniczącego rady nadzorczej National Institute Institute w Seattle. ds. badań i edukacji w zakresie praw człowieka.

- Głosowanie korespondencyjne zwykle ogranicza lub eliminuje punkty wyborcze, które mogłyby znaleźć się na celowniku niebezpiecznych grup - mówi Burghart i dodaje, że o takim zagrożeniu trzeba jednak myśleć.

- W stanie Waszyngton jest wiele grup, które mówią o prawdopodobieństwie wybuchu wojny domowej, jeśli wybory nie przebiegną po ich myśli - powiedział Burghart.

Burghart mówi, że obserwuje się wzrost ostrej retoryki ze strony członków paramilitarnej grupy People’s Rights, założonej przez działacza antyrządowego Ammona Bundy'ego, który kierował zbrojną okupacją federalnego urzędu w Oregonie w 2016 roku.
Grupa ta ma liczyć 26 tysięcy członków i ma oddziały w 15 stanach. Jej największym bastionem jest właśnie stan Waszyngton.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

380 mln danych użytkowników Spotify w niepowołanych rękach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.