Tarcza antykryzysowa skazuje kredytobiorców z kłopotami na łaskę i niełaskę banków

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Nie ma w "tarczy antykryzysowej" żadnych przepisów, które regulowałyby kwestię wakacji kredytowych dla osób, które stracą źródło utrzymania na skutek kryzysu. Banki zobowiązały się jedynie przez prezydentem do tego, by udzielać ich na 3 miesiące. Na własnych warunkach - i zarabiając na tym.

Tak zwana "tarcza antykryzysowa" w żaden sposób nie pomoże osobom prywatnym czy małym przedsiębiorcom, którzy na skutek kryzysu wywołanego przez epidemię COVID-19 utracą dochody i nie będą dawali rady spłacać kredytów. Ustawodawca odsyła nas tu do banków, które na prośbę prezydenta Andrzeja Dudy zgodziły się łaskawie odraczać spłatę rat na trzy miesiące. Oczywiście nie za darmo. Banki będą na tym zarabiać, koszty zawieszenia rat poniosą zaś sami kredytobiorcy.

Tymczasem według większości szacunków w najbliższych miesiącach bezrobocie w Polsce może wzrosnąć z obecnych ok. 5,5 proc. do ok 10 proc. Zaznaczmy tu, że prognozy te dotyczą przede wszystkim osób zatrudnionych na umowy o pracę. Według wyliczeń firmy Personnel Service utrata pracy może czekać aż 2 mln ludzi – w tym także tych zatrudnionych na umowy cywilnoprawne lub samozatrudnionych. Wciąż nie do oszacowania jest liczba tych pracowników, samozatrudnionych i mikroprzedsiębiorców, którzy wprawdzie zachowają źródło utrzymania, ale ich dochody znacząco lub drastycznie spadną.

Rzecz jasna wszyscy ci, których dotknie kryzys, mogą mieć problemy ze spłatą zobowiązań wobec banków. W pakiecie ustaw zwanym tarczą antykryzysową przegłosowanym w nocy z piątku na sobotę podczas zdalnego posiedzenia Sejmu nie znalazły się jednak żadne regulacje dotyczące bankowych kredytów hipotecznych i konsumenckich. Prawo mające być kołem ratunkowym dla tracących na skutek epidemii źródła zarobku pracowników i przedsiębiorców – a także niestety przyszłych bezrobotnych – nie zawiera więc żadnych gwarancji dotyczących zawieszania spłat kredytów na czas trwania kryzysu. Brak również regulacji dotyczących prowizji bankowych. O ile maksymalne oprocentowanie kredytu zależy od obniżonych przez Radę Polityki Pieniężnej 17 marca stóp procentowych, o tyle wysokość możliwych bankowych prowizji związanych nie jest w żaden sposób ograniczona.

Przepadły propozycje Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – w tym najważniejsza i najdalej idąca, zakładająca, że banki muszą w trakcie kryzysu zawieszać spłatę kredytu na wniosek klienta obligatoryjnie i na rok. W dodatku miało to być zawieszenie na zasadach niekomercyjnych – przerwa w spłacaniu rat miałaby nie wpływać na ogólny koszt kredytu. Niestosowanie się do przepisu miało być penalizowane. Nic takiego w przepisach „tarczy” się jednak nie znalazło. To jedno z największych rozczarowań związanych z całym pakietem antykryzysowym.

W tej chwili rząd i sejmowa większość mają dla kredytobiorców tylko jedno rozwiązanie – ufać bankom, tak jak nie wiedzieć czemu zaufał im Andrzej Duda - i zdać się na ich dobrą wolę. Oraz dać im zarabiać. Owszem, związek Banków Polskich zgodził się po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą na wydanie rekomendacji, według której wszystkie zrzeszone w ZBP banki mają udzielać trzymiesięcznych wakacji kredytowych tym Polakom, którzy stracili część lub całość dochodów na skutek kryzysu. Zarazem banki uprościły też procedury wnioskowania o takie „wakacje kredytowe” – można to zrobić zdalnie, bez wizyty w placówce.
Sprawdziliśmy to – i rzeczywiście nie znaleźliśmy przykładu banku, który nie przyjąłby nowych zasad ZBP i nie ogłosił, ze kryzysowych „wakacji kredytowych” udziela, jednocześnie wprowadzając zdalny model wnioskowania o nie i ich udzielania. Zupełnie inaczej jest jednak z samym stosowaniem tych zasad.

Przede wszystkim banki udzielają „wakacji kredytowych” na typowych komercyjnych zasadach. Innymi słowy – zarabiają na tym, zupełnie tak, jak zarabiały wcześniej. Wniosek o „wakacje kredytowe” można było składać i przed kryzysem. Uzyskanie karencji w spłacie kredytu dawało oddech na jakiś czas, komuś, kogo spotkały nieprzewidziane wydatki albo kto stracił źródło dochodu. Zawsze jednak wiązało się to z odroczonymi w czasie dodatkowymi kosztami – one stanowiły zysk banku, zwykle sowity, doskonale wynagradzający mu kilkumiesięczną zwłokę w płatnościach.

Dokładnie te same zasady stosowane są i teraz. Raty można zawieszać według dwóch głównych schematów. W pierwszym – karencja rat kapitałowo-odsetkowych – przez ustalony czas nie płaci się żadnych rat. W drugim schemacie - karencja rat kapitałowych – spłaca się według harmonogramu same odsetki, za to część kapitałowa raty zostaje zawieszona. Na koniec jednak bank i tak dostanie swoje. To czego nie zapłaciliśmy w okresie karencji albo zostanie rozłożone pomiędzy kolejne raty pozostałe do spłacenia (będą one wtedy odpowiednio wyższe, albo też czas spłacania kredytu ulegnie wydłużeniu – wtedy summa summarum zapłacimy też więcej odsetek – o tyle, o ile zawieszenia wnioskowaliśmy. To zaś oznacza, że banki zarobią na naszych „wakacjach kredytowych”. Ile? W poszczególnych bankach warunki się różnią (zależy to od oprocentowania). Znany dziennikarz ekonomiczny specjalizujący się w temacie bankowości Maciej Samcik opublikował na swym blogu Subiektywnie o Finansach wyliczenia Bartosza Turka analityka z HRE Investments. Według nich w wypadku kredytu na 300 tysięcy złotych z ratą 1534 zł ogólny koszt 3-miesięcznych wakacji kredytowych może wynieść nawet 5800 złotych! Tak jest w wypadku zawieszenia spłat rat kapitałowo-odsetkowych w Aliorze, ING, Raifeissen, Millenium i PKO. Najtańsze – ale nadal dające zysk bankowi byłoby zawieszenie samych rat kapitałowych w Santanderze i mBanku, wtedy szacunkowy koszt wyniósłby 738 złotych.

Część banków udziela wakacji kredytowych na dłużej niż wynikałoby z rekomendacji NBP. W przypadku niektórych banków w grę wchodzi nawet rok. Na komercyjnych zasadach może to oznaczać dla banków odpowiednio wyższe zyski.
Nie ma też regulacji, które zmuszałyby banki do udzielania wakacji kredytowych naprawdę każdemu. Według obecnych zasad – ustalanych przez same banki – na wakacje kredytowe nie może liczyć nikt, kto zalegałby z choć jedną ratą kredytu. To z kolei oznacza, że w warunkach kryzysu może się bardzo mocno przeliczyć na przykład mikroprzedsiębiorca, który licząc na późniejsze wpływy należności za swe produkty czy usługi świadomie opóźnia płacenie pojedynczej raty. W sytuacji, gdy jego kontrahenci nie dotrzymają zobowiązań, on sam zostaje „na lodzie”. Podobnie rzecz ma się na przykład z osobami zatrudnionymi na umowy cywilnoprawne, które zostaną zwolnione dosłownie z dnia na dzień, czy z tygodniowym lub 2 tygodniowym okresem wypowiedzenia. One również mogą nie mieć szansy na takie zarzadzanie zobowiązaniami wobec banku, które pozwoliłoby się ubiegać o wakacje kredytowe.

Z dzisiejszej perspektywy bardzo duże wątpliwości budzi też sama długość okresu, co do którego ZBP zagwarantował udzielanie wakacji kredytowych. W momencie, w którym nie mamy większego pojęcia, ile jeszcze potrwa sam stan izolacji społecznej – i czy czasem jego zasady nie będą musiały zostać zaostrzone – trzy miesiące to w gruncie rzeczy bardzo niewiele.

Osobną kwestią jest to, że banki stopniowo spowalniają akcję kredytową, zaostrzając warunki kredytowania, czy wręcz wycinając z list możliwych kredytobiorców całe kategorie osób (np. zatrudnionych na umowy cywilnoprawne) czy mikroprzedsiębiorstw (np. z najbardziej zagrożonych branż). To naturalny ruch z punktu widzenia biznesowego interesu banków – bo rośnie ryzyko, że potencjalni nowi kredytobiorcy staną się na skutek kryzysu niewypłacalni. Z drugiej strony gwałtownie przez to spada szansa na utrzymanie płynności przez część najmocniej dotkniętych kryzysem mikroprzedsiębiorstw i małych firm. W wielu branżach, choćby w gastronomii czy typowych usługach średnie czasy, w których firma jest w stanie przetrwać bez dochodów, wynoszą po kilkanaście dni.
W przepisach „tarczy” nie znalazły się regulacje, które gwarantowałyby utrzymanie akcji kredytowej na odpowiednim poziomie. Są tylko przepisy zmuszające banki do wydłużenia okresu kredytowania dla części kredytów obrotowych dla przedsiębiorstw.

***

Spływają do nas sygnały o zaostrzaniu przez niektóre banki warunków udzielania kredytów a nawet o wypowiadaniu umów kredytowych na skutek pogorszenia zdolności kredytowych danych kategorii kredytobiorców na skutek kryzysu. Będziemy weryfikować te doniesienia. Czytelników z podobnymi doświadczeniami prosimy o kontakt. Będziemy informować o wynikach naszych ustaleń.

Przed nami rekordowa waloryzacja emerytur

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Adrian Duda jest żenujący. Walka o reelekcje trwa on jedyne co potrafi to puste gesty i podziękowania. Oby naród mu dziekanował za zbliżająca się inflację i szalejące bezrobocie oraz to jak wspiera banki które nas gnębią i oszukują.

Dodaj ogłoszenie