Śmierć Anny Karbowniczak, dziennikarki „Głosu Wielkopolskiego”. Prokuratura wycofała większość zarzutów: „dziennikarka spowodowała wypadek"

Justyna Piasecka
Justyna Piasecka
Nasza dziennikarka Anna Karbowniczak zginęła w wypadku 3 września 2020 r. w pobliżu miejscowości Brzekiniec, pod Budzyniem.
Nasza dziennikarka Anna Karbowniczak zginęła w wypadku 3 września 2020 r. w pobliżu miejscowości Brzekiniec, pod Budzyniem. archiwum prywatne
We wrześniu ubiegłego roku nasza dziennikarka z Chodzieży, Anna Karbowniczak, zginęła w wypadku drogowym pod Budzyniem. Jadąc rowerem została potrącona przez samochód. Kierowca busa i dwoje pasażerów uciekło z miejsca zdarzenia. Początkowo prokuratura postawiła zarzuty 5 podejrzanym, które dotyczyły m.in. zacierania śladów i spowodowania wypadku. Teraz śledczy wycofali większość z nich. Dlaczego?

Jak podał portal onet.pl, do sądu skierowano akt oskarżenia w sprawie śmiertelnego wypadku, w którym zginęła dziennikarka Anna Karbowniczak.

Czytaj też: Śmiertelne potrącenie na os. Batorego w Poznaniu. Mariusz G., sprawca wypadku idzie do więzienia. „To ja jestem poszkodowanym”

Śmierć dziennikarki Anny Karbowniczak: prokuratura wycofała zarzuty

Ostatecznie oskarżonych zostało nie 5 lecz 3 podejrzanych. Prokuratura wycofała zarzuty wobec brata kierowcy busa i ich znajomego, którzy po wypadku naprawiali auto oraz zarzuty dotyczące zacierania śladów przez kierowcę i dwoje jego pasażerów.

Śledczy, na podstawie opinii biegłego uznali, że to nie kierowca, lecz dziennikarka spowodowała wypadek.

– Kierowca nie mógł go uniknąć i nie ponosi za to winy. Skoro nie ponosi, to nie mógł zacierać śladów przestępstwa, bo go nie popełnił. Tym samym umorzono wątek zacierania śladów przez pozostałe osoby

– powiedział dziennikarzowi portalu onet.pl, Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

W piatek, tuż przed godziną 18, rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak poinformował o zatrzymaniu do sprawy śmiertelnego potrącenia trzech młodych mieszkańców Wągrowca. To właściciel auta, jego brat oraz dalszy członek rodziny. Przejdź dalej --->

Śmiertelne potrącenie Anny Karbowniczak, dziennikarki "Głosu...

Ostatecznie kierowca Macieja N. i jego pasażerowie Oliwia P. i Mateusz Cz. zostali oskarżenia jedynie o nieudzielenie pomocy dziennikarce.

Zarówno kierowca, jak i jego pasażerka chcą dobrowolnie poddać się karze. Maciej N. ma zostać skazany na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata, a Oliwia P. na 8 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata. Mają również zapłacić grzywnę w wysokości po 5 tys. zł.

Natomiast na dobrowolne poddanie się karze nie zgodził się Mateusz Cz.

O tragicznej śmierci naszej dziennikarki pisaliśmy wielokrotnie na łamach „Głosu Wielkopolskiego”.

Zobacz zdjęcia anonimów. Dostawała je przed śmiercią Ania Karbowniczak, ale także inni mieszkańcy Chodzieży:

Nasza dziennikarka Ania Karbowniczak, tuż przed tragiczną śmiercią we wrześniu 2020 roku, dostawała anonimy. Okazuje się, że nie była jedyną ofiarą hejtera. Pogróżki i wulgarne listy - podobne w treści i w formie - dostawali także inni mieszkańcy Chodzieży. Niektórzy już ponad 40 lat. Policja i prokuratura do tej pory nie namierzyli sprawcy.

Chodzież czeka na katharsis. Anonimowy hejter groził Ani Kar...

Sprawdź też:

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Materiał oryginalny: Śmierć Anny Karbowniczak, dziennikarki „Głosu Wielkopolskiego”. Prokuratura wycofała większość zarzutów: „dziennikarka spowodowała wypadek" - Głos Wielkopolski

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
obiektywny
Intuicja mi podpowiada, że sprawcy się "elegancko" wywinęli. Ona spowodowała wypadek a oni zwiali i nie zacierali śladów tylko poprawiali estetykę pojazdu po przejechaniu dziennikarki. Pewnie szkodę będzie musiał pokryć mąż ofiary.
G
Gość
Nawet rok w zawiasach to problem i koszty dla skazanych. Wydaje mi się tylko, że kara 5k jest za mała. Śmierć to nie kradzież batonika...
Dodaj ogłoszenie