Olecha-Lisiecka: Na naszych oczach kończy się Kościół katolicki, jaki znamy z historii, także tej współczesnej

Maria Olecha-Lisiecka
Maria Olecha-Lisiecka
Strajk Kobiet w Katowicach rozpoczął się 23 października. Protesty odbywają się codziennie w wielu miastach i miasteczkach w Polsce Marzena Bugała
Ludzie wierzący, którzy biorą udział w demonstracjach popierających przerywanie ciąży, grzeszą – powiedział w Polsat News ks. Leszek Gęsiak, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. To jak dolanie oliwy do ognia. Oto na naszych oczach kończy się Kościół katolicki, jaki znamy z historii, także tej współczesnej – pisze Maria Olecha-Lisiecka, szefowa Newsroomu Dziennika Zachodniego.

Od 22 października, czyli od dnia ogłoszenia orzeczenia w sprawie zaostrzenia prawa do aborcji przez Trybunał Konstytucyjny, codziennie przez Polskę przelewa się fala protestów kobiet i innych grup społecznych. Na ulice wyszły nie tylko osoby związane mniej lub bardziej ideowo z lewicą. To w znacznej mierze protesty polityczne, dlatego potępianie wszystkich uczestników za proaborcjonizm to nadużycie, tym bardziej że Strajk Kobiet popierają także katolicy.

Dlaczego na ulicach protestują także katolicy?

Jak to możliwe, skoro Kościół w kwestii ochrony życia ma jasne stanowisko (ochrona życia od chwili poczęcia do naturalnej śmierci)? Otóż wielu katolików ma dość Kościoła, który podważa naukę papieża Franciszka, Kościoła, który swoją postawą i słowem dzieli społeczeństwo i stygmatyzuje, zapominając o tym, że jego najważniejszym zadaniem jest głoszenie Ewangelii. Wierzący nie chcą, aby Kościół kształtował ich sumienia poprzez stanowienie prawa wraz z politykami, bo nie tędy droga.

Czytaj także

Wreszcie katolicy sprzeciwiają się Kościołowi, który nie ukrywa już swojego sojuszu z partią rządzącą. Dobitnym przykładem tegoż sojuszu była radość abp. Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, jednego z najważniejszych hierarchów w polskim Kościele, z wyroku TK. Tyle że ta radość to de facto otwarte przyznanie się do porażki: Kościół nie potrafi odwoływać się do sumień wiernych poprzez katechezę, więc chce to robić w inny sposób – wybierając wspólny front z władzą świecką. Bardzo to smutne.

Jednak wciąż miałam nadzieję, że głos abp. Jędraszewskiego i innych hierarchów zadowolonych z wyroku TK straci na znaczeniu, kiedy swoje stanowisko przedstawi Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski. I choć jej członkowie nie odcięli się w sposób jasny i zdecydowany od wezwania prezesa PiS do obrony kościołów i od bojówek ONR, to w spokojnym tonie napisali, że Kościół najlepiej obroni się sam:

„Wzywamy wszystkich do podjęcia rzeczowego dialogu społecznego, do wyrażania poglądów bez użycia przemocy i do poszanowania godności każdego człowieka. Polityków i wszystkich uczestników debaty społecznej prosimy, w tym dramatycznym czasie, o dogłębne analizowanie przyczyn zaistniałej sytuacji i szukanie dróg wyjścia w duchu prawdy i dobra wspólnego, bez instrumentalizowania spraw wiary i Kościoła” - napisała Rada Stała KEP.

Zwykli księża mówią: dość nadużyciom polityków i grzechom Kościoła

Tego samego dnia 27 księży wystosowało apel przeciwko nadużyciom polityków i grzechom Kościoła. „W imię Ewangelii powinniśmy niezwłocznie: skończyć z używaniem religii do celów politycznych i porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień, czego pragniemy głosząc Ewangelię” - napisali księża, m.in. ks. Adam Boniecki, ks. Andrzej Szostek i dominikanie: o. Adam Szustak, o. Maciej Biskup i o. Maciej Zięba.

Czytaj także

I ten apel obudził moją nadzieję, że głos mądrych i odważnych duchownych, którzy rozumieją, dlaczego katolicy w tym kraju mają dość Kościoła, którego są częścią, wreszcie się przebije i zostanie usłyszany na najwyższych szczeblach. Teraz tę nadzieję straciłam, kiedy usłyszałam wypowiedź ks. Leszka Gęsiaka, rzecznika KEP, w Polsat News.

- Ludzie wierzący, którzy biorą udział w demonstracjach popierających przerywanie ciąży, grzeszą – mówił ks. Gęsiak. Ta wypowiedź dowodzi, że Episkopat kompletnie nie rozumie, dlaczego katolicy protestują. To jak dolanie oliwy do ognia.

Kończy się Kościół, jaki znamy z historii, także tej współczesnej

I nie, nie sprzeciwiam się doktrynie Kościoła, lecz jego sojuszowi z polityką i niewsłuchiwaniu się w głos ludzi, zwłaszcza kobiet. Dlatego pytam, czy grzechem nie jest sojusz Kościoła z partią rządzącą i nieewangeliczna postawa tejże instytucji? Czy nie jest grzechem skreślenie protestujących kobiet i innych osób bez próby wsłuchania się w ich gniew?

Oto na naszych oczach kończy się Kościół, jaki znamy z historii, także tej współczesnej. W ludziach coś pękło, a Kościół swoim oficjalnym głosem nie daje nadziei, że będzie owo pęknięcie sklejał Dobrą Nowiną i Bożym miłosierdziem. Przed nami potężna fala odejść ludzi z Kościoła. Protestujący dziś na ulicach zostali skreśleni, napiętnowani grzechem, więc gniew, żal i bunt muszą znaleźć ujście.

Oni już do Kościoła nie wrócą.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Polska wódka chroniona w Chinach

Wideo

Materiał oryginalny: Olecha-Lisiecka: Na naszych oczach kończy się Kościół katolicki, jaki znamy z historii, także tej współczesnej - Dziennik Zachodni

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
iustus

Grzechem jest odejscie od radykalizmu Ewangelicznego i zgoda na aborcje, rozwody, eutanazje etc jak to zrobili protestanci.

G
Gość

I chwała Bogu, niech się już czym prędzej skończy!

J
Jonas

I BARDZO DOBRZE ŻE WRESZCIE SIĘ KOŃCZY . Tysiąc lat żerowali na naszym narodzie i żyli na jego koszt czyniąc więcej zła niż pożytku .

G
Gość

Chca przejac nad nami calkowita wladze i posluszenstwo od urodzenia do smierci wprowadzajac krok po kroku nawet po trupach kobiet, dyktature kosciola.