Nad światem zawisło widmo podwójnie zmutowanego koronawirusa z Indii. Jak groźna jest ta mutacja? Czy Polska jest bezpieczna?

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz

Wideo

Zobacz galerię (5 zdjęć)
Świat znów wstrzymał oddech. W Indiach pojawił się nowy wariant koronawirusa, charakteryzujący się dwiema mutacjami L452R i E484Q. To mieszanka wariantów z Brazylii i RPA. Codziennie zaraża się nią nawet ćwierć miliona osób, umierają tysiące. Podwójnie zmutowany wariant dotarł już do Wielkiej Brytanii. Czy to oznacza kolejną batalię człowieka z wirusem? – Obecnie dostępne szczepionki wstrzymują rozpowszechnianie się każdego wariantu koronawirusa, dlatego najważniejsze są masowe szczepienia – przekonuje prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, kierownik Zakładu Biologii Molekularnej Wirusów Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Świata jednak nie da się pociąć na kawałki, dlatego kraje, które mają nadmiar szczepionek i zabezpieczyły swoje populacje, powinny podzielić się preparatami z biedniejszymi. Jeśli nie zaszczepimy krajów afrykańskich, azjatyckich, pojawią się kolejne szczepy, które mogą do nas przywędrować. I będziemy nadal ścigać się z wirusem.

W Indiach pojawił się nowy wariant koronawirusa, charakteryzujący się dwiema mutacjami L452R i E484Q. Codziennie zakaża się nim nawet ćwierć miliona osób. Także Brytyjczycy odnotowali u siebie ok. 100 przypadków zakażeń. Indyjska mutacja koronawirusa jest już w Polsce?

Jak dotąd, nic o tym nie wiem. Nawet jeśli występuje, są to pojedyncze wypadki. Pojawia się przy tej okazji istotna kwestia – jeśli w Polsce nie będziemy mieli porządnego programu analiz genetycznych, czyli sekwencjonowania wariantów wirusa, to nie będziemy mieli pojęcia, czy i jaka mutacja u nas występuje.

Stany Zjednoczone, widząc, co się u nich dzieje, przeznaczyły na taki program dobrze ponad miliard dolarów. U nas nie muszą to być aż tak duże pieniądze, jednak obecnie wydawane kwoty na ten cel są wciąż o wiele za małe.

W Indiach umierają tysiące ludzi. Tamtejsza mutacja jest bardzo groźna?

Są to dwie różne rzeczy. W Indiach żyje prawie półtora miliarda mieszkańców. Jest wiele odmian wirusa i do tej pory nie wiadomo, która z nich naprawdę powoduje tak dużą skalę zachorowań. Jednak, jaka mutacja by to nie była, to przy tak ogromnym zagęszczeniu i relacjach, typowych dla społeczeństwa Indii, będzie się szybko rozprzestrzeniać.

Im większy kraj, tym większa skala zakażeń, a co za tym idzie – możliwość powstawania nowych mutacji. Indie nie są paramilitarnym krajem jak Chiny, trudno więc zdyscyplinować jednym nakazem obywateli. Ludzie żyją w tłumie, poziom opieki zdrowotnej nie jest najlepszy i sytuacja epidemiologiczna sprzyja rozpowszechnianiu pandemii. Czytałam też doniesienia, z których wynika, że śmiertelność w stosunku do liczby zakażonych wcale nie jest tam tak wysoka.

Polska może się jakoś zabezpieczyć?

Wydaje się, że sposób roznoszenia tej epidemii jest inny niż wariantu brytyjskiego. Wiemy, że świąteczne przyjazdy Polaków z Wysp Brytyjskich przyspieszyły tempo rozprzestrzeniania się brytyjskiego wariantu w naszym kraju. Dlatego na pewno należy wstrzymać się z podróżami do Indii.

Co wiemy o indyjskim wariancie?

Bardzo mało. Nazwano go podwójnym mutantem, bo ma dwie mutacje w białku S, które były wcześniej oddzielone w dwóch wariantach – brytyjskim i południowoafrykańskim. Tu się spotkały.

Nikt jednak jeszcze nie udowodnił, że jest to bardziej groźna forma koronawirusa. Badania wykonano na niewielkiej grupie osób, a dane dochodzące z Indii nie są na tyle uporządkowane, by móc cokolwiek więcej powiedzieć. Przy takim zalewie pacjentów nie sekwencjonuje się tam wystarczająco często wariantów wirusa.

Szczepienie chroni przed mutacją indyjską?

Obecnie dostępne szczepionki wstrzymują rozpowszechnianie się każdego wariantu koronawirusa. Wirus udoskonala się, usprawnia, jednak nie jest na tyle inny, by móc powodować inną formę choroby.

Jak to można potwierdzić?

Sprawdzanie wirusa toczy się na kilku polach, na kilka sposobów. Klasycznym testem jest sprawdzanie, czy przeciwciała wytworzone przez pacjenta – po szczepieniu lub po przejściu choroby – poznają białka na powierzchni wirusa i czy mogą hamować jego wnikanie do komórek. Każdy z nas wytwarza cały panel takich przeciwciał.

Biologowie molekularni mogą przy pomocy programu komputerowego wykonać też modelowanie białka, obserwując, jak się zmienia kształt jego bryły. Sprawdzają w ten sposób, czy po zmianach może rozpoznać nasze przeciwciała.

Najwięcej odpowiedzi uzyskalibyśmy z danych klinicznych zbieranych w krajach, gdzie ludzie byliby szczepieni obecnie dostępnymi preparatami. Pozwoliłoby to sprawdzić, jaka jest relacja między szczepieniami a zachorowaniami. Na to jednak jest trochę za wcześnie.

Tak, czy inaczej znów świat wstrzymał oddech.

Zalewa nas nadmiar informacji. Nagłaśnianie rozmaitych wariantów wirusa jest atrakcyjne medialnie, ale przy tym przesadne. Chaos informacyjny połączony z brakiem twardych danych naukowych powoduje, że każda taka wiadomość doprowadza do „wstrzymania oddechu”.

Najważniejszy wnioskiem wypływającym z naszej rozmowy jest konieczność powszechnego zaszczepienia się Polaków i ogólnie – Europejczyków. Nasze bezpieczeństwo zwiększa się wraz z podawaniem kolejnych szczepionek.

Pfizer raportuje, że są dobre wyniki badań klinicznych przeprowadzonych wśród nastolatków. Włączenie tej grupy wiekowej do programu szczepień pozwoli na lepsze zabezpieczenie Europy i Stanów Zjednoczonych. Świata jednak nie da się pociąć na kawałki, dlatego kraje, które mają nadmiar szczepionek i zabezpieczyły swoje populacje, [b]powinny podzielić się preparatami z biedniejszymi. Jeśli nie zaszczepimy krajów afrykańskich, azjatyckich, pojawią się kolejne szczepy, które mogą do nas przywędrować. I będziemy nadal ścigać się z wirusem.

Ku pokrzepieniu serc powiem na koniec – jeśli nawet będą pojawiać się nowe warianty, to przy obecnej technologii produkcji szczepionek ich adaptacja do zwalczania kolejnych mutacji jest bardzo ułatwiona. Zwłaszcza w przypadku preparatów opartych o mRNA. Równocześnie obserwujemy wyraźny postęp w tworzeniu specyficznych leków przeciw objawom zakażenia koronawirusem, hamujących powstawanie enzymów wirusowych. Są one już w tej chwili na etapie klinicznego testowania. I to także jest światło w tunelu.

Byli zaszczepieni a i tak zakazili się koronawirusem? Oto pe...

FAQ - wszystko o koronawirusie i COVID-19

Co należy wiedzieć o wirusie SARS-CoV-2 i wywoływanej przez niego chorobie COVID-19? Sprawdź odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania!

Co to jest koronawirus?

Koronawirus SARS-CoV-2 to jeden z siedmiu poznanych dotąd gatunków koronawirusów ludzkich, które wywołują zakażenia układu oddechowego. Oprócz nowego koronawirusa są to także wirusy przyczyniające się do łagodniejszych infekcji sezonowych, które są odpowiedzialne za 15-30 procent zachorowań uznawanych za grypę. Nowy koronawirus jest spokrewniony z wirusami SARS-CoV i MERS, które wywołały epidemie w XXI wieku, jednak ich nasilenie nie było tak duże, jak rozmiary obecnej pandemii.

Jak wygląda koronawirus?

Koronawirus to typ wirusa, który składa się z materiału genetycznego w postaci nici RNA zamkniętej w otoczce. Na jej powierzchni posiada charakterystyczne wypustki, które przypominają koronę. W wypustkach zawarte są białka, dzięki którym wirus wnika do komórek, a po zainfekowaniu namnaża się w ich wnętrzu i rozprzestrzenia w organizmie.

Jak przenosi się koronawirus?

Koronawirus SARS-CoV-2 przenosi się poprzez wydzieliny chorego, a więc poprzez kichanie, kasłanie, mówienie, a także oddychanie. Wydostając się tą drogą z organizmu jest obecny w powietrzu, również w postaci rozpylonego aerozolu, osiada też na powierzchniach (zwłaszcza podłogach) i przedmiotach. Jest ponadto obecny w moczu i stolcu zakażonego, i z tego powodu można zarazić się nim w toalecie. Źródłem infekcji jest nie tylko wdychanie drobin zawierających wirusa, ale też dotykanie skażonych powierzchni, a następnie ust, nosa lub oczu, jak również spożywanie zanieczyszczonych nim produktów spożywczych, również mrożonych.

Kiedy skończy się pandemia koronawirusa?

Pandemia koronawirusa, czyli epidemia o zasięgu światowym, począwszy od grudnia 2019 roku przybiera jedynie na sile. Istnieją co prawda teorie, że może wygasnąć sama, gdy zarazi się 45-60 procent społeczeństwa i nie będzie już kolejnych potencjalnych ofiar. Scenariusz osiągnięcia tzw. odporności stadnej (inaczej zbiorowej) nie jest jednak potwierdzony i wiąże się z dużym odsetkiem zgonów, dlatego jedyną nadzieją na zakończenie epidemii jest wynalezienie skutecznej i bezpiecznej szczepionki, a następnie wprowadzenie masowych szczepień. Może to się udać najwcześniej w 2021 roku.

Skąd się wziął koronawirus?

Nowy koronawirus pochodzi z Chin, a za jego źródło uważa się targ rybny w mieście Wuhan w prowincji Hubei. Tak, jak wiele koronawirusów, jest to wirus odzwierzęcy, jednak do tej pory nie potwierdzono z wszelką pewnością, od jakiego gatunku zwierząt pochodzi. Naukowcy wskazują na nietoperze z rodziny podkowcowatych, jednak w grupie podejrzanych przez jakiś czas znajdowały się także łuskowce. Na początku pandemii pojawiły się ponadto przypuszczenia, że do rozwoju epidemii przyczyniły się także bezdomne psy.

Czym różni się infekcja koronawirusem od grypy?

Choć średnio co piąta infekcja grypopodobna jest spowodowana zwykłymi koronawirusami ludzkimi, jego nowy gatunek w postaci SARS-CoV-2 jest dużo bardziej niebezpieczny i u części chorych atakuje również narządy poza układem oddechowym. Prawdziwa grypa jest wywoływana przez wirusy grypy, natomiast nowy koronawirus wywołuje COVID-19. Choć mogą powodować podobne objawy, COVID-19 jest bardziej zaraźliwy od grypy i u niektórych wiąże się poważnymi powikłania. Objawy zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 zwykle rozwijają się dłużej, bo 2-14 dni, a średnio 5 dni (dla grypy to 1-4 dni), a chorzy z COVID-19 dłużej zarażają też innych. Podczas gdy istnieją skuteczne leki i szczepionki przeciw grypie, na efektywne środki przeciw COVID-19 trzeba jeszcze poczekać.

Co to jest COVID-19?

COVID-19 to oficjalna nazwa choroby wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2. Jest to wysoce zakaźna infekcja, która może powodować śmiertelne powikłania. Wciąż nie ma w pełni skutecznego leku na COVID-19 ani też przeciwdziałającej mu szczepionki, która mogłaby być podawana profilaktycznie.

Jakie choroby wywołuje koronawirus?

Koronawirus SARS-CoV-2 wywołuje chorobę nazwaną COVID-19. Najczęściej jest to zakażenie dróg oddechowych mogące skutkować zapaleniem płuc, choć u części chorych koronawirus atakuje też (jednocześnie lub osobno) układ pokarmowy. W procesie rozwoju choroby koronawirus może powodować też zmiany w układzie nerwowym, krwiotwórczym, głównych narządach (m.in. serce, nerki, wątroba), naczyniach krwionośnych i skórze. Skutkiem powikłań zakażenia mogą być stany bezpośrednio zagrażające życiu, takie jak udar mózgu, zapalenie wielonarządowe czy zespół niewydolności oddechowej (ARDS).

Ile osób umiera z powodu koronawirusa, a ile zdrowieje?

Według statystyk 99 procent zakażonych koronawirusem przechodzi infekcję łagodnie, a tylko w 1 procent przypadków ma ona przebieg ciężki lub krytyczny. Tylko 3 procent wszystkich przypadków na świecie, które uznano za zamknięte, zakończyło się śmiercią pacjenta, natomiast odsetek zgonów w Polsce to 4 procent. Odsetek pacjentów wyleczonych lub zwolnionych ze szpitala w naszym kraju wynosi więc 96 procent.

Czy zakażenie koronawirusem może nie powodować objawów?

Jest to sytuacja stosunkowo częsta, bo według badań w momencie uzyskania dodatniego wyniku testu na koronawirusa objawów nie ma 20-40 proc. zakażonych. Choć u części osób objawy mogą pojawić się pod dłuższym czasie, liczonym nawet w tygodniach, u innych nie wystąpią wcale lub będą niespecyficzne, a przez to nie zostaną uznane za oznakę zakażenia (jak to bywa w przypadku zmęczenia czy bólów głowy). Objawów infekcji najczęściej nie mają dzieci, choć po pewnym czasie może ona i tak doprowadzić do ciężkich powikłań w postaci wielonarządowego zapalenia. Osoby bezobjawowe mogą zarażać innych, choć nie z takim nasileniem, co te kaszlące i kichające.

Jakie są objawy koronawirusa?

Objawy zakażenia koronawirusem próbowano klasyfikować na różne sposoby, a obecnie obowiązuje m.in. ich podział według nasilenia COVID-19:

  1. objawy grypopodobne bez gorączki: ból głowy, utrata węchu, bóle mięśni, kaszel, ból gardła, ból w klatce piersiowej, brak gorączki.
  2. objawy grypopodobne z gorączką: ból głowy, utrata węchu, kaszel, ból gardła, chrypa, gorączka, utrata apetytu.
  3. objawy żołądkowo-jelitowe: ból głowy, utrata węchu i apetytu, biegunka, ból gardła, ból w klatce piersiowej, brak kaszlu.
  4. objawy ciężkie 1. stopnia ze zmęczeniem: ból głowy, utrata węchu, kaszel, gorączka, chrypa, ból w klatce piersiowej, zmęczenie.
  5. objawy ciężkie 2. stopnia z dezorientacją: ból głowy, utrata węchu i apetytu, kaszel, gorączka, chrypa, ból gardła, ból w klatce piersiowej, zmęczenie, dezorientacja, bóle mięśni.
  6. objawy ciężkie 3. stopnia, brzuszne i oddechowe: ból głowy, utrata węchu i apetytu, kaszel, gorączka, chrypa, ból gardła, ból w klatce piersiowej, zmęczenie, dezorientacja, bóle mięśni, spłycony oddech, biegunka, ból brzucha.

Jak można wykryć koronawirusa?

Obecność koronawirusa w organizmie stwierdza się poprzez wykrycie jego genów (nici RNA) w wydzielinie pobranej z nosogardzieli, ewentualnie ze śliny. Badaniem, które umożliwia jego identyfikację, jest tzw. reakcja łańcuchowa polimerazy z odwrotną transkrypcją RNA (RT-PCR, inaczej badanie genetyczne lub molekularne), którą mogą przeprowadzać jedynie wyspecjalizowane laboratoria. Natomiast dopuszczone od listopada badanie diagnostyczne w postaci testów immunologicznych (serologicznych) nie wykrywa koronawirusa, tylko przeciwciała wytworzone przez organizm, by móc go zwalczyć. Tym samym dodatni wynik tego testu wskazuje na infekcję aktywną lub już przebytą.

Jak chronić się przed koronawirusem?

Jedynym sposobem ochrony przed zakażeniem koronawirusem jest unikanie kontaktów z jego potencjalnymi nosicielami. Oznacza to przede wszystkim izolację domową, a w miejscach publicznych – stosowanie środków profilaktycznych takich jak dystans społeczny (1,5-2 metry odstępu między ludźmi), noszenie maseczek ochronnych zakrywających usta i nos oraz skrupulatną higienę dłoni. Zalecane jest ponadto zachowanie higieny podczas spożywania i przygotowywania posiłków, a także odpowiednia obróbka termiczna produktów pochodzenia zwierzęcego.

Jak długo trwa infekcja koronawirusem?

Czas ten zależy od nasilenia infekcji. Większość osób z łagodnymi objawami zakażenia wraca do zdrowia w ciągu 30-60 dni. Natomiast w przypadku przeważającej części pacjentów w stanie ciężkim zdrowienie trwa powyżej 60-90 dni. W przypadku utrzymywania się symptomów infekcji przez wiele tygodni mówimy o tzw. długim COVID-19. U części pacjentów zmiany w organizmie wywołane przez COVID-19 mogą być trwałe. Mogą obejmować zmniejszenie powierzchni czynnej płuc, uszkodzenia mięśnia sercowego z arytmią, niewydolność nerek, zakrzepicę żył głębokich czy stany pozapalne jelit. Ozdrowieńcy, którzy mają za sobą krytyczny przebieg choroby, mogą wymagać długotrwałej rehabilitacji i opieki zdrowotnej.

Co robić przy podejrzeniu zakażenia koronawirusem?

Podejrzewając zakażenie koronawirusem należy wykonać test w jego kierunku, który ze skierowaniem lekarskim jest bezpłatny, a bez skierowania kosztuje 350-500 zł. Jeżeli objawy infekcji występują dłużej, np. przez tydzień, można wykonać test na przeciwciała (na podobnych warunkach). Aby uzyskać skierowanie, należy umówić się na teleporadę w przychodni POZ lub za pomocą formularza dostępnego na stronie Ministerstwa Zdrowia. Wyjątkiem są dzieci do 2. roku życia, które muszą być zbadanie przez lekarza. Po wystawieniu skierowania należy udać się do punktu pobrań; osoby zmotoryzowane mogą udać się też do mobilnego punktu pobrań. W sytuacji, gdy przy infekcji pojawi się duszność, ucisk w klatce piersiowej i problemy z oddychaniem, należy wezwać karetkę lub udać się prywatnym samochodem do szpitala zakaźnego.

Co to jest osocze ozdrowieńców?

Osocze ozdrowieńców to preparat pozyskiwany z krwi osób, które wyzdrowiały z COVID-19. Zawiera ono przeciwciała anty-SARS-CoV-2, które organizm wytwarza w celu zwalczenia koronawirusa. Podawanie ich chorym na drodze transfuzji stanowi metodę leczenia, która łagodzi objawy i skraca czas trwania choroby. Osocza wciąż brakuje, dlatego o jego oddawanie apelują nie tylko lekarze, ale też rząd.

Jak leczyć infekcję koronawirusem?

Ponieważ nie istnieje całkowicie skuteczny środek zwalczający koronawirusa, a te stosowane w ciężkich przypadkach są dostępne tylko w szpitalach, COVID-19 leczy się jedynie w sposób objawowy. Oznacza to, że środki stosowane w leczeniu domowym mogą jedynie łagodzić symptomy infekcji takie jak kaszel, ból gardła, katar, gorączka, ból mięśni czy zapalenie spojówek. W tej roli sprawdzają się preparaty ogólnie dostępne bez recepty w aptekach i drogeriach, które podaje się również przy zwykłych infekcjach oddechowych. W przypadku terapii w szpitalu skuteczne jest leczenie za pomocą osocza ozdrowieńców, musi jednak być rozpoczęte w maksymalnie ciągu kilku dni od początku infekcji i zawierać odpowiednio wysoki poziom przeciwciał anty-SARS-CoV-2.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Abadon

oby latarni nastarczyło jak sie ludzkość weźmie za tę zorganizowaną mengelownię i krzywomordych mongołów bez duszy bo wyprodukowanych ze słoika ze zjełczałą spermą rockefellera...

oby za rok pis znaczyło plandemia i szubienice

e
edi

A Czeska mutacja covida już była?:)

m
mRNA

Dobrze, że są te szczepionki mRNA... Bez nich byłby klops. Te wszystkie Sputniki, Astry-Zeneki, Johnsony czy chińskie podróbki oparte na wektorach mają niewystarczającą skuteczność.

V
V
22 kwietnia, 18:54, Gość:

Ciekawe co jeszcze wymyślą kłamliwe media,może potrójny zmutowany śfirus pisowski?

Ale jest okazja na piątą fale .. Z Indii do zimy , zdąży dojsc do Polski.

Czeski byl błyskawicznie , no ale byl tuz tuz .

I.mmiejsza o to ze to bylo klamstwo.

Barany i tak.łylneły jak garsc trawy.

A ze przed wejsciem do rzeźni?

Slepe sa i głuche.

Pies ich gryzl.

G
Gość
24 kwietnia, 06:16, Abadon:

Koszerne zbiry od maja, a już na początku kwietnia zapowiedzieli szczepienie młodszych roczników na zasadzie byle kogo, byle szybko. Czas leci, a ludzie zaczynają dostrzegać fałsz i zagrożenie ze strony bandziorów. A bandziory czują, że czasu coraz mniej i już niedługo mogą skończyć na latarniach, kiedy suweren powie sprawdzam. Ciekawe jaki mają plan B na taką ewentualność. Wojna kinetyczna? Bo ostatnio znowu o Rosji i UPAdlinie zaczynają śpiewać.

Zaplanuj sobie , padlino ludzka wakacje . Najlepiej w Indiach .

Mają darmowe miejsca parkingowe dla ciebie .

"Mama Nitisha Kumara, mieszkańca Nowego Delhi, zmarła na COVID-19. Zrozpaczony syn nie mógł znaleźć w żadnym miejskim krematorium miejsca, aby skremować ciało swej matki. Wreszcie spalono je na parkingu przylegającym do krematorium w Seemapuri w północno-wschodnim Nowym Delhi. "Wszystkie placówki odmówiły przyjęcia zwłok mojej mamy" - mówił w BBC Kumar"."Kremacji poddawane są dzieci w wieku pięciu czy piętnastu lat. Na stosy trafiają nowożeńcy. Trudno to oglądać" – mówił łamiącym głosem. Podkreślił także, że w ubiegłym roku podczas pierwszej fali pandemii maksymalna liczba ciał, które mógł skremować w ciągu jednego dnia, wynosiła 18, a średnio palono od ośmiu do dziesięciu zwłok dziennie. We wtorek w tym jednym miejscu skremowano 78 ciał."

G
Gość

"Indie nie są paramilitarnym krajem jak Chiny" albo Izrael.

A
Abadon

Koszerne zbiry od maja, a już na początku kwietnia zapowiedzieli szczepienie młodszych roczników na zasadzie byle kogo, byle szybko. Czas leci, a ludzie zaczynają dostrzegać fałsz i zagrożenie ze strony bandziorów. A bandziory czują, że czasu coraz mniej i już niedługo mogą skończyć na latarniach, kiedy suweren powie sprawdzam. Ciekawe jaki mają plan B na taką ewentualność. Wojna kinetyczna? Bo ostatnio znowu o Rosji i UPAdlinie zaczynają śpiewać.

G
Gość

https://kresy.pl/wydarzenia/nagrode-wroclawia-otrzymaja-m-in-strajk-kobiet-i-fundacja-wspierajaca-dzieci-niepelnosprawne/ i to jest największa mutacja głupoty we wrocławiu

G
Gość
23 kwietnia, 20:41, Szadok:

Ta bajka o wirusie robi się już nudna ... ileż można ciągnąć ten farmazon ??

Będą ciągnąć temat dopóki określoną ilość ludzi nie podda się eksperymentowi medycznemu. U mnie w pracy kolejna osoba zemdlała i wymiotowała po szczepieniu.

S
Szadok

Ta bajka o wirusie robi się już nudna ... ileż można ciągnąć ten farmazon ??

G
Gość

Ojojoj jak nadejdzie wirus arabski to będzie hit.

g
gość
23 kwietnia, 13:17, Gość:

Pokażcie tych umarłych tym tłumanom co mówią że koronawirus to ściema. Niech powiedzą rodzinom zmarłych że ściemniają.

23 kwietnia, 16:21, Gość:

No właśnie gdzie są te trupy świrusowe? Na początku "pandemii" podawano że zmarł taki a taki, lat tyle, w miejscowości i można było sprawdzić czy żydokomuna kłamie czy nie. Dlaczego teraz ukrywają te dane?

Bo średnia wieku zmarłych to ponad 75 lat i ludzie zadawaliby niewygodne pytania. Mało kto zajrzy na statista aby sprawdzić.

G
Gość
23 kwietnia, 13:17, Gość:

Pokażcie tych umarłych tym tłumanom co mówią że koronawirus to ściema. Niech powiedzą rodzinom zmarłych że ściemniają.

No właśnie gdzie są te trupy świrusowe? Na początku "pandemii" podawano że zmarł taki a taki, lat tyle, w miejscowości i można było sprawdzić czy żydokomuna kłamie czy nie. Dlaczego teraz ukrywają te dane?

G
Gość

W Polsce jest nie wariant tylko wariat podwójnie zmutowany i to nie jeden ale całe stado. Ci wszyscy "eksperci" i "ministrowie".

G
Gość
23 kwietnia, 13:17, Gość:

Pokażcie tych umarłych tym tłumanom co mówią że koronawirus to ściema. Niech powiedzą rodzinom zmarłych że ściemniają.

Ludzie umierają z braku dostępu do lekarzy i szpitali bierzesz to wogole pod uwagę?!

Dodaj ogłoszenie