Mocne i dość nieoczekiwane wejście marszałek Elżbiety Witek

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
Elżbieta Witek, marszałek Sejmufot. adam jankowski / polska press
Elżbieta Witek, marszałek Sejmufot. adam jankowski / polska press Adam Jankowski
Elżbieta Witek oprócz tego, że jest marszałkiem Sejmu, została jedną z twarzy Polskiego Ładu. Jej pojawienie się podczas prezentacji było dla wielu zaskoczeniem, tym bardziej że przez długie lata polityka społeczna była raczej domeną Beaty Szydło, z którą Witek politycznie związana jest od dawna

Wcześniej to Beata Szydło była twarzą polityki społecznej Prawa i Sprawiedliwości, teraz zastąpiła ją Elżbieta Witek. I właśnie marszałek Sejmu ma być zaangażowana w promowanie obietnic społecznych z najnowszego programu - wziąć chociażby udział w serii debat w całej Polsce, które planuje Prawo i Sprawiedliwość.

- W takich trudnych momentach, w takich trudnych chwilach wszyscy potrzebujemy wsparcia, potrzebujemy pomocy, chcemy mieć poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Potrzebujemy rządu, który wie, jak zaradzić wszystkim trudnościom i co zrobić, żeby wyprowadzić kraj na prostą - mówiła w sobotę marszałek Sejmu.

Jak podkreśliła, planem tym jest Polski Ład - to taka odpowiedź na „zapotrzebowanie na lepsze jutro, na które wszyscy czekamy”.

- Pamiętamy to z roku 2015. Przypomnijmy sobie, jaki był atak na nas i na program 500 plus, jak go wyśmiewano i mówiono, że na to nie ma pieniędzy - wskazywała Witek. Tymczasem, dodała, program świetnie zafunkcjonował, a rodziny „doskonale wiedzą”, na co wydawać otrzymywane od państwa środki.

- Kiedy budowaliśmy nasz program w 2015 r., mówiliśmy, że to rodzina jest w centrum naszej uwagi (...) Z tej ścieżki nie zejdziemy. Rodzina nadal jest dla nas najważniejsza i wszystkie programy, które budujemy, także gospodarcze, skupiają się wokół rodziny - tłumaczyła.

Było o żłobkach, badaniach prenatalnych, emerytach i nauczycielach. - Chcemy odzyskać naszą wolność, swobodę wyboru, chcemy być ze sobą bez-pośrednio, chcemy się znowu uśmiechać, chcemy wrócić do normalności - powiedziała Witek. - Będzie dobrze, znów damy radę - zapewniła.

Pojawienie się marszałek Sejmu obok Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego w tak ważnym dla Prawa i Sprawiedliwości dniu niektórzy odebrali jako wskazanie „nowej Beaty Szydło”. Jeszcze inni poszli o krok dalej.

- Coś tu jest na rzeczy - mówił „Super Expressowi” prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Sytuacja, w której najważniejsza twarz kampanii z 2015 roku jest pozostawiona całkowicie z boku, daje wiele do myślenia i można uznać to za sygnał, że z pomocą pani Witek PiS będzie chciało otworzyć się na elektorat wielkomiejski i klasę średnią, bo to właśnie na te klasy najbardziej otwiera się Polski Ład - twierdzi prof. Chwedoruk.

Dla nikogo nie jest bowiem tajemnicą, że właśnie wśród elektoratu wielkomiejskiego i klasy średniej Prawo i Sprawiedliwość, w ogóle Zjednoczona Prawica, cieszy się mniejszym poparciem niż na przykład wśród mieszkańców mniejszych miast i miasteczek.

- Trzeba też spojrzeć, że Elżbieta Witek była najważniejszą osobą z PiS biorącą udział na konferencji poza prezesem Kaczyńskim i premierem Morawieckim. To pokazuje, że w tej twarzy PiS pokłada duże nadzieje. Bardzo możliwe, że jeśli do przyszłych wyborów prezydenckich wszystko dla PiS-u pójdzie dobrze, to Mateusz Morawiecki zostanie kandydatem na prezydenta, a Elżbiecie Witek zostanie wyznaczona droga Beaty Szydło - dywaguje prof. Chwedoruk.

W Prawie i Sprawiedliwości też są tacy, którzy widzieliby Elżbietę Witek jako przyszłego premiera. - Mówiło się, że Mateusza Morawieckego miał zastąpić na tym stanowisku Daniel Obajtek, ale afera, którą rozpętała „Gazeta Wyborcza”, zniweczyła ten plan. Pozycja Mateusza Morawieckiego słabnie, więc może być tak, że w odpowiednim czasie zastąpi go właśnie Elżbieta Witek - mówi nam jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości. I na dowód swych słów przywołuje dymisję Zbigniewa Jagiełły, przez 12 lat prezesa PKO BP i wieloletniego przyjaciela premiera Mateusza Morawieckiego.

Jak poinformował Onet, Jagiełło został zmuszony do dymisji. PiS wykorzystało do tego analizę transakcji z 2014 roku, gdy PKO BP kupiło polski oddział skandynawskiego banku Nordea. Według Onetu Nordea była jednak tylko pretekstem, elementem politycznej gry. Jagiełło od zawsze uważany był za człowieka Mateusza Morawieckiego, miał dbać zwłaszcza o ludzi premiera. Wraz ze słabnącą pozycją Morawieckiego ludzie bliscy Kaczyńskiego zaczęli naciskać na dymisję prezesa PKO, chcieli przejąć kontrolę nad bankiem. Odejście Jagiełły miało być też ukłonem w stronę Zbigniewa Ziobry, który od lat prowadzi niemal otwartą walkę z premierem. Morawicki miał dostać ultimatum: albo skłoni Jagiełłę do dymisji, albo prezes banku zostanie odwołany przez radę nadzorczą przy okazji rozliczenia roku finansowego. Jagiełło sam zdecydował się odejść, a premier Morawiecki mógł spokojnie zaprezentować Polski Ład.

Nie wszyscy jednak wierzą, że nawet przy słabnącej pozycji premiera Morawieckiego miałaby go zastąpić Elżbieta Witek.

- To mało prawdopodobne. Morawiecki zaprezentował program, nikt nie będzie go dymisjonował - mówi nam inny polityk prawicy. I przywołuje słowa Jarosława Kaczyńskiego, jakie w środę padły w Polskim Radiu. Prezes PiS pytany, czy wie, kto mógłby zostać jego następcą na stanowisku szefa partii, odpowiedział, że zamierza startować w najbliższych wyborach na tę funkcję, lecz - jeśli zostanie wybrany - będzie to ostatni raz.

- Odchodzący lider nie po-winien wskazywać wprost następcy, bo to tego następcę obciąży. Jest branych pod uwagę kilka osób. Będę dyskretny, ale na pewno na horyzoncie naszej partii, polityki czy horyzoncie europejskim jasno świeci gwiazda obecnego premiera. On ma wysokie kwalifikacje - zapewnił w radiowej Jedynce. Potem prezes Kaczyński zastanawiał się, czy „bardzo sprawny premier, niezwykle pracowity, będzie jednocześnie dobrym szefem partii, w której jest od niedawna”. - On budzi w niej emocje. To zależy w dużej mierze od niego, umiejętności zawierania kompromisów, bo tego wymaga polityka partyjna w dużym, znaczącym ugrupowaniu - uściślił Kaczyński. Dodał jednak, że na razie nie podjął decyzji w sprawie swojego następcy.

- Z tych słów wynika jasno, że pozycja Morawieckiego nie jest taka słaba, jak myślą niektórzy. A z marszałek Witek samo tak wyszło: po prostu trzeba było zrobić jakąś kobietę twarzą polityki socjalnej Polskiego Ładu, a nie było zbyt wielu kandydatur - mówi nasz rozmówca.

Minister rodziny Marlena Maląg niespecjalnie się do tej roli nadaje. Ponoć Beata Szydło nie chciała się podjąć tego zadania. Powód? Można spekulować. Prawdą jest, że twarz zwycięskich kampanii PiS, szefowa „biało-czerwonej drużyny”, lubiana przez wyborców Prawa i Sprawiedliwości, poszła w odstawkę. Na pewno w Brukseli czuje się odsunięta od wielkiej krajowej polityki i na pewno chce do niej powrócić, pytanie tylko, czy na pewno jako osoba promująca Mateusza Morawiekiego, bo to on jest dzisiaj premierem, który wprowadza w życie Polski Ład. Wiadomo, że Beata Szydło nigdy nie należała do jego stronników, wręcz przeciwnie - jeszcze kiedy była w polskim parlamencie, mówiło się, że gra przeciwko Morawieckiemu.

Co ciekawe, politycznie Elżbieta Witek zawsze była związana właśnie z Beatą Szydło. W Sejmie trochę złośliwie mówiło się nawet o Beacie Szydło, Annie Zalewskiej i Elżbiecie Witek jako o „gangu tapirów” - to pewnie ze względu na fryzury.

- Funkcjonowało też pojęcie tak zwanego pokoju nauczycielskiego, bo Witek i Zalewska to byłe nauczycielki. W każdym razie panie trzymały się razem - opowiadał mi swego czasu jeden z polityków prawicy.

Elżbieta Witek była też zawsze bardzo lojalna w stosunku do Beaty Szydło, kiedy ta została premierem, pełniła funkcję szefa jej gabinetu politycznego. Potem Szydło na stanowisku premiera zastąpił Mateusz Morawiecki; ponoć zasugerowano mu, aby pozostawił Elżbietę Witek tam, gdzie była, ale ta nie chciała zostać.

Kiedy Witek zostawała nową marszałek Sejmu, były kwiaty, gratulacje, ale na twarzy drugiej osoby państwie nie było widać uśmiechu.

- W tej sali, w tej izbie możemy oczywiście się spierać, bo różnimy się światopoglądowo, mamy różne programy, ale proszę państwa, spierajmy się na racje, ale nie używajmy inwektyw, nie obrażajmy ludzi - mówiła Elżbieta Witek zaraz po wyborze. - Każdy z państwa jest ważny i każdy musi być wysłuchany, tylko róbmy to w sposób kulturalny i zgodnie z regulaminem, który sami dla tej izby uchwalaliśmy. Jeżeli będziemy respektować regulamin i będziemy nawzajem siebie szanować, to myślę, że uda nam się zakończyć tę kadencję tak, że nie będziemy musieli mijać się i nie patrzeć sobie w twarz - podkreśliła.

Wszyscy zastanawiali się, czy to kolejna próba ocieplenia wizerunku przez Prawo i Sprawiedliwość, bo w przeciwieństwie do swojego poprzednika, Marka Kuchcińskiego, Elżbieta Witek cieszyła się - przynajmniej wtedy - dobrą opinią także wśród posłów opozycji.

- Byłam z Elżbietą Witek w komisji etyki, bardzo dobrze nam się współpracowało. To spokojna, wyważona osoba, trzyma się reguł. Była też niezłym rzecznikiem Prawa i Sprawiedliwości na tle tego, co było po niej - mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka Platformy, wicemarszałek Sejmu.

Zbigniew Girzyński, polityk PiS-u, podzielał opinię Małgorzaty Kidawa-Błońskiej.

- Sympatyczna, stonowana, ciepła. Doskonale nadaje się na funkcję marszałka Sejmu ze względu na specyfikę tego stanowiska, które wymaga kultury osobistej, taktu - tłumaczył.

Elżbieta Witek rzeczywiście unikała kontrowersyjnych wypowiedzi czy politycznych połajanek; ułożona, kulturalna, niektórzy mówią, że to „typ nauczycielki”. I słusznie - obecna marszałek Sejmu skończyła studia historyczne na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracowała jako nauczycielka, była dyrektorką szkoły podstawowej i zespołu szkół ogólnokształcących w Jaworze w woj. dolnośląskim. Od 1980 roku działała w Solidarności. „Po zdelegalizowaniu związku i wprowadzeniu stanu wojennego podjęłam działalność w podziemiu. Za udział w manifestacji 31 sierpnia 1982r. zostałam skazana na trzy miesiące aresztu, a następnie zwolniona z pracy i represjonowana za swoja postawę i poglądy. Dwa lata temu uzyskałam z IPN status osoby pokrzywdzonej” - pisała na swojej stronie internetowej.

Po 1989 roku znów działała w Solidarności. Skończyła studia podyplomowe z zakresu wiedzy o UE. Przez dwie kadencje pełniła funkcję przewodniczącej i wiceprzewodniczącej oraz obrońcy z wyboru w Komisji Dyscyplinarnej dla nauczycieli przy wojewodzie dolnośląskim. Cztery lata była ławnikiem w Sądzie Pracy.

Nie była nowicjuszką w polskiej polityce - od 2005 roku zasiada w Sejmie z ramienia PiS. Jest zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. W przeszłości, o czym wspomniała już Małgorzata Kidawa-Błońska, Witek była przewodniczącą Komisji Etyki Poselskiej.

W listopadzie 2015 r. została ministrem w rządzie Beaty Szydło: pełniła funkcje szefa gabinetu politycznego premiera i rzecznika prasowego Rady Ministrów. 4 czerwca zastąpiła na stanowisku szefa resortu spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego, który zdobył mandat eurodeputowanego, ale dowodziła MSWiA zaledwie dwa miesiące.

- Bardziej ją jednak widzę jako marszałka Sejmu niż szefa MSWiA - mówił mi po tej nominacji jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości. I tłumaczył, że służby wymagają jednak szefa o nieco innym charakterze - na pewno bardziej do tej funkcji pasował Joachim Brudziński niż spokojna Witek. Zresztą, ona sama, obejmując stanowiska ministra spraw wewnętrznych i administracji, przyznała, że tego resortu musi się uczyć.

Czemu w takim razie wcześniej Elżbieta Witek nie została marszałkiem Sejmu?

Pewnie dlatego, że funkcja marszałka Sejmu jest „newralgicznym ośrodkiem władzy”; to marszałek organizuje życie polityczne w Sejmie, odpowiada też za procesy legislacyjne.

- Osoby, które zostają drugimi osobami w państwie, mogą szybko i łatwo zbudować swoją pozycję polityczną, oczywiście przy odpowiednich predyspo-zycjach. Tak robił Grzegorz Schetyna, który stracił stanowisko marszałka, bo Tusk zobaczył, że za bardzo rośnie w siłę. Budował się jako marszałek Sejmu Ludwik Dorn i Marek Jurek - tłumaczy jeden z parlamentarzystów. - Kaczyński doskonale zdawał sobie z tego sprawę, dlatego skierował na pole bitwy osobę oddaną i lojalną. Wiedział, że Kuchciński nie będzie prowadził żadnej własnej polityki, więc zrobił go drugą osobą w państwie, chociaż zdawał sobie sprawę, że się na to stanowisko nie nadaje - dodaje nasz rozmówca.

Sześć lata temu Elżbieta Witek nie była zaufaną osobą Kaczyńskiego, więc siłą rzeczy nie mogła zostać marszałkiem Sejmu. Potem to się jednak zmieniło, chociaż prezes Prawa i Sprawiedliwości zawsze wyrażał się o Elżbiecie Witek w samych superlatywach. „Pani poseł Elżbieta Witek jest doświadczonym parlamentarzystą, jest osobą, do której mamy pełne zaufanie, osobą poważną, doskonale zorientowaną we wszystkich problemach naszego życia” - mówił o niej w 2015 roku.

Kiedy Witek zostawała marszałkiem Sejmu, zastanawiano się, czy zmieni wizerunek polskiego parlamentu. Gdyby tak się stało, na pewno zostałaby przez wyborców zapamiętana. Ta rodowita jaworzanka, mężatka, matka dwóch dorosłych córek. Do tej pory, oprócz politycznych funkcji, zasłynęła tym, że pojechała z domu do Sejmu taksówką 460 km na koszt podatnika, bo - jak potem tłumaczyła - w pociągu nie było miejsc siedzących. Jej zwolennicy przypominali za to, że to za czasów jej ministerialnej kariery w tym samym Jaworze Mercedes wybudował wartą 800 milionów złotych fabrykę silników.

Czy marszałek Witek spełniła oczekiwania opozycji i sporej części Polaków? - Na pewno jest bardziej sympatyczna niż marszałek Kuchciński, ale to przedłużenie władzy Jarosława Kaczyńskiego. Witek posłusznie, lojalnie wykonuje jego polecania - mówi nam jeden z polityków opozycji.

I jako przykład przywołuje słynne głosowanie w sprawie wyboru członków do KRS. Zwyczaj nakazywał podzielić miejsca między posłów partii rządzącej a posłów opozycji. PiS zdecydowało się jednak obsadzić wszystkie miejsca swoimi przedstawicielami. Z sali płynęły liczne głosy alarmujące, że są problemy z urządzeniami do głosowania. Na nagraniu z posiedzenia możemy usłyszeć, jak w pewnym momencie ktoś (najprawdopodobniej jedna z posłanek PiS) zwraca się do Witek słowami: „Trzeba anulować, bo my przegramy”. Po tych słowach Elżbieta Witek zdecydowała się głosowanie anulować. Nagranie błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Decyzja marszałek Sejmu wywołała wielkie oburzenie posłów opozycji, którzy domagali się ujawnienia wyników pierwszego głosowania. Witek nie przychyliła się jednak do próśb posłów i zarządziła ponowne głosowanie. - Zastanówcie się, co robicie. Będziecie powtarzać głosowanie za każdym razem, kiedy je przegracie? - pytał potem z mównicy Tomasz Lenz z KO. Innym razem, podczas sejmowego głosowania ws. ustawy o pracownikach medycznych, PiS nie miało większości. Kamery uchwyciły, jak Piotr Gliński podszedł na sali sejmowej do Elżbiety Witek. „Elżbieta, jest prośba od szefa, bo chyba reasumpcję trzeba będzie zrobić” - powiedział. Po tych słowach marszałek Sejmu zarządziła przerwę, a po niej ponowne głosowanie nad ustawą. PiS to głosowanie wygrało.

- Dlatego teza, jakoby Elżbieta Witek miała zostać premierem i zastąpić na tym stanowisku Mateusza Morawieckiego, wydaje mi się mało prawdopodobna. To już Kaczyński sam by został premierem. Przecież wiadomo, że Witek byłaby na tym stanowisku przedłużeniem władzy prezesa, takim pozorantem. Morawiecki, mimo wszystko, jest troszkę bardziej niezależny, stara się o siebie walczyć - mówi jeden z naszych rozmówców. - Chociaż z drugiej strony, Kaczyński bywa nieprzewidywalny i często burzy to, co buduje; w każdym razie jego decyzje trudno czasami w logiczny sposób wytłumaczyć. Tak było ze słynną piątką dla zwierząt czy ustawą aborcyjną. Więc kto wie, wszystkiego można się spodziewać - dodaje.

Jakby nie było, Elżbieta Witek została teraz jedną z twarzy Polskiego Ładu - jednego z ważniejszych programów Zjednoczonej Prawicy. Jej polityczne notowania bezsprzecznie poszły w górę.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ellis Smith

Making money online more than $15k just by doing simple work from home. I have received $18376 last month. Its an easy and simple job to do and its earnings are much better than regular office job and even a little child can do this and earns money.DFgh Everybody must try this job by

just use the info on this site page_______P­A­Y­B­U­Z­Z­1.C­O­M

Dodaj ogłoszenie