Marcin Kołodziejczyk – Wartało. Polska prowincja w krzywym zwierciadle

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Marcin Kołodziejczyk – Wartało
Marcin Kołodziejczyk – Wartało Wydawnictwo Wielka Litera
Marcin Kołodziejczyk to pisarz wyjątkowy. Uwielbia zabawę słowem, czasem, przestrzenią i polityką. Stworzył „Wartało”, które jest jakby krzywym zwierciadłem XX-wiecznej Polski. Czy aby tylko XX-wiecznej?

Ta historia teoretycznie nie jest osadzona w czasie. Ale jej początek zdaje się przypadać na czasy tuż po II wojnie światowej. Jak to odgadnąć? A no po dbałości Marcina Kołodziejczyka w opisywaniu modeli aut i motocykli, jakimi poruszają mieszkańcy tego prowincjonalnego miasteczka umieszczonego na mapie nigdzie, czyli w Polsce. Jest tu tajemniczy przybysz z zewnątrz, miejscowa klika pełna układów, układzików i zależności, a wszystko to opisane unikalnym, można by rzec autorskim językiem pisarza. Bo Marcin Kołodziejczyk tworzy świat Wartała właśnie za pomocą unikalnych słów. Kiedy jego bohater – Krzysztof Żuj-Jadin (jak to brzmi, jeśli drugi człon nazwiska odczytamy po francusku!) zauważa u konsjerża poobgryzane paznokcie, pisze o

„umęczonej zębicznie ręce”.

Kiedy którejś jesieni wybucha wojna, to

„jedna ideologia napadła na drugą. Następnie dołączyła trzecia, prymitywnie silna”.

I jakoś dziwnie się okazuje, że jeden z mieszkańców wcielony do obrony kraju szybko aklimatyzuje się w armii. Kołodziejczyk zdecydowanie sugeruje, że to II wojna światowa, skoro ów książkowy Sylwek Małochleb

„siekł szablami czołgi wroga. Śpiewał piosenki o niezwyciężonym ptaku drapieżnym… Zakręcił się przy partyzantce niedaleko rdzennego miasteczka. Tam z kolei śpiewał o dziewczynie, do której nie może przyjść, bo idzie spać do lasu… Męska przygoda tamtych dni: co jakiś czas wypadali oddziałem z lasu wymierzać sprawiedliwość i łupić wioski.”

Zatem historia żołnierzy wyklętych w pigułce? Jedna z wielu w krzywym zwierciadle unikalnej satyry pisarza. Ale nie tylko wielka polityka, czy wydarzenia historyczne są tu na widelcu. To przede wszystkim ludzka menażeria. Ot choćby małomiasteczkowa aptekarka – Pusia.

„Zanadtość stroju, himalaj aspiracji, obcesowe obcasy”. A jaki miała uśmiech? „Mocny, zębiczny, porcelanowy. Słabł dopiero na wysokości obu piątek – z powodu ich braku”.

Jakież to polskie było przez lata i czy, przypadkiem, nie jest nadal?

Kiedy do komisariatu ma przyjechać nowy szef, pisarz wcielając się w prowincjonalnych gliniarzy czeka na przyjazd „Nowej Miotły”, a że ów funkcjonariusz się spóźnia, wnioskuje że „chce sobie zrobić wejście godne Grubej Ryby”. Bardzo życiowe. Podobnie jak wypisywanie sobie przez głównego bohatera, nota bene medyka, recept na nazwiska nieznanych sobie ludzi, acz zameldowanych w rynku i raczej zmarłych, bo noszących przedwojenne nazwiska.

„Zelig, Warszawker, Mendel Birnbaum. Jednak adresy się zgadzały: wszystkie w rynku lub odchodzących od niego uliczkach.”

Bez wątpienia „Wartało” to lektura dla ludzi inteligentnych, dobrze obeznanych w meandrach polskiej historii, a przy tym niezwykle zabawna. Marcin Kołodziejczyk żądłem ironii dotyka też duchownych. Kiedy Wartało uczestniczy w transformacji ustrojowej, ksiądz Zdzisław stawia na młodzież. „Nie było wyjścia. Rozdał kije bilardowe. Łańcuchy rowerowe. Gumy do żucia. Poczucie ważności”. Diagnozy Kołodziejczyka porażają celnością i lakonicznością. A co dzieje się w tym czasie z małomiasteczkową infrastrukturą?

„Miasteczko budziło się do życia w rozbuchaju. Całe było remontem, remanentem.”

Pierwiastek komediowy, miesza się tu przepysznie z obserwacjami socjologicznymi, czy wręcz historycznymi.

Dlatego też okładkowe zanęty o „pierwszym w Polsce dreszczowcu psychologiczno-politycznym” traktuję także z przymrużeniem oka. Talentu i unikalnego języka Marcina Kołodziejczyka już nie. To poważny pisarz, który z polotem i wyobraźnią pisze o Polsce, bo go zwyczajnie ten kraj obchodzi.

Czytaj też: Marcin Kołodziejczyk – Prymityw. Epopeja narodowa


Czytaj też: Onkodziwka, ekscórka, młoda matka

Czytaj też: Fotograf, idealny mąż, chory szaleniec?

O co chodzi w Hot16Challenge2?

Wideo

Materiał oryginalny: Marcin Kołodziejczyk – Wartało. Polska prowincja w krzywym zwierciadle - Kurier Poranny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie