Krew ozdrowieńców lekiem na koronawirusa. Transfuzja osocza krwi bogatego w przeciwciała ratuje życie chorych z COVID-19

Anna Rokicka-Żuk
Anna Rokicka-Żuk
Krew osób, które wróciły do zdrowia po infekcji koronawirusem, jest z powodzeniem wykorzystywana do leczenia chorych
Krew osób, które wróciły do zdrowia po infekcji koronawirusem, jest z powodzeniem wykorzystywana do leczenia chorych michellegordon2/pixabay.com
Podawanie chorym z COVID-19 przeciwciał pozyskanych z krwi ozdrowieńców to prosta i skuteczna metoda leczenia ciężkich przypadków choroby. Stosuje się ją od stu lat w leczeniu rozmaitych infekcji i choć nie zakończono badań dotyczących zakażenia koronawirusem, dowody na jej efektywność są wystarczające. Wyjaśniamy, jak działa terapia osoczem i dlaczego jej prowadzenie nie jest wbrew pozorom takie łatwe.

Krew ozdrowieńców lekiem na COVID-19

Podawanie pacjentom z COVID-19 preparatów uzyskanych z krwi ozdrowieńców praktykowano już wiele miesięcy temu na całym świecie. W przeciwieństwie do odkrywanych na nowo leków, które stosuje się już w innych chorobach, to metoda leczenia o wysokiej skuteczności i dużym bezpieczeństwie.

Transfuzja osocza krwi, czyli płynu pozbawionego czerwonych krwinek, jest źródłem cennych przeciwciał. Białka te, nazywane też immunoglobulinami, mają zdolność rozpoznawania koronawirusa SARS-CoV-2 i jego neutralizowania.

Choć w Polsce krew ozdrowieńców stosuje się do pozyskiwania osocza dla ciężko chorych pacjentów, a także do produkcji leku, który wkrótce będzie dostępny dzięki lubelskiej firmie Biomed, badania jej potencjału leczniczego na świecie tak naprawdę dopiero się rozpoczynają. Zbiórkę od osób, które chcą oddać ją w ciągu 28 dni od momentu, gdy poczuły się lepiej, prowadzi m.in. brytyjska służba zdrowia (National Health Service, NHS). Chętnych do badań klinicznych poszukują też firmy amerykańskie.

Dowiedz się więcej na temat:

Jak działa krew bogata w przeciwciała anty-SARS-CoV-2?

Podczas gdy leki i szczepionki przeciwko koronawirusowi wymagają jeszcze długich badań, krew ozdrowieńców jest dostępna od zaraz, możliwa do pozyskania w większych ilościach i stosunkowo tania. Aby jednak wykorzystująca ją terapia była bezpieczna, ten fizjologiczny płyn musi zostać przetestowany pod kątem obecności wirusów i innych patogenów oraz oczyszczony ze wszelkich czynników mogących powodować infekcje, które powszechnie występują u ludzi.

Badania podobne nad skutecznością osocza trwają. Choć w jednym z pierwszych, które przeprowadzono w Chinach, w ciągu kilku dni leczenia koronawirus zniknął z organizmów pacjentów, ich stan później się pogorszył. Badania obejmowało jednak tylko 13 osób w stanie krytycznym, a niepomyślny wynik leczenia był najprawdopodobniej skutkiem zaawansowanych zniszczeń wywołanych przez infekcję (dziś stan taki nazywamy burzą cytokin).

Natomiast badania przeprowadzone w Wuhan z udziałem dziesięciu krytycznie chorych wykazały brak koronawirusa u siedmiu z nich po upływie 5 dni od podania osocza. Nie zaobserwowano też działań ubocznych terapii. W innym badaniu chińskim transfuzja osocza zmniejszyła objawy infekcji u wszystkich pięciu pacjentów objętych procedurą, a po 2 dniach trzech z nich nie potrzebowało już respiratorów.

Większe badania przeprowadzono natomiast w Stanach Zjednoczonych, które objęły ok. 105 tys. pacjentów leczonych osoczem w szpitalach w całym kraju. Wykazano bezpieczeństwo terapii, brak występowania działań ubocznych, a przede wszystkim skuteczność polegająca na znacznym skróceniu czasu choroby.

Po ogłoszeniu tych wyników 23 września 2020 roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wydała oficjalne zezwolenie na użycie terapii w sytuacji wyjątkowej (tzw. Emergency Use Authorization, EUA).

Przeczytaj również:

Problemy ze zbiórką krwi od ozdrowieńców

Aby leczenie osoczem ozdrowieńców było skuteczne, krew musi być pobrana od pacjentów w odpowiednim czasie. Wraz z ustępowaniem objawów zakażenia liczba zwalczających wirusa przeciwciał ulega bowiem drastycznemu spadkowi. Pacjenci nie mogą jednak oddawać krwi przez co najmniej 14 dni od zaniku dolegliwości, ponieważ w ich organizmach wciąż może występować patogen. Tymczasem największe ilości najbardziej aktywnych przeciwciał występują we krwi między 2. a 3. tygodniem choroby.

Jak wynika z analiz opisanych na łamach pisma „mBio”, najlepszy okres na pozyskiwanie efektywnych przeciwciała z osocza krwi ozdrowieńców przypada na 3.-6. tydzień od wystąpienia objawów. Po upływie 6-10 tygodni skuteczność działania immunoglobulin spada do takiego stopnia, że przestają być użyteczne. Wniosek jest taki, że chociaż ozdrowieńców nie brakuje, nie każdy może oddać krew, by ratować innych.

Nietypowe objawy COVID-19 – sprawdź, czy to może być koronaw...

Immunoterapia osoczem jako sprawdzona forma terapii

Wykorzystanie osocza krwi ozdrowieńców to tzw. pasywna terapia przeciwciałami, które są dostarczane z zewnątrz tak, jak ma to miejsce przy podaniu szczepionki – organizm nie wytwarza więc odporności samodzielnie.

Metoda znana od ok. 1890 r. była stosowana na największą skalę podczas światowej pandemii grypy spowodowanej wirusem H1N1 w latach 1918-1920. Tak zwana hiszpanka zabiła 500 mln. ludzi, zmniejszając o 1/4 liczbę ludności globu. Krew rekonwalescentów otrzymało wtedy 1700 osób, które w rezultacie umierały rzadziej niż te niepoddane leczeniu. Natomiast w 1935 roku terapia osoczem pozwoliła zahamować w USA rozwój epidemii spowodowanej przez wirusa odry.

Osocze krwi przyjęło też 80 osób w badaniu przeprowadzonym w Hongkongu podczas epidemii SARS w latach 2002-2003. Wykazano, że zastosowanie tej terapii w ciągu 2 tygodni od wystąpienia objawów infekcji zwiększało szanse na wypis ze szpitala w porównaniu z pacjentami, którym nie podano osocza.

Krew ozdrowieńców okazała się też do pewnego stopnia skuteczna podczas co najmniej dwóch wybuchów epidemii wirusa Ebola w Afryce. W badaniu z 1995 roku transfuzja pomogła większości pacjentów w Demokratycznej Republice Konga, choć badanie miało pewne wady. Natomiast próby prowadzone w 2015 roku dały niespójne wyniki, co mogło wynikać faktu, że krwi nie sprawdzano wcześniej pod kątem zawartości przeciwciał, a poza tym podawano ją pacjentom w późnych stadiach rozwoju infekcji.

Pomimo zachęcających rezultatów dotychczasowych badań lecznicze wykorzystanie osocza krwi wciąż ma wielu przeciwników, którzy nawet nazywają tę metodę „szarlatanerią”. Obawy mogą wiązać się z ryzykiem zarażenia się chorobami w przypadku niewłaściwego oczyszczenia krwi, istnieją też doniesienia o zwiększeniu się długoterminowego ryzyka rozwoju raka u pacjentów poddawanych transfuzjom. W sytuacji ratowania życia korzyści z terapii osoczem przeważają jednak możliwe zagrożenia związane z wykorzystaniem tej procedury.

Źródła:

ZOBACZ: Aplikacja pomocna w walce z koronawirusem

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Materiał oryginalny: Krew ozdrowieńców lekiem na koronawirusa. Transfuzja osocza krwi bogatego w przeciwciała ratuje życie chorych z COVID-19 - Strona Zdrowia

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Korzystając z technik rekombinacji DNA, czyli metod inżynierii genetycznej, naukowcy pracują nad wytworzeniem analogicznych preparatów niekrwiopochodnych.

Należy do nich na przykład immunoglobulina Rh, którą lekarze mogą zalecić, gdy występuje niezgodność czynnika Rh między matką a płodem. Z kolei chorym na hemofilię podaje się czynnik VIII.

Z praktyki wynika, że w razie wstrząsu oraz w innych wypadkach, w których dawniej używano roztworu albumin, można skutecznie stosować płyny krwiozastępcze (takie jak hydroksyetylowana skrobia [HES]).