Kraków. Buntownicze lokale otwierają się wbrew zakazom. Kelnerzy z termometrem w dłoni czekają na pierwszych klientów

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Marcin Banasik
Marcin Banasik
W środę 13 stycznia o godz. 12, mimo obowiązującego zakazu, została otwarta restauracja na os. Na Lotnisku. Właścicielka zdecydowała się wznowić działalność lokalu, ponieważ jej firma, z powodu obostrzeń, jest już na skraju bankructwa. Okazało się jednak, że jednymi z pierwszych gości restauracji były przedstawicielki sanepidu w asyście policji.

Wczoraj od rana w „Wesołych garach” trwały przygotowania do otwarcia. Kelnerki dezynfekowały stoliki, a kucharze rozpalali piec do wypiekania pizzy. Karolina Bartosik, właścicielka restauracji co chwilę sprawdzała czy elektroniczny termometr działa.

- Do restauracji mogą wejść tylko klienci, którzy wcześniej telefonicznie zarezerwowali miejsce. Wszystko odbywa się w pełnym reżimie sanitarnym. Mamy maseczki, płyny dezynfekujące, a stoliki są ustawione w odpowiednim dystansie - zapewnia Karolina Bartosik.

Właścicielka firmy po nagłośnieniu akcji otwarcia restauracji w internecie miała dużo telefonów od osób, które popierają jej decyzję oraz klientów, którzy rezerwowali stoliki.

- Jedna rozmowa zapadła mi w pamięć, ponieważ pani strasznie się cieszyła, że będzie w końcu mogła gdzieś wyjść na obiad. Dodała, że jak tylko jeszcze otworzą sauny to będzie szczęśliwa - mówi właścicielka "Wesołych Garów".

Nad wszystkim czuwa adwokat

Oprócz kelnerów i kucharzy po restauracji przechadzał się wczoraj elegancko ubrany adwokat Paweł Śliz, który ma reprezentować lokal w przypadku ewentualnej wizyty policji i sanepidu. Mec. Śliz jest przekonany, że restauratorka ma prawo otworzyć lokal podczas pandemii.

Kraków. Bar w Nowej Hucie otwarty dla klientów. Można tam zj...

- Pozbawienie możliwości prowadzenia lokalu jest możliwe tylko w drodze ustawy, a tutaj mamy rozporządzenie, które może jedynie ograniczać prowadzenie lokalu np. pod kątem dopuszczalnej liczby osób w restauracji. Takie zasady aktualnie obowiązują w kościołach. Przedyskutowaliśmy tę sprawę z właścicielką i doszliśmy do wniosku, że nie ma podstaw prawnych, aby państwo zabraniało działać restauracjom - mówi mec. Paweł Śliz.

Pierwsi klienci i sanepid z policją

Pierwsi klienci pojawili się popołudniu. Razem z nimi do lokalu „zajrzeli” inspektorzy z sanepidu i policjanci. Ci drudzy nie mogli jednak wejść do środka ponieważ... nie zarezerwowali stolika.

- Panie z sanepidu sprawdziły czy znajdują się u nas klienci, ale okazało się, że byli tylko… testerzy jedzenia – relacjonuje wizytę sanepidu właścicielka lokalu.

Restauratorka, w celu obejścia przepisów zakazujących działalności ogłosiła na profilu facebookowym lokalu, że zaprasza do lokalu nie tradycyjnych klientów, ale testerów, którzy będą płacili za produkty do... testowania smaku jedzenia. Wyniki kontroli sanepidu będą znane wkrótce.

Inni też się otwierają

Pomimo zakazu działalności i widma kontroli sanepidu i policji na otwarcie zdecydowały się również inne krakowskie lokale.

Bar "Na Żółto i Na Niebiesko" na osiedlu Teatralnym 3 też jest otwarty. Mimo rządowych zakazów związanych z pandemią koronawirusa właściciel lokalu przyznaje, że można tam zjeść posiłek na miejscu przy stoliku.

- Bar jest otwarty przez cały czas. Przychodzą klienci i jedzą przy stolikach. Ogłosiliśmy ponowne otwarcie, aby zaznaczyć, że dołączamy do akcji restauratorów i przedsiębiorców. Niektórzy obawiają się otworzyć swoich lokali. Moim zdaniem nie ma podstaw prawnych, by zakazać nam prowadzenia działalności baru ze sprzedażą posiłków do spożycia na miejscu - mówi Marcin Pierzchała, właściciel baru.

Restauracja Tesone z krakowskiego Ruczaju to kolejny lokal w Krakowie, który zaprasza do spożywania posiłków w środku, wbrew rządowym obostrzeniom. Wielu przedsiębiorców jest na skraju bankructwa i woli zaryzykować ewentualne kary, niż zamknąć biznes i zwolnić pracowników. Na profilu facebookowym restauracji umieszczony jest filmik nazwany "Dzień normalności". Widać na nim klientów, którzy spożywają posiłki i rozmawiają tak jak przed pandemią. Z postu restauracji wynika, że aby zjeść posiłek w lokalu, trzeba wcześniej zarezerwować stolik.

Nad otwarciem zastanawiają się także właściciele Zoltar Parku w Nowej Hucie. Swoje straty w związku z zamknięciem działalności szacują na kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.

- Pomimo wielu obaw, coraz poważniej rozważamy ponowne otwarcie. Ostateczną decyzję podejmiemy do końca tygodnia. Nie możemy już dłużej czekać, bo wkrótce podzielimy los przedsiębiorców, którzy musieli zrezygnować z prowadzenia działalności – mówi manager Zoltar Parku, Piotr Musiałek.

Dodaje, że jeśli zapadnie decyzja o otwarciu w Parku będą obowiązywał ścisły reżim sanitarny.

- Rząd nie wprowadził stanu nadzwyczajnego, a zatem nie może ograniczać konstytucyjnych praw i wolności rozporządzeniami. Na naszą korzyść działa tu wyrok Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu – kwituje Musiałek.

Chodzi o orzeczenia w sprawie fryzjera ukaranego przez sanepid. WSA w Opolu uznał, że rządowy zakaz działalności firm jest nielegalny.

Tymczasem policjanci i przedstawiciele sanepidu codziennie kontrolują setki sklepów i lokali usługowych sprawdzając czy przedsiębiorcy stosują się do obowiązującego rozporządzenie.

- Kontrole w lokalach gastronomicznych są prowadzone cały czas: zarówno te zaplanowane jak i interwencyjne. Jeśli ktoś zgłasza, że gdzieś są łamane przepisy to wówczas sprawdzamy to wspólnie z policją. Ponieważ my jako inspekcja sanitarna nie mamy uprawnień do kontrolowania osób prywatnych tj. klientów i gości – wyjaśnia Dominika Łatak- Glonek, rzeczniczka prasowa małopolskiego sanepidu

I dodaje, że od 4 do 10 stycznia w całej Małopolsce sanepid przeprowadził w sumie 1839 kontroli z czego 132 z nich dotyczyło galerii handlowych, a 68 stoków narciarskich.

- W toku tych postępowań wydano jeden mandat w wysokości 200 zł oraz 34 pouczenia – wylicza Łata-Glonek.

Rzeczniczka sanepidu dodaje, że każda osoba, na którą nałożono karę administracyjną może się odwołać do państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego. Jeśli ten podtrzyma decyzję o karze, można wówczas zaskarżyć ją do wojewódzkiego sądu administracyjnego.
 
Tymczasem ostatnie badania laboratoryjne potwierdziły SARS-CoV-2 u 9 053osób z czego 383 z nich dotyczyło mieszkańców Małopolski. To o blisko 3,5 tys. zakażeń więcej niż dzień wcześniej. Małopolska od kilku dni w ministerialnych statystykach utrzymuje się wśród województw o najniższym dobowym przyroście zakażeń. Minionej doby w całym kraju odnotowano także 481 zgonów, z powodu COVID-19 zmarło 117 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 364 osoby. 35 z nich to mieszkańcy naszego województwa. W sumie liczba zakażeń od początku pandemii w Małopolsce wzrosła do 112 749. Niestety 2 820 mieszkańców Małopolski przegrało walkę z wirusem. W całym kraju liczba zgonów przekroczyła wczoraj 32 tys.

Jadwiga Emilewicz z licencją na skoki w Zakopanem MEMY. Oto ...

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Buntownicze lokale otwierają się wbrew zakazom. Kelnerzy z termometrem w dłoni czekają na pierwszych klientów - Gazeta Krakowska

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

u
upadek

Czy jest jakiś przepis, że policja w tej sytuacji nie może wejść do środka? Albo w jakiej sytuacji może wejść? Przecież ci restauratorzy robią debili z funkcjonariuszy i śmieją się z prawa. To ma być silne państwo?

K
Karol

wynajęty adwokat aby chronił właścicieli lokalu przed interwencją Policji i Sanepidu ?

Policjanci nie będą z papugą wchodzić w dyskusję, bo wiedzą , że będzie ich bombardował paragrafami których uczył się kilka lat, i nie mają szans na zwycięską polemikę. No chyba ,że adwokacinę troszkę fizycznie sponiewierają, ale teraz w dobie kamer, mikrofonów, smartfonów, to raczej niewykonalne.

Policjanci nie muszą karać mandatem, wygłoszą regułkę informującą którą przygotowali im przełożeni, spiszą dane i skierują sprawę do Sądu. Wynajęcie adwokata, to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

G
Gość
13 stycznia, 19:18, ***** ***:

Raz podjechać w 10 radiowozów do jakiejś knajpy, urządzić masowe aresztowania i już żaden Janusz biznesu nie złamie prawa.

to pis łamie prawo

T
To RZĄD złamał prawo!
13 stycznia, 19:18, ***** ***:

Raz podjechać w 10 radiowozów do jakiejś knajpy, urządzić masowe aresztowania i już żaden Janusz biznesu nie złamie prawa.

Przecież to "Janusze polityki" łamią prawo, zakazując ludziom normalnej pracy na podstawie jedynie rozporządzeń, ty głąbie kapuściany.

O
Ograniczenie

Działalności Gospodarczej i Jej Swobody : ) : ) : ) :)

R
Rządowe Decyzje

Prowadzą do Ograniczenia Niszczenia Swobody Działalności Gospodarczej : (

Dodaj ogłoszenie