Jacek Świat: Podejrzewam, co się mogło stać w Smoleńsku. Ale nigdy tego nie powiem

Redakcja
Jacek Świat
Jacek Świat Piotr Warczak/Polskapresse
- Dla nas, ludzi dotkniętych bezpośrednio tragedią smoleńską, istotna jest odpowiedź na pytanie, jakie były ostatnie chwile życia naszych najbliższych. Mam poczucie, że z przyczyn czysto politycznych tych odpowiedzi nie dostajemy - mówi Jacek Świat, wdowiec po Aleksandrze Natalii-Świat w rozmowie z Hanną Wieczorek.

Choć minęły prawie dwa lata od katastrofy smoleńskiej i powstały oficjalne raporty na temat jej przyczyn, sprawa nadal nie jest zamknięta. Rodziny osób, które zginęły pod Smoleńskiem, uważają, że wątpliwości i pytań jest coraz więcej.
Mam poczucie, że te prawie 21 miesięcy, które upłynęły od katastrofy smoleńskiej, zostało zmarnowanych.

Może Pan wyjaśnić, z jakiego powodu mówi o zmarnowanych prawie dwóch latach?
Przykładowo wyniki autopsji Zbigniewa Wassermanna wykazały, że dokumentacja medyczna wykonana przez Rosjan to są wymysły i bzdury. Nowe światło na sprawę rzuciły ujawnione niedawno nagrania rozmowy byłego ministra obrony narodowej Bogdana Klicha i pułkownika Edmunda Klicha, szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Rozmowa ta pokazuje, że nasze oficjalne czynniki od początku realizowały politykę niewchodzenia w konflikt z Rosją. Po przesłuchaniu zapisów czarnych skrzynek wykonanym przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych okazało się, że generał Andrzej Błasik nie uczestniczył w ostatniej fazie lotu, być może nie było go nawet wówczas w kabinie samolotu. Niedawno uczestniczyłem w telekonferencji z profesorami Wacławem Biniendą i Kazimierzem Nowaczykiem pracującymi na Uniwersytecie w Ohio, którzy na podstawie ekspertyz i symulacji ostatnich minut lotu jednoznacznie obalają tezę, że uderzenie samolotu w brzozę było ostatnim aktem tragedii...

Rząd chce jak najszybciej zamknąć sprawę i unika jak ognia odpowiedzi na trudne kwestie

Dlaczego tak ważne dla Pana jest wyjaśnienie tych kwestii?
Dla nas, ludzi dotkniętych bezpośrednio tą tragedią, istotna jest odpowiedź na pytanie, jakie były ostatnie chwile życia naszych najbliższych. Czy cierpieli, czy szybko zginęli... Mam poczucie, że z przyczyn czysto politycznych tych odpowiedzi nie dostajemy.

Osobną kwestią jest to, co przeszły rodziny pilotów i generała Andrzeja Błasika. Przedstawia się ich jako ludzi niekompetentnych, podejmujących nieodpowiedzialne, nieomal szaleńcze decyzje. Ostatnie badania wykazały, że było inaczej, że tych ludzi bardzo skrzywdzono takimi opiniami. Rodziny nie usłyszały jednak nawet słowa przeprosin i obawiam się, że już ich nie usłyszą. Mam pewne podejrzenia, co się mogło stać, jak doszło do tragedii, ale nigdy tego nie powiem.

Nie chce Pan mówić o swoich podejrzeniach. Dlaczego?
Ponieważ nie chcę być postrzegany jako osoba uprzedzona, kierująca się emocjami. Bo nie jest istotne, co myślę, ważne jest, co wydarzyło się naprawdę, a także rzetelne zbadanie przyczyn tragedii. Chodzi o to, żeby poznać prawdę, dojść do niej metodą badań, analiz i ekspertyz.

CZYTAJ TEŻ:
* Jacek Świat: Ola chciała przywieźć garść ziemi katyńskiej
* Szmajdzińska: Nie jesteśmy zwykłymi żałobnikami. Wepchnięto nas w zwariowany świat polityki i mediów
* Osieroceni. Jak rodziny ofiar ze Smoleńska próbują układać sobie życie
* Jadwiga Gosiewska: Nie wierzę a priori w polsko-rosyjskie śledztwo

Trudno mówić bez emocji o katastrofie smoleńskiej. Szczególnie ludziom, którzy stracili w niej bliskich.
Niestety, nasze wątpliwości, nasze pytania traktowane są przez władze i zbliżonych do władz publicystów jako działania polityczne. Mam poczucie, że rząd chce jak najszybciej zamknąć sprawę i unika jak ognia odpowiedzi na trudne kwestie. Fakt, że domagamy się odpowiedzi na te właśnie pytania, jest przedstawiany jako atak polityczny. Ostatnio usłyszałem, że uprawiamy politykę funeralną. Takie słowa padły z trybuny sejmowej! Tak jesteśmy traktowani przez polityków tego rządu. Jak ci ludzie, którzy w ten sposób zwracają się do nas, czuliby się, gdyby to ich dotknęła taka tragedia? Gdyby to ich najbliżsi zginęli w katastrofie? Czy wtedy także mówiliby o polityce funeralnej?

Liczy Pan, że dostanie w końcu zadowalającą odpowiedź na pytania, które stawia?
Zdaję sobie sprawę, że dotarcie do prawdy z każdą chwilą jest trudniejsze. Popełniono w tej sprawie wszystkie możliwe błędy i zaniechania.

Jakie błędy i jakie zaniechania? Może wymienić Pan chociaż kilka z nich?
Na przykład nie zabezpieczono miejsca katastrofy, zniszczono czy wręcz wypalono to miejsce, zniszczono także wrak samolotu. Ja mam jedno porównanie. Znacznie rzetelniej trzeba przeprowadzić ekspertyzę stłuczki samochodowej, zbadać jej okoliczności i przyczyny, by dostać odszkodowanie.

A że można było inaczej zbadać przyczyny katastrofy, pokazuje podejście do sprawy przymusowego lądowania boeinga na Okęciu. Tam udało się zabezpieczyć miejsce zdarzenia i samolot, a przedstawiciele Boeinga przylecieli prawie natychmiast, by zbadać, dlaczego doszło do awaryjnego lądowania. Można było? Można.

Stracił Pan nadzieję, na to, że ktoś odpowie na Pana pytania i rozwieje Pana wątpliwości dotyczące śmierci między innymi Pańskiej żony i innych, którzy lecieli tupolewem. Dotarcie do prawdy jest już niemożliwe?
Możliwe, choć wymaga żmudnej pracy. Zachowało się wystarczająco dużo dowodów, by można było dojść do prawdy. Jednak potrzebna jest tu wola działania, a przede wszystkim chęć wyjaśnienia wszystkich wątpliwości. To jest bardzo trudne, ale możliwe. Pod warunkiem że wyjaśnienie przyczyn tragedii nie będzie postrzegane - tak jak dotychczas - jako kwestia polityczna. Po prawie 21 miesiącach, które upłynęły od katastrofy, mam jednoznaczne wrażenie, że rosyjski raport MAK, raport komisji Millera i generalnie działania rządów Polski i Rosji nie służyły wyjaśnieniu, ale wręcz przeciwnie - zaciemnieniu sprawy.

Rozmawiała Hanna Wieczorek

CZYTAJ TEŻ:
* Jacek Świat: Ola chciała przywieźć garść ziemi katyńskiej
* Szmajdzińska: Nie jesteśmy zwykłymi żałobnikami. Wepchnięto nas w zwariowany świat polityki i mediów
* Osieroceni. Jak rodziny ofiar ze Smoleńska próbują układać sobie życie
* Jadwiga Gosiewska: Nie wierzę a priori w polsko-rosyjskie śledztwo

Wideo

Komentarze 71

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marta
Kiedy przeczytałam naglowek włos zjeżyl mi się na głowie. Nawet bez zakonczenia wiadomo o co chodzi. Tam się zapewne stało coś strasznego i nie chodzi chyba o sam upadek samolotu.
M
Marta
Kiedy przeczytałam naglowek włos zjeżyl mi się na głowie. Nawet bez zakonczenia wiadomo o co chodzi. Tam się zapewne stało coś strasznego i nie chodzi chyba o sam upadek samolotu.
p
pss
jak zwolennik ewolucji niestety nie zrobila sie sama dopoki nie przyszla inteligentna zona i jej nie zrozobila
s
sceptyk
skoro Pan taki przemądrzały to proszę to wyjaśnić.
Ja wiem tylko, że poniżej 70 m/s samolot odrzutowy - każdy - "przepada" czyli traci nośność i wali się jak kamień na ziemię. tyle na temat wiarygodności raportu MAK i komisji Milera która większość ustaleń MAK przyjmuje za swoje.
s
sceptyk
w miejscu szczudeł. W Afryce równikowej, na sawannach poruszałyby się tak wyposażone organizmy o wiele sprawniej. Jakoś nikt ich jeszcze nie znalazł.
A tak na marginesie, teoria Darwina tłumaczy tylko dostosowywanie się gatunków, natomiast w żaden naukowo dowiedziony sposób nie potrafi wytłumaczyć powstania życia. W ekstremalnie nieprzyjaznym dla życia okresie (na początku istnienia Ziemie) nawet gdyby przez nieprawdopodobny przypadek powstała jedna komórka (prawdopodobieństwo powstania jest tak nikłe, że można je pominąć) to ta jedna komórka zaraz by została zniszczona zanim by zdążyła się podzielić.
w
wisła
w Rosji działała grupa (po wydarzeniach w Gruzji)majaca na celu unieszkodliwienie prez. L.K. Sam wpadł im w ręce
k
kukuryku
Grzegorz Michniewicz.Pierwsza ofiara.
Dyrektor generalny kancelarii premiera. Osoba mająca najwyższy status dostępu do informacji tajnych. Jego przełożonym,był Tomasz Arabski. Zginął w tajemniczych okolicznościach, 23 grudnia tego samego dniakiedy do Polski powrócił Tupolew z remontu. Wedle oficjalnej wersji, popełnił samobójstwo wieszając się na kablu. Wcześniej jednak nic nie wskazywało na taki jego stan. Tuż przed mniemanym samobójstwem dzwoni do żony umawiając się na następny dzień, wysyła esemesy do znajomych. Osoby które go znały zgodnie twierdzą że nie miał żadnych stanów depresyjnych ani skłonności samobójczych. Po jego śmierci wmediach, przecież tak żądnych sensacji, zapada zadziwiająca cisza.

Biskup Mieczysław Cieślar. Druga ofiara.
Ginie 18 kwietnia w wypadku samochodowym. Miał być następcą ks. Adama Pilcha, pełniącego obowiązki Naczelnego Kapelana Ewangelickiego Wojska Polskiego, który poniósł śmierć w Smoleńsku. Biskup Mieczysław Cieślar, był specjalistą od tematyki inwigilacji środowisk protestanckich przez SB. Wedle pewnych źródeł, po katastrofie odebrał telefon od ks. Pilcha. Po jego śmierci, tak niesamowitej gdy kilka dni po katastrofie ginie następcagłównego kapelana wojskowego, zapada w mediach głucha cisza.

Szyfrant Zielonka. Trzecia ofiara.
Zwłoki w stanie rozkładu zostały wyłowione z Wisły 27 kwietnia. Rok wcześniej szyfrant Zielonka oficjalnie zaginął. Ciało było w stanie rozkładu, dokumenty zaś przy nim idealnie zachowane. To była ważna osoba w polskim wywiadzie. Miał dostęp do najbardziej tajnych materiałów będących w posiadaniu polskiego rządu. Fachowiec który szkolił innych, jeden z najlepszych w kraju. Doskonale znał kanały i sposoby przekazywania tajnych informacji. Pomimo że sprawa winna była wzmóc najwyższą czujność organów państwowych i mimo, że rozkład zwłok kolidował ze znakomicie zachowanymi dokumentami, stwierdzono samobójstwo. Mainstreamowe media nie dociekały.

Krzysztof Knyż, operator „Faktów” TVN. Czwarta ofiara.
Pracowałz W.Baterem. Wedle informacjipodanej zdawkowo przez TVN umiera 2 czerwca. Niejasne krótkie komunikaty mówiły o chorobie. Prasa zagraniczna pisała, iż został zamordowany we własnym mieszkaniu. Wedle pewnych źródeł sfilmował awaryjne lądowanie Tupolewa na smoleńskim lotnisku co miał na żywo pokazać kanał informacyjny. Faktem jest że materiały telewizyjne z pierwszych chwil, gdy nie było wiadomo jeszcze co się stało i tuż sprzed katastrofy zniknęły. O śmierci Knyża w mediach była i jest cisza.

Profesor Marek Dulinicz. Wybitny polski archeolog. Piątaofiara.
Ginie w wypadku samochodowym w dniu 6 czerwca. Szef ekipy archeologów która miała w czerwcu wyjechać do Smoleńska. Dulinicz był pomysłodawcą wyprawy, ale też osobą aktywną w staraniach o wyjazd. W tym miejscu, wspomnę Państwu tylko jak wyglądał śmiertelny wypadek samochodowy Waleriana Pańki, szefa Najwyższej Izby Kontroli z początku lat 90-tych. W oponach było wywierconych setki mikroskopijnych dziurek, któredopiero, gdy samochód jechał z dużą prędkością tworzyłyonezawirowania skutkujące wpadnięciem w poślizg. Tego dnia kierowca prezesa Pańko jechał z szybkością 150/h. Tego nie mogli, nie potrafili wykonać zwykli gangsterzy. To wiedza zastrzeżona dla służb. Po śmierci prof. Dulinicza jak i we wcześniejszych wypadkach na ten temat zapada cisza.

Dr Dariusz Ratajczak. Szósta ofiara.
Nie wiąże się go bezpośrednio z tragedią smoleńską, ale nie można jego osoby oddzielić od jej skutków. Zwłoki dr Dariusza Ratajczaka w stanie rozkładu znaleziono 11 czerwca 2010 r. w samochodzie zaparkowanym pod Centrum Handlowym Karolinka w Opolu. Świadkowie twierdzą, że poprzedniego dnia samochodu na parkingu nie było. Komenda Miejska w Opolu Umorzyła śledztwo pomimo że sami policjanci stwierdzili że śmierć nastąpiła 3-4 dni wcześniej. Dr Ratajczak został wyrzucony z uczelni po opublikowaniu książki w której cytował niektórych autorów podważających część ustaleń dotyczących holocaustu. Poprzedzone to było nagonką rozpętaną przez opolską „Gazetę wyborczą”. Wiąże się tę śmierć z działalnością ujętego niedługo potem agenta Mossadu. Faktem jest że po 10 kwietnia nastąpiło rozprzężenie rodzimychsłużb i wzmożona działalność agentury. Zaś śmierć Dariusza Ratajczaka wyraźnie wskazuje na działanie tzw. Nieznanych sprawców. Na temat jego śmierci - cisza.

Minister w rządzie PiS Eugeniusz Wróbel. Siódma ofiara.
Zaginął 15 października. Poćwiartowane zwłoki wyłowiono z Zalewu Rybnickiego. Wybitny ekspertod spraw lotniczych.Jeden z nielicznych o takiej wiedzy w Polsce. Wybitny specjalista od komputerowych systemów sterowania lotem samolotów. Specjalista od precyzyjnej nawigacji satelitarnej dla lotnictwa. Ekspert przepisów lotniczych krajowych i unijnych. Inicjator powstania Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. W latach 1998-2001 uczestniczy m.in. w opracowaniu projektu prawa lotniczego. To tylko niektóre z kompetencji i osiągnięć ministra Wróbla. Zostaje rzekomo zamordowany przez oszalałego syna. Rodzina ministra Wróbla jest jednak rodzina wzorcową - żadnych konfliktów. Syn nie zdradzający nigdy żadnych zaburzeń umysłowych początkowo rzekomo przyznaje się do winy, potem wypiera się jej. Nie jest osadzony w areszcie i poddawany określonej prawem obserwacji psychiatrycznej, jakto ma miejsce w wypadku morderstwa tylko po jednej rozmowie z biegłym, który stwierdzajegocałkowitą niepoczytalność, zostaje zamknięty w ośrodku dla umysłowo chorych. Podobno całkowicie niepoczytalny, poćwiartował piłą zwłoki ojca, lecz w pokoju - gdzie miało się to odbyć nie ma najmniejszych śladów makabrycznego czynu. Całkowicie niepoczytalny syn w sposób idealny, który byłby bardzo trudny dla osoby zrównoważonej, oczyszcza pokój. Minister Wróbel od początku mówił w prywatnych rozmowach że wrak w Siewiernym nie jest wrakiem Tupolewa którym lecieć miała nasza delegacja. Osobom dla których taka informacja o przekonaniu min. Wróbla zaskakuje i wątpią w nią dodajmy iż Antoni Maciarewicz w niedawnym radiowym felietonie stwierdził iż samolot nie uderzył w ziemię i wygląda to tak jakby co najwyżej rozsypał się w powietrzu. Minister Wróbel był członkiem komisji Maciarewicza. Te ohydne ćwiartowanie zwłok niektórzy uznają za ostrzeżenie: „Widzicie, będziecie kwestionować oficjalne ustalenia katastrofy, skończycie jak minister Wróbel”. Po jego śmierci zapada cisza, o którą łatwiej tym bardziej, że zostaje dokonany mord na Marku Rosiaku, pracowniku biura poselskiego w Łodzi. Niektórzy łączą te dwie śmierci twierdząc iż głośna śmierć Rosiaka miałaodwrócić uwagę opinii publicznej od ministra Wróbla.

Proszę Państwa. Jeszcze nigdy od roku 89 nie zginęło w tajemniczych okolicznościach w ciągu zaledwie pół roku tylu Polaków,którzy byli lub stali sięosobami publicznymi. W większości wypadków byli wybitnymi specjalistami w swojej dziedzinie. Byli ludźmi energicznymi, kreatywnymi, bardzo zdolnymi. Byli patriotami.
k
kukuryku
Grzegorz Michniewicz.Pierwsza ofiara.
Dyrektor generalny kancelarii premiera. Osoba mająca najwyższy status dostępu do informacji tajnych. Jego przełożonym,był Tomasz Arabski. Zginął w tajemniczych okolicznościach, 23 grudnia tego samego dniakiedy do Polski powrócił Tupolew z remontu. Wedle oficjalnej wersji, popełnił samobójstwo wieszając się na kablu. Wcześniej jednak nic nie wskazywało na taki jego stan. Tuż przed mniemanym samobójstwem dzwoni do żony umawiając się na następny dzień, wysyła esemesy do znajomych. Osoby które go znały zgodnie twierdzą że nie miał żadnych stanów depresyjnych ani skłonności samobójczych. Po jego śmierci wmediach, przecież tak żądnych sensacji, zapada zadziwiająca cisza.

Biskup Mieczysław Cieślar. Druga ofiara.
Ginie 18 kwietnia w wypadku samochodowym. Miał być następcą ks. Adama Pilcha, pełniącego obowiązki Naczelnego Kapelana Ewangelickiego Wojska Polskiego, który poniósł śmierć w Smoleńsku. Biskup Mieczysław Cieślar, był specjalistą od tematyki inwigilacji środowisk protestanckich przez SB. Wedle pewnych źródeł, po katastrofie odebrał telefon od ks. Pilcha. Po jego śmierci, tak niesamowitej gdy kilka dni po katastrofie ginie następcagłównego kapelana wojskowego, zapada w mediach głucha cisza.

Szyfrant Zielonka. Trzecia ofiara.
Zwłoki w stanie rozkładu zostały wyłowione z Wisły 27 kwietnia. Rok wcześniej szyfrant Zielonka oficjalnie zaginął. Ciało było w stanie rozkładu, dokumenty zaś przy nim idealnie zachowane. To była ważna osoba w polskim wywiadzie. Miał dostęp do najbardziej tajnych materiałów będących w posiadaniu polskiego rządu. Fachowiec który szkolił innych, jeden z najlepszych w kraju. Doskonale znał kanały i sposoby przekazywania tajnych informacji. Pomimo że sprawa winna była wzmóc najwyższą czujność organów państwowych i mimo, że rozkład zwłok kolidował ze znakomicie zachowanymi dokumentami, stwierdzono samobójstwo. Mainstreamowe media nie dociekały.

Krzysztof Knyż, operator „Faktów” TVN. Czwarta ofiara.
Pracowałz W.Baterem. Wedle informacjipodanej zdawkowo przez TVN umiera 2 czerwca. Niejasne krótkie komunikaty mówiły o chorobie. Prasa zagraniczna pisała, iż został zamordowany we własnym mieszkaniu. Wedle pewnych źródeł sfilmował awaryjne lądowanie Tupolewa na smoleńskim lotnisku co miał na żywo pokazać kanał informacyjny. Faktem jest że materiały telewizyjne z pierwszych chwil, gdy nie było wiadomo jeszcze co się stało i tuż sprzed katastrofy zniknęły. O śmierci Knyża w mediach była i jest cisza.

Profesor Marek Dulinicz. Wybitny polski archeolog. Piątaofiara.
Ginie w wypadku samochodowym w dniu 6 czerwca. Szef ekipy archeologów która miała w czerwcu wyjechać do Smoleńska. Dulinicz był pomysłodawcą wyprawy, ale też osobą aktywną w staraniach o wyjazd. W tym miejscu, wspomnę Państwu tylko jak wyglądał śmiertelny wypadek samochodowy Waleriana Pańki, szefa Najwyższej Izby Kontroli z początku lat 90-tych. W oponach było wywierconych setki mikroskopijnych dziurek, któredopiero, gdy samochód jechał z dużą prędkością tworzyłyonezawirowania skutkujące wpadnięciem w poślizg. Tego dnia kierowca prezesa Pańko jechał z szybkością 150/h. Tego nie mogli, nie potrafili wykonać zwykli gangsterzy. To wiedza zastrzeżona dla służb. Po śmierci prof. Dulinicza jak i we wcześniejszych wypadkach na ten temat zapada cisza.

Dr Dariusz Ratajczak. Szósta ofiara.
Nie wiąże się go bezpośrednio z tragedią smoleńską, ale nie można jego osoby oddzielić od jej skutków. Zwłoki dr Dariusza Ratajczaka w stanie rozkładu znaleziono 11 czerwca 2010 r. w samochodzie zaparkowanym pod Centrum Handlowym Karolinka w Opolu. Świadkowie twierdzą, że poprzedniego dnia samochodu na parkingu nie było. Komenda Miejska w Opolu Umorzyła śledztwo pomimo że sami policjanci stwierdzili że śmierć nastąpiła 3-4 dni wcześniej. Dr Ratajczak został wyrzucony z uczelni po opublikowaniu książki w której cytował niektórych autorów podważających część ustaleń dotyczących holocaustu. Poprzedzone to było nagonką rozpętaną przez opolską „Gazetę wyborczą”. Wiąże się tę śmierć z działalnością ujętego niedługo potem agenta Mossadu. Faktem jest że po 10 kwietnia nastąpiło rozprzężenie rodzimychsłużb i wzmożona działalność agentury. Zaś śmierć Dariusza Ratajczaka wyraźnie wskazuje na działanie tzw. Nieznanych sprawców. Na temat jego śmierci - cisza.

Minister w rządzie PiS Eugeniusz Wróbel. Siódma ofiara.
Zaginął 15 października. Poćwiartowane zwłoki wyłowiono z Zalewu Rybnickiego. Wybitny ekspertod spraw lotniczych.Jeden z nielicznych o takiej wiedzy w Polsce. Wybitny specjalista od komputerowych systemów sterowania lotem samolotów. Specjalista od precyzyjnej nawigacji satelitarnej dla lotnictwa. Ekspert przepisów lotniczych krajowych i unijnych. Inicjator powstania Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. W latach 1998-2001 uczestniczy m.in. w opracowaniu projektu prawa lotniczego. To tylko niektóre z kompetencji i osiągnięć ministra Wróbla. Zostaje rzekomo zamordowany przez oszalałego syna. Rodzina ministra Wróbla jest jednak rodzina wzorcową - żadnych konfliktów. Syn nie zdradzający nigdy żadnych zaburzeń umysłowych początkowo rzekomo przyznaje się do winy, potem wypiera się jej. Nie jest osadzony w areszcie i poddawany określonej prawem obserwacji psychiatrycznej, jakto ma miejsce w wypadku morderstwa tylko po jednej rozmowie z biegłym, który stwierdzajegocałkowitą niepoczytalność, zostaje zamknięty w ośrodku dla umysłowo chorych. Podobno całkowicie niepoczytalny, poćwiartował piłą zwłoki ojca, lecz w pokoju - gdzie miało się to odbyć nie ma najmniejszych śladów makabrycznego czynu. Całkowicie niepoczytalny syn w sposób idealny, który byłby bardzo trudny dla osoby zrównoważonej, oczyszcza pokój. Minister Wróbel od początku mówił w prywatnych rozmowach że wrak w Siewiernym nie jest wrakiem Tupolewa którym lecieć miała nasza delegacja. Osobom dla których taka informacja o przekonaniu min. Wróbla zaskakuje i wątpią w nią dodajmy iż Antoni Maciarewicz w niedawnym radiowym felietonie stwierdził iż samolot nie uderzył w ziemię i wygląda to tak jakby co najwyżej rozsypał się w powietrzu. Minister Wróbel był członkiem komisji Maciarewicza. Te ohydne ćwiartowanie zwłok niektórzy uznają za ostrzeżenie: „Widzicie, będziecie kwestionować oficjalne ustalenia katastrofy, skończycie jak minister Wróbel”. Po jego śmierci zapada cisza, o którą łatwiej tym bardziej, że zostaje dokonany mord na Marku Rosiaku, pracowniku biura poselskiego w Łodzi. Niektórzy łączą te dwie śmierci twierdząc iż głośna śmierć Rosiaka miałaodwrócić uwagę opinii publicznej od ministra Wróbla.

Proszę Państwa. Jeszcze nigdy od roku 89 nie zginęło w tajemniczych okolicznościach w ciągu zaledwie pół roku tylu Polaków,którzy byli lub stali sięosobami publicznymi. W większości wypadków byli wybitnymi specjalistami w swojej dziedzinie. Byli ludźmi energicznymi, kreatywnymi, bardzo zdolnymi. Byli patriotami.
k
kukuryku
Grzegorz Michniewicz.Pierwsza ofiara.
Dyrektor generalny kancelarii premiera. Osoba mająca najwyższy status dostępu do informacji tajnych. Jego przełożonym,był Tomasz Arabski. Zginął w tajemniczych okolicznościach, 23 grudnia tego samego dniakiedy do Polski powrócił Tupolew z remontu. Wedle oficjalnej wersji, popełnił samobójstwo wieszając się na kablu. Wcześniej jednak nic nie wskazywało na taki jego stan. Tuż przed mniemanym samobójstwem dzwoni do żony umawiając się na następny dzień, wysyła esemesy do znajomych. Osoby które go znały zgodnie twierdzą że nie miał żadnych stanów depresyjnych ani skłonności samobójczych. Po jego śmierci wmediach, przecież tak żądnych sensacji, zapada zadziwiająca cisza.

Biskup Mieczysław Cieślar. Druga ofiara.
Ginie 18 kwietnia w wypadku samochodowym. Miał być następcą ks. Adama Pilcha, pełniącego obowiązki Naczelnego Kapelana Ewangelickiego Wojska Polskiego, który poniósł śmierć w Smoleńsku. Biskup Mieczysław Cieślar, był specjalistą od tematyki inwigilacji środowisk protestanckich przez SB. Wedle pewnych źródeł, po katastrofie odebrał telefon od ks. Pilcha. Po jego śmierci, tak niesamowitej gdy kilka dni po katastrofie ginie następcagłównego kapelana wojskowego, zapada w mediach głucha cisza.

Szyfrant Zielonka. Trzecia ofiara.
Zwłoki w stanie rozkładu zostały wyłowione z Wisły 27 kwietnia. Rok wcześniej szyfrant Zielonka oficjalnie zaginął. Ciało było w stanie rozkładu, dokumenty zaś przy nim idealnie zachowane. To była ważna osoba w polskim wywiadzie. Miał dostęp do najbardziej tajnych materiałów będących w posiadaniu polskiego rządu. Fachowiec który szkolił innych, jeden z najlepszych w kraju. Doskonale znał kanały i sposoby przekazywania tajnych informacji. Pomimo że sprawa winna była wzmóc najwyższą czujność organów państwowych i mimo, że rozkład zwłok kolidował ze znakomicie zachowanymi dokumentami, stwierdzono samobójstwo. Mainstreamowe media nie dociekały.

Krzysztof Knyż, operator „Faktów” TVN. Czwarta ofiara.
Pracowałz W.Baterem. Wedle informacjipodanej zdawkowo przez TVN umiera 2 czerwca. Niejasne krótkie komunikaty mówiły o chorobie. Prasa zagraniczna pisała, iż został zamordowany we własnym mieszkaniu. Wedle pewnych źródeł sfilmował awaryjne lądowanie Tupolewa na smoleńskim lotnisku co miał na żywo pokazać kanał informacyjny. Faktem jest że materiały telewizyjne z pierwszych chwil, gdy nie było wiadomo jeszcze co się stało i tuż sprzed katastrofy zniknęły. O śmierci Knyża w mediach była i jest cisza.

Profesor Marek Dulinicz. Wybitny polski archeolog. Piątaofiara.
Ginie w wypadku samochodowym w dniu 6 czerwca. Szef ekipy archeologów która miała w czerwcu wyjechać do Smoleńska. Dulinicz był pomysłodawcą wyprawy, ale też osobą aktywną w staraniach o wyjazd. W tym miejscu, wspomnę Państwu tylko jak wyglądał śmiertelny wypadek samochodowy Waleriana Pańki, szefa Najwyższej Izby Kontroli z początku lat 90-tych. W oponach było wywierconych setki mikroskopijnych dziurek, któredopiero, gdy samochód jechał z dużą prędkością tworzyłyonezawirowania skutkujące wpadnięciem w poślizg. Tego dnia kierowca prezesa Pańko jechał z szybkością 150/h. Tego nie mogli, nie potrafili wykonać zwykli gangsterzy. To wiedza zastrzeżona dla służb. Po śmierci prof. Dulinicza jak i we wcześniejszych wypadkach na ten temat zapada cisza.

Dr Dariusz Ratajczak. Szósta ofiara.
Nie wiąże się go bezpośrednio z tragedią smoleńską, ale nie można jego osoby oddzielić od jej skutków. Zwłoki dr Dariusza Ratajczaka w stanie rozkładu znaleziono 11 czerwca 2010 r. w samochodzie zaparkowanym pod Centrum Handlowym Karolinka w Opolu. Świadkowie twierdzą, że poprzedniego dnia samochodu na parkingu nie było. Komenda Miejska w Opolu Umorzyła śledztwo pomimo że sami policjanci stwierdzili że śmierć nastąpiła 3-4 dni wcześniej. Dr Ratajczak został wyrzucony z uczelni po opublikowaniu książki w której cytował niektórych autorów podważających część ustaleń dotyczących holocaustu. Poprzedzone to było nagonką rozpętaną przez opolską „Gazetę wyborczą”. Wiąże się tę śmierć z działalnością ujętego niedługo potem agenta Mossadu. Faktem jest że po 10 kwietnia nastąpiło rozprzężenie rodzimychsłużb i wzmożona działalność agentury. Zaś śmierć Dariusza Ratajczaka wyraźnie wskazuje na działanie tzw. Nieznanych sprawców. Na temat jego śmierci - cisza.

Minister w rządzie PiS Eugeniusz Wróbel. Siódma ofiara.
Zaginął 15 października. Poćwiartowane zwłoki wyłowiono z Zalewu Rybnickiego. Wybitny ekspertod spraw lotniczych.Jeden z nielicznych o takiej wiedzy w Polsce. Wybitny specjalista od komputerowych systemów sterowania lotem samolotów. Specjalista od precyzyjnej nawigacji satelitarnej dla lotnictwa. Ekspert przepisów lotniczych krajowych i unijnych. Inicjator powstania Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. W latach 1998-2001 uczestniczy m.in. w opracowaniu projektu prawa lotniczego. To tylko niektóre z kompetencji i osiągnięć ministra Wróbla. Zostaje rzekomo zamordowany przez oszalałego syna. Rodzina ministra Wróbla jest jednak rodzina wzorcową - żadnych konfliktów. Syn nie zdradzający nigdy żadnych zaburzeń umysłowych początkowo rzekomo przyznaje się do winy, potem wypiera się jej. Nie jest osadzony w areszcie i poddawany określonej prawem obserwacji psychiatrycznej, jakto ma miejsce w wypadku morderstwa tylko po jednej rozmowie z biegłym, który stwierdzajegocałkowitą niepoczytalność, zostaje zamknięty w ośrodku dla umysłowo chorych. Podobno całkowicie niepoczytalny, poćwiartował piłą zwłoki ojca, lecz w pokoju - gdzie miało się to odbyć nie ma najmniejszych śladów makabrycznego czynu. Całkowicie niepoczytalny syn w sposób idealny, który byłby bardzo trudny dla osoby zrównoważonej, oczyszcza pokój. Minister Wróbel od początku mówił w prywatnych rozmowach że wrak w Siewiernym nie jest wrakiem Tupolewa którym lecieć miała nasza delegacja. Osobom dla których taka informacja o przekonaniu min. Wróbla zaskakuje i wątpią w nią dodajmy iż Antoni Maciarewicz w niedawnym radiowym felietonie stwierdził iż samolot nie uderzył w ziemię i wygląda to tak jakby co najwyżej rozsypał się w powietrzu. Minister Wróbel był członkiem komisji Maciarewicza. Te ohydne ćwiartowanie zwłok niektórzy uznają za ostrzeżenie: „Widzicie, będziecie kwestionować oficjalne ustalenia katastrofy, skończycie jak minister Wróbel”. Po jego śmierci zapada cisza, o którą łatwiej tym bardziej, że zostaje dokonany mord na Marku Rosiaku, pracowniku biura poselskiego w Łodzi. Niektórzy łączą te dwie śmierci twierdząc iż głośna śmierć Rosiaka miałaodwrócić uwagę opinii publicznej od ministra Wróbla.

Proszę Państwa. Jeszcze nigdy od roku 89 nie zginęło w tajemniczych okolicznościach w ciągu zaledwie pół roku tylu Polaków,którzy byli lub stali sięosobami publicznymi. W większości wypadków byli wybitnymi specjalistami w swojej dziedzinie. Byli ludźmi energicznymi, kreatywnymi, bardzo zdolnymi. Byli patriotami.
k
kukuryku
gratuluję odwagi, dzisiaj Polską rządzi Putin, więc trzeba mieć odwagę
M
Milo
Pytanie dotyczy listy pasażerów. Samolot był sprawny.
M
Milo
Czy Ty się dobrze czujesz?
M
Milo
Przecież tam było strasznie wilgotno, grunt grząski, błoto i woda. Mgła w takim miejscu to nic dziwnego (zresztą mówili o tym mieszkańcy okolic lotniska). O jakim Ty dymie piszesz i jakie 2 eksplozje? Czy możesz powołać się na jakieś ekspertyzy, czy to wszystko jest prawda objawiona? I przestań negować fakty, bo nie przyczyniasz się w żaden sposób do wyjaśnienia tego zdarzenia a jedynie siejesz dezinformację.
M
Milo
Nie chce mi się wierzyć, że jesteś aż tak naiwny/a.
M
Milo
Teoria ewolucjonizmu, jakkolwiek niekompletna, jest w dużej mierze prawdopodobna dzięki wielu dowodom naukowym ją potwierdzającym. Kreacjonizmu nie da się poprzeć żadnym naukowym dowodem - bazuje ona jedynie na argumentach wiary. Dlatego kreacjonizm z ewolucjonizmem nie może nawet konkurować na jednym poziomie. Kreacjonizm gra w lidze fantastycznych mitów i bajek, które są może piękne, atrakcyjne ale wciąż są jedynie wytworem umysłu, bez najmniejszego potwierdzenia w naukowych faktach.
Dodaj ogłoszenie