Co zrobić, gdy potrącisz dzikie zwierzę? Jak się zachować po potrąceniu sarny? Gdzie zgłosić zderzenie z dzikim zwierzęciem? 8.10.2021

OPRAC.:
Dariusz Matyjaszczyk
Dariusz Matyjaszczyk

Wideo

Gdzie zgłosić zderzenie z dzikim zwierzęciem? Jak się zachować po potrąceniu dzika, czy sarny? Jadąc samochodem przez las należy zachować szczególną czujność. Na DW 618 kierowca BMW wykazał się sporym refleksem, gdy przed maskę wbiegło stado jeleni wypłoszonych z lasu. Jeden z rogaczy nie zdołał jednak przeskoczyć auta. Wpadł na maskę i "stratował" samochód. Zobacz nagranie! A co zrobić, jak już potrąciłeś dzikie zwierzę na drodze? Gdzie zadzwonić?
  • O czym pamiętać po zderzeniu ze zwierzęciem?
  • Jakie są konsekwencje zderzenia ze zwierzęciem. Sprawdź, jak się zachować.
  • Do kogo zadzwonić gdy zwierzę jest ranne lub zabite na skutek wypadku.
  • Kogo powiadomić o uszkodzonym samochodzie?
  • Czy należy się odszkodowanie za uszkodzenia powstałe przez zderzenie z dzikim zwierzęciem.

Co zrobić gdy potrącisz dzikie zwierzę? Gdzie zadzwonić po zderzeniu z dzikim zwierzęciem?

Takie sytuacje jak z nagrania są częste na drogach. Szczególnie tych prowadzących bezpośrednio przez las lub przebiegających w bliskim sąsiedztwie kompleksów leśnych. Potrącenie dzikiego zwierzęcia może się przytrafić każdemu kierowcy.

Co zrobić i gdzie zadzwonić, gdy potrącisz dzikie zwierzę

Do potrąceń zwierząt dochodzi często w nocy, nad ranem i wieczorem. Widoczność dla podróżujących jest ograniczona, a dzikie zwierzęta przemieszczają się między kompleksami leśnymi lub po polach uprawnych. Często są przeganiane przez polujących myśliwych.

Zderzenie ze zwierzyną leśną bywa dramatyczne w skutkach. Zwierzęta giną, samochody są poważnie uszkodzone, niekiedy wypadki są niebezpieczne również dla zdrowia i życia podróżnych.

Potrąciłeś dzikie zwierzę na drodze? Uwaga za to grozi mandat

Artykuł 25. Ustawy o Ochronie Zwierząt mówi o obowiązkach jakie ma kierowca, który potrącił zwierzę:

Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, o których mowa w art. 33 zasady uśmiercania zwierząt, ust. 3.

Pamiętajmy, że za udzielenie pomocy uważa się np. zawiadomienie służb. Nikt nie wymaga, by kierowca bezpośrednio sprawdzał stan zwierzęcia, szczególnie takiego, które może być niebezpieczne jak dzik, łoś, jeleń.

Miejsce wypadku należy dobrze oznakować: włączyć światła awaryjne i wystawić trójkąt ostrzegawczy.

Nie powiadomisz służb? Narażasz się na mandat

Jeżeli kierowca po potrąceniu zwierzęcia nie zawiadomi odpowiednich służb, naraża się na karę aresztu lub grzywny (do 5 tysięcy złotych). Jakby tego było mało, jeśli sprawa trafi do sądu, wobec kierowcy może zostać orzeczona nawiązka w wysokości do tysiąca złotych na cel związany z ochroną zwierząt.

Odszkodowanie za potrącenie zwierzęcia

Jeśli mamy wykupione AC, zgłaszamy szkodę do ubezpieczyciela. Jeżeli go nie mamy, w ramach OC możemy się ubiegać o odszkodowanie od zarządcy drogi. UWAGA!Nie otrzymamy odszkodowania jeśli wypadek wydarzył się w obrębie drogi oznakowanej jako A18b, czyli "uwaga na zwierzęta leśne".

Za poszczególne drogi odpowiadają następujące podmioty:

  • krajowe - Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad
  • wojewódzkie - zarząd danego województwa
  • powiatowe - zarząd danego powiatu
  • gminne - burmistrz/ prezydent miasta lub wójt
Pracownicy Nadleśnictwa Poddębice apelują, aby uważać na łosie. Dwie klępy (a może jeden, to wyrośnięty zeszłoroczny cielak?) widziane były ostatnio na terenie leśnictwa Szadek. Te zwierzęta widziane były niedawno również w okolicach Gostkowa koło Wartkowic.CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNYM SLAJDZIE

Uwaga na łosie na drogach w województwie łódzkim. Ostatnio w...

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
osiol nad oslami
9 października, 10:03, stary zgred:

To gdzie wrocławski pismaku mam zadzwonić? Kanalia ceną wierszówki się kierował klepiąc w kółko to samo aż powstał "artykuł"

11 października, 16:05, abc:

Po pierwsze to najpierw odrób lekcje, po drugie przeczytaj jeszcze raz artykuł, tam jest wszystko napisane gdzie co szukać, a po trzecie artykuł jest w czasopisma łódzkiego a nie wrocławskiego.

mucha zrobila kupe i smierdzi - tyle z tego artykulu sie dowiedzialem .zycie uczy,ze nikt nie pomorze,a policja tylko potrafi karac

a
abc
9 października, 10:03, stary zgred:

To gdzie wrocławski pismaku mam zadzwonić? Kanalia ceną wierszówki się kierował klepiąc w kółko to samo aż powstał "artykuł"

Po pierwsze to najpierw odrób lekcje, po drugie przeczytaj jeszcze raz artykuł, tam jest wszystko napisane gdzie co szukać, a po trzecie artykuł jest w czasopisma łódzkiego a nie wrocławskiego.

G
Gość
8 października, 09:03, dawny uczestnik:

Ponieważ byłem uczestnikiem takiego zdarzenia, więc pomny tego jak się skończyło uzurpuję sobie prawo do zabrania głosu.Po potrąceni i w efekcie zabiciu koziołka powiadomiłem policję.

Przyjechali zobaczyli skutki tzn leżący na poboczu kozioł, zmasakrowany lewy błotnik i pobita lampa. Pierwsza czynność policjanta, to sprawdził i stwierdził , że zdarzenie miało miejsce w obszarze zabudowanym.Nawet pofatygował się kilkadziesiąt metrów wstecz za zakręt aby zobaczyć tablicę z nazwą miejscowości. Usiłował też mi wmówić, że jechałem za szybko, a jechałem w sznurze samochodów.Jadące za mną dwa samochody podczas tego zdarzenia jedynie mnie ominęły nie zatrzymując się wcale. Następnie zatrzymano mi dowód rejestracyjny do chwili usunięcia uszkodzeń i przedstawienia zaświadczenia ze stacji diagnostycznej.

Ponieważ nie miałem ubezpieczenia AUTO CASCO poinformowano mnie że nic nie wskóram.

Policjanci zgłosili aby zwierzę zabrano i przyjechał po nie uprawniony do tego samochód.

Samochód naprawiałem na własny koszt. Oczywiście czyniłem próby aby dowiedzieć się czy mam szanse na jakieś odszkodowanie. Nawet odwiedziłem redakcję gazety.

Wszyscy mówili że zwierzę w chwili wtargnięcia i po zderzeniu było własnością skarbu państwa......a z państwem jeszcze nikt w takiej sytuacji nie wygrał. .........no chyba,że miałbym wspomniane AC, niestety miałem tylko OC.

Ponad tydzień byłem bez samochodu, a co się nachodziłem i na wyjaśniałem to zostało mi w pamięci do dziś.

Gdy patrzę na to z dłuższej perspektywy czasowej to teraz postąpiłbym inaczej.

Odjechałbym ( bo auto nadawało się do jazdy ) do najbliżsaego warsztatu w celu usunięcia uszkodzeń.

Zwierze ułożyłbym w bezpiecznej odległości od jezdni i następnie powiadomiłbym służby leśne że takowe widziałem na poboczu KROPKA !

Uniknąłbym wielu kłopotów i straty czasu.

Było to tylko zwierzę które nagle z zarośli wyskoczyło akurat mnie pod koła.

Jedyna ''korzyść'' jaką z tego mam do dzisiaj, to to że tak naprawdę korzysta na tym ubezpieczyciel, ponieważ od tamtego czasu opłacam

I to jest znacznie bardziej sensowne, niż wymyślony artykuł, napisany przez osobę, która nie ma pojęcia o czym pisze.

d
dawny uczestnik
Ponieważ byłem uczestnikiem takiego zdarzenia, więc pomny tego jak się skończyło uzurpuję sobie prawo do zabrania głosu.Po potrąceni i w efekcie zabiciu koziołka powiadomiłem policję.

Przyjechali zobaczyli skutki tzn leżący na poboczu kozioł, zmasakrowany lewy błotnik i pobita lampa. Pierwsza czynność policjanta, to sprawdził i stwierdził , że zdarzenie miało miejsce w obszarze zabudowanym.Nawet pofatygował się kilkadziesiąt metrów wstecz za zakręt aby zobaczyć tablicę z nazwą miejscowości. Usiłował też mi wmówić, że jechałem za szybko, a jechałem w sznurze samochodów.Jadące za mną dwa samochody podczas tego zdarzenia jedynie mnie ominęły nie zatrzymując się wcale. Następnie zatrzymano mi dowód rejestracyjny do chwili usunięcia uszkodzeń i przedstawienia zaświadczenia ze stacji diagnostycznej.

Ponieważ nie miałem ubezpieczenia AUTO CASCO poinformowano mnie że nic nie wskóram.

Policjanci zgłosili aby zwierzę zabrano i przyjechał po nie uprawniony do tego samochód.

Samochód naprawiałem na własny koszt. Oczywiście czyniłem próby aby dowiedzieć się czy mam szanse na jakieś odszkodowanie. Nawet odwiedziłem redakcję gazety.

Wszyscy mówili że zwierzę w chwili wtargnięcia i po zderzeniu było własnością skarbu państwa......a z państwem jeszcze nikt w takiej sytuacji nie wygrał. .........no chyba,że miałbym wspomniane AC, niestety miałem tylko OC.

Ponad tydzień byłem bez samochodu, a co się nachodziłem i na wyjaśniałem to zostało mi w pamięci do dziś.

Gdy patrzę na to z dłuższej perspektywy czasowej to teraz postąpiłbym inaczej.

Odjechałbym ( bo auto nadawało się do jazdy ) do najbliżsaego warsztatu w celu usunięcia uszkodzeń.

Zwierze ułożyłbym w bezpiecznej odległości od jezdni i następnie powiadomiłbym służby leśne że takowe widziałem na poboczu KROPKA !

Uniknąłbym wielu kłopotów i straty czasu.

Było to tylko zwierzę które nagle z zarośli wyskoczyło akurat mnie pod koła.

Jedyna ''korzyść'' jaką z tego mam do dzisiaj, to to że tak naprawdę korzysta na tym ubezpieczyciel, ponieważ od tamtego czasu opłacam
G
Gość
Obiad
Dodaj ogłoszenie