Brutalne morderstwo w Rybniku. Oprawcy skatowali kolegę z pracy na budowie, a ciało porzucili w Żorach

Arek Biernat
Arek Biernat

Wideo

Zobacz galerię (5 zdjęć)
Brutalne morderstwo w Rybniku wstrząsnęło mieszkańcami. Czterech pracowników budowlanych skatowało kolegę z pracy. Wcześniej w jej trakcie pili alkohol, kłócili się. Kiedy ofiara nie dawała oznak życia, ciało w bagażniku przewieziono do Żor i porzucono na polanie. Następnie oprawcy rozjechali się po miejscach zamieszkania. Policjanci musieli najpierw rozwiązać zagadkę tożsamości mężczyzny. Denat nie miał przy sobie dokumentów, ale pomogły zdjęte odciski palców. To 42-latek. Podobnie jak oprawcy pochodził z powiatu żywieckiego. W sumie zatrzymano pięć osób w Żywcu.

Zabójstwo w Rybniku

Wszystko zaczęło się 9 stycznia 2021 roku przy ogródkach działkowych w okolicach ulicy Wodociągowej w Żorach. To wtedy odnaleziono zwłoki mężczyzny w wieku około 40 lat, z widocznymi obrażeniami głowy oraz śladami pobicia.

Do wyjaśniania okoliczności tej sprawy, od razu przystąpili kryminalni z Komendy Miejskiej Policji w Żorach, wspierani przez śledczych z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Stróże prawa od początku podejrzewali, że do śmierci mężczyzny doszło w wyniku przestępstwa. Wskazywały na to ślady pobicia na ciele, w tym m.in. obrażenia głowy. Twarz denata była zakrwawiona. Jednak nie było zbyt wielu śladów w miejscu odnalezienia zwłok, co wskazywało, że mężczyzna zmarł w innym miejscu.

Nie przeocz

Sprawa od początku nie należała do łatwych.

- Śledczy nie wiedzieli, kim był mężczyzna, nie miał on przy sobie żadnych dokumentów, a nikt z bliskich nie zgłosił jego zaginięcia - wyjaśnia prok. Leszek Urbańczyk, Prokurator Rejonowy w Żorach.

Przez kilkanaście kolejnych godzin blisko 60 policjantów wykonywało czynności na miejscu odnalezienia ciała oraz zajęło się ustalaniem tożsamość mężczyzny, zbieraniem dowodów i poszukiwaniem sprawców tego czynu. Mundurowi sprawdzali noclegownie, hotele oraz miejsca przebywania osób bezdomnych, aby odnaleźć osoby, które go kojarzą. Bezskutecznie.

Ofiarę rozpoznano po pobranych odciskach palców

Stróże prawa nawiązali także współpracę z Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Komendy Głównej Policji, do którego wysłali odbitki linii papilarnych denata, utrwalonych na karcie daktyloskopijnej. To działanie okazało się strzałem w dziesiątkę.

Śledczy niebawem otrzymali odpowiedź, że należą one do Witolda K., 42-letniego mieszkańca powiatu żywieckiego.

Brutalne morderstwo w Rybniku. Oprawcy skatowali kolegę z pr...

Kilka godzin później, kryminalni zatrzymali do wyjaśnienia trzy osoby, które jako jedne z ostatnich miały kontakt ze zmarłym mężczyzną. Nie mieli związku ze śmiercią, ale to z ich relacji wyszło na jaw, że ofiara kilka dni przed śmiercią podjęła pracę na terenie budowy domu na terenie Rybnika.

Oględziny miejsca zdarzenia potwierdziły przypuszczenia policjantów, że do śmierci mężczyzny doszło w wyniku przestępstwa. W następstwie śledczy zatrzymali w mieszkaniu w Żywcu kolejne 5 osób mających związek ze sprawą.

Skatowali 42-latka w Rybniku. Ciało podrzucili do Żor

Do tragedii doszło 8 stycznia. Śledczy ustalili, że jeszcze w trakcie pracy na budowie jednego z domów na terenie Rybnika oprawcy, ale i ofiara pili wspólnie alkohol. Na tle obowiązków zawodowych dochodziło do utarczek słownych, a także do rękoczynów. W końcu czterej mężczyźni w wieku 21-38 lat rzucili się na 42-latka. Stracili panowanie nad sobą.

Zobacz koniecznie

- Bili pięściami po całym ciele. Prawdopodobnie użyto też jakiegoś narzędzia. To ustalamy. Kiedy zakrwawiony mężczyzna nie dawał oznak życia, podejrzani wpadli w panikę. Nie wiedzieli, co robić - dodaje prok. Urbańczyk.

Jeden z napastników zadzwonił po znajomego, który przyjechał samochodem spod Żywca. Sprawcy wrzucili zakrwawione ciało do bagażnika, a następnie wracając do miejsca zamieszkania postanowili porzucić ciało po drodze.

W Żorach polecili kierowcy skręcić w ulicę Wodociągową, a następnie w kolejną ulicę. Na pobliską polanę zawlekli zwłoki i porzucili. Nie ukrywali ich specjalnie. Nie znali tego miejsca. Następnie jak jakby nic się nie stało... napastnicy wrócili do swoich miejsc zamieszkania w powiecie żywieckim. To miejscowości położone wokół Żywca. Ciało następnego dnia (9.01) znalazł jeden z mieszkańców, który zmierzał na działkę.

Musisz to wiedzieć

Napastnicy pochodzili z okolic Żywca. Znali się

Podejrzani zostali zatrzymani 12 stycznia w Żywcu. Mężczyźni usłyszeli zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym i zostali tymczasowo aresztowani na okres 3 miesięcy.

Cała czwórka przyznała się do popełnionych czynów. Teraz śledczy ustalają, kto i do czego się przyczynił. Z ustaleń wynika, że znali się dobrze. Od dłuższego czasu pracowali razem na budowie.

24-letni kierowca usłyszał zarzut poplecznictwa, czyli zacierania śladów przestępstwa. Został on objęty policyjnym dozorem oraz zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe. Nie zajmował się przenoszeniem ciała, choć wiedział co się dzieje. Feralnego dnia był jedyny trzeźwy, złożył obszerne wyjaśnienia.

Śledczy oczekują też na szczegółowe wyniki sekcji zwłok. Wiadomo, że ofiara miała poważne obrażenia głowy.

Cała piątka wkrótce stanie przed sądem. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Materiał oryginalny: Brutalne morderstwo w Rybniku. Oprawcy skatowali kolegę z pracy na budowie, a ciało porzucili w Żorach - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie