reklama

Żydowska Warszawa. Śladów nie zostało wiele, ale z przestrzeni miasta nie zginęła pamięć o Żydach

Anita CzuprynZaktualizowano 
Warszawskie getto powstało w listopadzie 1940 r. Stłoczono tam ponad 400 tys. osób Fot. Bundesarchiv, Bild 101I-134-0782-24 / Knobloch, Ludwig / CC-BY-SA 3.0 [CC BY-SA 3.0 de (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/de/deed.en)], via Wikimedia Commons
Powstanie w warszawskim gettcie wybuchło 19 kwietnia i trwało prawie miesiąc. To był początek zagłady ludzi, ale też miejsc, które istniały na mapie stuleci od wieków.

Po wojnie był tu wielki ocean kamieni, nie pozwalający rozpoznać, gdzie stały domy, gdzie zaczynały, a gdzie kończyły się ulice. Żydowskie ślady zamazywano stawiając nowe budynki. Zmieniono bieg ulic. Nie ma dziś znaku po pełnej życia i gwaru dzielnicy żydowskiej w Warszawie.

A przecież jedną trzecią mieszkańców stolicy stanowili Żydzi, a w samych okolicach Placu Grzybowskiego co drugi mieszkaniec był Żydem. Tu mieszkali tacy pisarze jak Perec, czy przy Krochmalnej Isaac Bashevis Singer.

- Singer mieszkał przy Krochmalnej 10. Ale kto o tym wie? Domy nie istnieją, ulicę zniszczono. W tym miejscu można dziś zobaczyć kawałek trawnika, na który sikają psy. Myślę - postawić tu ławeczkę, na której siedziałby Singer, ale czy to dobry pomysł? Takie ławeczki w Warszawie już mamy: księdza Twardowskiego, czy Karskiego przy Muzeum Żydów - mówi Jan Jagielski z Żydowskiego Instytutu Historycznego, autor publikacji na temat śladów historycznej obecności Żydów w Polsce. Razem z Tomaszem Lecem wydał dwa razy książkę pt. „Niezatarte ślady getta warszawskiego”. Chodzi po Muranowie, bo tu mieszka (również przy Krochmalnej, ale dziś to zupełnie inna ulica. Oprowadza wycieczki. Ale sam zna te miejsca tylko ze zdjęć, dzięki którym wie, jak wyglądały domy-studnie z podwórkami wewnątrz.

Pozostały więc miejsca pamięci i zdjęcia. Można je znaleźć w książce - przewodniku Jacka Leociaka „Spojrzenia na warszawskie getto”, w której autor zamieścił 150 unikatowych fotografii. Można je obejrzeć w Żydowskim Instytucie Historycznym i z nich jak z kawałków puzzle ułożyć po kawałku główną dzielnicę żydowską w Warszawie, która stała się w czasie II wojny światowej terenem getta (pierwsze mury budowano już w kwietniu 1940 roku, getto utworzono pół roku później). Obejmowała ona w początkowym okresie ulice od miejsca gdzie dziś stoi Pałac Kultury i Nauki (wówczas ul. Wielka), przez Bagno, Plac Grzybowski, Rynkową, Zimną, Elektoralną, Plac Bankowy, Tłomackie, Ogród Krasińskich, Stawki, Okopową, Towarową, Srebrną i Złotą. Ale granice getta potem wielokrotnie się zmieniały, getto zawężano, wyłączając z niego kolejne tereny. Kiedy w grudniu 1941 roku wyłączono obszar między ulicami Wronią i Żelazną, żydowska dzielnica rozpadła się na dwie części, czyli tzw. duże getto w części północnej i małe getto w części południowej. Łączył ich drewniany most, który Żydzi nazwali „Mostem Westchnień”, usytuowany nad ulicą Chłodną.

Jedynym budynkiem ocalałym z Muranowa jest kościół św. Augustyna na Nowolipkach

Można pooglądać murale na budynkach - poświęcone Markowi Edelmanowi, Ludwikowi Zamenhofowi, czy kobietom, które walczyły w getcie warszawskim.

- Ale dla mnie szczególnym miejscem jest Cmentarz Żydowski. W strasznym stanie dziś, ale zachował się też stary cmentarz żydowski przy ul. Św. Wincentego i Odrowąża. Bo historia Żydów Warszawy to nie tylko historia getta - to tylko przedostatni punkt historii. Żydzi w Warszawie nadal żyją, modlą w synagodze, mają swoje organizacje, jak nasz Żydowski Instytut Historyczny, czy Muzeum Historii Żydów. Ale to właśnie cmentarz od 1807 roku opowiada historię Żydów w Warszawie, które było też miastem żydowskich uczonych, rabinów. Na cmentarzu leżą wielcy pisarze, jak Icchok Lejb Perec, Jakub Dinezon, Szymon An-ski. Tu pochowany jest Ludwik Zamenhof, ale również i ci, którzy walczyli w getcie - mówi Jan Jagielski. Wyjmuje zdjęcia, w których piękno przeplata się z zagładą. Dom przy Żelaznej. Kawałek muru na ulicy Siennej, którego fragmenty były granicą getta. Fragmenty szyn tramwajowych obok nieistniejącej rampy kolejowej - Umschlaplatzu (nazywanym przez odizolowanych mieszkańców po prostu „Umschlagiem”), skąd wieziono Żydów do obozów koncentracyjnych. Plac Muranowski - na którym nic nie ma, ba, nawet placu już nie ma, prócz tablicy, informującej, że tutaj walczyły oddziały Żydowskiej Organizacji Bojowej. Ocalał za to gmach dawnej komendy oddziału SS przy ul. Stawki 21 (dziś to budynek z numerem 5/7) gdzie siedzibę swoją od 1973 roku ma Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.
- Idźmy dalej - wskazuje Jan Jagielski palcem po mapie. - Oto ulica Dubois, gdzie znajduje się kopiec Anielewicza - był tu jeden z bunkrów, w którym w czasie powstania w getcie ukrywali się ŻOB-owcy i tam popełnili samobójstwo. Na wzgórku obok stoi upamiętniający to miejsce głaz. I tak co chwila to miejsce pamięci. Przy ul. Stawki 10 zachował się budynek w którym ludzie oczekiwali na śmierć.

Drugim centralnym miejscem jest Pomnik Bohaterów getta z 1948 roku, za którym idąc traktem napotkamy na 22 tablice-pomniki. - Umieszczenie ich zawdzięczamy Eleonorze Bergman, Tomaszowi Lecowi, przy mojej współpracy - mówi Jan Jagielski.

Są jednak miejsca, o których ludzie nadal pamiętają, choć nie ma tam nawet tablicy, ni cichego wspomnienia. Jak miejsce, gdzie stał budynek Judenratu, przy ul. Grzybowskiej 26/28, w którym prezes gminy żydowskiej Adam Czerniakow popełnił samobójstwo. Zrobił to w ramach protestu przed postanowieniem Niemców, którzy kazali mu wysyłać bezbronnych ludzi na pewną zagładę. Dziś jest to teren hotelu Radison i budynku PZU.

Albo weźmy obecny Ogród Krasińskich - po wojnie też został poszerzony o tereny getta. W jednym fragmencie wybudowano stojącą dziś Ambasadę Chińską.

Powstanie w getcie warszawskim wybuchło 19 kwietnia 1943 r., zostało stłumione przez Niemców 16 maja. Był to pierwszy zryw powstańczy w okupowanej przez hitlerowców Europie. Bezpośrednim impulsem do wybuchu zrywu była decyzja o likwidacji getta warszawskiego podjęta w ramach realizowanego przez hitlerowców planu zagłady Żydów

- Miesiąc temu robiliśmy tam wykopaliska. Pani pyta, co zostało? Garnek, fragmenty żyrandola, kości ludzi, którzy musieli się tam ukryć. Wiem, że ukrywał się w tym miejscu jeden z żydowskich poetów - mówi Jan Jagielski. Tam też było archiwum Ringelbluma, dla ludzi badających ślady żydowskiej historii w Warszawie to jedno z ważniejszych miejsc. Nie dom, w którym żaden Żyd nie mieszkał, skąd organizowano deportacje do Treblinki, nie piwnice przy ul. Żelaznej 103, w których byli więzieni. Sto metrów dalej, w szkole Borochowa, w latach 1947 i 1950 w bańkach i metalowych skrzynkach przy ul. Nowolipki 68 odkryto prawdziwy skarb - zbiory Oneg Szabat, zwane archiwum Ringelbluma. Obecnie jest to jeden z najważniejszych zasobów archiwalnych do dziejów Holocaustu. Unikalna i komplementarna dokumentacja pokazująca życie Żydów w okresie niemieckiej okupacji. Nic więc dziwnego, że w 1999 roku UNESCO umieściło archiwum Ringelbluma” na liście „Memory of the Word” (Pamięć świata), uznając, że należą one do najcenniejszych zabytków piśmiennictwa na świecie. Część zbiorów znajduje się w Żydowskim Instytucie Historycznym, a przy ul. Nowolipki niedługo stanie pomnik upamiętniający ten fakt. Może będzie w kształcie baniek?

Jedynym budynkiem ocalałym z Muranowa jest kościół św. Augustyna na Nowolipkach, czerwony z wielką wieżą. Niemcy go nie zburzyli, bo to był strategiczny punkt obserwacyjny. Ale dla Agnieszki Haski z Żydowskiego Instytutu Historycznego, to ikoniczny obraz, symbolizujący los warszawskiego getta. W artykule „Ślady po getcie”, jaki znalazł się w publikacji wydanej z okazji 70. rocznicy Powstania w getcie warszawskim pisze, że po 1942 roku kościół pełnił najpierw funkcję magazynu przedsiębiorstwa Werterfassung, które gromadziło i segregowało mienie Żydów wywożonych do obozów. Potem były tam stajnie, by w czasie Powstania Warszawskiego stać się punktem obserwacyjnym, gdzie ustawiono broń maszynową. - Na fotografiach z 1945 roku jest on punktem centralnym - dookoła widać resztki kamieni, latarni i pustynię gruzów - pisze Agnieszka Haska.

Po wojnie komunistyczne władze chciały się pozbyć tych ruin. Zbudowano więc na gruzach i z gruzów nowe osiedle - miało być materialnym i symbolicznym pomnikiem po getcie. No, ale wizja projektanta prof. Bohdana Lacherta nie spodobała się władzy. Muranów nie mógł być smutnym osiedlem pomnikiem, ale kolorowym miejscem, w którym przeszłość nie ma już znaczenia.
Pamięcią o żydowskich miejscach miały być pomniki i płyty oraz pamiątkowe kamienie. Pojawiały się one przy okazji okrągłych rocznic powstania w getcie. I tak na przykład, w 45 rocznicę odsłonięto Trakt Pamięci, Męczeństwa i Walki Żydów, który odtwarzał drogę ludzi prowadzonych na Umschlagplatz - 17 kamiennych bloków i dwie tablice z napisami po polsku i hebrajsku, upamiętniające przywódców powstania w getcie i działaczy społecznych. Następnie pojawił się Mur-Pomnik Umschlagplatz przy ul. Stawki, symbolizujący otwarty wagon kolejowy, dalej, odsłonięto pomnik Wspólnego Męczeństwa Żydów i Polaków w miejscu dawnego stadionu „Skra”, gdzie są mogiły pomordowanych. Kolejno pojawiają się tablice przy ul. Żelaznej 103, Anielewicza 34, Mariańskiej 1, Karmelickiej 2B, w kinie Femina, fragmenty murów przy Siennej 55, Złotej 62 i Waliców 11.

W 2008 roku na Muranowie ustawiono kolejne 21 pomników granic getta - tablice i wtopione w trotuar płyty, a dwa lata później dodano tam kolejną, 22 tablicę. Pomniki składają się z tablic odlanych w brązie, gdzie przedstawiono kontury getta z umiejscowionymi przed wojną ulicami, z mniejszych tablic z pleksiglasu, na których znalazły się krótkie informacje w językach polskim i angielskim na temat roli, jaką dane miejsce odegrało w getcie oraz archiwalne zdjęcia z tamtego czasu. Jest też krótka historia getta: „W ślad za zarządzeniem niemieckich władz okupacyjnych getto zostało odcięte od reszty miasta dnia 16 listopada 1940 roku. Otoczony murem obszar miał z początku około 307 ha, potem był zmniejszany. […] Stłoczono tu około 360 Żydów z całej Warszawy i około 90 tys. z innych miejscowości. Około 100 tys. osób zmarło z głodu. W lecie 1942 r. Niemcy wywieźli i zamordowali w komorach gazowych Treblinki 300 tys. osób. 19 kwietnia 1943 r. wybuchło powstanie: do połowy maja powstańcy i ludność cywilna ginęli w walce i w płomieniach systematycznie palonego getta. Resztę Niemcy zamordowali w listopadzie 1943 r. na Majdanku, w Poniatowej i Trawnikach. Przeżyli nieliczni. Pamięci tych, którzy cierpieli, walczyli, zginęli”.

Po wojnie komunistyczne władze chciały się pozbyć tych ruin. Zbudowano więc osiedle - na gruzach i z gruzów

Kolejnym z nielicznych ocalałych budynków jest dzisiejszy Żydowski Instytut Historyczny, na miejscu powstałej w 1936 roku Biblioteki Judaistycznej (ul. Tłomackie 3/5). Ocalała Synagoga Nożyków przy ul. Twardej 6. Ale to śródmieście Warszawy. Tymczasem ślady po żydowskich mieszkańcach mieszczą się też na warszawskiej Pradze - tu również mieszkali Żydzi, zmuszeni do porzucenia swoim domów i przeniesienie się do getta. Mamy więc ruiny przy ul. Targowej, gdzie swoje miejsce znajdzie muzeum Pragi.

Powstanie w getcie warszawskim. Chcieli ratować ludzką godno...

- Przy ul. Jagiellońskiej zachował się przepiękny budynek sierocińca żydowskiego. Jest synagoga okragła, opuszczona w czasie wojny, po wojnie została rozebrana, ale zachował się dom sprzed I wojny światowej, w tej chwili jest tam Teatr Baj. Niedaleko, na Sierakowskiego 7 jest dom akademicki specjalnie zbudowany przed wojną dla studentów żydowskich. Na owe czasy był super nowoczesny: miał salę gimnastyczną, bibliotekę z czytelnią, pokoje do rozrywek, odwiedzin, gabinet lekarski z izbą chorych, łazienki, fryzjernię, salę odczytów, ciemnię fotograficzną. Tam też mieścił się klub, pracownia radiowa i sale do nauki. A wszystko to było oddzielone od studenckich pokoi mieszkalnych - 2-osobowych, z umywalkami, prysznicami i toaletami. To tu mieszkał i uczył się premier Izraela i laureat pokojowej nagrody Nobla z 1978 roku Menachem Begin. W żydowskim akademiku podczas II wojny Światowej mieścił się Szpital Praski, po wojnie - NKWD-owskie więzienie. Dziś jest tam policyjny hotel. A z kolei na rogu Jagiellońskiej i ks. Kłopotowskiego (wcześniej Szeroka) mieściła się mykwa, czyli Żydowska łaźnia. Dziś mieści się tu szkoła im. Jacka Kuronia.

Miejskie legendy opowiadają o duchach, przemykających ulicami cieniach, czy też klątwach, jak ta, która dotyczy tzw. Błękitnego Wieżowca przy placu Bankowym. Jego budowę rozpoczęto w latach 70., na miejscu Wielkiej Synagogi, jaką w 1943 roku wysadzili Niemcy. Prace budowy zostały potem wstrzymane na wiele lat.

Zdaniem badaczy, pozostałości po dawnych mieszkańcach Warszawy wciąż jeszcze czekają na swoje odkrycia. I dziś wciąż jeszcze schowane są one w zasypanych piwnicach, czy kanalizacyjnych tunelach.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie