Życie zamarło w mieście i na wsi

    Życie zamarło w mieście i na wsi

    Cezary Kaszewski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Dolny Śląsk. Początek 1979 roku. Zima. Nie była wcale najzimniejsza. Nie była także specjalnie długa. A jednak przylgnął do niej przydomek zimy stulecia
    Jeden z wrocławskich wicewojewodów o 10 wieczór, w noc sylwestrową, nie mógł się dostać do swojego samochodu: pokrywała go dwucentymetrowa warstwa lodu.
    - W pięciu garnkach zagotowaliśmy wodę i po obłożeniu drzwiczek gorącymi płachtami drzwi wreszcie ustąpiły - wspomina.

    "Wieczór Wrocławia" w swoim wydaniu z 30 grudnia informował: "Jeszcze wczoraj po południu i wieczorem Wrocław tonął w strugach iście wiosennego deszczu, a już w nocy kałuże wody ściął mróz, rano termometry pokazywały minus 11 stopni Celsjusza".
    A później przez kolejnych osiem dni - zima, gołoledź i śnieżyce królowały na czołówkach wszystkich dolnośląskich gazet: "Słowa Polskiego", "Gazety Robotniczej", "Wieczoru Wrocławia".

    - W Nowy Rok, od rana, miałem dyżur w klinice chirurgii naczyniowej szpitala przy ul. Poniatowskiego - wspomina prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Kamieńskiego. - Mój mały fiat pod domem został kompletnie zasypany i nie mogłem go odkopać. Do szpitala dotarłem pieszo, telefony działały, więc uprzedziłem, że mogę się spóźnić. Warunki były trudne - ślisko, do tego niskie temperatury. Z dojściem były problemy, więc pacjentów do nas dowożono. Sala operacyjna była gotowa na przyjęcia, bo szpital miał własny agregat prądotwórczy i kotłownię. Zimno dawało się jednak we znaki i zaopatrzyliśmy pacjentów w dodatkowe koce.

    W czasie sylwestrowej nocy zamarzały na drodze samochody. Kierowca wiozący reportera "Wieczoru Wrocławia" na nocny dyżur, dwukrotnie zmieniał służbowe auto. Dopiero około godziny 4 rano obudziło się Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, wyjeżdżając na drogi z zimowym sprzętem.

    - Sztab Zima, utworzony przy wrocławskim Urzędzie Wojewódzkim, obradował w Nowy Rok przy świeczce, a później przy półmdłym, drżącym świetle z agregatu - relacjonuje wysoki rangą urzędnik, członek sztabu. - Mieliśmy w województwie zapasy węgla, ale zamarzały taśmociągi transportujące węgiel z hałd do pieców elektrociepłowni. W niedogrzanych mieszkaniach włączano grzejniki elektryczne, kuchenki gazowe, efekt był kaskadowy, przeciążenia sparaliżowały energetykę. Na domiar złego rwały się oblodzone linie przesyłowe wysokiego napięcia.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To nieprawda, że w 1979 roku

    Piekielny (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 87 / 74

    "zima stulecia" trwała tylko dwa tygodnie!

    Ocieplenie z 9 stycznia było tylko krótką przerwą w mrozach, a śniegu było tego roku tak dużo, że jeszcze w lutym wywożono go na Plac Grunwaldzki, tam,...rozwiń całość

    "zima stulecia" trwała tylko dwa tygodnie!

    Ocieplenie z 9 stycznia było tylko krótką przerwą w mrozach, a śniegu było tego roku tak dużo, że jeszcze w lutym wywożono go na Plac Grunwaldzki, tam, gdzie teraz stoi "Pasaż Grunwaldzki", albo wprost na międzywala Odry!

    To se ne vrati, choćby dlatego, że przepisy zabraniają dziś wywożenia śniegu wprost nad rzeki...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    w1978/79

    fso (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 83 / 71

    Miałem nowiutkiego Poloneza i bezproblemowo jeździłem ............


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ominęła mnie

    rmaciej1983 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 90 / 73

    Mnie w 1979 jeszcze nie było nawet w projekcie :P.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo