Zwycięzców nie sądzi się po stylu, ale duży niesmak pozostanie

Paweł Siennicki
Paweł Siennicki
Bartek Syta
Rozpoczyna się najgorętszy tydzień, albo w wypadku drugiej tury, trzy tygodnie w roku. Choć staram się wnikliwie obserwować życie publiczne i mało co jest w stanie mnie zadziwić, to jednak telewizyjna debata kandydatów na prezydenta zaskoczyła mnie. A konkretnie zażenowała. Bo w pytaniach, na które odpowiadali uczestnicy, wśród których znajduje się przecież przyszły prezydent Polski, czuć było rękę Jacka Kurskiego. Naprawdę sprawa LGBT, uchodźców czy nauczania religii w szkołach to są najważniejsze wyzwania stojące przed Polską i najważniejsze pytania, na które powinniśmy poznać odpowiedzi? Serio?

Może jednak być tak, że mylę się. Że ludzi elektryzują te sprawy i jest we wrzucaniu tych tematów do debaty ukryty głębszy sens. Być może. Może jak Polska długa i szeroka ludzie o tym dyskutują w pracy, w domu. To tym bardziej chciałbym powiedzieć, że jest to rozpaczliwy obraz. Raz, że każda z tych spraw była wykorzystywana już co najmniej raz, w jednych z ostatnich wyborów. To są tematy zastępcze. Nawet jeśli Polacy dyskutują w domach o uchodźcach, LGBT czy wyrzucaniu religii ze szkół, w żaden sposób nie wpłynie to na naszą przyszłość. Nie ma to również nic wspólnego z realnymi wyzwaniami, przed którymi stoimy. Dwa, mam głębokie przekonanie, że mobilizowanie w ten sposób elektoratu konserwatywnego, bo w oczywisty sposób widać i jest to czytelne jak na dłoni, że ma to służyć urzędującemu prezydentowi, jest czymś nie do przyjęcia. Gdzie jest debata o naszym miejscu w świecie, o geopolityce, problemach gospodarki, zmianach, jakie wymusza na nas nowa polityka energetyczna. O obronności, bezpieczeństwie. O tym, że właśnie po pandemii koronawirusa skończył się świat, jaki znaliśmy, że wreszcie czas sobie zdać sprawę, że zostaliśmy bezpowrotnie wyrwani ze strefy komfortu. Właśnie definiowane są nowe reguły gry, zarówno w światowej gospodarce, jak też w naszym życiu codziennym. Gdzie rozmowa o tym, że jest wysoce prawdopodobne, że nasze dzieci nie wrócą do szkoły od września i być może trzeba będzie wprowadzić zdalne nauczanie na długie miesiące. Będziemy dyskutować o tym, gdy zdesperowane matki wyjdą na ulicę?

Kandydaci na prezydenta 2020: programy wyborcze i obietnice....

Jest znamienne, że jednym z najlepiej prezentujących się w debacie polityków był Krzysztof Bosak, który mimo wyrazistych prawicowych poglądów i wolnościowych w sferze gospodarczej, utrzymał również najlepszy kontakt ze zdrowym rozsądkiem. Główni kandydaci do prezydentury, Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski, wypadli blado, bo nowych sympatyków raczej nie pozyskali. Grupa pościgowa, czyli Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia, zupełnie bez pomysłu i werwy.

Stara prawda mówi, że zwycięzców się nie sądzi, nikt nie pamięta o stylu zwycięstwa, pamiętają to tylko ci, co ponoszą klęskę. Andrzej Duda wciąż ma największą szansę na wygraną. Ale niesmak po tej kampanii pozostanie z nami jeszcze długo.

Nic nie przepowiadam i nie przesądzam, tym bardziej że na miejscu urzędującego prezydenta bardzo martwiłbym się o drugą turę wyborów. Na dziś widać, że walka o zwycięstwo będzie toczyć się do ostatnich dni kampanii, a przesądzą naprawdę niewielkie różnice.

Kolejne samoloty dla państwowych VIP-ów

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A kogo to interesuje ? Suwerena ? To głupek co pozwolił sprzedać kraj garstce najemnych rzezimieszków a samemu zostać niewolniczym bydłem, które tylko haruje na fortuny kluczyków, kolorzy i w nagrodę dostaje segregowanie śmieci za najwyższą opłatą. Takich palantów ma ruszyć kolejna głupota atomowa, gdzie wszyscy od tego uciekają a polski suweren będzie klaskał że wspomógł gospodarczo sojusznika. Choć może to mniej kosztować niż plany naszego wielkiego biznesmena, który dorobił się na zbieractwie puszek (podobnie jak inni nasi najznamienitsi bogacze), o eko energii gdzie pewnie z pół Polski trzeba by oddać na farmy wiatrakowowoltaiczne. Serio, to bardziej będzie obchodziło polskiego matoła niż baton w d... homoniewiadomo ?

Dodaj ogłoszenie