"Zwalczam ekologiczny egoizm"

Redakcja
fot. WOJCIECH BARCZYŃSKI
Z prof. Wiesławem Chrzanowskim, byłym ministrem sprawiedliwości, który popiera ekologię, rozmawia Maciej Domagała.

Czy czuje się Pan ekologiem?
Raczej człowiekiem, który jest w normalny, obywatelski sposób świadomy problemów ekologicznych. Oczywiście jestem zwolennikiem działań na rzecz poprawy stanu środowiska. Wydaje mi się,
że troska o to, co nas otacza, jest rzeczą absolutnie elementarną.

Dlaczego?
Zmiany widać gołym okiem: chodziłem po górach kilkadziesiąt lat i widziałem, jak ta przyroda się zmieniała. W Tatrach jest to częściowo konsekwencją rozwoju turystyki, ale chodzi mi o ogólną tendencję, którą widać nawet w okresie życia jednego człowieka.

Sam Pan odczuł skutki globalnych zmian?
Żyję już bardzo długo i wiem, jak kiedyś wyglądały zimy. To, co mamy teraz, to jest coś zupełnie innego. Zmianę klimatyczną odczuwam na własnej skórze.

Pamięta Pan, jak było kiedyś?
Jeszcze w latach 50. i 60. ubiegłego wieku można się było kąpać w Wiśle.

Ale to bardzo szybko się zmieniło.
Ustrój komunistyczny, tak w Polsce, jak i na świecie, starał się sztucznie zbudować nowy wspaniały świat. Prowadzono przy tym płytko rozumianą industrializację, doprowadzono do zanieczyszczenia środowiska.

Po 40 latach zatruwania wód nie można już było popływać w Wiśle.
Wystarczy powiedzieć, że do pięknego parku w Żelazowej Woli nie można było pójść, bo strumyk, który tam przepływa, śmierdział w sposób niesamowity. Teraz próbujemy odbudować, co się da.

Czyli widzi Pan zmiany na lepsze?
Naturalnie, że tak. Ale są też nowe zagrożenia, których kiedyś nie było. Na przykład dziś wszystko w sklepach jest w pięknym opakowaniu. Szasta się plastikiem na prawo i lewo - niesamowita rozrzutność.

Powinniśmy wycofać torebki foliowe?
Kiedyś ludzie nosili do sklepu własne siatki i nie ma żadnych przeszkód, żeby do tego wrócić.

Czy martwi się Pan ostrzeżeniami o zbliżającym się za 20-30 lat kryzysie ekologicznym? Są powody, żeby się bać?
Mam dużą rezerwę wobec wszystkich takich futurologicznych przewidywań. Trudno przewidywać,
co przyniesie rozwój nauki. Wiem, że Klub Rzymski ostrzegał już w 1974 r. o nadchodzącym kryzysie energetycznym. Ale ostrzegał też, że w Europie nastąpi krańcowe przeludnienie, a tymczasem mamy do czynienia z wyludnieniem. Dlatego ja jestem dość sceptyczny wobec wszelkich daleko idących wizji.

Ale są ludzie, których ekologia nie obchodzi - skąd się to bierze?
Myślę, że to jest taki egoistyczny konsumpcjonizm: co będzie po nas, to nas nie obchodzi, ważne jest to, z czego możemy w tej chwili skorzystać. To jest krótkowzroczność, która wiąże się ze społecznymi przemianami i kryzysem rodziny. Dawniej kwestia myślenia o dzieciach, wnukach i ich przyszłości była sprawą pierwszoplanową. Kościół naucza, że kryzys ekologiczny wynika z kryzysu społeczeństwa.

Egoizm ekologiczny jest wynikiem kryzysu społeczeństwa?
To się oczywiście wiąże. Trucie środowiska to przejaw egoizmu i indywidualizmu, który teraz tryumfuje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie