Zróbmy olimpiadę. I stwórzmy polskie wuwuzele

Agaton Koziński
Agaton Koziński
Agaton Koziński Fot. Polskapresse
Trudno się zgodzić z opiniami sceptyków twierdzących, że Euro było zmarnowaną szansą dla Polski. Rozkwitliśmy infrastrukturalnie, pękaliśmy z dumy, że tak fajna impreza odbyła się u nas - to są dwa wielkie zyski z organizacji mistrzostw Europy w Polsce. Straty? Dostrzegam jedną. Brak pomysłu, który by sprawił, że nasze Euro różniłoby się od innych "Eurów".

Niestety, za pięć lat przeciętnemu kibicowi polsko-ukraińska impreza całkiem zleje się w pamięci z Euro, które odbyło się cztery lata temu w Austrii i Szwajcarii - tym bardziej że w obu przypadkach wygrali Hiszpanie z Casillasem, Xavim i Iniestą, w obu finałach bramki strzelał Fernando Torres. Euro w 2008 i w 2012 były właściwie identyczne - i pod kątem sportowym, i pod kątem organizacyjnym.

Czego zabrakło? Jakiegoś autorskiego pomysłu. Nawet tak irytującego jak wuwuzele, które zdominowały mundial w RPA dwa lata temu. Przez te trąbki właściwie nie dało się oglądać meczów - ale jednocześnie tak mocno zapadały one w pamięć, że trudno pomylić te mistrzostwa z innymi. Tak jak meksykańska fala wyróżniła mundial w 1986 r., a donośne "olé" przy kolejnych podaniach - mistrzostwa świata w Hiszpanii.

Polska w tym roku dowiodła, że potrafi przygotować wielką imprezę na światowym poziomie. I to jest fundament, na którym możemy dalej budować. Zyskaliśmy zaufanie jako partnerzy zdolni podołać największym wyzwaniom. Już dało to efekt. Otrzymaliśmy prawo do organizacji mistrzostw Europy w piłce ręcznej w 2016 r., w dodatku wygraliśmy głosowanie w pierwszej turze. Pokonaliśmy Chorwatów i Norwegów właśnie dzięki udanemu Euro.

Dlatego należy pójść za ciosem - i złożyć wniosek o organizację olimpiady w 2020 r. Nie mamy szans wygrać - ale nabędziemy doświadczenia. Potem już na poważnie powinniśmy powalczyć o igrzyska w 2024 r. Rzucić na szalę cały kapitał, który w tym czasie zdobędziemy. A jeśli uda nam się otrzymać prawo do organizacji zawodów, to nie możemy jej wypuścić z rąk. Olimpiada w 2024 r. powinna być wydarzeniem, które będzie świetnie zorganizowane, ale jednocześnie mocno nacechowane polskim charakterem i stylem. Wydarzeniem, jakim była olimpiada w Barcelonie w 1992 r. czy będzie tegoroczna w Londynie. Stać nas na to.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Ja
Rozumiem, że jest Pan pogodzony z tym, że normalnie się nie da, że nienormalność jest normalnością i że aby zbudować infrastrukturę komunikacyjną trzeba być organizatorem igrzysk olimpijskich.

Nie jest moim zamiarem obrażanie Pana, ale to wygląda na co najmniej zmanierowanie. Od dziennikarzy oczekiwałbym realnej oceny rządzących pod kątem wytyczanych celów i ich realizacji. A nie pogodzenie się z tym że robią co chcą i promowanie poglądu "boję, że bez dodatkowego impulsu" nie da się.

Problem polega na tym, że w mediach mamy festiwal rzeczy nieważnych i nieracjonalnych. Obecna władza powinna być zmiażdżona za to że nie wybudowała żadnej drogi na Euro! Mając taką kasę z Unii - pierwszy raz w historii (Pol mógł tylko o takiej kasie pomarzyć) i 5 lat rządów większości.
A
Agaton Koziński
Jakbyśmy żyli w świecie idealnym, byłoby tak jak Pan chce. Ale obawiam się, że to nierealne. Faktem jest, że autostrady zaczęły powstawać, gdy na widnokręgu pojawiło się Euro. Ale ich ciągle za mało, a ja się boję, że bez dodatkowego impulsu będą przybywać w tempie z czasów ministra Pola.
J
Ja
Dlatego wlasnie chce olimpiady - ona by przynajmniej wymusila na ministrze koniecznosc znalezienia pieniedzy na kolejne inwestycje. Bez niej nic go do tego nie zmusi - i dalej bedziemy tluc sie prowincjonalnymi drogami lub pociagami po krzywych torach.

To my wyborcy powinniśmy zmusić rządzących do robienia i budowania tego co jest nam jako społeczeństwu potrzebne. Bez szukania dodatkowych pretekstów (olimpiada) i budowania ogromnie drogich stadionów jako infrastruktury towarzyszącej. Nie stać nas na to, aby do 100km drogi dokładać stadion olimpijski!
A
Agaton
Owszem, wikipedia jest dla mnie wskazowka - i dane, ktore Pan za nia przytacza, sa prawidlowe. Ale prosze tez zerknac do ustawy budzetowej na rok 2012 - i tam Pan przeczyta liczby, ktore ja wczesniej przytaczalem. A gdy zerknie Pan na strony Ministerstwa Finansow i znajdzie Pan plan konwergencji 2012-2015, to znajdzie Pan plany resortu zmniejszenia dlugu publicznego do 1 proc. i deficytu budzetowego do 49 proc. w 2015 r.
I wlasnie to mnie martwi. Owszem, i dlug, i deficyt w Polsce byly zbyt wysokie. Ale jednoczesnie kazdego roku 1,3 proc. PKB szlo na inwestycje. Stad mamy autostrady, stadiony, dworce i lotniska. Od dzis do 2015 r. dlug i deficyt beda malaly - i to mnie martwi, bo oszczedzac bedziemy glownie na inwestycjach. Innymi slowy, na nowe autostrady pieniedzy juz nie bedzie - a uwazam, ze lepiej miec troche wiekszy dlug i deficyt, ale tez miec srodki na budowe. Podobnie jak nie bedzie na przedszkola i zlobki (ich mamy za malo, natomiast szkol za duzo). I to mnie martwi najbardziej. Ograniczajmy zadluzenie! Ale jednoczesnie dbajmy o rozwoj kraju. Minister Rostowski zdaje sie tego polaczyc nie chce.
Dlatego wlasnie chce olimpiady - ona by przynajmniej wymusila na ministrze koniecznosc znalezienia pieniedzy na kolejne inwestycje. Bez niej nic go do tego nie zmusi - i dalej bedziemy tluc sie prowincjonalnymi drogami lub pociagami po krzywych torach.
A
Agaton Koziński
Szkoly sa zamykane, bowiem nadeszly roczniki nizu demograficznego - zwyczajnie nie ma komu siedziec w lawkach szkolnych. Dlug kraju natomiast wynosi 52 proc. PKB - do 2015 r. spadnie do 49 proc. Deficyt budzetowy w tym roku ma wyniesc 2,9 proc. (standardy UE wymagaja, by byl nie wyzszy niz 3 proc.), natomiast w 2015 r. ma wyniesc 1 proc. I to wlasnie jest problem. Uwazam, ze nie ma sensu tak mocno scinac zadluzenia kraju - lepiej by bylo o 1 proc. wyzsze w 2015 r. (i tak bedzie nizsze niz oczekiwania Unii), ale za to zachowalibysmy rozsadny program inwestycji.
Niestety, minister finansow mysli inaczej. Dlatego wlasnie potrzebna jest olimpiada. Ona by tworzyla presje zmuszajaca nas do inwestowania, a nie kumulowania pieniedzy na koncie. Polska swietnie sie sprawdzila przy okazji Euro, widac bylo duza determinacje i wsrod rzadzacych, i wsrod Polakow. Warto to powtorzyc - w ten sposob najszybciej doscigniemy standardy europejskie.
Dlatego wlasnie popieram robienie olimpiady. Czy dalej uwaza Pan, ze to takie idiotyczne?
G
Gość
choćby najbardziej IDIOTYCZNE, to dziennikarze mainstreamowi, niczym BEZMÓZGIE LEMINGI rzucają się na temat, jak dzieci do cukierków! Treser czuwa, żeby wszyscy posłusznie wykonali wiernopoddańczy artykuł! No i mamy: zróbmy olimpiadę!. TAAAAA. Tylko ileż to mamy DŁUGÓW panie Koziński? 70% PKB? Zainteresował sie pan, czy jak POżyteczny idiota, powtarza pan bezmyślnie klapiac w łapki i podskakując: tak, tak, zróbmy! Zamknijmy wszystkie szkoły (2000 JUŻ TUSK ZAMKNĄŁ), ale co tam! Zróbmy olimpiadę!
Dodaj ogłoszenie