Zostawiła dzieci sąsiadom i wyjechała do Anglii

Arkadiusz Dembiński
Wycieńczone dzieci trafiły pod opiekę lekarzy
Wycieńczone dzieci trafiły pod opiekę lekarzy Wojciech Barczyński/POLSKA
Grażyna S. z Roszkowa w Wielkopolsce wyjechała za granicę, a dwoje swoich dzieci zostawiła pod opieką sąsiadek.

3-letnim Kamilem i 5-letnią Walerią zajmować się miały schorowane kobiety. Skutek był taki, że maluchy pozbawione były podstawowej opieki, pozostając w domu same w fatalnych warunkach higienicznych.

O tym, że dzieci mieszkają w brudzie i smrodzie, ktoś z mieszkańców wsi poinformował pracowników opieki społecznej w Skokach.

30 czerwca pojawili się w domu Grażyny S. i zastali dramatyczną sytuację. W kuchni i łazience unosił się smród. Dzieci były brudne, a po mieszkaniu rozrzucona była odzież i zepsute jedzenie.

Sąd Rejonowy w Wągrowcu, natychmiast powiadomiony o sprawie, jeszcze tego samego dnia do Roszkowa wysłał kuratora w asyście policji.

- Mieliśmy już interwencje w tym domu - informuje Jacek Matysiak, szef policji w Skokach.
Kurator zabrał dzieci spod opieki sąsiadek, które nie wiedziały nawet, że maluchy są chore. Matka nie wspomniała im o tym, nie przekazała też leków.

- Z relacji zastanych na miejscu osób wynikało, że kobieta wyjechała do Anglii - wyjaśnia Matysiak. - Miała tam pojechać z nowo poznanym mężczyzną.

Dzieci trafiły do wągrowieckiego szpitala. Tu potwierdzono chorobę 3-letniego chłopca. Miał ropne zapalenie migdałów i ucha. Podano mu potrzebne antybiotyki. Natomiast u jego starszej siostry wykryto opóźnienie w rozwoju, dziewczynka ma zeza i wadę wymowy. Po kilkudniowym pobycie w szpitalu dzieci umieszczono w rodzinie zastępczej.

Nie są to jedyne dzieci Grażyny S. Dwójkę starszych zabrano jej już wcześniej. Ojciec dzieci nie żyje.
Jak udało się nam ustalić, matka wróciła już z Anglii. Jednak kobieta nie zainteresowała się tym, gdzie są jej dzieci. Nie zgłosiła się też do sądu w Wągrowcu. Po dwudniowym pobycie w domu wyjechała. Prawdopodobnie z kolejnym nowo poznanym mężczyzną. Nie wiadomo, gdzie jest teraz.

O dalszym losie Kamila i Walerii na początku września zdecyduje sąd rodzinny. Do tego czasu rodzeństwo będzie przebywało u rodziny zastępczej. Matka ma prawo je widywać.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
max
Popieram pogląd, który przeczytałem ostatnio na którymż z forów: Dla dziecka to bez różnicy, czy mama pojechała do pracy, czy do innego mężczyzny.
Dodaj ogłoszenie