Zoellick gromi liderów UE: Grają na przetrzymanie. Kryzys wymknie się im spod kontroli

Sam Fleming
Przez niemal trzy dekady 58-letni dziś Robert Zoellick, który właśnie opuścił fotel prezesa Banku Światowego, był nie tylko jednym z najbardziej wpływowych zakulisowych graczy w polityce waszyngtońskiej, ale też gorącym zwolennikiem bliskiego partnerstwa Ameryki i Europy.

Dziś ekonomiści zza oceanu są zawiedzeni postawą Starego Kontynentu.

Zdaniem byłego szefa Banku Światowego XX-wieczny [europejski] pogląd, że jesteśmy moralnymi przywódcami świata, nie sprawdza się w przypadku krajów rozwijających się - mówi Zoellick. Wschodzące gospodarki patrzą na Europę z przymrużeniem oka jako na przykład kontynentu znajdującego się w głębokich kłopotach.

W ostatnim czasie Bank Światowy ostrzegał przed dalszą recesją w Europie. Dlaczego? Bo Euroland zajęty jest duszeniem płomieni dwóch kryzysów: bankowego i zadłużenia publicznego. Zoellick krytykuje taktykę na przetrzymanie, jaką stosują europejscy przywódcy. Jego zdaniem nie tylko podkopuje ona wysiłki prowadzące do tego, aby w końcu nałożyć cugle eurokryzysowi, ale zagraża też procesom zdrowienia innych gospodarek na całym świecie.

- Jeśli zbyt długo będą zwlekać z podjęciem koniecznych kroków, problem może się wymknąć spod kontroli - mówi Robert Zoellick. - Jak wielu innych Amerykanów zawsze byłem zwolennikiem europejskiej integracji, uznając ją za ogromne historyczne osiągnięcie: przezwyciężenie trwających wieki tarć. Dziś jednak widzimy, że projekt, który miał zjednoczyć Europę, rodzi coraz więcej i więcej podziałów.

- Jeśli w trakcie mojego kierowania Bankiem Światowym możemy wyróżnić jakiś [główny] temat, była nim potrzeba skupienia się na [aktualnych] problemach naszych klientów państw. Trochę niejako w opozycji do tego, co zdaniem zachodnich elit akademickich kraje rozwijające się winny robić - mówi Zoellick.

Taka strategia oznaczała częściowo odrzucenie polityki oszczędnościowej w stylu Konsensusu Waszyngtońskiego, którą kierował się Międzynarodowy Fundusz Walutowy w trakcie kryzysu azjatyckiego w latach 90. ubiegłego stulecia. Zdaniem Zoellicka w chwili, gdy dzieci masowo cierpiały na niedożywienie i wyrzucano je ze szkół, nie miało sensu narzucanie drakońskich planów stabilizacji gospodarczej.

On sam stał się rzecznikiem stosowania wykonalnych i przynoszących wymiernie korzyści projektów zapewniania bezpieczeństwa socjalnego, zwanych programami warunkowego transferu gotówki. Po raz pierwszy zastosowano je w Meksyku i Brazylii. W ich ramach udziela się pomocy najbiedniejszym pod warunkiem, że dzieci pójdą do szkół i zostaną objęte opieką zdrowotną.

Zoellick zajął więc pragmatyczne, a nie sentymentalne podejście do pracy na rzecz rozwoju. Pracował również, by przykręcić śrubę bieżącym kosztom własnej instytucji regularnie atakowanej za rozbuchane wydatki. Robił to, starając się w ramach swej pięcioletniej kadencji utrzymać realny poziom wydatków budżetowych. Jednocześnie trzy razy zwiększył poziom udzielanych pożyczek.
Po opuszczeniu fotela szefa Banku Światowego Zoellick chce skoncentrować się na fatalnej sytuacji amerykańskich finansów publicznych. Jedna z jego ról będzie polegać na pracy w dwupartyjnej komisji mającej za zadanie niedopuszczenie, aby gospodarka osunęła się z tak zwanego urwiska fiskalnego, czyli wpadła w recesję. Chodzi o to, by jeszcze przed porozumieniem w sprawie budżetu ustalić w przyszłym roku wszystkie szczegóły dotyczące ostrych cięć wydatków i podwyżki podatków.

Zoellick przytacza wypowiedź Boba Carra, australijskiego ministra spraw zagranicznych. Mówił on, że USA są tylko o jedno porozumienie w sprawie budżetu od powrotu do sprawowania globalnego prymatu. Problem polega na tym, że uprawianie w Waszyngtonie polityki ma charakter toksyczny. To niezwykle ważne porozumienie wydaje się zatem sprawą dalekiej przyszłości, a Stany Zjednoczone znajdują się na prostej drodze do powtórki sytuacji z ubiegłego roku, kiedy praktycznie aż do samego ustawowego terminu nie można było ustalić górnego pułapu długu publicznego.

Zoellick twierdzi, że niepewność co do perspektywy fiskalnej w namacalny sposób zaczyna przekładać się na amerykański biznes. - Już teraz widzimy elastyczność i dynamizm amerykańskiej gospodarki. Jednak ludzie nie mają pojęcia, jakie podatki będą płacić pod koniec roku. A to dlatego, że możliwy jest koniec okresu ich obniżki.

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze potężne problemy związane z perspektywą regulacji, które obciążają skłonność firm do inwestowania.

Robert Zoellick podejmie też pracę w prestiżowym waszyngtońskim think tanku Peterson Institute oraz na Uniwersytecie Harwarda, którego jest absolwentem. Nie chce jednak rozprawiać na temat ewentualnych losów swojej kariery, w wypadku gdyby przyszłym prezydentem został republikanin Mitt Romney. - To kwestia czysto hipotetyczna.

Nie dziwi może optymizm Zoellicka w kwestii długookresowych perspektyw wzrostu gospodarczego Ameryki i dynamiki gospodarki. Rewolucja, jaka dokonała się na bazie eksploatacji gazu łupkowego, stanowi przykład tego, że USA w dalszym ciągu pozostają krajem inwencji i pomysłowości.

Boom na rynku stosowanej przy wydobyciu tego gazu technologii szczelinowania hydraulicznego przekształcił amerykański pejzaż energetyczny. Spadły ceny energii. Kraj stał się bardziej atrakcyjnym miejscem dla zakładów potrzebujących energii. - Porównajmy tę sytuację i przeciwstawmy zaniepokojonej w tej kwestii Europie - mówi Zoellick. Tu politycy z powodu głosów ekologów są znacznie bardziej podejrzliwi wobec technologii szczelinowania.

To kolejny przykład, że kontynent nie potrafi reagować na potężne wyzwania gospodarcze, przed jakimi stoi. - Wschodzące rynki prą do przodu. To dobrze. USA potrafią zaadaptować się do tej sytuacji. Europa sama usuwa się na bok. Lub jeszcze gorzej - dodaje Zoellick.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MiRy
Zoellick tego nie bierze pod uwagę
Dlaczego w Europie ma zadziałać stymulacyjnie
amerykańska maszynka do drukowania pieniędzy ?
W Polsce skończyło się to octem i musztardą na pustych półkach
Co kraj to obyczaj
Czołówka ekonomiczna krajów Unii doszła do rozkwitu
na innych zasadach.
Dlaczego to co zdrowe dla Europy miałoby jej nagle zaszkodzić ?
Nie ma gry na przetrzymanie
Spór idzie o to kto ile i jak długo będzie finansował
dłużnika który i owszem bierze pieniądze
ale nie stosuje się do warunków ich pożyczania
zachowując się przy tym roszczeniowo
nie mówiąc o szantażu co nie mieści się
nawet w standardach amerykańskich
Pacjenta który wypisuje lekarzowi swoje własne recepty
nie pomorze nawet amerykański chirurg.
MiRy
Dodaj ogłoszenie