Znów głośno o disco polo. Za sprawą "Ona tańczy dla mnie" grupy Weekend [POSŁUCHAJ]

Ola Szatan
Screen z teledysku "Ona tańczy dla mnie" grupy Weekend youtube.pl
Za sprawą przeboju "Ona tańczy dla mnie" grupy Weekend o disco polo znów zrobiło się głośno. Czy do niego należeć będzie nadchodzący karnawał? O fenomenie muzyki, która tysiące fanów bawi już od ponad 20 lat, pisze Ola Szatan

Już 30 milionów odsłon w serwisie YouTube osiągnął teledysk discopolowej grupy Weekend do utworu "Ona tańczy dla mnie". To też pierwszy polski klip, który trafił na ekskluzywną listę 100 najczęściej oglądanych utworów YouTube.

Słowa refrenu: "Ja uwielbiam ją, ona tu jest i tańczy dla mnie. Bo dobrze to wie, że porwę ją i w sercu schowam na dnie" przypadły do gustu nie tylko imprezowiczom na dyskotekach, ale i... piłkarzom! Podobno wszystko zaczęło się od zawodników Podbeskidzia Bielsko-Biała. Znajomością słów popisali się kibice Legii Warszawa, którzy odśpiewali "Ona tańczy dla mnie" na trybunach szczecińskiego stadionu Pogoni. Przebój hulał także na turnieju siatkówki plażowej World Tour w Starych Jabłonkach, o co zadbali... sędziowie imprezy. Każdy dzień rozgrywek rozpoczynali bowiem od tańca w rytm "Ona tańczy dla mnie".

Fenomen niezwykłej popularności piosenki grupy Weekend (powstała w Sejnach) pokazuje, że wbrew pozorom disco polo ma się całkiem dobrze. I znów jest o nim bardzo głośno.

Niby nie słuchają...

"Słuchanie disco polo jest jak onanizm, bardzo przyjemne, ale trudno się do tego przyznać" - napisał ktoś na jednym z forów internetowych. Jak twierdzą znawcy tematu, disco polo to najprostsza forma muzyczna, bo wystarczy niewiele umiejętności, żeby coś dobrego zrobić. Ale dzięki tej prostej harmonii się wybiło.

- Wystarczy spojrzeć na zabawy w klubach. Dużo osób twierdzi, że nie słucha disco, ale gdy przyjadą na zabawę, to pierwsi wyrywają się i śpiewają całe teksty piosenki - mówi Rafał Niemczyk, mieszkaniec Zabrza, zapalony miłośnik tej muzyki, a zarazem twórca DiscoManii, Portalu Disco Polo I Dance (www.dpid.pl). - Nasz portal promuje również nowych wokalistów, którzy dopiero zaczynają swoją karierę z tym nurtem muzycznym - mówi Rafał. - Wystarczy po prostu chcieć, stworzyć zespół, napisać parę tekstów i porwać tym ludzi. Właśnie takim porywającym wokalistą jest Tomasz Niecik i jego "Cztery Osiemnastki" oraz zespół Masters i jego hit "Żono moja" - dodaje.

Ten chłop daleko zajdzie

Dla Marcina Millera z zespołu Boys przygoda z disco polo rozpoczęła się w 1990 roku.

- Nie było czasopism, które by o tej muzyce pisały, rozgłośni, które puszczały te piosenki. Założyliśmy zespół z myślą, że będziemy grać w soboty na weselach, a od poniedziałku pracować - wspomina wokalista. Pracował wtedy w urzędzie pracy w Ełku.

- Pamiętam, jak dojeżdżałem do pracy pociągiem, musiałem wstawać wcześnie rano, by na niego zdążyć. Około godziny szóstej wracałem, znowu pociągiem. Kiedyś wysiadłem na stacji, idę do domu, a przede mną w tym samym kierunku podąża trzech gości. Trzymają w dłoniach chyba pierwszą puszkę piwa, która pokazała się w Polsce, radiomagnetofon Kasprzak, a z jego głośników wydobywa się moja piosenka "Niech żyje wolność". I oni mówią: To jest muza. Chłop, który to śpiewa, daleko zajdzie! Ja się przysłuchuję tej rozmowie i myślę sobie: To chyba początki popularności - wspomina Marcin Miller.
Początki disco polo doskonale pamięta również Paweł Kucharski, lider zespołu Top One.
- Jesteśmy postrzegani jako prekursorzy, którzy odważyli się śpiewać i grać muzykę dyskotekową, czego w tamtych czasach w naszym kraju praktycznie nikt nie wykonywał... no może poza Papa Dance, choć ich brzmienie było bardziej popowe. My byliśmy zainspirowani italo disco, czyli muzyką panującą wtedy we wszystkich dyskotekach w Europie. Postanowiliśmy to przenieść na rynek polski - mówi wokalista.

Znakomicie wspomina pierwsze koncerty. - Mieliśmy zaszczyt wystąpienia na ogromnych koncertach, w halach typu katowicki Spodek, Hala Ludowa we Wrocławiu, na warszawskim Torwarze... Byliśmy zespołem supportującym największe gwiazdy italo disco, głównie Savage. Od razu zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę, było to duże wyzwanie - podkreśla.

Pomysłodawcą nazwy, stworzonej na podobieństwo italo disco był Sławomir Skręta, właściciel wytwórni płytowej Blue Star z Reguł koło Warszawy. Nazwa disco polo została wymyślona w 1993 roku i wprowadzona po przegłosowaniu wśród będących w firmie takich zespołów jak: Boys, Bayer Full, Fanatic, Atlantis, Ex Problem i Exotic. Wśród głosujących był Andrzej Furmaniak (zespół Exotic), obecny właściciel Agencji Artystycznej Feniks, mającej swoją siedzibę w Mysłowicach.

- Jestem teraz menedżerem koncertowym wielu zespołów z czołówki tego nurtu. Począwszy od Top One i Bayer Full. To są takie "Maryle Rodowicz" muzyki disco polo - dodaje z uśmiechem.

Według niego, discopolowa "stara gwardia", czyli zespoły, które powstawały 20 lat temu, do tej pory cieszą się największą popularnością. Teraz wśród nich jest również Weekend.

- Mimo że na rynku jest od 15 lat, był zespołem bardzo solidnym, lecz średnim, ale jednym hitem sprawił, że jest obecnie najbardziej rozrywanym polskim zespołem. Nie ma szansy wcisnąć ich gdziekolwiek na wakacje, a dzwonią do mnie przedstawiciele różnych urzędów - zdradza Furmaniak.

Za sprawą przeboju "Ona tańczy dla mnie" o disco polo znów zaczęło się mówić "na salonach", ale nie brakuje osób, które twierdzą, że disco polo zawsze było i jest silne.

- Żaden inny artysta innych stylów muzycznych nie sprzedał tylu płyt, łącznie z tymi najlepszymi. Niestety, ludzie w miastach, zarówno publiczność, jak i włodarze tych miast uważali, że to jest obciach, ale tylko dlatego, że tak uważali inni. Bo się bali przyznać, że potrafią się bawić przy disco polo. Ta muzyka pojawiała się na plenerach, ale wtedy często włodarz przyznawał szczerze, że był zażenowany faktem, iż na wykonawcy disco polo ludzie lepiej się bawili niż na innym topowym artyście, który był 10 razy droższy. W miasteczkach od 100 tysięcy w dół wykonawcy disco polo grali dużo więcej koncertów niż gwiazdy promowane przez największe media - podkreśla Andrzej Furmaniak.

Były wesela, są koncerty

W pierwszej połowie lat 90. disco polo stało się zjawiskiem masowym, choć prawie nieobecnym w mediach. Nagrywane poza oficjalnym obiegiem kasety i płyty kompaktowe osiągały ogromne nakłady. W połowie lat 90. disco polo doczekało się miejsca w telewizji (m.in. audycje Disco Relax i Disco Polo Live w telewizji Polsat). Przed wyborami prezydenckimi w 1995 roku zespoły disco polo angażowane były podczas kampanii wyborczej m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego. Zresztą ówczesna fryzura Jolanty Kwaśniewskiej przyrównywana była do tej, jaką nosiła Shazza - nazywana wtedy pierwszą damą sceny disco polo. W drugiej połowie lat 90. krążyła opinia, że Shazza gra najwięcej koncertów w Polsce. Jej płyty w legalnym obiegu sprzedano w ilości 500 tysięcy sztuk. Poza oficjalną dystrybucją sprzedano ich kilka razy więcej.

Trudny moment? Dla Sławomira Świerzyńskiego, lidera grupy Bayer Full, była to chwila, gdy musiał zrezygnować z wesel i zacząć grać koncerty.

- Bo wesela to był pewny kawałek chleba, a ja jako grający od 1984 roku na tego rodzaju uroczystościach miałem swoją renomę. Za wesele dostawało się kiedyś jakieś 1000 zł, a za koncert było 100 zł - zdradza.

Jednak jak mówi, z disco polo można się utrzymać i to na bardzo dobrym poziomie. - Jeśli tylko jest się na tyle zdeterminowanym, by poświęcić dla muzyki całe życie zawodowe i po części prywatne - potwierdza muzyk, którego "Majteczki w kropeczki" do dzisiaj są jednym z największych hitów tego gatunku. Czy także w Chinach, gdzie zespół Bayer Full miał okazję już bywać parokrotnie?

- Nie, tam nie ma czegoś takiego jak majteczki w kropeczki. Może być czerwona bielizna, czerwone majtki... W przypadku tej piosenki największy problem stanowiło tłumaczenie, by Chińczycy mogli ją zrozumieć. A na dodatek to numer dla mnie niewyobrażalnie trudny do wyśpiewania po chińsku - uśmiecha się Świerzyński.

- Chińczycy bardziej oszaleli na punkcie utworów "Hej dziewczyno" oraz "Polak i Chińczyk to jedna rodzina". Zresztą taka muzyka jak disco polo jest bardzo popularna w Chinach. Oni kochają muzykę taneczną - stwierdza wokalista Bayer Full, który niedawno wrócił z piątej już azjatyckiej podróży. Towarzyszyła mu Eva Basta, jedna z najlepszych discopolowych wokalistek i prezenterka programu "Slide show" w Polo TV (funkcjonującej od kwietnia 2011 roku telewizji poświęconej muzyce disco polo).

- W Chinach nagrywaliśmy program, trzy odcinki z pobytu i atrakcji, które zafundowali nam organizatorzy - zdradza Eva. - Zostaliśmy zaproszeni przez chińskie Ministerstwo Kultury, byliśmy tam z przelotami 9 dni. Pierwsze dni na południu Chin, potem w Pekinie. Zasypywano nas specjałami kuchni każdej z prowincji, goszczono w najlepszych hotelach. Brakowało nam czasu, by wszystko zobaczyć - wspomina wokalistka.

Disco polo ma swoją telewizję (w lipcu tego roku Polo TV zajęło pierwsze miejsce wśród kanałów muzycznych pod względem oglądalności w Polsce) i swój festiwal. Na tegorocznym Disco Hit Festival, który odbył się w Kobylnicy, bawiło się 20 tysięcy osób. Wręczono wtedy Kryształowe Feniksy. Otrzymały je grupy, których pierwsza kaseta wydana została minimum 20 lat temu. Nagrodzono " siedmiu wspaniałych": zespoły Maxim, Mister Dex, Voyager, Fanatic, Bayer Full, Top One i Boys.

- W ciągu minionych 20 lat dokonała się ogromna rewolucja w disco polo. Kiedyś do grania potrzebne były ogromne nakłady finansowe, co dla nas było sporą trudnością. Taki syntezator kosztował prawdziwy majątek. Teraz to środki w zasięgu każdego człowieka. I zespoły prześcigają się w pomysłach, niektórym wychodzi to lepiej, innym gorzej, jedni myślą komercyjnie, inni chcą podchodzić do muzyki bardziej twórczo - mówi Paweł z grupy Top One.

Ale disco polo też miało słabsze chwile i spadki popularności. Zdaniem Andrzeja Furmaniaka najgorsze były 2002 i 2003 rok, kiedy Polacy zachłysnęli się zachodnią muzyką. Ale już w 2008 roku zespół Boys wystąpił na imprezie sylwestrowej transmitowanej przez telewizję. - Wyszliśmy na scenę i nie musieliśmy śpiewać, bo robiła to za nas publiczność. Znów nastąpił wielki boom - wspomina Marcin Miller. Zapytany, która to już reaktywacja disco polo, śmieje się, że chyba trzecia.
Podczas tegorocznej imprezy sylwestrowej w Warszawie, organizowanej przez Polsat, jedną z gwiazd będzie Weekend. - Jestem pewien, że nie będzie lepiej przyjętego artysty - mówi Furmaniak. W nadchodzącym karnawale także.


*Aquadrom w Rudzie Śląskiej - najpiękniejszy park wodny w Polsce ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
*Zniewalający wystrój restauracji Kryształowa Magdy Gessler ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
*75. urodziny Stanisława Oślizło. Benefis legendy Górnika Zabrze ZDJĘCIA
*Morderstwo w Skrzyszowie - NIEZNANE FAKTY

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Materiał oryginalny: Znów głośno o disco polo. Za sprawą "Ona tańczy dla mnie" grupy Weekend [POSŁUCHAJ] - Dziennik Zachodni

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
anka 1232

ona tańczy

456ff

fajna piosenka

s
schoen

Osobiście nie lubię disco polo, bo kojarzy się z i poł lat 90tych. Nie wiem co to za rozgłos tego "gatunku". Wolę zdecydowanie ambitniejszą muzykę. Szkoda, że uszy wielu rodaków są niestety mało wymagające.

B
B

Leję na tych twoich Queenów.

z
znawca muzyki .Leonidas

pt.:poszła Karolinka za stodołę srać.Dla ślunzaków takie discopolo to tak jak dla Polaków Queen.

K
Klemens

autonomii śląskiej pana Bułka na łeb.

B
Biały Miś -dla dziewczyny

Muzyka.Takiego kiczu słucha tylko wiejski głupek oderwany od pługa.Dla tej nacji teksty typu: MAJTECZKI W KROPECZKI to niesamowite hiciory.
Pozdrawiam .życzę szczęśliwego Nowego 2013 Roku.

Dodaj ogłoszenie