Znów ciężkie czasy dla złotego. "Kurs euro może dojść do 5,50 zł"

Redakcja
Fot. Polskapresse
Jeszcze przed dziesięcioma dniami, za sprawą przedsylwestrowych działań BGK i NBP na rynku walutowym, mogło się zdawać, że kurs złotego jest pod kontrolą. Rok 2011 kończyliśmy z euro kosztującym poniżej 4,42 zł, co pozwoliło rządowi pochwalić się utrzymaniem długu publicznego poniżej progu ostrożnościowego 55 proc. PKB. Nowy rok jednak zaczął się bardzo źle dla polskiej waluty... - pisze Witold Głowacki.

Kurs euro znów poszybował do poziomu ponad 4,5 zł. Wystarczyły kłopoty forinta - obniżka ratingu Węgier przez kolejne agencje do poziomu śmieciowego i zmiany w ustroju tego kraju dokonane przez zmierzający w coraz bardziej autorytarnym kierunku rząd Victora Orbána. Ograniczenie niezależności tamtejszego banku centralnego sprawiło, że MFW i Komisja Europejska wstrzymały rozmowy z Węgrami o pomocy finansowej. Dla międzynarodowych inwestorów, często nieprzejmujących się takimi niuansami jak różnice między Warszawą a Budapesztem, to sygnał ostrzegawczy dotyczący całego regionu. - Kiepska sytuacja na Węgrzech odbija się na ocenie poszczególnych gospodarek Europy Środkowej, w tym Polski - tłumaczy Radosław Wierzbicki, analityk Noble Markets.

Czytaj także: Orbán już zaczyna rządzić na Węgrzech jak dyktator. "Przypomina Putina"

Nieciekawie zapowiada się dla złotego także nadchodzący tydzień. W piątek, w trakcie naszego długiego weekendu, gwóźdź do trumny węgierskich finansów publicznych wbiła ostatnia już duża agencja ratingowa. Fitch obniżył rating Węgier do poziomu BB+, czyli śmieciowego, i dorzucił jeszcze negatywną perspektywę. Wznowienie zaś rozmów MFW z Węgrami, nawet jeśli rząd Orbána szybko ugnie się pod naciskami, nie nastąpi wcześniej niż w lutym.

- Polski złoty i czeska korona osłabiły się w reakcji na ostrą deprecjację węgierskiego forinta. Ale sytuacja w tych krajach jest bardzo różna od tej na Węgrzech. Dlatego w średnim okresie kurs tych walut będzie determinowany innymi czynnikami: kondycją samych gospodarek i całej strefy euro - pociesza wprawdzie Zsolt Darvas, węgierski ekspert brukselskiego think tanku Bruegel.

Czytaj także: Financial Times wróży Węgrom problemy finansowe. Rządy Orbana zagrożone?

O ile jednak niezłej kondycji polskiej gospodarki nie podważa żadna wiarygodna instytucja, a minister finansów Jacek Rostowski wysłał właśnie do unijnego komisarza ds. gospodarki Ollego Rehna oficjalny list zapowiadający obniżenie deficytu budżetowego w tym roku do 2,97 proc. (czyli poniżej 3 proc. limitu obowiązującego kraje strefy euro), o tyle sytuacja w eurostrefie pozostaje bardzo niepewna.
W tym tygodniu odbędzie się seria aukcji obligacji krajów strefy euro. Swoje papiery zaoferują stabilne Niemcy, ale jednocześnie mocno dotknięte przez kryzys Portugalia, Hiszpania i Włochy. Sprzedaż 26-tygodniowych bonów za 1,5 mld planuje także kraj symbol kryzysu, czyli Grecja. Jednocześnie na łączną sumę aż 65 mld dol. odbędą się trzy aukcje obligacji Stanów Zjednoczonych, które w ostatnich miesiącach cieszyły się wielkim popytem. Może to negatywnie wpłynąć na rentowność europejskich papierów dłużnych. Tym bardziej że Europa ma kłopoty z wysłaniem rynkom jakiegokolwiek spójnego sygnału dotyczącego walki z kryzysem. W tym kontekście dość zrozumiałe są nawet najczarniejsze prognozy dla naszej waluty. - Analiza czysto techniczna sugeruje, że możemy nawet zobaczyć kurs 5,5 zł za euro - twierdzi Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion.

Czytaj także: Orbán już zaczyna rządzić na Węgrzech jak dyktator. "Przypomina Putina"

Nie najlepiej przedstawiają się w tej chwili także, zwłaszcza z polskiego punktu widzenia, perspektywy planowanego na 30 stycznia szczytu Unii Europejskiej, mającego dotyczyć paktu stabilności fiskalnej, którego przyjęcie zadeklarowało 26 krajów UE z wyjątkiem Wielkiej Brytanii.

Jacek Rostowski ogłosił już, że Polska nie zamierza przystąpić do paktu w obecnej formule. - Na obecnym etapie analiz i negocjacji uważamy, że nasze krajowe reguły są bardziej elastyczne i lepiej dostosowane do naszych własnych potrzeb. Ale nasze stanowisko może ewoluować w kontekście postępujących negocjacji - mówił jeszcze przed świętami minister finansów.

Czytaj także: Financial Times wróży Węgrom problemy finansowe. Rządy Orbana zagrożone?

Polska będzie się domagać usunięcia z paktu zapisów o szczytach krajów strefy euro bez udziału pozostałych członków UE oraz rozszerzeniu mandatu Europejskiego Banku Centralnego - czemu konsekwentnie sprzeciwiają się Niemcy. W firmowanym przez przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana van Rompuya projekcie paktu polskie postulaty nie zostały jednak zawarte.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
strefa euro
nas, polaków , ten problem nie dotyczy !!!!! po pierwsze jesteśmy "zieloną wyspą "", po drugie jesteśmy od ponad roku w strefie euro, przynajmniej tak zadeklarował ekonomiczny noblista tusk, po trzecie wreszcie, niejaki bolek wałęsa intensywnie pracuje nad stworzeniem u nas drugiej japonii !!
P
Pablo
Też nie przekonują mnie te brednie o powiązaniach złotego z forintem, Warszawy z Budapesztem.. itd wygłaszane przez różnych dziennikarzy i prof. od ekonomii i różnych pseudospecjalistów od bankowości. Nie wierzę że różne instytucje finansowe nie widzą że z Polski jest bliżej do Niemiec niż na Węgry. Po prostu następuje spekulacja na złotym a my z naszą pseudosiłą ekonomiczną możemy się tylko przyglądać i najwyżej sobie palcem w bucie powiercić. Okazuje się że jesteśmy miernotami ekonomicznymi. Ta nasza samodzielność walutowa to fikcja. Skonczmy z tą Złotówką i idzmy do Euro.
W
Widukind
Kurs złotówki zawsze był sztuczny i ustalany przez spekulantów z NBP. I nadal nie ma nic wspólnego z gospodarką na przykład. Natomiast brednie o powiązaniu złotówki z forintem znakomicie wpisują się w nazistowsko- faszystowską nagonką sterowaną przez międzynarodowych spekulantów bo Węgrzy im powiedzieli stop. Wyraźnie widać i słychać że to rozkaz aby skłócić nas z innymi. A ja życzę powodzenia Węgrom i nie poddawajcie się złodziejom.
A
AdamWro-Klo
Artykuł to stek manipulacji - z jednego zdania analityka, który stwierdza "Analiza czysto techniczna sugeruje, że możemy nawet zobaczyć kurs 5,5 zł za euro" a dla rozumiejących co mówi jest jasne, że jak dobrze pokombinować to "analiza techniczna" może wskazać i 10 zł za euro, potem kilka oderwanych informacji no ale tytuł trąbi "Znów ciężkie czasy dla złotego." Szkoda tylko, że nie dodano wykrzyknika, informacja pownna być na czerwonym tle i w kolejnych slajdach (zwiększają klikalność) m.in. zdjęcie emeryta stojącego w kolejce do apteki (wiadomo że biedny a leki drogie a jak złotówka 5,5 to już głód w oczy zaglądnie).
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Znów ciężkie czasy dla złotego. "Kurs euro może dojść do 5,50 zł"
N
Nick
To nie Tusek i jego ferajna, to madziary sa winne polskiej zapasci gospodarczej!
Ciekawe co znaczy po wegiersku orban? Czyzby kaczor?
Dodaj ogłoszenie