Znane rody województwa łódzkiego: Terleccy z Lwowa...

    Znane rody województwa łódzkiego: Terleccy z Lwowa przenieśli się do Łodzi

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    W rodzinie Terleckich piłkę kopał nie tylko Stanisław. Jego syn Maciej grał m.in. w Łódzkim Klubie Sportowym i Widzewie Łódź. Stanisław junior występował jak tata w ŁKS. Ale wcześniej ród Terleckich nie miał tradycji sportowych. Pochodzi z Lwowa. Tam na świat przyszli rodzice Stanisława - Teresa i Teofil.
    - Nasza rodzina miała majątek w Stanisławowie, dlatego mam na imię Stanisław - dodaje były reprezentant Polski. - Mój dziadek ze strony ojca, Józef, był oficerem w armii austro-węgierskiej. Babcia ze strony mamy nazywała się Wiktoria Chamier- Gliszczyńska. W naszej rodzinie dzieci musiały znać dwa, trzy języki obce, mieć lekcje muzyki.

    Po wojnie rodzina Terleckich osiadła w Piastowie. Teresa i Teofil mieli troje dzieci. Jurek zginął tragicznie jako kilkuletni chłopiec. Anna mieszka dziś w Australii. Najmłodszy Stanisław przyszedł na świat 13 listopada 1955 r. w Warszawie.

    - Jestem warszawiakiem, ale przywiezionym z kapustą na targ - śmieje się Stanisław Terlecki. - Mama nie chciała rodzić mnie w powiatowym szpitalu, więc pojechała do Warszawy.

    W Łodzi zamieszkał, gdy miał 19 lat. Został piłkarzem ŁKS. Pamięta, że gdy pierwszy raz znalazł się w tym mieście, poczuł się jak we Lwowie, który znał z opowieści rodziców. Stanisław był już żonaty. Żonę Ewę poznał w liceum w Piastowie. Chodzili do jednej klasy.

    - W naszej rodzinie jest tak, że pierwsza miłość kończy się małżeństwem - mówi piłkarz.
    Wspomina zabawną historię związaną ze ślubem. Grał wtedy w Gwardii Warszawa. Decydujący o pozostaniu jego klubu w ekstraklasie mecz wypadł akurat w dniu jego ślubu. Na stadion zajechał więc cały orszak ślubny. Pan młody pojawił się na boisku w końcówce spotkania. Gwardia mecz zremisowała, spadła do drugiej ligi i wtedy pojawiła się propozycja ŁKS.

    Były to czasy, gdy piłkarz nie mógł swobodnie zmieniać barw klubowych. Stanisław Terlecki tłumaczy, że powodem transferu mogła być służba wojskowa. Mógł zmienić klub, gdy był jedynym żywicielem rodziny.

    - I gdy zaczął studia na kierunku, którego nie ma w mieście jego zamieszkania - dodaje. - Działacze wymyślili więc, że zacznę studia na kierunku... zajęcia praktyczno-techniczne. Odbywały się one w Zgierzu, więc dojeżdżałem na nie tramwajem. Były to czasy, gdy w drużynie ŁKS samochody miało może dwóch piłkarzy - Mirek Bulzacki i Janek Tomaszewski.

    Klub dał Terleckiemu mieszkanie w wieżowcu przy ul. Inflanckiej 25. - Byłem chyba pierwszym lokatorem - dodaje. - Oprócz mnie mieszkał jeszcze gospodarz domu, pan Pilarski. Stanisław Terlecki opowiada, że w ŁKS tworzyła się fajna paczka - przyszedł Henryk Miłoszewicz, Marian Galant, był przyjaciel Staszka - Grzegorz Ostalczyk, grali Tomaszewski i Bulzacki. Piłkarze dostawali kartki na obiady, najpierw do NOT-u, a potem do Spatifu. Latem po treningu wszyscy szli na basen Fala. - Nie byliśmy świętoszkami - twierdzi Stanisław Terlecki. - Byliśmy do tańca i różańca. Jak trzeba było grać, to graliśmy, jak ciężko trenować, to trenowaliśmy. A kiedy się bawiliśmy, to bawiliśmy...
    « 2

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo