Złe wiadomości, czyli żywy nurek utonął

Paweł Zarzeczny
Polsapresse/Archiwum
No więc najpierw mam wieści znakomite. Mianowicie całe to losowanie Euro 2012 absolutnie po naszej myśli. Primo - same ogórki futbolowe, najsłabsi z najsłabszych, zatem godni nas rywale. Secundo - martwiliśmy się, jak nauczyć policję i wolontariuszy angielskiego, rzekomo najbardziej przydatnego, a tu wystarczy rosyjski, czyli nu, dawaj, nielzia, nie nada, paszoł won - albo: prigłaszajem, choć na to szczególnie bym nie liczył, podobnie jak na zwrot: balszoje wam spasiba, chyba że odpadną…

No a następna dobra wiadomość - nie trzeba kończyć tej autostrady z Łodzi do Warszawy, tej, co to ma być do czerwca "przejezdna" i z której uciekli Chińczycy, nie płacąc za cały bałagan. Czesi do Wrocławia na trzy mecze nie muszą fatygować się przez Starówkę. Hiszpanie do Gdańska takoż, wystarczą im stare, pruskie drogi, a Włochom do Poznania bliżej też przez Berlin. Tak więc mamy spokój z wydatkami, nie zarobimy, ale i strat nie będzie. Bo wiecie, co oznaczałoby wylosowanie Anglików? Ślady potu, moczu i krwi…

Czytaj też:Euro 2012: Polska z Grecją, Rosją i Czechami w grupie marzeń. A grupa śmierci?

Znajomi restauratorzy zacierali przed losowaniem ręce, a teraz wątpią. Grecy będą jeść u siebie (to znaczy nawet Turcy nie zarobią na kebabie), Ruscy pooglądają mecze z jachtów Abramowicza (niewielu, pomieszczą się), a Czesi przyjadą z termosami i kanapkami? W ogóle jak się patrzy na to Euro, to widać, że przejdzie ono bokiem (przejdzie bokiem i wyjdzie bokiem), cała esencja spłynie na Ukrainę, zresztą zasłużenie, ich trzeba rozwijać, nie nas (dla poprawnych - izwinitie), i oni chyba dawali łapówki, tradycja. Grupa nasza łatwiutka, wyjdziemy do ćwierćfinału, gdzie w Warszawie zagramy z Niemcami lub Holandią (bank!). A potem Bóg jeden wie, jak to w piłce nożnej, gdzie - jak sama nazwa wskazuje - mózgu przesadnie się nie używa. Sądzę, że wygramy, ponieważ… Ponieważ Głupota triumfuje wszędzie, więc czemu futbol miałby się do ideału nie zbliżyć? Najgłupsi i najsłabsi zostaną mistrzami. Jak wszędzie i we wszystkim.

Czytaj też:Szanse Polski na Euro 2012 [OPINIE EKSPERTÓW]

No, ale żeby was nie nudzić skórokopactwem, dobra wiadomość. Jakiś Polak, warszawiak, został rekordzistą świata w nurkowaniu. Mianowicie zszedł (spłynął) na 283 metry i nieoczekiwanie też wypłynął. Piszę - nieoczekiwanie - bo poprzedni rekordzista świata - pewnie 282,5 metra - się utopił. Utopił szlachetnie, mianowicie próbując wyłowić innego śmiałka, który utopił się tuż przed nim i zaległ na dnie. Już się miałem cieszyć, że mamy rekord (najpierw jednak zastanowiłem się, skąd w Morzu Czerwonym aż takie głębokości, według niektórych biblistów Morze Czerwone nie tyle się rozstąpiło przed Mojżeszem, co zwyczajnie na chwilę wyschło!). Ale… okazało się, że rekord absolutny należy do Portugalczyka Nuno Gomesa, jakieś 320 metrów!

Czytaj też:Krzysztof Starnawski pobił rekord w nurkowaniu! Zszedł na głębokość 283 m

No więc Nuno Gomes to był taki najprzystojniejszy portugalski piłkarz, jak z obrazka, a ten nurek ma 60 lat i się wygłupia, chyba chce, żeby ten nasz mistrz go kiedyś wyłowił. Ludzie! Najgłupsi ultrasi nie robią tego, co tak zwani mistrzowie sportów ekstremalnych! Ten nasz rekordzista latem nurkuje, a zimą ratuje wspinaczy w Tatrach jako ratownik TOPR. Zatem możliwe, że oni… się tylko wymieniają rolami. Latem ratownik górski potrzebuje ratownika wodnego, a za to kto płaci? Za te akcje ratunkowe, helikoptery, tobogany? No więc płacę ja i mówię wyraźnie - to kpina ze zdrowego rozsądku. Zanurkować na 283 metry? Po co? Przecież ludzie nie są w stanie ani żyć pod wodą, ani na Czomolungmie (to 8248 metrów, jak pamiętam). Po co eksperymenty, które nie przyniosą niczego, poza dramatem. Takim, jaki spotkał poprzedniego rekordzistę. Co zrobił? Utonął. Więc wolę przegrać w piłce, niż wygrać w nurkowaniu.

Autor jest ekspertem stacji Orange Sport

Czytaj też:Pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pieczone

Wczoraj dostałem od dziewczyny na "mikołaja" książkę "Zawsze Byłem Najlepszy". Dziewczyna wie co dobre.

D
Darek

Mount Everest mial 8848m jak chodzilem do podstawowki, teraz podobno ma 8850, czyli chyba nadal rosnie, wniosek z tego ze Pan Pawel chodzil do podstawowki grubo przede mna... Pozdrawiam serdecznie Panie Pawle, nawet jak sie z Panem nie zgadzam to i tak chetnie czytam panskie felietony. PS pamieta pan tego Nepalczyka ktory wprowadzil Hillary'ego na Mount Everest? Nazywal sie Tzenzing i wlazil na ten Mount Everet do znudzenia... Ale w encyklopediach jest oczywiscie Sir Hillary.

S
Sporttoydrowie

Ja proponuję przechodzenie na czerwonym.Kto przejdzie najwięcej ?
I taniej i widownia większa.

Dodaj ogłoszenie