Złe dzieci, złe kraje, a może to my jesteśmy źli

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sań… Ferie. Wielu z was przymierza narty, wiązania, buty… U mnie w domu są i narty, i buty, córka rok w rok jeździła na zimowiska do Francji, na Słowację, zjeżdżała z najostrzejszych stoków oznaczonych czarnym kolorem, jak miała 9, 10, 11 i 12 lat.

Teraz jej się znudziło, jak skuter i gitara, no i ma ferie wyjątkowe. Takie, jak sądzę, są tylko u nas. Mianowicie przyjechała do nas dziewczynka z domu dziecka. Z Białołęki, gdzie kiedyś ja zaczynałem życie, gdzie odsiadywał prezydent Komorowski. Od sióstr zakonnych, które na śniadanie katują kaszą manną z przypalonymi kluchami… Tyle lat, a ja to pamiętam...

Ta dziewczynka to córka mordercy. Jak ja, syn mordercy. Jak Kuba Błaszczykowski, kapitan reprezentacji Polski, też syn mordercy. Tak, jest nas wielu, dziesiątki tysięcy. Ale większość udaje, że takich ludzi nie ma, złych. Że wszędzie tata, mama, babcia, czasem i dziadek. Bzdura. 90 proc. z nas ma popaprane życie, kryminalistów w rodzinie, tylko wstydzi się do tego przyznać. Woli pojechać na narty, wybrać dżinsy, kolczyki pod kolor bluzki. Zapomnieć, że ktoś w rodzinie jest chory. Na raka, na głowę, a cóż to za różnica...

Ta dziewczynka już kiedyś u nas była. Kiedy wracała do bidula, powiedziała mojej eksmałżonce (to ona ma szlachetne serce, przecież nie ja):
- Ciociu, mogłabym zostać? Ja będę... mało jadła...

Będę mało jadła... No, potworne, jak bardzo człowiek jest w takich sytuacjach bezradny kompletnie. No bo dziecka nie może wziąć, choć ma 10 pokojów i 7 pustych, i zawsze jest co jeść. Bo dziecko ma rodziców, a nasza rodzina rozbita, według prawa nawet patologiczna. I nic nie zrobisz, możesz wziąć dziecko na ferie, na wakacje, gdy z telewizora leci dyskusja o in vitro. Gdy tyle małych istot jest na wyciągnięcie ręki niemal i błaga o miłość.

Ta mała dziewczynka pierwszy dzień wcale się nie odzywała, zasłaniała twarz, chowała. Była nieśmiała, przestraszona, więc ja też się nie naprzykrzałem. Ale drugiego dnia zapytała:
- Ciociu, mogę w czymś pomóc?
- Nie, wszystko w porządku, pooglądaj telewizję...
- Ciociu, ale ja chcę pomóc!

Niesamowite przeżycie. Ten dzieciak walczy o sens istnienia. Chce pomóc! I pyta o to, o co córka nie zapytała przez lat piętnaście...

Panie Obama, tym jednym lotniskowcem to możesz postraszyć Beduinów, Stasia i Nel, stadko kóz, wielbłąda, ale nie Persów. I Rosjan

Mam nadzieję, że te wspólne ferie otworzą jej oczy na życie. Że więcej zrozumie niż zjeżdżanie w Alpach z górki, na koszt rodziców, z dwoma przystankami w McDonaldach... Ale czuję, że w czasie tych ferii jeszcze nieraz się popłaczę. Zwłaszcza jak ta mała dziewczynka będzie odjeżdżać... No dobra, to wasze zmartwienie i sumienie, raz na dwa miesiące idziecie do kina i wsuwacie popcorn albo jak włazicie na fejsbuka i wrzucacie apel o ratowanie małego kotka. Pomyślcie, że w sierocińcach są teraz Błaszczykowscy, Zarzeczni, pomóżcie im! Oni są gotowi do ciężkiej pracy, a nie kolekcjonowania płyt i butów.

No, jak to dotrze chociaż do jednej osoby i będzie miała tyle serca co moja eks, to warto było to napisać. Choćby z szacunku dla nich, bezbronnych i niczego niewinnych dzieci. Ja mogę tyle mieć z tego radości, że w środku zimy lecę pieszo dla jakiegoś nieznanego mi dziecka po bułki.

Pada śnieg, pada śnieg, bajka...

No, ale muszę też dać na talerz coś realnego, więc na przystawkę - afery z tymi prokuratorami wojskowymi. Jak dla mnie, wszystkich do rezerwy! Akurat znam się z prokuratorem generalnym, wojskowym, który trochę porządził, potem go wywalili, inna opcja. Wojtek. No i dziś jest prokuratorem związkowym w PZPN, ma hobby i ściga przestępców w getrach. Pytam go kiedyś, czy sam czegoś nie przehandlował, uczciwie, do wywiadu. I on opowiada, że jako koszykarz z Lublina bywał uczestnikiem meczów, w których oddawało się zwycięstwo, tyle że nie za pieniądze, tak się lekko usprawiedliwiał... Czyli uczył Marcin Marcina, a sam głupi jak świnia! Ale nie o to chodzi - otóż Wojtek, wywalony z pracy, do końca życia dostawać będzie - uuuuu - emeryturę w wysokości ostatniej pensji, jakieś 12 tys., z rewaloryzacją! Więc ci wyrzucani prokuratorzy to są nie ofiary, ale farciarze, którzy żyć będą zawsze na nasz koszt. Jak i wszyscy wywalani za afery komendanci policji. Wywiadu i kontrwywiadu. Pożyją leniwie na mój i tej małej dziewczynki koszt również. On, generał, dostanie na narty w Alpach, ona na kaszę manną w Białołęce. Kogo byście chcieli wspierać? Ja tych prokuratorów z całym wojskiem odesłałbym do urzędów zatrudnienia. Natychmiast!
No bo jak patrzeć na świat? Amerykanie negocjują z talibami (to znaczy z niedającymi się złamać od 30 lat Afgańczykami), zmykają z Iraku, teraz przestali nawet straszyć Iran. Z jednego powodu, który wam objaśnię. Nie chodzi o blokadę cieśniny Ormuz i przerwę w dostawach ropy. Amerykanie ropę mogą kupić, gdzie chcą. Nie chodzi o to, że Iran może zrobić sobie bombę atomową. A o co chodzi? Ano Iran bomby atomowe (teraz szuka tylko środków przenoszenia, najpewniej testuje rakiety) już ma od dawna! Od Rosjan, dla których to wymarzona sytuacja włączyć się do światowego wyścigu, już nie w kosmosie, tylko na ziemi. Persowie mają prawo mieć atom, dlaczego to ma przysługiwać tylko Francuzom, Pakistańczykom (choć ukrywali bin Ladena przecież), Anglikom albo Izraelowi? I dziesiątce innych państw? Przecież to oznacza, że jak ja jutro skonstruuję bombę atomową dla bezpieczeństwa Polski, to ktoś mi tego zabroni, jakiś międzynarodowy kartel.

Sorry, o międzynarodowych ciałach zdanie mam jedno - skoro szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego może polować, zamiast pracować, na najbrzydszą pracownicę hotelu (notabene dobre skojarzenie w reklamach fb, fejsbuk lub… jak Strauss-Kahn - francuski bez), no więc te organizacje międzynarodowe to nasza wspólna porażka. To ich schyłek. A Iranowi, ja to czuję, można naskoczyć, bo wesprze go Rosja. I po ptakach, panie Obama. Tym jednym lotniskowcem to możesz postraszyć Beduinów, Stasia i Nel, stadko kóz, wielbłąda, ale nie Persów. I Rosjan.

A propos tych organizacji międzynarodowych... najgorsza jest Bruksela. "Oburzona postępowaniem Węgier!" - tak czytam i słyszę. Czym, proszę? To suwerenny kraj i jak chce obniżać emerytury, ma do tego prawo, tak jak Brukseli wolno promować brukselkę (ohydna) czy frytki z majonezem (jeszcze gorsze - a spadać mi na mule!). Bruksela wymyśliła sobie, że niektóre kraje uznawać będzie za dobre, a niektóre za złe. Te złe to Węgry (bo nie chcą szwindli w banku centralnym), Litwa (bo chce, by mówić tam po litewsku), Włochy, Hiszpania, Portugalia (bo chcą się opalać), Wielka Brytania (bo nie chce się słuchać jakiegoś Van Rompuya, Buzka, Barroso, parodysty), idąc dalej - Korea Północna (ba, też ma atom bez niczyjego pozwolenia, skandal, i ludzie płaczą po śmierci przywódcy, no, też dla Brukseli skandal, według niej powinni się śmiać). Białoruś, bo nie zmienia ani zwyczajów, ani prezydenta. I Kuba (bo od 50 lat nie zabili Fidela i nie wprowadzili jakiejś amerykańskiej korporacji, wolą rum, gitary i dziewczyny niż General Motors, no, co za durnie!). Złe są też: Polska (bo inaczej nie potrzebowalibyśmy chyba wiz do Stanów). I Chiny! Ich winą jest to, że potrafią pracować więcej i sprzedawać taniej - jak nic, Bruksela wprowadzi cła importowe, zatem odwróci się koło historii - to nie Chiny odgrodzą się murem od Europy, tylko Europa od Chin. Spoko, one przeżyją.

Bruksela to tylko kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy wymyślają przeróżne regulacje, żeby pobierać pensje i nie musieć pracować. To aż dziwne, że jeszcze ktoś wierzy, że to motor postępu. Ja przestałem wierzyć, gdy Komisja Europejska zabroniła Rumunom wjazdu do Hiszpanii - bo komuś tam odbierają pracę przy zbieraniu truskawek. We Francji było podobnie. Sorry, to potrzebujecie nas, biedaków, tylko jak się pali i wali? Za pół darmo? To się nie ma prawa utrzymać. Unia pada na naszych oczach jako nierównoprawne zjednoczenie. Ale jak Unia padnie, to co się stanie??? Moja odpowiedź: - Nic się nie stanie. Nic. Kompletnie nic. Krowy nadal będą dawać mleko, kury znosić jajka, a dziewczyny rodzić nam dzieci. Lasy będą zielone, a morze błękitne.

Padną wszystkie europejskie instytucje, czyli - to taki złośliwy przykład - Kurski, Ziobro i młody Wałęsa będą musieli wziąć się do pracy na roli. Młodzi są, może dadzą radę. Studenci europeistyki przerzucą się na rusycystykę. Próżni nie ma, powstanie Eurazja. Ale nie taka strasznie prymitywna jak u Orwella, tylko rozwojowa, z ludźmi chętnymi do pracy i do pomocy, jak ta nasza mała dziewczynka na feriach… Ta Nowa Unia będzie ambitna. Może mniej nowoczesna, może prymitywna, ale bez nadęcia i gigantycznych aspiracji, jak niestety u każdego z nas. Będzie jak z tą naszą małą dziewczynką na feriach. Bo ona powiedziała tylko kilka zdań. Ale każde mądrzejsze, od wszystkiego, co słyszałem z Brukseli i z Waszyngtonu.

- Ciociu, mogę zostać? Ja będę mało jadła...

- Ciociu, mogę w czymś pomóc? Ja chcę pomóc!

Oj, dziecko, pocierpisz jeszcze, ale twój czas nadejdzie i czas milionów takich jak Ty.

Panikę sieje tylko kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy mają wszystko, wszystko do stracenia. A Ty, i miliony takich jak Ty, mają wszystko do zyskania.

Będę kibicował tej małej dziewczynce, i będę płakał, kiedy odjedzie.

Paweł Zarzeczny

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krystyna
Panie Pawełku,jest pan cudownym człowiekiem.
J
Johnny
jak zawsze szacun
r
redo
dawno nie czytałem takiego ciekawego felietonu. Myślałem, że dziennikarze już całkowicie zidiociali ale jednak okazuje się że nie wszyscy!
K
Kamil
panie pawle potrzebuj e meila do pana !!!! pilne !!!!!!!
M
Miś
Nie wiadomo czy to prawda z tą dziewczynką i ogólnie też, bo Pan Paweł lubi sobie pokonfabulować, ale jak napisane!
f
fan
spoko felietony na poziomie dajace do myslenia a nie to co pseudodziennikarze wypisuja na innych stronach
M
Mx
Bardzo dobrze sie czytalo choc momentami dosc wzruszajace.
Dodaj ogłoszenie