Ziobro rusza do boju o prezydenturę. PiS liczy, że Jarosław Kaczyński zmieni zdanie

Redakcja
Deklaracja Ziobry o kandydowaniu na prezydenta wywołała niepokój w szeregach PiS
Deklaracja Ziobry o kandydowaniu na prezydenta wywołała niepokój w szeregach PiS Wojciech Matusik/Polskapresse
Politycy PiS, usilnie traktujący klub Solidarnej Polski jak powietrze, podobnie podchodzą do deklaracji Zbigniewa Ziobry, który w sobotę oficjalnie ogłosił, że jest gotów podjąć się wyzwania i zawalczyć o zwycięstwo w wyborach prezydenckich w 2015 r. I to jako kandydat całej prawicy. Ze strony PiS ta deklaracja spotkała się z, delikatnie mówiąc, pobłażliwym lekceważeniem.

- To są słowa bez znaczenia. Bólu głowy z tego powodu nie mam na pewno. To próba lansu Zbigniewa Ziobry, a nie poważna deklaracja polityczna. Solidarna Polska ze śladowym poparciem w sondażach nie zajmuje żadnego pola na polskiej scenie politycznej - mówi w rozmowie z "Polską" europoseł Zbigniew Czarnecki. I z pewnością w głosie mówi, że wcale nie jest przekonany o tym, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński, mówiąc w ubiegłym tygodniu, że w wyborach prezydenckich nie wystartuje, wypowiedział ostateczną swoją decyzję.

- Powiedzmy sobie szczerze: większą rolę odgrywa premier niż prezydent. To po stronie premiera leżą realne kompetencje. Ale to nie oznacza, że Jarosław Kaczyński na sto procent nie wystartuje w wyborach prezydenckich - podkreśla poseł Czarnecki.

Prawdę mówiąc, w PiS początkowo bez sensacji przeszła zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego, o tym, że nie stanie on do walki o prezydenturę. Ale kiedy okazało się, że tych słów prezesa nie tylko nie przegapił Zbigniew Ziobro, ale też sprytnie je wykorzystał, wyskakując publicznie ze swoim politycznym planem (który zresztą znany jest od dawna), w partii pojawiły się zgoła inne emocje.

Deklaracja Ziobry o kandydowaniu na prezydenta wywołała niepokój w szeregach PiS

- Dopiero teraz, w świetle ostatniego wystąpienia Zbigniewa Ziobry, to, co powiedział wcześniej prezes Kaczyński, nabrało wśród posłów PiS zainteresowania - przyznaje jeden z nich. Ale zaraz też zaznacza, że do wyborów prezydenckich jeszcze trzy i pół roku i wszystko może się zdarzyć. W podobnym tonie mówią inni politycy. - Trzy lata w polskiej polityce to cała wieczność - stwierdza poseł Joachim Brudziński. - Jeśli dziś Zbigniew Ziobro sam siebie namaszcza jako kandydata Solidarnej Polski na prezydenta, to nie wykluczam i wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby niedługo okazało się, że kandydatów Solidarnej Polski będzie znacznie więcej. Być może dowiemy się niedługo, że to nie Zbigniew Ziobro, a Jacek Kurski jest ich kandydatem. Bo nie jest tajemnicą, że są między nimi napięcia. Obaj jednak zrobili coś, czego wyborcy im nie wybaczą - doprowadzili do rozbicia PiS. Śledząc drogę polityczną Jacka Kurskiego, widzimy teraz kolejne początkowanie, które doprowadzi do kolejnego rozbicia. A przecież jeszcze Solidarna Polska na dobre nie powstała jako partia i nie wiadomo, jakim realnym poparciem się cieszy - podsumowuje Brudziński. Z tych też powodów on sam podchodzi do deklaracji Zbigniewa Ziobry z takimi samymi emocjami, jak do tego, gdyby Ziobro ogłosił, że będzie kandydatem na prezydenta USA.

Ale w PiS nie jest też tajemnicą - i politycy mówią o tym otwarcie - że tak, jak w 2010 r. Jarosław Kaczyński nie chciał kandydować na prezydenta, ale ugiął się pod prośbami swoich współpracowników, tak też nie chce brać udziału w wyborach w 2015 r.

- Tym, co w 2010 r. przeważyło szalę jego decyzji, to było zobowiązanie wobec świętej pamięci brata Lecha Kaczyńskiego. My usilnie wtedy prezesa namawialiśmy, żeby kandydował - przypomina Joachim Brudziński. I opowiada o spotkaniu w szpitalu na Szaserów, po katastrofie smoleńskiej, na którym prezes, siedząc przy łóżku swojej ciężko chorej mamy, wysłuchawszy argumentów swoich współpracowników, podjął decyzję, że będzie walczył o fotel prezydenta, żeby zwyciężyć. - Jarosławowi Kaczyńskiemu zależy na tym, aby zmieniać kraj, a w polskiej rzeczywistości, prawie i konstytucji, większe narzędzia ma premier - mówi Brudziński. Zaznacza jednak, że to, co się może wydarzyć, zależy przecież od sytuacji politycznej, realnych szans kandydata i oczekiwań jego obozu. - Nie wykluczam sytuacji, że jeśli uznamy, że to będzie w interesie Polski, aby prezes kandydował na prezydenta, to tak, jak udało nam się przekonać go w 2010 r., tak będziemy argumentować i w tym przypadku. Bo nie jest prawdą, że Jarosław Kaczyński nie liczy się z głosem swoich współpracowników - mówi Joachim Brudziński. A tym samym potwierdza tezę senatora PO Jana Filipa Libickiego, który na swoim blogu napisał, że w ciągu najbliższych miesięcy możemy być świadkami "całego wachlarza nacisków i perswazji pisowskiego aparatu, aby zmęczony i szukający spokoju Kaczyński się ze swojej deklaracji wycofał". Publicysta Piotr Zaremba uznał nawet, że jest to jeden z największych błędów, jakie popełnił Jarosław Kaczyński.

I choć żaden z polityków PiS nie mówi, że ze swoją deklaracją o abdykacji Jarosław Kaczyński trochę się pośpieszył, to niektórzy z nich tak to właśnie oceniają. Zwłaszcza po szybkiej reakcji Zbigniewa Ziobry, który wiedząc, że PiS nie ma po Jarosławie Kaczyńskim żadnego poważnego kandydata na prezydenta, liczy, że to on będzie reprezentować całą prawicę. A ma za sobą konkretne argumenty w postaci 75 proc. poparcia wśród wyborców PiS.

Anita Czupryn

CZYTAJ TEŻ:
* Balazs: Za czasów Ziobry prokuratura szukała haków na braci Kaczyńskich
* Zbigniew Ziobro rozpoczął kampanię prezydencką [ZDJĘCIA]
* Fotyga? Legutko? Kleiber? Gilowska? PiS zaczyna rozglądać się za kandydatem na prezydenta[
* Kaczyński: Następny szef PiS? Młody, przystojny... Ale to abstrakcja
* Afera gruntowa. Kaczmarek: Zeznania Ziobry pogrążają Kaczyńskiego

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krzysztof
jak ktos moze pomylic imie pana rysia?ten duren tak sie cisnie do lask prezesa jak pan zaremba do d.prezesa.moja propozycja-rysiu na prezydenta!
B
Bolek
Dla pajaców nie ma miejsca w polskim społeczeństwie.
w
wyborca
Troche za wczesnie na takie zarty krzyhool1 !
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Ziobro rusza do boju o prezydenturę. PiS liczy, że Jarosław Kaczyński zmieni zdanie
k
krzyhoo1
miodzio
Dodaj ogłoszenie