Ziobro rozpoczął kampanię prezydencką

Paweł Siennicki
Polsapresse/Archiwum
Oj, będzie bolało, bo trzeba się trochę ugryźć w język. Rzesze publicystów, w tym także ja sam, pisaliśmy o zabetonowanej na lata polskiej scenie politycznej, podzielonej pomiędzy PO a PiS, a tu Zbigniew Ziobro zrobił wszystkim psikusa, wywołując wojnę domową w partii Jarosława Kaczyńskiego.

Nie wierzę, żeby nie zdawał sobie sprawy, że wzywając do zmian wewnątrz PiS, podpisuje na siebie wyrok. Zakładam więc, że to było świadome działanie obliczone na wyrzucenie go z partii. O co więc mu chodzi? Stawką chyba nie jest stworzenie nowej prawicowej partii. Owszem, można przywołać trzy udane projekty polityczne, które powstały w wyniku mniejszego czy większego rozłamu (sam PiS, PO i Ruch Palikota), tamte inicjatywy nie są w żaden sposób porównywalne z sytuacją Ziobry.

Czytaj też:Ziobro, Kurski i Cymański wykluczeni z PiS. Zapowiadają odwołanie

PO i PiS powstały w wyniku kryzysu całej sceny politycznej, kompromitacji AWS i SLD. Nie było też wówczas obecnego modelu finansowania partii politycznych, który dziś jest podstawą funkcjonowania istniejących partii, które - dysponując kilkudziesięciomilionowymi budżetami - są w stanie utrzymywać aparat i wydawać wielkie pieniądze na kampanie polityczne. Z kolei swój sukces Palikot zawdzięcza nie tylko wyczuciu nastrojów, trafieniu w oczekiwania wyborców, ale też wydaniu kilku milionów złotych z własnej kieszeni.

Inicjatywa Ziobry jest raczej w sytuacji innych rozłamowców z PiS: Marka Jurka, secesji Ujazdowskiego i Dorna czy ostatnio PJN. Bez środków na budowanie struktur i z kiepskim pomysłem, jak odróżnić się od partii Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego właśnie uważam, że Ziobro gra wyłącznie na siebie, a nie na stworzenie partii, jego strategicznym celem jest start w wyborach prezydenckich. Warto przypomnieć, że już po katastrofie smoleńskiej Jacek Kurski próbował konstruować komitet poparcia swojego patrona i namawiał innych polityków PiS do lansowania kandydatury Ziobry.

Czytaj też:Jak rozpadał się PiS: Dzieje secesji (GALERIA)

Patrząc też choćby na ostatnie występy medialne byłego ministra sprawiedliwości, w których czuć zresztą rękę Kurskiego, trudno oprzeć się wrażeniu cudownej przemiany, jaka dokonała się w Zbigniewie Ziobrze. Surowa i karząca twarz IV Rzeczypospolitej dała się poznać jako troskliwy ojciec, otwarty polityk rozmawiający ze wszystkimi, a nie tylko wybranymi dziennikarzami. To jest dopiero ocieplanie wizerunku. I to wysokowydajną dmuchawą. Czekamy jeszcze na sesję z dzieckiem i żoną w kolorowej prasie.

Zbigniew Ziobro wyłącznie jako kandydat w wyborach prezydenckich ma zatem szansę pobić Jarosława Kaczyńskiego, który te wybory już raz przegrał. Zaczął swoją kampanię zdecydowanie za wcześnie, choć pewnie właśnie lat potrzeba, by zatrzeć w pamięci wszystkie złe wspomnienia kojarzące się z ministrem sprawiedliwości z czasów budowania IV RP.

Czytaj też:Pozostałe komentarze Pawła Siennickiego

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ś
Śledź

Uśpienie czujności prezesa Kaczyńskiego a następnie systematycznie powoli i bez rozgłosu pracowanie nad pozyskiwaniem sprzymierzeńców i popleczników w PIS, tak aby w odpowiednim momencie, mając już większość za sobą, wrócić na łono PIS w glorii i chwale - to prawdopodobnie plan obu panów.
Dlaczego taki scenariusz? Tworząc od nowa partię Ziobro i Kurski mieliby problemy ze zdobyciem budżetu na kampanię na utworzenie własnych niezależnych mediów. PIS takie fundusze ma i obaj panowie prawdopodobnie chcą iść na "gotowe". I ja się temu nie dziwię. To byłoby z punktu widzenia prakseologicznego bardzo skuteczne działanie. W walkach niezbrojnych, a więc także w polityce zawsze warto zdobywać sprzymierzeńców w obozie przeciwnika lub w obozie w którym nam przyjdzie przejąć władzę. Przewiduję, że obaj panowie będą wybierać pojedynczo z gniazda PIS kolejnych posłów niczym kurczaki z pod kwoki. Znaczna część z nich będzie pozyskiwana w sposób skryty. Dlatego cały czas podkreślają w wypowiedziach o swoim przywiązaniu do PIS, mówią o "przelanej krwi", optują za jednością partii. W PIS jak nigdzie inndziej, nie licząc partii które odeszły do historii, socjotechnika walki politycznej, propaganda w każdym kolorze są cały czas stosowane. Brak jest natomiast profesjonalizmu gospodarczego i realistycznego myślenia. Prezes PIS mówił że PIS ma złą opinię zbudowana na kłamstwie. Zapomniał natomiast o przysłowiu kto mieczem wojuje ten od miecza ginie.

k
kantyk

Że Ziobro przygotowywał się od dawna do tej konfrontacji NAGRYWAJĄC KACZYŃSKIEGO ? Jeszcze będziecie mieli zabawę (za wierszówki), panowie redaktorzy. A my, czytelnicy, dalsze zanudzanie wynurzeniami tych zer.

K
Karolcia

Serdeczne gratulacje za lansowanie "przyszłego prezydenta". Może przypomnicie, co kandydat zrobił 25 kwietnia 2007 r. A właściwie co się stało z ręki Pani Kapitan -po 18 dniowym "Kursie Generalskim" - w domu Barbary Blidy. To jest sprawa wciąż nie rozliczona. Woła o pomstę do Nieba.

Może się nad tym pochylicie

Karolcia

j
janmil

macie towarzyszu rację..... Ziobro może i zaczął kampanię prezydencką, ale wy towarzyszu na pewno zaczęliście starania o PObyt w Tworkach....

G
Gość

Na świecie wszystko jest możliwe ale mam nadzieję, że przed wyborem tego człeczyny umrę - a mam duże szanse bo jestem grubo po 80-tce. Nie chciałbym jeszcze raz uslyszeć z jego pyska "Nigdy już ten człowiek nie spowoduje śmierci swojego pacjenta". Tak powiedział grabarz transplantacji organów w Polsce.

Dodaj ogłoszenie