Zgrzyty wśród członków Solidarnych 2010. Odchodzą sceptyczni wobec PiS

Redakcja
Samuel Pereira zrezygnował z funkcji rzecznika w Solidarnych 2010, w zamian za co stowarzyszenie pozbawiło go członkostwa. O co poszło? Pereira prawdę powie po wyborach - pisze Anita Czupryn.

Rezygnuję dziś z bycia rzecznikiem stowarzyszenia Solidarni 2010. Szczegóły wkrótce - w taki lakoniczny sposób 10 września Samuel Pereira ogłosił na Twitterze i swoim blogu na Facebooku, że nie chce już reprezentować stowarzyszenia, które sam współtworzył. Jego decyzja spowodowała burzliwą dyskusję w internecie, ale Samuel pytany o powody albo milczał jak grób, albo półsłówkami dawał do zrozumienia, że powody miał poważne, ale wylewanie żali jest "niemęskie".

Prokuratura bada doniesienie Solidarnych 2010 ws. działań Donalda Tuska po katastrofie smoleńskiej

"Jak sprawa została załatwiona na walnym nie będę publicznie mówił, bo dopiero zaczęłaby się jatka. Przyjmuję całą winę na mnie". "Błagam cię, uwierz mi, że lepsze niedomówienia, niż miałbym wylewać wszystko". "Proponowałem wywiad z ES [Ewa Stankiewicz, szefowa stowarzyszenia - red.]. Dziś jako zdrajca wiem, że to było szkodnictwo z mojej strony". "Naprawdę nie zamierzam publicznie prać brudów i mimo iż może powinienem się bronić, będę w tym konsekwentny" - odpowiadał.

Samuel Rodriguez Pereira ma 23 lata, podwójne obywatelstwo: polskie i portugalskie. Studiuje historię, jest też dziennikarzem. Dwa miesiące temu ożenił się, jego żona również jest członkinią stowarzyszenia. W Solidarnych 2010 Pereira jest od początku istnienia organizacji, czyli od 10 kwietnia 2011 r. Wówczas to w rocznicę katastrofy smoleńskiej Solidarni 2010 pojawili się przed Pałacem Prezydenckim z politycznymi postulatami. Zapowiedzieli m.in., że nie opuszczą Krakowskiego Przedmieścia, póki do dymisji nie podadzą się premier Donald Tusk, prezydent Bronisław Komorowski i ministrowie: Tomasz Arabski, Jerzy Miller, Radosław Sikorski i Bogdan Klich.

Solidarni 2010. Czy to koniec rewolucji na Krakowskim Przedmieściu?

Pereira na Krakowskim Przedmieściu rzucał się w oczy. Był aktywny, otwarty dla dziennikarzy. Ale w stowarzyszeniu pojawiły się zgrzyty. Nie wszystkim było też w smak, że to Pereira jest twarzą stowarzyszenia. Niektórzy zarzucali mu, że nadmiernie eksponuje swoje nazwisko.

Jak dowiedziała się "Polska", Samuel Pereira już od miesiąca rozważał, czy nie zrezygnować z roli rzecznika. W ostatnią sobotę Pereira w emocjach opuścił walne zebranie stowarzyszenia. Przyszedł, jak powiedział nam jeden z jego znajomych, aby pewne sprawy wyjaśnić, rozstrzygnąć, naprawić. - To było dla niego trudne doświadczenie - mówi. Ale o tym, co chciał rozstrzygać czy wyjaśnić, nie wiadomo. Wiadomo, że wieczorem w emocjach wypuścił w internecie informację o swojej rezygnacji. Nie spodziewał się jednak, jakie będą tego skutki. Co prawda na drugi dzień zadzwonił do niego Jan Pospieszalski, dziennikarz i członek stowarzyszenia, i zaproponował rozmowę. Poprosił, aby Pereira usunął wpis o rezygnacji z Twittera. Tyle że do rozmowy już nie doszło. Późnym wieczorem Samuel otrzymał wiadomość od wiceprezesa Solidarnych 2010 Pawła Hermanowskiego.

PiS idzie do wyborów razem z Solidarnymi 2010, SKL, PSL "Piast" i ROP

Zawiadomił go nie tylko o odwołaniu z funkcji rzecznika, ale też o wyrzuceniu go ze stowarzyszenia. Na drugi dzień z członkostwa w stowarzyszeniu Solidarni 2010 zrezygnował Tomasz Miller, również informując o tym na Twitterze, oznajmiając, że robi to w geście solidarności z Samuelem. Na internetowych forach spekulowano, że powodem wyrzucenia Pereiry z Solidarnych 2010 był wywiad, którego niedawno udzielił jednemu z blogerów z Salonu 24. W tej rozmowie rzecznik Solidarnych 2010 skrytykował PiS, mówiąc, że wadą tej partii jest funkcjonowanie według schematów PZPR.
"Niezależnie od tego, że ideowo są daleko, wzorce przyjęli podobne. Silna hierarchia, hamowanie oddolnych ruchów, ludzi. To się dzieje zbyt często. Zbyt często słyszę o ludziach, którzy dla PiS działają już parę bądź paręnaście lat i robią to często za darmo, bez wdzięczności, a gdy się zgłaszają, by startować, to miejscowy baron jest przeciw, blokuje ich kandydaturę" - żalił się, nawiązując do tego, że przez kilka dni starał się o rozmowę z władzami PiS. Chciał, aby kilka osób ze stowarzyszenia znalazło się na listach wyborczych PiS do parlamentu.

Prokuratura bada doniesienie Solidarnych 2010 ws. działań Donalda Tuska po katastrofie smoleńskiej

"Niestety skończyło się na niczym i tu jest mocny zgrzyt" - zaznaczył. Nie ukrywał też, że ma świadomość tego, że stowarzyszenie jest wykorzystywane politycznie. Ale on sam działa w nim nie ze względu na PiS, ale dlatego, że chciałby mieć w Polsce normalne państwo. "Tak, Solidarni 2010 są postrzegani jako »smoleńska odnoga« PiS, zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników. Najwyższy jednak czas, byśmy zaczęli tworzyć również przekaz pozytywny. Nie zostawiając tematu Smoleńska, trzeba patrzeć na inne aspekty życia" - podkreślał w rozmowie z Grzegorzem Piechułą. Ale zapytany wprost, czy poszło o to, że naraził się PiS, odpowiedział: "Słowo honoru, że to nie ma nic wspólnego z tym wywiadem".

Zarówno były rzecznik Solidarnych 2010, jak i zarząd stowarzyszenia wydali 12 września oficjalne oświadczenia w tej sprawie. Kurtuazyjne w treści, ale w żadnym z nich nie pojawiły się prawdziwe powody tych decyzji.

Solidarni 2010. Czy to koniec rewolucji na Krakowskim Przedmieściu?

"Nie ukrywam, iż jako członkowi założycielowi i jednemu z 4 inicjatorów samej idei Stowarzyszenia (obok Ewy, Janka i Marii, obecnie mojej żony) jest mi przykro z takiego kierunku działań Stowarzyszenia. Poświęciłem Mu ponad rok aktywnej działalności i tego czasu nie żałuję, gdyż nie był to czas poświęcony jedynie Stowarzyszeniu, ale przede wszystkim ludziom i Polsce. Jednocześnie jestem dumny, że mogłem działać w tak wspaniałym ruchu społecznym, który - wciąż wierzę - ma potencjał do czynienia rzeczy wielkich. Pozostawiam po sobie ideę spotkań pod Namiotem, które jako oddolna debata o stanie Polski już dzisiaj wpisały się w najnowszą historię naszego kraju. Byli z nami m.in. prof. Legutko, prof. Krasnodębski, dr Fedyszak-Radziejowska, Macierewicz, Dorn, Wildstein, Ziemkiewicz, Jan Pietrzak i wielu innych wspaniałych ludzi. Zaczęły się one od 18 maja i trwają do dziś. Dziękuję Beacie Sławińskiej za ich kontynuowanie. Po owocach widzę, że prowadzenie spotkań oddałem w dobre ręce. [...] To ludzie tworzą nasz ruch, nie machiny biurokracji, dlatego to Wam najbardziej chciałem podziękować za to, że miałem zaszczyt razem z Wami być Solidarnym 2010" - napisał Pereira.

PiS idzie do wyborów razem z Solidarnymi 2010, SKL, PSL "Piast" i ROP

W podobnym tonie brzmiało oświadczenie władz stowarzyszenia Solidarni 2010: "Wszyscy doceniamy wkład Samuela w rozwój Stowarzyszenia, którego założycielami byli Ewa Stankiewicz, Janek Pospieszalski oraz kilkanaście innych osób. Dzisiaj są nas tysiące! Mamy świadomość olbrzymiego obciążenia, jakie Samuel musi wziąć na swoje barki w związku z nowymi obowiązkami rodzinnymi (jeszcze raz wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!) oraz obowiązkami zawodowymi, wynikającymi z uczestnictwa w kilku projektach i przedsięwzięciach. W ostatnim okresie miało to także wpływ na inne postrzeganie kierunku i dynamiki działań Stowarzyszenia, ale walcząc o wolność słowa, nie możemy obawiać się różnic w ocenie naszych sposobów walki o w pełni suwerenną i demokratyczną Polskę, o powrót do wartości, o które walczyły pokolenia Polaków.
Szanując takie prawo każdego członka Stowarzyszenia, to jednak Zarząd, mając mandat Walnego Zgromadzenia, zobowiązany jest do podejmowania ostatecznych decyzji, by skutecznie realizować wyznaczone cele".

Prokuratura bada doniesienie Solidarnych 2010 ws. działań Donalda Tuska po katastrofie smoleńskiej

- Działalność w stowarzyszeniu to była przygoda mojego życia - mówi w rozmowie z "Polską" Samuel Pereira, dodając, że ta przygoda nie jest jeszcze skończona. - Ale przed wyborami jest potrzebny spokój. Po wyborach przyjdzie czas na podanie poważnych powodów - ucina pytania. Na forum Rebelya wypowiada się szerzej: "Mając świadomość, kto chętnie żeruje na »wojnach na prawicy«, powiem tylko tyle: głównym naszym celem winno być odsunąć PO od władzy. Chciałbym zaznaczyć, że nie przyświecał mi w Stowarzyszeniu cel ambicjonalny, mimo iż jako rzecznik według niektórych trafiłem »na świecznik«. Starałem się w tej roli reprezentować tych, którym odbiera się prawo głosu, tym którzy pojawili się w filmie »Solidarni 2010«".

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kazimierz

Za kogo ten glupek (nadredaktor) ma S. Pereire? Samuel to jest 100% patriota i nawet za TRYLION $$ nie zdradzi sam siebie. Ten czlowiek(nadredaktor) jest nie tyle smieszny co Zalosny lajdak.

K
Keraa

CO TO ZA KALMASTWA?????? Przeciez pereira jest publicznie zz WIPLEREM z Pisu i na niego proponuje glosować.... co to za bzdury pani czupryn.....?????

z
zdzich

Niech wreszcie ktoś mi powie co to za solidarni 2010. Czy mają program, prowadzą legalny biznes, płacą podatki, mają związki zawodowe?
Ciągle o nich piszą, sieć Twitter pada, a nikt nie potrafi po ludzku powiedzieć o co tym ludziom chodzi?

e
eskulap

Artykuł bije po oczach tytułem-odchodzą sceptyczni wobec Pis> Jak narazie to odszedł Samuel Pereira, wczesniej naczelny "oszołom" i "nomada spod Pałacu Prez." a obecnie dzierżący palmę męczeństwa krytyka PiS.

w
wyborca!

Solidarni 2010 -to nic innego jak grupa cwaniaków, którzy za namową Kaczyńskiego mieli robić cyrk pod Pałacem Prezydenckim a w zamian dostaną się na listy PISu,-a tu w jajo spadać przygłupy !!!!!!! stary chwyt Kaczyńskiego !!!!

a
antyk 1956

gratuluję tej panience. zobaczyła że po prostu własny cynizm można przekuć na niezłe pieniądze ito wszystko.kaczyński od tego nie zmądrzeje a kolejna cyniczna postać w otoczeniu kurdupla będzie utwierdzać go we własnej nieomylności. myślę że ta kobieta ma prezesz dokładnie tam gdzie ja tylko jest dużo inteligentniejsza od niego i ma przykłady takich mend jak kurski czy kępa.

W
Władysław

Niech zrozumie, że na prawicy moga być też spory i różne spojrzenia na aktualne problemy. Spór wokół list wyborczych dotknął wszystkie partie. Może Pereira liczył na miejsce na jednej z list PiS-u? Spotkał go zawód, bo takie miejsce należało mu się. Ławka dobrych, nawet wybitnych nazwisk na PRAWICY jest niesłychanie długa, dlatego trudno tam o miejsce nawet takim zasłużonym jak Pereira.
Lewactwo rozbite na PO, PSL, SLD, Palikociarnię zarejestrowało więc wielokrotnie więcej list, a mimo tego nie ustrzegło się wojny wśród swoich pretendentów do sejmu. Chociażby przypadek Biedronia czy szaleństwa przedwyborcze Arłukowicza.

p
polo

wykazała się rewolucyjna czujnością. Tyma razem wyśledziła niesnaski w Ruchu Solidarni 2010.
Dotychczasowy wróg III RP Samuel Pereira, został przez naszą czekistkę zręcznie namaszczony na kolejną ofiarę kaczyzmu.
Na uwagę zasługuje fakt, że nasza czekistka dobrze przygotowała się do napisana kolejnego paszkwila. Prześledziła korespondencję, dostępne informacje oraz posiadła wiedzę, kto do kogo i kiedy dzwonił.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Zgrzyty wśród członków Solidarnych 2010. Odchodzą sceptyczni wobec PiS

C
Ciekawa

Nic nie wiemy !

n
nadredaktor

czarodziejskiej różdżki z Oszołoma zostanie panu nadany tytuł Autorytetu. Proszę się dobrze zastanowić, naprawdę warto. Drugi raz taka okazja zarobku może się panu nie przytrafić. Nasze redakcje i studia czekają na pana!

Dodaj ogłoszenie