Zgłaszam się do rady programowej

Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński Fot. Polskapresse
Tak jak obiecałem tydzień temu, całą bożą sobotę spędziłem na obradach zjazdu sprawozdawczego PZKol. Sala była mała, więc wychodziłem, zwłaszcza że na drewnianej nawierzchni BGŻ Areny w Pruszkowie trwały zawody młodzieży. Tor jednak żyje i to była moja pierwsza pozytywna konstatacja.

Wcześniej bowiem zadłużony welodrom zasłynął z faktu, że odbyły się tu historyczne ponoć wybory PSL. Wybory kolarskie były mniej historyczne, bo prezes został ten sam, czyli Wacław Skarul. Lubię Wacka, bo jesteśmy rówieśnikami i razem zaczynaliśmy kariery w kolarstwie, to znaczy on w roli trenera, a ja dziennikarza. Teraz Wacław jest prezesem, a ja ledwie awansowałem do rangi komentatora, co niniejszym wykorzystuję.

Tak jak przypuszczałem, nie dostałem zaproszenia na zjazd, ale liczę mocno na miejsce w zapowiadanej radzie programowej, bo tak zwyczajnie chciałbym pomóc (to deklaracja, a nie wpraszanie się). Skarul ma wiele zasług, co pokazał w tabelkach.

Wyczyścił sporo długów, ale parę rzeczy (głównie PR-owych) - o czym pisałem - zaniedbał. Teraz ma cztery lata, by to poprawić.

Wybrany zarząd wydaje się rzeczowy, choć na pewno brakuje kogoś od nadszarpniętego przez poprzedników wizerunku związku. Jego główny rywal Jarosław Potocki sam się nadszarpnął, uciekając przed reporterką TVP Sport, co w sporcie po wiadomościach widzieli delegaci i cała Polska.

Ja osobiście stawiam na Dariusza Banaszka. Szef BDC, teraz członek zarządu, miał emocjonalne przemówienie. Widać, że chce, a nie kalkuluje, a tacy ludzie są w sporcie potrzebni, a nawet bardzo. Sala to doceniła. Banaszek zwrócił uwagę między innymi na fakt potrzeby integracji środowiska. Podobał mi się jego wniosek o nadanie Czesławowi Langowi tytułu honorowego prezesa PZKol, o którym jednak mandatariusze jakby zapomnieli. A szkoda, bo dyrektor Tour de Pologne może jak nikt inny pomóc. Ja skromnie proponuję Czesława na szefa tej rady programowej, a która - mam nadzieję - nie pozostanie tylko na papierze.

Oczywiście środowisko na potrzeby zjazdowe i tak się zintegrowało (zwłaszcza w piątek wieczorem), o czym świadczy zakopanie topora wojennego pomiędzy Wacławem Skarulem i Andrzejem Piątkiem. I dobrze, bo zgoda buduje, choć oczywiście największym problemem polskiego kolarstwa są pieniądze, a raczej ich brak. Długów w dalszym ciągu pozostało sporo, a perspektywy pozyskania sponsorów wydają się dość mgliste.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie