Żelichowski: Referendum w sprawie emerytur jest bezsensem

Redakcja
Stanisław Żelichowski
Stanisław Żelichowski Bartek Syta/Polskapresse
Ze Stanisławem Żelichowskim, posłem PSL, rozmawia Anna Ziobro.

Brak porozumienia Waldemara Pawlaka z Donaldem Tuskiem w sprawie reformy emerytalnej nie daje dobrego obrazu współpracy koalicji PO-PSL.
To jedna z najważniejszych decyzji, jaką koalicja miała przed sobą w ostatnich pięciu latach. Nie powinno więc dziwić, że są napięcia. Nie sądzę jednak, by aktualna praca nad kompromisem miała zaowocować tragicznymi skutkami. Każdy polityk, który destabilizowałby teraz sytuację w Polsce i powodował, że firmy ratingowe zmniejszyłyby notowania kraju, a w związku z tym wzrost długu publicznego, raczej nie miałby już szans w polityce. Dlatego nawet jeśli teraz liderzy boczą się na siebie, w konsekwencji muszą dojść do porozumienia.

Czyli, Pana zdaniem, koalicja jest zakleszczona długiem i nie ma ucieczki w inną stronę niż porozumienie koalicjantów?
W znacznej części tak. Wystarczy spojrzeć na to, co w ostatnim czasie działo się w innych europejskich krajach. Dla przykładu, Berlusconi wcale nie przegrał przez swoje bunga-bunga, ale dobił go dług Włoch, którego oprocentowanie zwiększyło się za jego rządu z dwóch do ośmiu procent, co było ponad siły tamtejszej gospodarki. Trzeba pamiętać, że w ubiegłym roku Polska miała największy wzrost PKB w Europie, z czego aż blisko połowa poszła na obsługę długu publicznego.

Ale premier ma w przyszłym tygodniu rozmawiać z Januszem Palikotem, by szukać porozumienia poza PSL.
Każda partia musi wykonywać kilka ruchów do przodu. Zdolność przewidywania różnych wariantów zdarzeń jest składową tej gry. Dziwię się tylko, że Platforma do tej pory tego nie przetestowała. PSL nie obraża się za poszukiwania alternatywnych sojuszników. Choć istnieje możliwość zdobycia większości z Palikotem, wątpliwe, czy koalicja z nim miałaby sens. Do tej pory Ruch Palikota dał się poznać tylko z palenia trawki i usuwania krzyża. Nikt nie wie, jak ta partia jest przygotowana do rządzenia państwem. To zupełnie nowi ludzie, którzy - nawet jeśli szybko się uczą - to nie wolno stawiać przyszłości państwa na dojrzewających politykach. Podobne porozumienia przetestowali już na własnej skórze Jarosław Kaczyński i Leszek Miller i każdy wie, jak to się skończyło. Tylko koalicja z PSL gwarantuje stabilność rządów.

Ryzykowanie w kryzysie jeszcze bardziej się nie opłaca.
Paradoksalnie, kryzys Polsce służy. Wchodząc do Unii, nasze PKB w stosunku np. do Włoch wynosiło jak osiem do jednego, a dzisiaj cztery do jednego, a nawet mniej. Polacy z przyznanymi środkami pomocowymi i umiejętnością poruszania się w kryzysie zupełnie dobrze dziś sobie radzą. Jednak gdyby Europa rozwijała się w tempie sprzed kryzysu, nigdy nie zrobilibyśmy takiego postępu, jaki mamy dzisiaj. Koalicja musi tę szansę wykorzystać.

PO wzięła pod uwagę propozycję tzw. emerytur częściowych, czyli możliwość przechodzenia na emeryturę kilka lat wcześniej.
Uważam, że Platforma i PSL nie mają racji w ustalaniu takich detali. Nieistotne jest ustalanie dalekich szczegółów. Obecnej koalicji do końca kadencji zostały trzy lata. W tym czasie długość pracy kobiet i mężczyzn zwiększy się zaledwie o dziewięć miesięcy. Następne rządy będą się pewnie prześcigały w obietnicach dla przyszłych emerytów. Każda następna władza może tę reformę zmieniać i nie przewidzimy, co z nią zrobi. Ale perspektywa podniesienia wieku do 67 lat w długim okresie jest moim zdaniem niezbędna.

Związki zawodowe naciskają żeby w sprawie emerytur odbyło się referendum. Rząd pewnie stara się tego uniknąć?
Organizowanie referendum w tej sprawie to największa bzdura, jaką można sobie wyobrazić. Równie dobrze moglibyśmy zapytać społeczeństwo, czy chce płacić podatki.

Jasne, że nie.
Zbieranie w tej sytuacji podpisów pod wnioskiem o referendum nie zmieni konieczności wprowadzenia wyższego wieku emerytalnego. A wydanie siedemdziesięciu milionów w kryzysie na taki cel tylko po to, żeby się przekonać o oczywistej odpowiedzi mówiącej, że ludzie nie chcą dłużej pracować, nie ma żadnego sensu.

Rozmawiała Anna Ziobro

CZYTAJ TEŻ:
* Kluzik-Rostkowska: PiS też myślał o podniesieniu wieku emerytalnego. Dopiero PO się na to odważyła
* Sikorski: W krystalicznie czystym expose była zapowiedź reformy emerytalnej
* Balcerowicz: Kobiety nie powinny pracować do 67 roku życia? W innych krajach to nie problem
* Rząd łamie się z emeryturami. Czy kobiety będą miały wybór 64 albo 67 lat?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
przeciwnik buraków
Ciągnąca się przeszłość komunistyczna bo takim był ZSL daje świadectwo temu dziadowi stojącemu nad grobem w niedługim czasie , dyktującemu polakom co dla nich jest dobre a co złe.
k
kostur
Dziadyga otrzymuje emeryturę, dietę poselską, pieniądze na prowadzenie biura poselskiego i Bóg wie, jakie jeszcze wynagrodzenia.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Żelichowski: Referendum w sprawie emerytur jest bezsensem
p
polo
Jak się już zdobyło władzunię, to nikt nie będzie pytał głupiego plebsu o zdanie.
No bo i po co?
Plebs jest od wrzucania kartek do szparki wyborczej a nie od wyrażania własnego widzimisię.
I na tym polega lumpen-demokracja.
Dodaj ogłoszenie