Żelichowski: Miller jest jak ten kruk z bajki. Tusk wie, jak to wykorzystać

Redakcja
Stanisław Żelichowski
Stanisław Żelichowski FOT.BARTEK SYTA
- Z pochwałami premiera pod adresem Millera, to jest jak w tej bajce o kruku i lisie: czasami trzeba tego kruka pochwalić, żeby wypuścił coś z dzióbka. I tak jest dziś: koalicja ma tylko trzy głosy przewagi, dlatego w wielu sprawach potrzeba głosów SLD. A Miller pochwalony zachowuje się bardziej racjonalnie niż Miller zganiony, co pokazują wyraźnie ostatnie głosowania - mówi Stanisław Żelichowski, poseł PSL, w rozmowie z Anną Wojciechowską.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że za rok będzie Pan wciąż koalicjantem PO?
Sądzę, że stuprocentowe. A to z prostego powodu: politycy kierują się pojęciem interesu kraju ale też interesu swoich ugrupowań. Na dziś nie ma innej alternatywy dla tej koalicji. Nikomu w Sejmie nie zależy na przyśpieszonych wyborach, tym bardziej że po nich prawdopodobnie byłoby to samo, co jest obecnie. Naturalnie mamy pewne dylematy w tej koalicji, ale będziemy je rozwiązywali w spokoju. Z kolei przejście przez Platformę na koalicję z SLD czy z Palikotem jest w rzeczywistości bardzo mało realne. Już dziś mamy większość w Sejmie jedynie trzech głosów, a SLD posiada jeszcze mniejszą od nas liczbę głosów. Z kolei Palikot to jedna wielka niewiadoma. Na razie chce jedynie hodować konopie indyjskie i zdejmować krzyż w Sejmie. Tak się nie da kierować dużym krajem europejskim i Platforma to wie. Jesteśmy więc skazani na siebie i musimy, czasem zagryzając zęby, robić wspólnie to, co trzeba.

Kto kogo jest większym zakładnikiem: Platforma PSL czy PSL Platformy?
Na tę koalicję należy patrzeć w innych kategoriach. Dylemat jest taki, że Platforma ma inny elektorat niż PSL. Poza tym większość sygnałów, jakie dziś wysyłają rządzący, jest kierowana faktycznie nie do wyborców, a do rynków finansowych, agencji ratingowych. Nie do końca rozumie je więc społeczeństwo. I stąd problemy. Exposé premiera w ogólnych zarysach było z nami uzgodnione, a w szczegółach mamy prawo się różnić i dyskutować ze sobą. Problem leży jednak w tym, że te zapowiedzi powinny iść w parze z większą, czytelniejszą informacją dla zwykłych ludzi. Tymczasem premier jednego dnia mówi, że musimy oszczędzać, by przetrwać kryzys, a kilka dni później słychać o pożyczce, jakiej Polska ma udzielić. I nikt z naszych wyborców już nic z tego nie rozumie. A na dodatek PiS to jeszcze podgrzewa i utwardza sfrustrowanych.

Zatem to wasze ostatnie dystansowanie się ostentacyjne od zapowiedzi premiera to rzeczywiście tylko takie brykanie, teatr, a jak przyjdzie co do czego, podniesiecie grzecznie ręce, tak jak chce PO?
Nie mówiłbym o brykaniu. Widzę to inaczej. Przyszło nam rządzić w trudnych czasach i te reformy są bardzo trudne. Społeczeństwo, aby je zaakceptować, musi mieć przekonanie, że rządzący rozważali różne aspekty spraw, których dotyczą, że nie było przyjmowania w ciemno, z klapkami na oczach, wszystkiego. I PSL to właśnie robi. To może kupić spokój społeczny. Żyliśmy już w czasach, kiedy jednomyślność nas zrujnowała, więc nie dążmy ponownie do niej.

Jeżeli PSL nie poprze pakietu reform z exposé, trudno będzie kontynuować współpracę - ostrzegł ostatnio premier. Przestraszyliście się?
Nie. Ja równie dobrze mogę powiedzieć, że jeżeli reformy nie będą realizowane, to Platforma będzie przez PSL wymieniona. Politycy różne rzeczy mówią, nie zawsze wiedzą, po co. Nie wiem za bardzo, dlaczego premier to powiedział. Może byłoby po prostu tak, że redaktor mocno naciskał, i tak się powiedziało. Nie żywimy do premiera jednak w związku z tym żadnego urazu. Wszyscy wiemy, że lekko nie będzie, ale żyjemy nadzieją, że Polacy są bardziej zdeterminowani, by wspólne pokonać kryzys, niż inne narody, jako że my faktycznie od 200 lat żyjemy w jakimś kryzysie i należymy do jednych z najbardziej pracowitych narodów.

Wyklucza Pan zupełnie scenariusz, w którym PO wymienia sobie koalicjanta?
To mało realne. PO jest odpowiedzialną partią, a stanęliśmy do walki z kryzysem, mówiąc, że będzie ta sama koalicja.

Czytaj także:
* Żelichowski: Koalicja będzie od zapewnienia Polakom chleba, Palikot zapewni igrzyska
* Stanisław Żelichowski zasiada w Sejmie od 26 lat. Najdłużej ze wszystkich posłów
* Żelichowski: PiS tworzy historię pisaną żółcią. Polska to dla nich spalona ziemia

Ale jakoś nie słyszałam z ust premiera takich komplementów pod adresem wicepremiera Pawlaka jak ostatnio pod adresem Leszka Millera?
Rzeczywiście, ale to jest jak w tej bajce o kruku i lisie: czasami trzeba tego kruka pochwalić, żeby wypuścił coś z dzióbka. I tak jest dziś: koalicja ma tylko trzy głosy przewagi, dlatego w wielu sprawach premier Tusk chce się oprzeć na lewicy, a Miller pochwalony zachowuje się bardziej racjonalnie niż Miller zganiony, co pokazują wyraźnie ostatnie głosowania. I chwała mu za to.

A nie ma Pan wrażenia, że sam Miller może grać w ten sposób na wejście do koalicji?
On bardzo chce, ale to nie jest takie proste, bo Platforma nie jest partią jednolitą, nie wszyscy tam zaakceptowaliby Millera z jego całym bagażem historycznym. Rozmawiam dużo z politykami PO i nie chce wymieniać konkretnych nazwisk, ale wiem, że oni jako całość nie zaakceptują koalicji z lewicą. Ponadto to gra pokerowa. Wymiana koalicjanta nie opłaca się samemu premierowi. Robiąc taką woltę, musiałby wziąć całe odium reform na siebie, i to on sam by na tym najwięcej stracił. My w odróżnieniu od innych kandydatów jesteśmy dla PO przewidywalni. Nie sądzę więc, by ktokolwiek na poważnie rozważał inne scenariusze niż obecna koalicja. Tyle że jak to w rodzinie: jedni sobie lepiej radzą, inni gorzej, jedni są lepiej wykształceni, inni gorzej, a ojciec, czyli premier, musi wszystkich ogarnąć.

Ciekawe. A kto w tej koalicji jest tym gorzej wykształconym?
(śmiech) To określenie dotyczyło tylko rodziny.

A co musiałoby się stać, żeby PSL jednak uznało, że dalej nie może być w tej koalicji?
Trudno powiedzieć, bo nie wiem, jaka jest doza inwencji koalicjanta. Na dziś zachowuje się przewidywalnie. Różnimy się w szczegółach, ale PO nie obiecuje, jak np. kiedyś Miller, gruszek na wierzbie.

I reforma emerytalna nie podzieli? Przecież sam wicepremier Pawlak występuje z własną koncepcją podnoszenia wieku emerytalnego dla kobiet.
Gdyby rzeczywiście obie partie były daleko w tych pomysłach, to ich liderzy wyszliby i powiedzieli, że nie ma szans na dalszą współpracę. Na dziś takich różnic nie ma. Tym bardziej że np. mój pogląd w tej sprawie jest inny niż Pawlaka. Nie chciałbym, żeby w Polsce kobiety rodziły dzieci pod wpływem tego, że będą miały z tego tytułu becikowe, czy dlatego, że wcześniej o kilka lat pójdą na emeryturę. To nie jest dobry pomysł na wyjście z problemów demograficznych. Warto raczej myśleć o takich rozwiązaniach jak np. ulgi dla firm, które będą tworzyć przedszkola.

Ale oficjalne stanowisko PSL brzmi: będzie forsować swój pomysł. Premier zaś mówi, że od swoich zapowiedzi nie odstąpi. Na czym więc stanie ostatecznie?
Eksperci obu partii pracują w zaciszach gabinetów i sądzę, że kompromis jest bliski. Nie będę wychodzić przed szereg i mówić, jaki, bo to rola liderów, ale sądzę, że go znajdziemy. Nie ma tu zagrożenia.

A KRUS nie może stać się taką bombą, przez którą koalicja wyleci w powietrze ?
Nie. Ja sam właśnie czekam na spotkanie w tej sprawie z premierem Bieleckim. Generalnie przyglądamy się, jaki system podatkowy najlepiej wprowadzić, i nie ma wątpliwości, że trzeba tu zastosować zróżnicowanie. W pierwszym półroczu myślę, że będzie spotkanie z ekspertami pana premiera i naszymi. Wymienimy się ostatecznie propozycjami i ruszymy do przodu.

A na debatę o związkach partnerskich z jakimi nastrojami czekacie?
Nie sądzę, żeby do takiej debaty w ogóle doszło. Tak jak zresztą do debaty o marihuanie.

Tę o związkach zapowiedział sam premier przed wyborami.
To się mylił. Premier też się może mylić. Nie ma jeszcze dogmatu o nieomylności premiera. Związki partnerskie są daleko w naszej hierarchii. Jak wszystko załatwimy, to możemy sobie o nich porozmawiać.

Wraca jednak in vitro. Głosy PSL mogą się okazać rozstrzygające. Sądzi Pan, że w tym Sejmie przejdzie bardziej liberalny projekt?
Tego nikt tak naprawdę nie wie. U nas nie będzie dyscypliny i klub podzieli się mniej więcej na pół.

Czytaj także:
* Żelichowski: Koalicja będzie od zapewnienia Polakom chleba, Palikot zapewni igrzyska
* Stanisław Żelichowski zasiada w Sejmie od 26 lat. Najdłużej ze wszystkich posłów
* Żelichowski: PiS tworzy historię pisaną żółcią. Polska to dla nich spalona ziemia

Co zatem będzie główną osią podziału w Sejmie w tym nowym roku?
Podzielimy się na dwa komanda: jedni będą chcieli chleba, drudzy - igrzysk. Ci drudzy to głównie ci od konopi i zdejmowania krzyża. To tak głośne, chwytliwe tematy, że zdominują media, a w tym czasie koalicja będzie realizowała trudne sprawy, żeby dać chleb. Dziś tak naprawdę ci, którzy chcą dać chleba, patrzą przede wszystkim, jak się rozwiąże sprawa strefy Euro. To może mieć szalony wpływ na polską gospodarkę. Trudno sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby państwa europejskie przeszły na waluty narodowe. Moja wyobraźnia tak daleko nie sięga.

A Pana szefa Waldemara Pawlaka jak najbardziej?
Ale on tu nie ma racji. To droga donikąd. Gdzieś do czasu Nixona waluta poszczególnych krajów była mierzona w złocie, potem z kolei siłą poszczególnych gospodarek. Gdybyśmy dziś wrócili do walut narodowych, to wiadomo, że Polska by na tym dużo straciła, jako że siła naszej gospodarki jest zupełnie inna niż np. niemieckiej.

Pozycja Pawlaka w PSL jest zagrożona w perspektywie kongresu, który ma się odbyć w tym roku?
Nie, musiałoby się coś nadzwyczajnego wydarzyć. Do tej pory kongres żadnego prezesa nie zwalniał. To raczej święto partii i dominuje pokaz jedności. Nasz statut wymaga, że prezesa wybiera się z co najmniej dwóch kandydatów, przy czym z szacunku dla prezesa dotychczasowego jego kontrkandydatem nie może być nieznany delegat z krańca Polski, z całym szacunkiem dla krańca Polski.

Ale mówi się, że może to być minister Sawicki?
Może być. Wystartuje też pewnie Janusz Piechociński, a delegaci rozważą. Sądzę, że większością 70 proc. wygra Pawlak. Partia nie będzie chciała rozwalić koalicji.

Tylko 40 proc. wyborców PSL jest zadowolonych z tego, że powtórnie weszliście w koalicję z PO?
Inaczej myślą typowi rolnicy, inaczej inteligencja ludowa. Ale jesteśmy razem i nie sądzę, by ostatecznie jakaś grupa, która przegra, wzięła zabawki i poszła do swojej piaskownicy. Obawialiśmy blokowania list, tymczasem dziś rządzimy w PO w wielu sejmikach. Zerwanie koalicji na szczeblu centralnym sprawiłoby, że dużo z nich też by się posypało. Więc to nie wchodzi w grę.

Ale wasi wyborcy mogą uznać, że staliście tylko frakcją w PO, i pójść gdzie indziej?
Takie są rzeczywiście zarzuty pod naszym adresem, dlatego Pawlak pokazuje, że się jednak różnimy od PO. My nie możemy tracić z pola widzenia wsi i będziemy wiele robić, żeby ją ogarnąć, ale ostatnie wybory, w których przegraliśmy z PiS na wsi, pokazują, że musimy jednocześnie wchodzić w środowiska miejskie. Zresztą coraz bardziej nam się to udaje. Zdajemy sobie sprawę, że w tym kryzysie, w którym przyszło nam wszystkim żyć, najmniej potrzebna jest walka koalicjantów. Nawet więc jeżeli ma ona miejsce, to w ciszy gabinetów. Staramy się jej nie przenosić na forum publiczne. Na zewnątrz więc może wygląda czasem to tak, że PSL jest tylko frakcją PO, ale proszę mi wierzyć, że tak nie jest.

I ma Pan pewność, że ta koalicja przetrwa całe cztery lata?
Tego nie wiem, bo to zależy od rozwoju sytuacji w Europie. Jeżeli się nie uporamy z tym kryzysem, to może być różnie. Coraz silniejsze są ruchy wykluczonych w krajach Europy i one mogą powodować przyśpieszone wybory. Ale na dziś w Polsce przesłanek do takiej sytuacji nie ma. A i żadna partia opozycyjna nie rośnie w siłę tak, żeby do wcześniejszych wyborów dążyć.

Czytaj także:
* Żelichowski: Koalicja będzie od zapewnienia Polakom chleba, Palikot zapewni igrzyska
* Stanisław Żelichowski zasiada w Sejmie od 26 lat. Najdłużej ze wszystkich posłów
* Żelichowski: PiS tworzy historię pisaną żółcią. Polska to dla nich spalona ziemia

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
orlątko

PSL jest jak orzeł z zakrzywionym mocno dziobem.Jak coś wydziobią to nie puszczą.PO wydaje się być czasami tą zadziobaną ofiarą. Choćby KRUS, emerytury, kwotowa waloryzacja i inne smakowite kąski trzymają w swoim krzywym dziobie tak długo aż sami najedzą się do syta.

s
stary

PSL to partia konformistyczna, która dba przede wszystkim , żeby "konfitury" były w zasięgu jej kierownictwa.Koalicja z diabłem tez jest niewykluczona byle były "konfitury".Pan Żelichowski wyróżnia się bardzo pozytywnie w tym teamie, kompetencją ,powagą i sympatycznym poczuciem humoru. Są politycy, których się chętnie słucha i ogląda jak; Żelichowski,Poncyliusz, Kowal, Tusk, Palikot, Kwaśniewski,Kopacz i inni i są tacy których słuchanie to duża przykrość.Nie wymienię nazwisk,bo nie chce mieć kłopotków .

K
Kaszebe

Po kiego paralusa tak kurczowo trzyma się tej Głupotkowo - Żelichowskiej bandy pajaców?

g
gwpalikota

zawsze się ustawiają z wiatrem. Za komuny tak było i teraz - POdobnie !

b
bella

Bo jak sie ma w PSL takich jak Klopotek to wszystko jest mozliwe

k
kinsky

i tylko z takiej asekuranckiej polityki jest PSL znane. Natomiast sam obywatel, nigdy z ich polityki nic nie miał, i nie ma do dzisiaj. Tutaj wystarczy sięgnąć do ich bez światopoglądowego rdzenia. Ale kiedy będzie trzeba głosować na zalegalizowanie konopii indyjskich dla Palikota, to PSL ustawi się na pozycję za, ale medialnie z przodu na pozycję nie! Jednak odium do reform, i nie ważnym jest czy słusznych czy też nie, leży właśnie tylko po stronie PSL. I premier doskonale to wie! Wie też i Miller! Ponadto, polityk Żelichowski zapomniał jakoś o tym, że gdyby parę głosów pożyczyć z PiS, to zawsze będzie kwalifikowana większość, i to bez łaski pańskiej PSL. A tak w ogóle, politycy rodzaju Żelichowskiego, to prawdziwa tragikomedia polskiej polityki. Czy sam wie o tym? Dlaczego nie wie o tym premier? Jednak ten kret idei premiera, wkopany jest tutaj w samej koalicji, a nie gdzie indziej.

a
a10

Parafrazując: wart L.Miller Żelichowskiego , a Żelichowski L.Millera, czyli taki z L.Millera "LEWICOWIEC", jak z Żelichowskiego - "LUDOWIEC" ! A w każdym razie, funkcjonowanie obu tych panów na polskiej scenie politycznej to tragifarsa, Z TRAGICZNYMI , już i w przyszłości, dla SPOŁECZEŃSTWA KONSEKWENCJAMI !

z
zdzich

no i co już robimy w gacie przed milerem?a te 20 000 000 już oddaliście z odsetkami to już co najmniej 30 000 000 więc widać jak wy jako koalicja rozdajecie chleb,ale swoim.

Dodaj ogłoszenie