Żelazna Hanna zbiera punkty w PO

Agaton Koziński
Za rozprawę z kupcami z KDT Gronkiewicz-Waltz zbiera komplementy w PO. Jeśli uda jej się utrzymać wysokie notowania, być może włączy się do przyszłorocznego wyścigu prezydenckiego

Co mają wspólnego Jacques Chirac, Lech Kaczyński i Mahmud Ahmadinedżad? Każdy z nich, zanim został głową państwa, był prezydentem stolicy swego kraju. To najlepszy dowód, że praca w ratuszu najważniejszego miasta może okazać się windą wynoszącą polityka do najważniejszych urzędów.

Czy po efektownym rozwiązaniu problemu Kupieckich Domów Towarowych (KDT) Hanna Gronkiewicz-Waltz ma prawo marzyć o przeprowadzce z ratusza do Pałacu Prezydenckiego?

Do tej pory nie wymieniano jej w gronie najważniejszych polskich polityków - nawet w czasach, gdy była szefową NBP czy kandydatką na prezydenta Polski (w 1995 r. - zdobyła wtedy niecałe 3 proc. głosów). Tej opinii nie zmieniły też wybory w 2007 r. - choć wtedy była jedną z twarzy kampanii wyborczej PO po tym, jak w 2006 r. wygrała wybory na prezydenta Warszawy. - Gronkiewicz-Waltz jest szczęściarą. Udaje jej się zdobyć posady, o które nikt jej nie podejrzewał - uważa prof. Paweł Śpiewak, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Trzy lata jej pracy w warszawskim ratuszu zdawały się być potwierdzeniem tych słów. - Do tej pory właściwie niczym się nie wyróżniła - podkreśla dr Wojciech Jabłoński, specjalista od marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak szybkie i skuteczne rozprawienie się z problemem KDT postawiło Gronkiewicz-Waltz w nowym świetle. Pani prezydent zachowała się tak, jakby mówiono o niej "Żelazna Hanna", a nie "Bufetowa";. Zachowała się w stylu podziwianego w Polsce Ronalda Reagana, który musiał uporać się ze strajkiem kontrolerów lotu - zamiast z nimi negocjować, wszystkich zwolnił, a na ich miejsce wziął kontrolerów z wojska. Gronkiewicz-Waltz wzięła z niego przykład - zamiast rozmawiać z kupcami, po prostu ich wypędziła.

Ta decyzja poprawiła jej notowania. Sondaż GfK Polonia wykazał, że prawie 75 proc. warszawiaków uważa, że KDT należało zamknąć. - Gronkiewicz-Waltz pokazała charakter. Jej działanie wpisało się w liberalny model państwa w jego najlepszym wydaniu, w którym dbanie o przestrzeganie prawa jest priorytetem. Brakowało nam takich wyrazistych działań w ostatnich latach - przyznaje w rozmowie z "Polską"Jarosław Gowin z PO, dodając przy okazji, że ta akcja podniosła też jej oceny w partii.

Wojciech Jabłoński uważa, że właśnie dlatego ta rozprawa odbyła się z takim hukiem. - Prezydent zależało na efekcie medialnym: kamerach telewizyjnych i czołówkach gazet. Tę sprawę można było załatwić równie skutecznie po cichu, w nocy. Ale wtedy nie byłaby gwiazdą tygodnia - tłumaczy.

Image prezydenta szeryfa był do tej pory przypisany do Lecha Kaczyńskiego. W czasach, gdy zasiadał on w warszawskim ratuszu, rozpoczął akcję "Zero tolerancji" dla przestępczości w centrum miasta wzorowaną na akcji burmistrza Nowego Jorku Rudy'ego Giulianiego. Teraz szeryfem w spódnicy próbuje zostać Gronkiewicz-Waltz. Co może na tym zyskać? - Jeśli będzie konsekwentnie działać w ten sposób, zdobędzie opinię dobrego gospodarza stolicy. To cenny kapitał polityczny - twierdzi dr hab. Mirosława Grabowska, dyrektor CBOS.

Otwartym pozostaje pytanie, jak taki kapitał będzie próbowała wykorzystać. Biorąc pod uwagę analogiczne sytuacje z przeszłości, wiadomo, że dobre oceny pracy na stanowisku prezydenta Warszawy mogą stać się trampoliną do Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu. Czy Gronkiewicz-Waltz ma szansę na taką przeprowadzkę?

Za murowanego kandydata do prezydentury uważa się premiera Donalda Tuska. - On wręcz choruje na prezydenturę - twierdzi prof. Śpiewak. Wcale nie znaczy to jednak, że weźmie udział w wyborach. Ambicją Platformy Obywatelskiej jest stworzenie wyraźnego systemu władzy w państwie. Takiego, w którym kontrola nad krajem skupiona jest w jednych rękach: premiera lub prezydenta. - Wymaga to zmian w konstytucji. Przy czym warto podkreślić, że dużo łatwiej będzie wprowadzić u nas system kanclerski, gdyż prezydencki wymagałby gruntownej przebudowy ustawy zasadniczej - podkreśla Paweł Śpiewak.

Gdyby więc Tusk zdecydował się stworzyć taki model rządów, pozostałby zapewne na stanowisku premiera - a do wyborów prezydenckich wystawił kandydata, który dawałby mu gwarancję w dwóch kwestiach: zwycięstwa w nich kandydata PO oraz lojalności (to niezwykle ważne przed wprowadzeniem zmian w konstytucji).

Do roli prezydenta w kanclerskim systemie władzy świetnie nadawałby się Jerzy Buzek. Dziś jest bardzo popularny, więc miałby duże szanse na zwycięstwo w wyborach. Zawsze też był lojalny wobec Tuska. Wątpliwe jednak, by były premier zrezygnował po roku ze stanowiska przewodniczącego europarlamentu po to, by wziąć udział w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego.

Innym kandydatem na Miedwiediewa Tuska jest Bronisław Komorowski. - On ma wszystko, by prezydentem zostać. Jest powszechnie szanowany jako marszałek Sejmu, ma ciepły wizerunek jako polityk i ojciec wielodzietnej rodziny. Nie słychać też o jakichkolwiek przejawach nielojalności wobec Tuska - podkreśla dyrektor Grabowska.

Wprawdzie akcje Komorowskiego stoją dziś najwyżej, ale nie na tyle wysoko, by uznać go za murowanego kandydata. A jednocześnie coraz częściej mówi się, że prezydentem Polski mogłaby zostać kobieta. Polakom ten pomysł się podoba - widać to chociażby po bardzo wysokich notowaniach Jolanty Kwaśniewskiej w kolejnych sondażach prezydenckich. Natomiast w pierwszych szeregach PO pań właściwie nie ma - poza zmarginalizowaną Julią Piterą i Gronkiewicz-Waltz właśnie.

- Gdyby w przyszłym roku rzeczywiście zapanowała w Polsce moda na kobiety w polityce, to Platforma byłaby wręcz zmuszona, by wystawić do walki o prezydenturę Gronkiewicz-Waltz - uważa Grabowska.
By jednak ten scenariusz mógł się spełnić, Gronkiewicz-Waltz nie może sobie już pozwolić na fuszerki. Lech Kaczyński dał się zapamiętać jako prezydent Warszawy nie tylko dzięki akcji "Zero tolerancji", ale także poprzez budowę Muzeum Powstania Warszawskiego. Bez podobnej jakości pomysłu żadne marzenia Gronkiewicz-Waltz o Pałacu Prezydenckim nigdy się nie ziszczą.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Warszawiak
Melanż niekompetencji, zadufania i nieodpartej chęci posiadania kadzącego jedynie dworu psiapsólek i mlodych facetów!!!Tragedia:-(((
W
Wlodek S.
Bufetowa nikogo nie dopusci do koryta...sami swoi.
Dodaj ogłoszenie