Zdzisław Krasnodębski: "Nacjonalizm Niemiec zagraża Europie"

    Zdzisław Krasnodębski: "Nacjonalizm Niemiec zagraża Europie"

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Zdzisław Krasnodębski: "Nacjonalizm Niemiec zagraża Europie"

    Zdzisław Krasnodębski: "Nacjonalizm Niemiec zagraża Europie" ©AP/Associated Press/East News

    Berlin tworzy, pod płaszczykiem wartości europejskich, kryteria dla innych, których sam nie przestrzega. To neoimperialna polityka - mówi prof. Zdzisław Krasnodębski, europoseł PiS
    Zdzisław Krasnodębski: "Nacjonalizm Niemiec zagraża Europie"

    Zdzisław Krasnodębski: "Nacjonalizm Niemiec zagraża Europie" ©AP/Associated Press/East News

    Co mówiło się w Parlamencie Europejskim o wtorkowej publikacji „Financial Times” dotyczącej rozmów Leszka Czarneckiego z szefem KNF?
    Nic, nie poruszano tego tematu. To kwestia czysto polska, wewnętrzna, nikogo specjalnie to nie interesuje.

    Naprawdę? Inne państwa UE inwestują pieniądze w Polsce, pojawia się wątpliwość, czy te inwestycje są bezpieczne, skoro szef ważnej agendy państwowej szuka okazji korupcyjnych.

    Tego typu afery o korupcyjnym tle są czymś „normalnym” w rzeczywistości europejskiej, dlatego rzadko ktoś się oburza na tego typu sytuacje. Przecież kilka lat temu mieliśmy Lux Leaks, później Panama Papers, prezydent Sarkozy ma kłopoty z wymiarem sprawiedliwości. We Francji podobne skandale zdarzają się regularnie, ale one nie rozpalają wyobraźni. Podobnie jak emocji nie uruchomiła sprawa Amber Gold, mimo że miała swoją międzynarodową odnogę, przecież dotyczyła także linii OLT Germany. Ale takie zdarzenia nie wywołują wielkich emocji. Establishment europejski nie uważa ich za zagrożenie - w przeciwieństwie do 250 tys. osób, które przemaszerowało w spokoju ulicami Warszawy, chcąc w ten sposób uczcić 100-lecie odzyskania niepodległości.

    Także we wtorek Angela Merkel w wystąpieniu w Parlamencie Europejskim wsparła koncepcję budowy europejskiej armii. Ona rzeczywiście powstanie?
    W ten sposób wykonała ukłon w stronę Emmanuela Macrona. Nie dziwi, bo w relacjach francusko-niemieckich ta sprawa jest najmniej kontrowersyjna. Inne propozycje prezydenta Macrona są dla Berlina trudniejsze do zaakceptowania.

    Mówi Pan o budżecie strefy euro?
    Tak - podobnie jak sprawa poluzowania polityki fiskalnej w Europie czy opodatkowania firm internetowych. Tematów kontrowersyjnych między Niemcami i Francją jest sporo. Kwestia armii europejskiej do nich nie należy.

    Nie należy do kontrowersyjnych? Macron wprost powiedział, że europejska armia powstałaby w kontrze do rosyjskiej czy amerykańskiej.
    Akurat takie postawienie sprawy trafia w Niemczech w popularny tam nurt antyamerykański. W reakcji na prezydenturę Donalda Trumpa Angela Merkel kilka razy już mówiła, że należy wzmacniać potencjał obronny Niemiec i Europy. Choć nigdy nie szła tak daleko jak Macron, który regularnie mówi o „suwerenności europejskiej”.

    Dla Polski pomysł takiej armii jest do zaakceptowania?
    Od propozycji takiej armii do realizacji pomysłu droga daleka. W kuluarach po wystąpieniu Merkel w europarlamencie jeden z moich kolegów zauważył, że utworzenie europejskiej armii wymagałoby zmiany w konstytucjach wszystkich krajów członkowskich.

    Droga daleka, ale Niemcy i Francja już stawiają na niej pierwsze kroki. Polska do nich dołącza?
    Nie powiem panu, że dołączamy do armii europejskiej, bo jej nie ma i najprawdopodobniej nie będzie przez co najmniej najbliższe dziesięciolecia. Oczywiście, jesteśmy częścią UE, Polacy chcą być w Unii - i dlatego dołączamy do ściślejszej współpracy w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa, to konsekwencja tego wyboru. Oddzielna sprawa, że słowa Merkel o europejskiej armii też nie wzbudziły pełnego entuzjazmu. Gdy je wypowiadała, część posłów - i z lewej, i z prawej strony PE - zareagowała na nie negatywnie.

    Macron armię europejską wyraźnie ustawia w kontrze do NATO.
    Ale już część europosłów z Francji nie podziela jego punktu widzenia. Swoją drogą jednym z pierwszych polityków, którzy mówili o armii europejskiej, był Jarosław Kaczyński.

    Po raz pierwszy, gdy był premierem w 2006 r.
    Wtedy zbyto to wzruszeniem ramion, uznając to za nierealistyczną wizję. Teraz ona powraca. Zresztą kryje się za nią koncepcja większej centralizacji wielu obszarów w UE, za czym opowiada się prezydent Macron. Niedawno minister finansów Bruno Le Maire w wywiadzie dla „Handelsblatt” mówił wprost o konieczności budowy imperium europejskiego. Mam wrażenie zresztą, że takie dążenie nawet Niemcom niezbyt się podoba. W tym miejscu ścierają się dwie wizje Europy, a Berlin jest po naszej stronie w tym sporze.

    Jak w europarlamencie komentowano polski Marsz Niepodległości, w którym wzięło udział 250 tys. osób?
    Jeden z posłów Fideszu mi gratulował - i wspólnie pośmialiśmy się z tego, co rok temu twierdził populista Guy Verhofstadt, który na ulicach Warszawy dostrzegł 60 tys. faszystów. Tamte komentarze najlepiej pokazują oderwanie europejskiej elity od świata. Teraz mamy wielką debatę w parlamencie o tym, jak UE ma być bardziej odporna na wyniki wyborów. Chodzi o to, że Putin przez media społecznościowe potrafi rozchwiać nastroje. Tylko pytanie, czy większy wpływ na te nastroje mają media społecznościowe, czy działalność takich osób jak Gerhard Schröder, czy innych byłych polityków obecnie sowicie opłacanych przez rosyjskie koncerny.

    Schröder właśnie wezwał do podpisania umowy stowarzyszeniowej między UE i Rosją.
    Nadal jest poważany w SPD i obecny w życiu publicznym, wpływowy. Ciężką chorobą UE jest hipokryzja, przede wszystkim hipokryzja czempionów „europejskości”: Niemiec i Francji. Naprawdę, w każdej sprawie, którą się zajmowałem w PE, egoizm niemiecki czy francuski nie był mniejszy niż egoizm krajów, które nie obnoszą się ze swoją „europejskością”. Różnica polega na tym, że działania Paryża lub Berlina mierzone są inną miarą. Na przykład Macron przy okazji 11 listopada zaczął rozróżniać patriotyzm od nacjonalizmu. Rozumiem, że on, zabiegając o wzmocnienie pozycji francuskiego przemysłu, o pozycję Francji w UE jest patriotą - ale gdy inni zabiegają o swoje interesy narodowe, są już nacjonalistami.

    Gdyby głos Polski w Radzie Europejskiej został zawieszony, musielibyśmy odwołać się do referendum ws. członkostwa w Unii

    W Polsce czuć obawę, że gdy Merkel zniknie, Niemcy zaczną prowadzić bardziej egoistyczną politykę wobec naszego kraju. Jest ryzyko, że Niemcy bez niej odwrócą się do nas tyłem?
    Nie personalizujmy tak bardzo niemieckiej polityki. Akurat w Niemczech to tak nie działa. Angela Merkel nie podejmuje wszystkich decyzji, tam funkcjonuje potężny aparat państwowy. Berlin kiedyś się mocno napracował nad tym, żeby granica UE nie znajdowała się na Odrze. Nie chcieli być krajem frontowym, co wynika z ich geopolitycznego interesu. Poza tym Niemcy nie miałyby obecnej pozycji gospodarczej w UE bez Europy Środkowej, swojego „hinterlandu” - przecież to w naszym regionie powstały liczne niemieckie fabryki, tutaj także wiele niemieckich produktów znajduje nabywców.

    Wymiana handlowa Niemiec i Polski jest większa niż Niemiec i Rosji.
    Poza tym Polska jest potrzebna Berlinowi choćby po to, żeby równoważyć wpływy Francji, która naszym regionem interesuje się mniej. Dlatego nie sądzę, żeby nowy niemiecki kanclerz zaczął prowadzić radykalnie inną politykę w stosunku do Polski. Zmienić się może rozłożenie akcentów, ale trudno sobie wyobrazić mocne jej przebudowanie.

    Za czasów Merkel dialog z Polską - formalny i nieformalny - był. Niedawno odbyły się konsultacje rządowe, wcześniej Angela Merkel nieoficjalnie spotykała się z Jarosławem Kaczyńskim, Pan zresztą brał w tych spotkaniach udział. Może to ulec zmianie?
    Konsultacje rządowe są rutynowe, wynikają z umów, odbywają się co roku. Z kolei rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim zostały zawieszone przez stronę niemiecką. To przykład szerszego problemu, który ma wiele krajów z Niemcami, ale głównie Polska.

    Jaki to problem?
    Berlin nie szanuje Polski jako rzeczywistego partnera. Albo inaczej - oni już sobie wybrali jedynego partnera w Polsce. Jest nim Platforma Obywatelska, podmiot im podporządkowany. Gdy ta partia rządziła, rzeczywiście odbywały się rozmowy polsko-niemieckie, tamta sytuacja była postrzegana przez Berlin jako stan idealny.

    PO umiała to wykorzystać, czego dowodem jest choćby bardzo korzystny dla Polski podział budżetu UE na lata 2014-2020. Teraz podobnie wysokich sum nie uda Wam się wynegocjować.
    Oczywiście, że się nie uda, bo negocjacje przebiegają w całkowicie innej sytuacji niż sześć lat temu. Po pierwsze, zmienia się struktura samego budżetu, powstaje coraz więcej funduszy celowych w nim. Po drugie, Polska się cały czas rozwija, więc coraz trudniej nam korzystać z funduszy wyrównujących poziom życia w UE. Po trzecie, słabnie unijna solidarność, przekonanie, że Unia służy temu, żeby kraje Europy Środkowej, które otworzyły swoje rynki dla krajów zachodnich, otrzymują możliwość wyrównywania poziomu rozwoju z funduszy UE. Widać coraz więcej egoizmu - to większe zagrożenie dla Unii niż to, co się nazywa nacjonalizmem.

    W których obszarach widać ten egoizm?
    Proszę spojrzeć na personalia. Przewodniczącym europarlamentu jest Włoch Antonio Tajani - ale już dwaj najwyżsi rangą urzędnicy w PE to Niemcy, jeden z CDU, drugi z SPD. Dalej mamy przewodniczących grup partyjnych w parlamencie - Niemcy wyraźnie dominują w tym gronie, stoją na czele frakcji chadeckiej, socjalistycznej, Zielonych, GUE. Uważam, że tak bezwzględna polityka personalna - prowadzona na wielu poziomach - to zagrożenie dla Unii. Trudno nazwać to inaczej niż nacjonalizmem. Podobną politykę zresztą zaczyna prowadzić też Francja, która rywalizuje z Niemcami o przywództwo w Europie. A ten duet całej Unii narzuca normy, których sam nie przestrzega.

    W jakim zakresie?
    Choćby praworządności. Niemieckie partie właśnie się zgodziły, żeby polityk z CDU/CSU przez najbliższe dwa lata był przewodniczącym Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

    W Niemczech przewodniczący tamtejszego trybunału konstytucyjnego zawsze był wybierany przez polityków.
    Owszem, zawsze był wybierany przez polityków - ale tym razem wybrali czynnego polityka, posła CDU, wiceszefa frakcji w Bundestagu Stephana Harbartha. To tak jakby w Polsce zapadła decyzja, że wiceprzewodniczący klubu PiS-u w Sejmie zostanie przewodniczącym Trybunału Konstytucyjnego. Nie rozumiem więc, na jakiej podstawie Berlin twierdzi, że naruszeniem „wartości europejskich” i zasad Unii jest wpływ polityków na wymiar sprawiedliwości w Polsce, a w Niemczech ma być on czymś oczywistym i całkowicie „europejskim”. To stosowanie podwójnych miar - dla siebie i dla innych, których się nęka przy pomocy instytucji unijnych. To tak naprawdę to jest najbardziej zgubny współczesny nacjonalizm w Europie. To jest polityka właściwie neoimperialna - bo tworzy się, pod płaszczykiem wartości europejskich, kryteria dla innych, których samemu się nie przestrzega i stwarza się możliwości ingerencji politycznej w wewnętrzne sprawy.

    Rzeczywiście, Bruksela - ustami Fransa Timmermansa, a ostatnio TSUE - formułuje swoje oczekiwania wobec reformy sądownictwa w Polsce. Ale wygląda na to, że polski rząd zamierza wycofać się z części zmian i znowelizować ustawę o Sądzie Najwyższym w duchu sugestii Brukseli.
    Uznam, że Brukseli chodzi o przestrzeganie pewnych wartości, jeżeli Komisja Europejska rozpocznie monitorowanie wymiaru sprawiedliwości w Niemczech i zajmie się wspomnianą sprawą i wieloma innymi. Wtedy się zgodzę, że w tej całej sytuacji chodzi o wartości, o wspólne normy. Ale dopóki do tego nie dojdzie, będę podkreślał, że frazesy o państwie prawa i europejskich wartościach to tylko element wewnątrzeuropejskiej polityki neoimperialnej, której wykonawcą jest przewodniczący Timmermans.

    Do 19 listopada Polska zobowiązała się odesłać odpowiedź do TSUE, jakie kroki zamierza rząd podjąć w sprawie decyzji o zabezpieczeniu. Nic w tej odpowiedzi konkretnego nie będzie?
    Nie, tego nie powiedziałem. Prawdopodobnie znajdą się tam konkretne rozwiązania dotyczące zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym. Ale jednocześnie mamy świadomość, że rozwiązania, które zastosowano wobec nas, można zastosować także wobec Rumunii, Węgier czy Cypru - ale nie można wobec Francji czy Niemiec. To pokazuje, z jaką rzeczywistością polityczną przyszło nam się zmierzyć, jaka jest dzisiejsza Europa.

    Jednak wygląda na to, że polski rząd reaguje w myśl zaleceń TSUE. Dlaczego?
    Ostatecznie uznajemy kompetencje TSUE w tej sprawie, zdając sobie sprawę, że za tym sporem prawnym kryje się twarda polityka. Argumenty polityczne Brukseli, Berlina i Paryża sprawiają, że sformułowane w sposób mgławicowy wartości i zasady stają się podstawą do uruchamiania konkretnych procedur wobec poszczególnych państw - ale kraje, które stanowią samozwańczy rdzeń UE, są wyjęte z obowiązku przestrzegania tych zasad. Widać to było po tym, jak przestrzegano zasad dotyczących przekraczania deficytu budżetowego, Francji i Niemiec przyjęte zasady nie obowiązywały. Tak samo jak nigdy nie pojawiła się na agendzie Rady Europejskiej kwestia zanieczyszczeń klimatu emisjami samochodowymi. Pewnie o dieselgate w ogóle byśmy nie usłyszeli, gdyby nie nagłośniły tego USA i firmy samochodowe nadal uprawiałyby swoje oszustwa w skali globalnej.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (14)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wypad

    Krzysztof (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 5

    Unia ma swoją Kartę Praw Podstawowych, której muszą przestrzegać wszystkie państwa członkowskie. Jeśli teraz Polska zmieniła swoje prawo tak, że jest z Kartą Praw Podstawowych sprzeczne, to mamy...rozwiń całość

    Unia ma swoją Kartę Praw Podstawowych, której muszą przestrzegać wszystkie państwa członkowskie. Jeśli teraz Polska zmieniła swoje prawo tak, że jest z Kartą Praw Podstawowych sprzeczne, to mamy dwie możliwości: cofnąć zmiany albo wypad z Unii. Proste?zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Poczytaj synku, jak to z ta kartą Wlk. Brytania i Polska uzgodniły.

    a potem wypadaj (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 1

    ;-)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Niemcy są zagrożeniem dla Europy i demokracji

    Polak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 9

    Jak nie narodowy socjalizm ,to morderczy islam .Okradają wszystkich dookoła ,kłamią ,oszukują .Patrzą w oczy i się uśmiechają mówiąc o przyjazni ,a w kieszeni nóż otwierają .Nie wolno im ufać


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Okradają kłamią oszukują wiecznie pijani w DE.

    DAP Blut und Boden Töten für Votan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 4

    To wasza domena.
    Rozumiesz polski przygłupie.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Faszystowski pachołku

    ... (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Niemieckie wieprze zapłacą teraz za zbrodnie .Już muslimy ustawia was do pionu .Skończą się złodziejskie rządy i dyktatura rzeszy .To się nazywa sprwiedliwośc dziejowa .Pogódz się z tym adolfie


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Sprawiedliwość dziejowa hehe

    DAP Thule Gesellschaft Ostara / Der Stürmer (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Nędzny gadzie omyłkowo zwany człowiekiem w tym stuleciu wrócicie do rynsztoka tam gdzie wasze miejsce.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dlatego uroczystości 9 listopada w Berlinie zbojkotowali sędziowie

    Bundesverfassungsgerichtu z Karlsruhe - odpowiednika TK (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 2

    Jakoś Timmermanns i Juncker nie wzywają do interwencji ws. praworządności w Niemczech a Huj Verhofstadt mordę na kłódkę zamknął we tej sprawie.
    Inne kryteria?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pisiory

    gosc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 13

    Pisory nie wyciagajcie demonów z narodów, a w szczególności z narodu niemieckiego.
    Bo to się z reguły źle kończy dla narodu polskiego.
    Uwazajta aroganckie chamy.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Poparcie narodu niemieckiego dla Zielonych świadczy o jego głupocie

    a trwanie przy Makreli, że nie wyciągnłą żadnych wniosków z lat 33-45 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 3

    Używając określenia "pisiory" pokazałeś zaś, jakim sam jesteś chamem.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wszyscy źli tylko nie MY

    ech (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 9

    A Polski nie zagraża ?????


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    rzesza i niemiec to od zawsze najwiekszy wrog ludzkosci

    AG (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 3

    mieszkales/as kiedys za granica? rzesza to specyficzne miejsce, niezbyt szerokie masz choryzonty skoro tego nie rozumiesz. Nie sadze zebys poza wakacjami w Egipcie czy Turcji cokolwiek widzial/a,...rozwiń całość

    mieszkales/as kiedys za granica? rzesza to specyficzne miejsce, niezbyt szerokie masz choryzonty skoro tego nie rozumiesz. Nie sadze zebys poza wakacjami w Egipcie czy Turcji cokolwiek widzial/a, gdziekolwiek mieszkal/a. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nie kompromituj się.

    Krzysztof (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Pisze się "horyzonty".

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    oczywiscie, ruski trollu z Olgino

    polak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 5

    nt


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Paszol do rzeszy!

    AG (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 2

    dla ciebie kretynie kazdy, kto ma inne zdanie jest natychmiast "ruskim trollem". Tak was wytrenowali na tych praniach mozgow. Przestan ogladac tvn, czytac gowno wybiorcze a zdrowie psychiczne...rozwiń całość

    dla ciebie kretynie kazdy, kto ma inne zdanie jest natychmiast "ruskim trollem". Tak was wytrenowali na tych praniach mozgow. Przestan ogladac tvn, czytac gowno wybiorcze a zdrowie psychiczne wroci. No, chyba ze wynagrodzenie przestanie wplywac za to, nomen omen, trollowanie...gdzie znalazlbys zajecie, kretynie. Paszol do rzeszy! (skoro juz jestem ruskim trollem to wprowadzmy choc troche znajomosci jezyka)zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo