Zbigniew Ziobro nie zgadza się na powiązanie wypłaty funduszy UE z praworządnością. Zdaniem ministra sprawiedliwości to byłby dyktat

Tomasz Dereszyński
Tomasz Dereszyński
Zbigniew Ziobro nie zgadza się na powiązanie wypłaty funduszy UE z praworządnością. Zdaniem ministra sprawiedliwości to byłby dyktat
Zbigniew Ziobro nie zgadza się na powiązanie wypłaty funduszy UE z praworządnością. Zdaniem ministra sprawiedliwości to byłby dyktat Adam Jankowski
- Największe państwa UE w sposób całkowicie pozatraktatowy dały Komisji Europejskiej ogromną, arbitralną, niemierzalną obiektywnie władzę blokowania wypłat mierzonych w miliardach euro - uważa Zbigniew Ziobro, szef Solidarnej Polski, koalicjant PiS w rządzie. W tle kolejny dzień negocjacji UE w Brukseli.

Zbigniew Ziobro pojawił się na konferencji prasowej w towarzystwie Sebastiana Kalety, wiceszefa resortu sprawiedliwości i Patryka Jakiego, eurodeputowanego PiS.

- Największe państwa UE z Komisją Europejską na czele uznały, że w sposób całkowicie pozatraktatowy, sprzeczny z praworządnością przyjmą nowe reguły wydawania pieniędzy europejskich, które będą dawały Komisji Europejskiej ogromną, arbitralną, niemierzalną obiektywnie władzę blokowania wypłat mierzonych w miliardach euro dla tych krajów, co do których KE uzna, że dochodzi w nich do naruszania reguł praworządności - mówił minister Zbigniew Ziobro.

Jak dodał, tak naprawdę jest to ogromne narzędzie wpływu i władzy, jakiego do tej pory Komisja Europejska nie posiada. - Problem polega na tym, że ta tzw. praworządność, o czym jako Polacy dowiedzieliśmy się, jest tendencyjnie, jednostronnie wykorzystywana w ramach sporu politycznego i ataków na Polskę ze strony Komisji Europejskiej - dodał Zbigniew Ziobro.

Przypomnijmy, że w niedawnym wywiadzie dla "Naszego Dziennika", Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, powiedział:

"Zgadzając się na wiązanie funduszy europejskich z praworządnością, oddajemy Komisji Europejskiej gigantyczną władzę; to byłaby zmiana ustroju UE, dlatego ani Polska ani Węgry pod żadnym pozorem nie mogą się na to zgodzić".

Podobne stanowisko zajęła kilka dni temu Beata Szydło, eurodeputowana PiS, była premier. Na Twitterze napisała, że "mechanizm łączenia funduszy europejskich z praworządnością, to kolejna próba pozatraktatowego nacisku na państwa członkowskie. Zgoda na to będzie oznaczać, że UE coraz bardziej oddala się od swych fundamentalnych zasad. Dlatego ta propozycja powinna być bezwzględnie odrzucona".

W poniedziałek powtórzyła swoje zdanie. "Wsparcie rządu w walce o unijne fundusze jest niezmiernie istotne. Wszystkie siły polityczne powinny pokazać jedność i jednoznaczne stanowisko w tej batalii. To jest ten moment, kiedy trzeba ponad podziałami zjednoczyć się dla dobra Polski" - napisała na Twitterze.

Minister Ziobro dodał, że jego partia czyli Solidarna Polska zaproponowała podjęcie uchwały przez polski parlament, która wzmocniłaby siłę polskiej delegacji w walce o pieniądze UE. Gra idzie o wiele miliardów złotych.

Podczas konferencji ministra wsparli go Patryk Jaki, europoseł oraz Sebastian Kaleta, wiceszef resortu sprawiedliwości.

Sebastian Kaleta przypomniał, że Polska od wielu lat jestest stroną w różnego rodzaju postępowaniach, które wszczyna wobec Polski Komisja Europejska badając rzekome naruszenia praworządności w Polsce. Jego zdaniem Polsce wolno mniej niż np. Niemcom. Na dowód podał, że TSUE nie ma żadnych wątpliwości, że niemiecki system politycznego wyłaniania sędziów nie łamie zasad UE. Zdaniem polityka TSUE wobec Polski stosuje inne standardy.

W tym samym czasie w Brukseli czwarty dzień trwa szczyt UE w sprawie budżetu. Kraje nie mogą dojść do porozumienia. By fundusze zostały "zaklepane", potrzebna jest jednomyślność wszystkich krajów Unii Europejskiej. Szanse na porozumienie wydają się być nikłe, przynajmniej jeśli chodzi o to posiedzenie unijnych liderów.

Premier Mateusz Morawiecki w trakcie poniedziałkowych rozmów powiedział, że "brak uznaniowości ciał unijnych w zakresie praworządności, ale również dalsze negocjacje spraw związanych z neutralnością klimatyczną oraz cała sfera zagadnień związanych z gospodarką i inwestycjami są wciąż dyskutowane".

Jak dodał, UE po epidemii wpadła w tarapaty. - Mamy do czynienia z sytuacją kiedy potrzebujemy impulsu inwestycyjnego. Zastrzyk inwestycji publicznych jest mniejszy niż planowaliśmy kilka tygodni temu z powodu tzw. grupy skąpców - dodał szef rządu.

E-hulajnogi- nowe przepisy, koniec samowolki?

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
20 lipca, 17:49, jaka szkoda:

Piekło zamarznie zanim pisuary zrozumieją , że EU to Polska .

cuchnie tu twoim papierem toaletowym trzymanym w puszcze zamiast mózgu. Fuj.

G
Gość
20 lipca, 14:38, Antoni Adam:

Najlepsze to, że brukselczycy prawią o rzekomym łamaniu praworządności przez Polskę w odniesieniu do prowadzonych zmian i reform w wymiarze sprawiedliwości w Polsce, które wzorowane są m.in. na rozwiązaniach niemieckich czy hiszpańskich i gdzie tam te rozwiązania obowiązują już od wielu lat.

Czyli to nic innego jak równi i równiejsi, to podwójne standardy i łamanie wszelkich możliwych traktatów przez lewactwo z Brukseli.

20 lipca, 19:12, Gość:

Naoglądałeś się tvpis info. Barbarzyńcy zera zniszczyli podstawy prawodawstwa w Polsce=żadnych pieniędzy. I tak trzymać.

Skoro takie autorytety jak Sebastian i Patryk popierają Zbigniewa Źiobrę to w Brukseli na pewno wezmą to pod uwagę.

G
Gość
20 lipca, 14:38, Antoni Adam:

Najlepsze to, że brukselczycy prawią o rzekomym łamaniu praworządności przez Polskę w odniesieniu do prowadzonych zmian i reform w wymiarze sprawiedliwości w Polsce, które wzorowane są m.in. na rozwiązaniach niemieckich czy hiszpańskich i gdzie tam te rozwiązania obowiązują już od wielu lat.

Czyli to nic innego jak równi i równiejsi, to podwójne standardy i łamanie wszelkich możliwych traktatów przez lewactwo z Brukseli.

Nie ma to jak prawactwo z Polski. Wszyscy w Europie /no może za wyjątkiem Orbana/ twierdzą zgodnie zresztą z prawdą, że w Polsce praworządnośc przestrzegana nie jest. Tylko wyborcy /czytaj - wyznawcy/ PiS i Andrzeja Dudy wiedzą, że jest inaczej. Skąd to wiedzą? Ano z TVPiS to wiedzą. I mówią i piszą jak TVPiS Info - nie da się dyskutowac z wyznawcami. Ale "piniondze" to dawjcie, dawajcie! Tylko nie wiem o co im chodzi - przecież premier powiedział, że Unia to tylko na kulka chodników dała. To może się bez tych chodników obejdziemy, co?

j
jaka szkoda

Piekło zamarznie zanim pisuary zrozumieją , że EU to Polska .

G
Gość

W tej kwestii, na szczęście nie masz nic do powiedzenia, szefie prokuratorów miernych, ale wiernych.

Rachunek za swoją działalność dostaniesz prędzej, czy później.

G
Gość

Dobrze brać gdy nikt o nic nie pyta i nie wymaga , ale jak już są wymagania - to płacz , jaka to niesprawiedliwość dotyka.

Przecież premier mówił że Unia daje naszemu krajowi te ochłapy na chodniki , To w czym rzecz ?

Dodaj ogłoszenie