Zbigniew Rau zawsze marzył o eksponowanej funkcji. I doczekał się. Sylwetka nowego szefa polskiej dyplomacji

Marcin Darda
Marcin Darda
Zbigniew Rau zawsze marzył o eksponowanym stanowisku w polityce międzynarodowej. Krzysztof Szymczak
Zbigniew Rau nowym ministrem spraw zagranicznych. Choć media w czwartek na kilka godzin przed nominacją informowały o tym, że jest najmocniejszym kandydatem, w rzeczywistości na giełdzie jego nazwisko pojawiło się jeszcze w lipcu, tydzień po drugiej turze wyborów prezydenckich.

Rau uchodzi za głębokiego konserwatystę. Był jednym z promotorów przyznania Margaret Thatcher tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego, był też szefem delegacji, która w 2009 r. udała się z oficjalną wizytą do byłej premier.

Po latach, gdy jako wojewoda dekomunizował łódzkie ulice, jedna z nich otrzymała imię Johna Wayne’a, według Raua symbolizującego „uczciwość, prawdomówność i taki kowbojski indywidualizm, ale zawsze chodzący w parze z odpowiedzialnością”. Wayne w amerykańskiej popkulturze był także symbolem konserwatyzmu.

Nowy szef polskiej dyplomacji jest profesorem prawa, w latach 2005-2007 był łódzkim senatorem PiS, od 2015 r. wojewodą łódzkim, a od jesieni minionego roku posłem PiS i szefem komisji spraw zagranicznych. Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego był szefem Katedry Doktryn Politycznych. Ma przeszłość w Solidarności, pracował na wyższych uczelniach w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, a także Australii.

W politykę wszedł w 2005 r., gdy został senatorem z listy Prawa i Sprawiedliwości. Ale zapomniano o nim dość szybko. Po skróconej kadencji parlamentu w 2007 r., po zaledwie dwóch latach spędzonych w ławach Senatu, Rau odszedł z życia politycznego, niewielu nawet pamięta, czy czegoś przez tę skróconą kadencję dokonał, a w kolejnych wyborach nie wystartował. Pamiętany był w zasadzie tylko z tego, że już po tym, jak przestał być senatorem, zaangażował się się w Ruch Polska XXI, założony przez polityków, którzy z PiS się wówczas rozstali, jak choćby Kazimierz Michał Ujazdowski. Ujazdowski to kolega Raua z wydziału Prawa i Administracji UŁ, obaj w bliskich politycznych relacjach są do dziś, mimo że Ujazdowski po raz kolejny odszedł z PiS, a Rau jak dotąd do niego nie wstąpił.

Polska XXI rozpadła się dość szybko, Rau kompletnie zniknął z życia politycznego i nikt raczej nie spodziewał się, że do niego wróci. Jednak po ośmiu latach od rozstania się z mandatem senatora, Zbigniew Rau został wojewodą łódzkim, dwa miesiące po tym, gdy PiS w 2015 r. wygrał wybory parlamentarne, a Beata Szydło została premierem. Dlaczego akurat on? Łódź w strukturach PiS to bardzo nietypowe miejsce, każdy musi się tu liczyć z Janiną Goss, akceptować jej nieformalną władzę w partii, choć jest tylko skarbniczką. To przyjaciółka rodziny Kaczyńskich, politycznie lojalna wobec Jarosława Kaczyńskiego do tego stopnia, że nawet on się z nią liczy. Dlatego akurat w Łodzi potrzebny był wojewoda spoza partii, taki, który zyskując władzę administracyjną i naturalne polityczne wpływy, nie przerośnie Janiny Goss w PiS, ani jej nie zaszkodzi. I dlatego uznano, że najlepszym, na dodatek dość uległym wobec Goss wojewodą, będzie właśnie Rau.

Jako wojewoda dość szybko wszedł w konflikty z ważnymi samorządami - Radą Miejską Łodzi i sejmikiem województwa. To był czas, gdy rząd PiS poszedł na wojnę z Trybunałem Konstytucyjnym, Rau uchylał więc stanowiska samorządów, które deklarowały respektowanie orzeczeń TK. Przed sądem sprawy wygrywał, ale jego notowania na Uniwersytecie Łódzkim, szczególnie w środowisku związanym wydziałem prawa, drastycznie spadały. Spora część tego środowiska Raua uznała za karierowicza, który dla stanowiska gotów jest łamać zasady, których jako nauczyciel akademicki i prawnik dotąd przestrzegał. Kolejna wojna z samorządem Łodzi dotyczyła zamiany nazwy plac Zwycięstwa na plac Lecha Kaczyńskiego. Obfitowała w częste zmiany tabliczek i zwroty akcji, ale ostatecznie wojewoda ją przegrał.

Zbigniew Rau poukładał się jakoś z PiS, dostał drugie miejsce na łódzkiej liście do Sejmu, mandat posła zdobył, ale dopiero z czwartym wynikiem na liście. Jest niemal pewne, że słabszy wynik to efekt odepchnięcia od siebie elektoratu PiS na własne życzenie. Rau jako wojewoda podejmował kontrowersyjne działania i wygłaszał nie mniej kontrowersyjne opinie, wykazywał się niekonsekwencją. Na trzy dni przed ciszą wyborczą przed wyborami samorządowymi 2018 r. wezwał prezydent Łodzi Hannę Zdanowską (PO) do rezygnacji ze startu, dodając, że jeśli wygra, „co jest zdarzeniem przyszłym i niepewnym (...) wszcząłby postępowanie zmierzające do wygaszenia jej mandatu”. Zdanowska miała prawomocny wyrok za poświadczenie nieprawdy, lecz skazano ją tylko na grzywnę, co ze startu w wyborach jej nie eliminowało. Po wyborach i zwycięstwie Zdanowskiej w pierwszej turze, wojewoda w tej sprawie zamilkł i nigdy do niej wrócił, choć spora część elektoratu PiS czekała na spełnienie zapowiedzi wygaszenia jej mandatu.

Rau na swym profilu w social media atakował także środowisko LGBT . Nazywał cywilizacją śmierci „małżeństwa homoseksualne, często z prawem do adopcji dzieci, legalizacja zoofilii, opinie o umowności płci (tzw. Ideologia gender), eutanazja najsłabszych, najstarszych i schorowanych czy postulaty legalizacji pedofilii”. Jak na kandydata PiS nie było to nic dziwnego, jak na profesora wyższej uczelni już tak. Ówczesny rektor UŁ Antoni Różalski oświadczył, by w żaden sposób wypowiedzi Raua nie łączyć z uczelnią.

Rau na giełdzie kandydatów na szefa MSZ pojawił się już po drugiej turze wyborów prezydenckich.

Wyjazd na ferie jednak możliwy?

Wideo

Materiał oryginalny: Zbigniew Rau zawsze marzył o eksponowanej funkcji. I doczekał się. Sylwetka nowego szefa polskiej dyplomacji - Dziennik Łódzki

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Hania Zdanowska i społeczeństwo łódzkie pokazały gdzie jest miejsce tego troglodyty . Jakie sprawy zagraniczne taki ich minister nie mylić z ministrantem !

J
Jotgie

Z takimi poglądami i takimi wypowiedziami, jakimi zasłynął to nie jest dobry wybór dla Polski.

G
Gość

sRau dochodzi...

J
Jan Kowalski

Srau ministrem spraw zagranicznych?!!! Świat się kończy!!!