Zbieranie śmieci w lasach może... oznaczać kłopoty. Grozić może nawet mandat!

Adam Willma
Adam Willma
Do śmieci nad Wisła nikt nie chce się przyznać.
Do śmieci nad Wisła nikt nie chce się przyznać. Adam Willma
Nie możesz już znieść wszechobecnych śmieci, więc bierzesz sprawę we własne ręce? Uważaj, to może kosztować!

Kilka dni temu awantura o śmieci wybuchła w Legnicy. Miejscowy radny, Piotr Niemiec, sam postanowił wziąć się za sprzątanie miasta. Zebrane papiery, butelki i puszki pakował do worków, które pozostawiał przy drogach i przystankach. Śmieci zostały uprzątnięte przez miejskie służby, ale radnemu zagrożono mandatem oraz grzywna lub nagana za zaśmiecanie miasta. Zarząd Dróg Miejskich uznał, że radny „daje przyzwolenie mieszkańcom Legnicy na porzucanie nieczystości z prywatnych gospodarstw domowych i handlowych” i zasugerował, żeby sam odwiózł śmieci do PSZOK-u.

Nonsens? Okazuje się, że i u nas wolontariusze sprzątający świat stąpają po kruchym lodzie. Bogdan Mielniczek, komendant Straży Miejskiej we Włocławku co prawda zapewnia, że ewentualna interwencja jego podkomendnych zakończyłaby się tylko pouczeniem, ale zastrzega jednocześnie: - Śmieci powinno się wkładać do kosza. Jeśli nie ma takiej możliwości, wolontariusz powinien nas powiadomić. Gdy będziemy mieli taki sygnał, możemy podjąć działania. Nie można dowolnie zaśmiecać przestrzeni publicznej – podkreśla komendant. - Jeśli podjeżdżamy i widzimy w miejscu niedozwolonym samochód, pierwsze, co mówi kierowca, to „ja tylko na chwilę”, a na monitoringu widzimy, że stoi już trzy kwadranse. Podobnie bywa z ludźmi, którzy wrzucają do koszy reklamówki ze śmieciami.

Dlatego dobrze, jeśli otrzymujemy wcześniej sygnał, że śmieci pochodzą ze zbiórki i wiemy, że nie dochodzi do podrzucania prywatnych śmieci. Najlepiej jednak, jeśli podejdziemy do tego ze zdrowym rozsądkiem. Jeśli zbierzesz 2-3 reklamówki śmieci, zabierz je i wrzuć do swojego śmietnika. Przecież oni i tak płacą ryczałtową opłatę za śmieci.

Wątpliwości ma również rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych: - Takie akcje powinny się to odbywać w konsultacji z właścicielem terenu. A co, jeśli to właściciel prywatny przywiózł sobie swoje przedmioty, które dla kogoś innego mogą być śmieciami? A nawet jeśli były to śmieci - w przypadku terenów prywatnych obowiązek usunięcia odpadów ciąży na właścicielu posesji.

Z urzędową życzliwością, ale bez entuzjazmu podchodzi do indywidualnych zbieraczy Bogusław Pinkiewicz z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku: - Jak najbardziej wspieramy takie inicjatywy. Każda osoba, która po sobie posprząta jest mile widziana. Oczywiście jest pewien problem z zebranymi śmieciami. Pewne grupy organizują sobie tego rodzaju akcje, a później te śmieci pozostawiają na miejscu. Takie przerzucanie śmieci z miejsca na miejsce nie rozwiązuje zatem problemu i nie jest to dla nas rozwiązanie. Organizatorzy takich akcji powinni pomyśleć o zorganizowaniu utylizacji śmieci.

- Jak to? Samo wydobycie śmieci walających się w krzakach i niedostępnych miejscach, gdyby za to płacić, byłoby dla was bardzo kosztowne.
- Nie oczywiście, jest to jakaś pomoc, ale też działanie mocno połowiczne. Dlatego lepiej, jeśli takie przedsięwzięcia są realizowane w ramach zorganizowanych akcji, niż gdy ktoś to robi amatorsko.

Również leśnicy sceptycznie podchodzą do improwizowanych akcji sprzątania. - Zwykle przy leśniczówce stoi kontener. Takie kontenery można znaleźć również w innych miejscach – mówi Jakub Siedlecki, inżynier nadzoru w Nadleśnictwie Bydgoszcz.

- Ale nie każdy ma możliwość wozić worki ze śmieciami do leśniczówki. Nie może zostawić ich przy drodze, w widocznym miejscu?
- Wówczas zbieracz naraża się na podejrzenie podrzucania śmieci. Gdy znajdujemy takie worki ze śmieciami, przeważnie i tak je rozgrzebujemy, żeby znaleźć ślady, które naprowadzą nas na właściciela. Jeśli uda się znaleźć sprawcę, specjalnie zostawiamy śmieci, aby zmusić sprawcę do posprzątania. Jeśli więc już ktoś chce pozostawić śmieci w innym miejscu, lepiej gdyby nas powiadomił, bo skąd możemy wiedzieć o motywacjach ludzi pozostawiających śmieci? Ja też wożę ze sobą worek ze śmieciami i wyrzucam je do własnego pojemnika.

Ochronić dane śmieciarza
Tyle, że problem śmieciowy urósł do takich rozmiarów, że w oczach wielu czara goryczy się przelała. Spacery po lesie w czasie pandemii ujawniły dramatyczne rozmiary zaśmiecenia przestrzeni publicznej. Może zatem nie indywidualni zbieracze powinni dostosować się do systemu, ale system powinien ułatwić im życie? Dlaczego dysponujące całkiem udana aplikacją na smartfon Lasy Państwowe nie wzbogaciły jej do tej pory o „alert śmieciowy”, który pozwoliłby zgłaszać zbieraczom miejsca, w których pozostawili zebrane worki?

- Pomysł bardzo ciekawy – mówi Jakub Siedlecki. - Na pewno poważnie go rozważymy.

Zdaniem leśnika problemem jest często brak informacji: - Kiedyś w środku lasu zobaczyłem dwa fotele i sofę. Ktoś jechał 10 kilometrów, aby wyrzucić te śmieci, a mógł pojechać dwa kilometry i pozostawić je za darmo. Innym razem znalazłem worki, w których znajdowała się pocięta na kawałki lodówka. W tym samym czasie można było tę lodówkę wywieźć za darmo! Przeraża mnie, że śmieci potrafią pozostawiać w lesie również ci, którzy wybierając się tam, aby pobiegać albo pojeździć na rowerze. Ludzie są w stanie przywieźć do lasu pełną butelkę izotoniku, a nie są w stanie wywieźć pustej.

Walczącym z dzikimi wysypiskami nie ułatwiły życia zmiany w przepisach o ochronie danych osobowych. - W całym nadleśnictwie mamy zaledwie kilka fotopułapek na 16 tys. hektarów – przyznaje Jakub Siedlecki. - Było ich znacznie więcej, ale nowe przepisy związane z ochrona danych wymagają urządzeń szyfrujących karty, a takie urządzenia są co najmniej kilka razy droższe. Czasem dochodzi do absurdów. Kiedyś strażnicy leśni zrobili zdjęcie motocykla sportowego krążącego po lesie. Jego właściciel zagroził nam oddaniem sprawy do generalnego inspektora danych osobowych za ujawnienie jego danych, bo motocykl jest bardzo charakterystyczny i umożliwia identyfikację.

Włocławski precedens – strażnicy ukarali Wody
Prawdziwą zmorą są śmieci naniesione przez rzeki oraz te pozostawiane na brzegu przez wędkarzy. - Staramy się usuwać takie śmieci, choć nie robimy tego systematycznie, bo nie mamy do tego służb – mówi Bogusław Pinkiewicz z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. - Robimy to jednak przy okazji. Generalnie sprzątamy śmieci, które znajdują się w korycie rzeki. Jeśli chodzi o wywożenie śmieci i ich sprzątanie, zgodnie z ustawą należy to do zadań gminy. Chodzi przecież o teren ogólnodostępny. Samorządy często wydzielają miejsca, gdzie można gromadzić śmieci i najlepiej tam je odłożyć.

Zdaniem samorządowców Wody Polskie, do których należy wiele gruntów przybrzeżnych, nagminnie lekceważą zaśmiecenie. - Oni czekają tylko aż poziom Wisły się podniesie i sam zabierze te śmieci – mówi jeden z toruńskich samorządowców, prosząc o anonimowość. - A wówczas niech już martwią się w Jastarni i w Stogach.

- Mieliśmy doświadczenie z Wodami Polskimi – relacjonuje komendant Mielniczek. - Nasz strażnik interweniował w oddziale Wód Polskich prosząc o uprzątnięcie śmieci. Gdy spotkał się z odmową, wypisał 100 zł mandatu. Kierownik powiedział, że nie zapłaci. Sprawa trafiła do sądu, który podzielił nasza argumentację. Sprawa będzie miała ciąg dalszy, bo nie odpuścimy i wody będą musiały na swój koszt usunąć śmieci.

To nie jedyna instytucja, która nie panuje nad śmieciowym tsunami: - Drugim problemem jest PKP, przy czym nie same koleje są dla nas problemem, ale to, że poszczególne części toru i sąsiadującego z nim terenu należą do różnych spółek – mówi Bogdan Mielniczek. - Wydzwaniamy więc do Warszawy i Gdańska i czekamy miesiącami na usunięcie śmieci.

Przedszkola i żłobki zamknięte do 25 kwietnia?

Wideo

Materiał oryginalny: Zbieranie śmieci w lasach może... oznaczać kłopoty. Grozić może nawet mandat! - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lolek

...na spacerach, zbieramy razem z żoną, po lasach śmieci - które zostawiają Prawdziwi Polacy. Każdy przekrój wiekowy. Wyrzucamy je do śmietnika przy domu... ale karać kogoś za tą czynność, to urzędnicza schizofrenia! To upadek Rozumu.

Dodaj ogłoszenie