"Zawód: dziennikarz śledczy", czyli Cezary Gmyz nie tylko o trotylu na wraku tupolewa

pkal
Wywiad rzeka Piotra Goćka z Cezarym Gmyzem to lektura bez wątpienia zajmująca. Książkę "Zawód: dziennikarz śledczy" czyta się wręcz jak powieść sensacyjną. I to nie tylko dlatego, że w jej pierwszej części Gmyz prezentuje swoje spojrzenie na sprawę głośnego artykułu w "Rzeczpospolitej".

Wywiad rzeka Piotra Goćka z Cezarym Gmyzem ukazał się pół roku po głośnej publikacji w "Rzeczpospolitej" artykułu pt. Trotyl na wraku tupolewa - tekstu, który wywołał medialne trzęsienie Ziemi z epicentrum przy ul. Prostej w Warszawie. W pierwszej części rozmowy Gmyz przedstawia swoje spojrzenie na sprawę, rekonstruuje bieg wypadków, dokonuje ocen działań Grzegorza Hajdarowicza i kierownictwa dziennika, ale też - jak twierdzi - wskazuje na dowody rzekomej obecności materiałów wybuchowych na szczątkach prezydenckiego Tu-154M, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się pod Smoleńskiem.

Książkę, mimo irytujących usterek (literówki!), czyta się naprawdę świetnie, jak niezłą powieść. Zawód: dziennikarz śledczy ma oczywisty posmak sensacji, tym wyrazistszy, że każda informacja tam podana ma być najprawdziwszą prawdą. On [Gmyz] po prostu taki jest - dociekliwy, nieufny, ostrożny - napisał we wstępie Piotr Gociek. - Dlatego podczas rozmów, które złożyły się na tę książkę, niejeden raz powiedział: "A to będziemy musieli wykreślić, bo tego jeszcze nie mogę ujawnić, dopóki nie sprawdzę reszty dokumentów". Albo: "To jest informacja jednoźródłowa, więc tego chyba nie możemy napisać". Podobne rekomendacje dla rzetelności dziennikarskiej Gmyza powracają w książce wielokrotnie.

Bo też Zawód: dziennikarz śledczy ma w sobie wiele nie tylko z powieści sensacyjnej, ale też z laurki wypisanej Gmyzowi przez Goćka (obaj od wielu lat się kolegują, próżno więc szukać w książce pytań autentycznie sprawdzających) i z pomnika, wystawianego przez Gmyza samemu sobie. Autor Trotylu na wraku tupolewa wydaje się zresztą nieco kokieteryjny, kiedy takie czy inne zarzuty wobec postaci ze świecznika opatruje retorycznymi zastrzeżeniami, choć nieraz rzuci i mocniejszym słowem. Jak to w żywej rozmowie.

Walorem książki przede wszystkim jest jednak jej wielowątkowość. Co w niej znajdziemy? Raczej: czego nie znajdziemy. Gmyz opowiada tu o kulisach szeregu swoich dziennikarskich śledztw, a w ciągu ponad 20 lat pracy w zawodzie było ich niemało. Analizuje tematy i dawniejsze, i nowe. Mowa jest tu o Kwaśniewskich i o prowokacjach agenta Tomka, ale też o uwikłaniu ludzi Kościoła i Cerkwi prawosławnej w kontakty z PRL-owską bezpieką. O zamachu na Jana Pawła II i o tym, jak ludzie związani z PO mieli ratować przed więzieniem znanego oligarchę. Jeden wątek rozmowy bardziej zajmujący od drugiego.

I tylko pozostaje pytanie, co o tym wszystkim sądzić. Gmyz deklaruje krytycyzm w podejściu do informacji jednoźródłowych, ale Gociek nie konfrontuje jego wypowiedzi z dokumentami. Cóż; wierzyć, nie wierzyć - przeczytać warto.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie