Zawieszenie i niepokój w rządzie. "Jesteśmy jak dzieci we mgle"

Redakcja
Udostępnij:
Takiej sytuacji powyborczej nie pamiętają dziennikarze polityczni. Trzy tygodnie po wyborach nie wiadomo praktycznie nic na temat składu, a nawet struktury nowego rządu. Stan zawieszenia, dezorientacja pomieszana z niepokojem - taka atmosfera wyłania się z rozmów z politykami zwycięskiej Platformy Obywatelskiej, ale też z członkami obecnego rządu Donalda Tuska. - Sami jesteśmy jak dzieci we mgle i czekamy - śmieje się jeden z ministrów w rozmowie z "Polską". Anna Wojciechowska

- Nikt nic nie wie. Trwa całkowite zawieszenie. Jedni bezstresowo czekają, inni wzięli urlop, a pozostali przebierają nogami - opisuje sytuację inny minister. Na powyborczym posiedzeniu rządu premier zapowiedział swoim ministrom, że wkrótce przeprowadzi z każdym z nim spokojną rozmowę i żeby nie robili żadnych nerwowych kroków. Więc czekają. Jedno tylko - według informacji "Polski" - wydaje się przesądzone: nie będzie zgrzytów na linii PO - PSL. Wbrew wrażeniu, jakie można było odnieść z ostatniej ostrej medialnej wymiany zdań między wicepremierem Waldemarem Pawlakiem a szefem doradców premiera Michałem Bonim w sprawie przyszłości KRUS, Tusk z Pawlakiem mają być dogadani.

Czytaj też:Przymiarki do nowego rządu. Sławomir Nowak ministrem sportu?

Według naszych rozmówców z obu partii ostatecznie ludowcy mają zachować status quo w rządzie, a więc resorty: gospodarki, rolnictwa i pracy. Co więcej, politycy PO są przekonani, że wbrew swoim wcześniejszym planom Donald Tusk nie zdecyduje się na podział Ministerstwa Gospodarki, polegający na wyłącznie z niego spraw energetyki, co naturalnie spotkało się z oporem Pawlaka. - Pawlak się okopie i zachowa to, co ma. Z drugiej strony ludowcy wbrew sygnałom, jakie wysyłali, nie będę wnosić roszczeń o nic więcej poza tym, co mieli - twierdzi nasz rozmówca z kręgów rządowych. - Tuskowi zależy przede wszystkim na zachowaniu spokoju w koalicji i utrzymaniu stabilności także w sprawie KRUS nie będzie się bił. Dogadają się na jakieś kompromisowe, kosmetyczne zmiany - mówi ten polityk PO.

Czytaj też:[ahttp://www.polskatimes.pl/fakty/463561,negocjacje-koalicyjne-psl-chce-miec-trzech-ministrow-w,id,t.html;Negocjacje koalicyjne. PSL chce mieć trzech ministrów w nowym rządzie[/a]

Tusk ostatecznie nie podzieli resortu gospodarki. I nie będzie wojny o KRUS - mówi polityk PO

To, jak Tusk ostatecznie umebluje swój nowy rząd, nie zależy tylko jednak od koalicji. Są i inne polityczne względy. Od spekulacji personalnych się roi, choć ci, którzy mają rzeczywiście kontakt z Tuskiem, twierdzą, że faktycznie nic nie jest przesądzone. Pytanie numer jeden to wciąż los dawnego najbliższego współpracownika premiera: Grzegorza Schetyny. Dziś najczęściej mówi się, że ma on dostać tekę ministra transportu bez teki wicepremiera. W ten sposób - według powszechnej interpretacji - Tusk ostatecznie miałby zmarginalizować obecnego jeszcze marszałka Sejmu, jako że nie od dziś wiadomo, że infrastruktura to pole minowe.

Czytaj też:Co dalej ze Schetyną? "Dzisiaj Donek może wszystko. Nie oszczędzi mu upokorzeń"

Ale od jednego ze współpracowników Tuska usłyszeliśmy ostatnio, że to wcale nie takie proste. - Teraz praca w tym resorcie będzie polegać głównie na przecinaniu wstęg i tak Grzegorz mógłby zbyt wyrosnąć - rozumuje ten nasz rozmówca. W przypadku Schetyny podobno wchodzi w grę też MON. Ale też wciąż otwarte pozostaje pytanie, jak na propozycje zareaguje sam marszałek i wiceszef PO. Ministerstwem Obrony zainteresowany jest też z pewnością były już prezydencki minister Sławomir Nowak. Ostatecznie jednak ma wrócić do rządu, ale raczej w roli ministra sportu. Niewykluczone, że wbrew wcześniejszym planom Tuska szefem MON pozostanie jednak powołany tuż przed wyborami Tomasz Siemoniak. - To byłaby taka koncesja na rzecz Komorowskiego, któremu do Siemoniaka blisko - twierdzi nasz rozmówca z kręgów rządowych.
Wciąż otwarte jest też pytanie, komu przypadnie resort zdrowia po Ewie Kopacz, która według intencji Tuska ma zostać marszałkiem Sejmu. Giełda nazwisk jest duża, a niej pojawiają się m.in.: Bartosz Arłukowicz, Marek Balicki, a także Maciej Piróg, doradca prezydenta do spraw zdrowia, a nawet obecny szef MSWiA Jerzy Miller.

Czytaj też:**

Tusk: "Schetyna aspirował do roli mojego konkurenta". Oto przyczyna awansu Kopacz?

**

Coraz częściej słychać, że Tusk będzie chciał się sięgnąć po kilka nazwisk niepolitycznych, a bardziej fachowców. Niewykluczone, że właśnie w tej dziedzinie. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że wiceszef klubu PO z poprzedniej kadencji Rafał Grupiński, kojarzony z Grzegorzem Schetyną, zapowiedział ostatnio w Radiu Zet, że w pierwszej kolejności w nowym Sejmie PO będzie forsowała pakiet sześciu projektów zdrowotnych, m.in. o dobrowolnych ubezpieczeniach zdrowotnych, które zapowiadała obecna minister zdrowia Ewa Kopacz. To było jedyna jak dotąd zapowiedź z Platformy dotycząca planów programowych.

Czytaj też:Radziszewska na wylocie? Na giełdzie nazwisk Arłukowicz, Mucha i Kozłowska-Rajewicz

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zdezorientowany
Chyba są jakieś rozwiązania konstytucyjne...?, np: Trybunał Stanu !
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Zawieszenie i niepokój w rządzie. "Jesteśmy jak dzieci we mgle"
a
aw
wiadomo było że lenia zagonić do roboty trudno ,a wicie rozumicie towarzysze szmaciaki zawsze są jakieś trudności obiektywne.a to ziobro operniczy kaczora a to kaczor cymbałskiego,a to kot alik zachoruje .towarzysz leszczyński z gazety wybiórczej wsztstko wyjaśni a tomasz lizus przytaknie.a na przyszłośc to rano i wieczorem odmówić litanie do donka i gajowego strażnika żyrandola (oby świecił wiecznie). gajowy nie żyrandol.każdy kto się uchyli od oglądania tvn będzie wysłany na roboty publiczne(KOSZENIE TRAWY W RUSKIEJ BUDZIE).ludzie czego wy chcecie ,dług rośnie inflacja też .szczyt marzeń mieszkanie i samochód na 30 letni kredyt spełnia się.zapluty i zaśliniony niesioł też się ukazuje.idol małolatów kubuś POwiatowy(stary kawaler bez jaj)też działa.a że nie wiemy nic o rządzie planach na przyszłość podatkach,i całej masie istotnych rzeczy to bez znaczenia.grunt że nie ma tego faszysty kaczora .tyle nieszczęśc przez niego od 20 lat mąci ,knuje ,spiskuje i skutecznie uniemożliwia rządzenie .cała światła elyta mówi,POzbędziemy się kaczki i nagle będzie super.a tłumoki i wyborcy PO święcie w to wierzą .nic to że nie będzie emerytur nic że gaz najdroższy w UE,że paliwa PO prawie 6 złociszy.skaczemy do pustegp basenu ale wybrańcy przeżyją.a reszta .to motłoch.niech zdycha jak głupi
A
Android z dzikiej planety
Ten człowiek nigdy nie powinien zostać premierem.To jest ogromne ryzyko i zagrożenie dla Państwa.
c
cezar
Polska zdominowana przez wojny Tuska ze Schetyną i Ziobry z Kaczyńskim. A tu zobaczyliśmy na ekranach telewizorów polskiego premiera, który oznajmił, że dziś nie ma mowy o przystępowaniu Polski do strefy euro.

Bo, cytuję z pamięci, mechanizmy europejskiej polityki monetarnej okazały się wadliwe.

Donald Tusk najpierw był entuzjastą euro. W samolocie do Krynicy wymyślił zapowiedź przyjęcia europejskiej waluty już w roku 2011. Zrobił to za radą przyjaciela Krzysztofa Kiliana i potraktował tę deklarację jako piarowską sztuczkę. A publicyści rozliczali z groźnymi minami PiS i wicepremiera Pawlaka z braku entuzjazmu.
Dodaj ogłoszenie