Zatoka Sztuki była tylko częścią "dyskotekowego królestwa"

NG
Upadek "dyskotekowego królestwa" w Sopocie.
Upadek "dyskotekowego królestwa" w Sopocie. iStock.com/shironosov
Zatoka Sztuki to tylko część "dyskotekowego królestwa", które stworzył Marcin T. wraz z siostrą w Sopocie. Kluby przyciągały do siebie wdziękami młodych kobiet, jak się okazało nieraz niepełnoletnich. Dowody wykazały, że jedną z osób, które werbowały dziewczyny do pracy, był gwałciciel "Krystek". - informuje Onet.pl

Dyskotekowe królestwo

Dyskotekowe królestwo zaczęło powstawać mniej więcej w 2007 roku. Właśnie wtedy Marcin T. ze swoją siostrą otworzyli pierwszy klub w Sopocie pod nazwą Tropikalna Wyspa, później zmienili nazwę na Kongo Bar a następnie na Makahiki. Drugim klubem, który powstał niedaleko pierwszego był Dream Club w 2009 roku. Następnie otworzyła się Organika w 2010 roku, również w niedalekiej odległości od dwóch poprzednich klubów. Kluby znajdują się na deptaku zwanym "Monciakiem".

Body sushi
Marcin T. stał się "dyskotekowym baronem". Jego kluby nie przyciągały jednak tylko muzyką i drinkami. Ważną częścią jego klubów były młode dziewczyny.
Jedną z atrakcji w Dream Clubie było właśnie body sushi, czyli jedzenie prosto z dziewczyn. Dokładnie było to sushi serwowane na młodej, roznegliżowanej dziewczynie. Posiłek był dla 10 osób i trwał 40 minut, przez które dziewczyna nie mogła się ruszać

Fordancing
Polegało to na tym, że dziewczyny, często niepełnoletnie miały umilać czas ludziom, którzy bawili się w klubie poprzez wspólny taniec.
W rozmowie z Onetem jedna z dziewczyn tłumaczy:

Byłam fordancerką w Makahiki w Sopocie i raz, może dwa razy w Zatoce Sztuki. Robiłam raczej sztuczny tłum w tym "bananowym świecie" raz, czasem dwa razy w tygodniu. Oficjalnie nie miałam umowy. Zostałam zatrudniona jako 17-latka, a potem pracowałam też jako 18-latka.

"Oralny.net"
Był to projekt rozwijany przez głównego menadżera - Dariusz Wojciechowskiego ps. Hessus. Polegało to na przeprowadzaniu bardzo odważnych i kontrowersyjnych wywiadów z gośćmi klubów.

Bujaczki
Jednym z zadań, które dostawały dziewczyny pracujące w Dream Clubie, było huśtanie się na tak zwanych bujaczkach nad tańczącym tłumem, często w skąpych ubraniach.

Striptizy
Odbywały się w każdym klubie za wyjątkiem Zatoki Sztuki. Dziewczyny wkraczające na scenę, wokół której gromadzili się ludzie, zrzucały z siebie ubrania i zapraszały na scenę mężczyzn.

Upadek "dyskotekowego królestwa"

Z ustaleń wynika, że "Krystek" był jedną z osób werbującą dziewczyny do pracy w klubach. Cześć z nich miał zmuszać do pracy szantażem i przemocą. Z aktu oskarżenia wynika, że wiele z nich gwałcić.
Na bramkach do klubów stali byli policjanci. Niektórzy twierdzili, że zdarzali się również policjanci, którzy nie przeszli jeszcze na emeryturę.

Po wybuchu seksafery z udziałem Krystiana W. i Marcina T. "dyskotekowe królestwo upadło". Nie ma już Dream Clubu, Zatoki Sztuki i Makahiki. Przy "Monciaku" został już tylko Show.

Źródło: Onet.pl

Poprawki do ustawy covidowej

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Tyle mamy z przemiany z komunizmu w kapitalizm ? Mało to jeszcze gratisowo naród może dostać po ry ju. oczywiście świńskim z pieczoną mirabelką jak znajdzie podczas segregacji w śmieciach zatoki sztuki

Dodaj ogłoszenie