Zapałki ze Wschodu niszczą polskie przedsiębiorstwa

Magdalena A. Olczak
Udostępnij:
Od kiedy importowane z Białorusi zapałki pojawiły się na rynku, polscy producenci walczą o przetrwanie. Co roku sprzedaż zapałek spada o kilka procent, a rodzima produkcja kurczy się o prawie 10 proc.

Dzieje się tak również dlatego, że zapałki wychodzą z mody, są wypierane przez zapalniczki, zapalacze gazowe. Dodatkowo coraz mniej osób pali papierosy.

Problemy zaczęły się już w 2000 roku, kiedy po raz pierwszy trafiły do nas zapałki ze Wschodu. Od 2005 roku importowane z Azji i Białorusi masowo zalewają nasz rynek. - Szacuje się, że stanowią nawet 20 proc. całej sprzedaży - mówi Ryszard Rybak z firmy Euromatch. W warszawskich kioskach znacznie łatwiej jest kupić zapałki "made in India" niż krajowe.

Klienci nie płacą jednak mniej za zapałki sprowadzane np. z Chin, bo ich cena detaliczna jest dokładnie taka sama jak tych wyprodukowanych w kraju. Na imporcie zapałek największe zyski osiągają pośrednicy. Do połowy lat 90. w polskim przemyśle zapałczanym pracowało ponad 2 tys. osób. W ciągu kilku lat wielkie zakłady przestały istnieć, a ich miejsce zajęły małe wytwórnie, w których zatrudnienie znajduje teraz około 400 osób.

Sposobem na przetrwanie dla kilku polskich producentów okazał się eksport na zachód Europy i rozszerzenie oferty o zapałki kominkowe, grillowe, ale przede wszystkim reklamowe. - Produkty reklamowe w różnych formatach to ponad 70 proc. naszej produkcji - mówi Ryszard Rybak.

Okazało się, że za 15-20 gr pub lub hotel może mieć atrakcyjny i rozchwytywany przez klientów gadżet. Koszt jest niewielki, powierzchnia reklamowa spora, a przydatność takiego upominku sprawia, że klient chętnie zabiera go z restauracji. Poza Węgrami firma Euromatch nie ma praktycznie konkurencji w Europie.

Konkurencji ze Wschodu nie wytrzymała jedna z największych fabryk zapałek - w Sianowie. W lipcu zeszłego roku postawiono ją w stan likwidacji, a pracę straciło wtedy 600 osób. Problemy ze spadającą sprzedażą ma też obecnie największa w Polsce i jedna z najnowocześniejszych w Europie fabryk zapałek w Czechowicach-Dziedzicach.
- Rynek europejski kurczy się w tempie kilku procent rocznie. Najwięcej zapałek sprzedaje się na wsiach, w dużych aglomeracjach przestały być już niezbędne - mówi Wacław Herok z fabryki zapałek Czechowice.

W Europie istnieje jeszcze kilka niewielkich wytwórni zapałek, którym także ciężko jest się mierzyć z konkurencją ze Wschodu. Niekorzystny kurs korony i wysokie koszty spowodowały, że produkcja zapałek stała się nieopłacalna dla Czechów. W sylwestra zamykają ostatnią fabrykę zapałek w Suszicach. W Czechach przemysł zapałczany miał długą historię sięgającą połowy XIX w.

O podtrzymanie polskiej zapałczanej tradycji zabiega Eugeniusz Kałamarz, prezes częstochowskiej fabryki znanej z produkcji zapałek z kotem na pudełku. W 2002 roku otworzył przy fabryce jedyne w Europie muzeum produkcji zapałek. Dzięki temu pracę zachowało 30 osób, a eksponaty stały się atrakcją turystyczną.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie