Zamieszanie w PZKosz trwa w najlepsze, oświadczenie goni oświadczenie. „To elementarny brak szacunku do pracy Adama Waczyńskiego"

Rafał Hydzik
17.09.2018 gdansk.  hala ergo arena.  mecz kwalifikacyjny do mistrzostw swiata: polska - chorwacja. nz.  adam waczynski - 12 fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki
17.09.2018 gdansk. hala ergo arena. mecz kwalifikacyjny do mistrzostw swiata: polska - chorwacja. nz. adam waczynski - 12 fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki Karolina Misztal
Kuriozalne sceny w polskim środowisku koszykarskim. Oświadczenie niepowołanego do kadry Adama Waczyńskiego stworzyło dwa wrogie obozy.

Cały chaos rozpoczął się od powołań na mecze z Izraelem i Hiszpanią. Kontuzja wykluczyła Mateusza Ponitkę, a decyzja trenera Kamila Łączyńskiego. Adam Waczyński z kolei, jak stwierdził Mike Taylor, „postanowił odpocząć”. Te słowa chyba warto ponownie pokreślić - kapitan kadry postanowił odpocząć.

Na odpowiedź długo nie trzeba było czekać. Za pomocą mediów społecznościowych Waczyński wystosował oświadczenie, a raczej sprostowanie słów, które włożono w jego usta. Zawodnik Unicaja Malaga pisał o tym, że jego obecność na zgrupowaniach w żadnym stopniu nie jest uzależniona od wypłacanych pieniędzy, wbrew zarzutom. Idąc dalej, naświetlił sytuację sprzed Mistrzostw Świata, na których wraz z reprezentacją Polski zajął ósme miejsce. - Dla wielu osób ze świata koszykarskiego tajemnicą nie jest, że nieoficjalnie padły słowa o tym, że nie ma miejsca dla Adama Waczyńskiego w kadrze narodowej. Padło tych słów dużo więcej, wiele bardzo przykrych. (...) Zamiast motywować, próbowano odebrać mi opaskę kapitana - pisał „Waca”. Co więcej, zaadresował także swoje relacje z prezesem PZKosz, Radosławem Piesiewiczem. Zdaniem zawodnika, „z góry” odczuwa względem swojej osoby czystą niechęć, której źródłem jest jego działalność u boku Marcina Gortata (z którym Piesiewicz jest — delikatnie mówiąc — skonfliktowany). - Nie jestem z kamienia. Jestem tylko człowiekiem, który nie ma już po prostu sił na tę brudną pozaboiskową rozgrywkę, która przekłada się na moje życie zawodowe, jak i prywatne. Bardzo przepraszam wszystkich kibiców, których zawiodę. Ale przede wszystkim przepraszam kolegów z zespołu oraz sztab trenerski. Zawsze poszedłbym za nimi w ogień. Wierzę, że są o tym przekonani. Będę Wam kibicował z całego serca. DAWAJ POLSKA! - dokończył.

W następnej kolejności nadeszła odpowiedź środowiska koszykarskiego. Wszyscy, bez wyjątku, zgodnie z hasłem hasztagu, stanęli „Murem za Wacą”. - Po oświadczeniu Kapitana Adama nadszedł czas, żeby oddzielić chłopców od Facetów i pokazać, kto na prawdę ma jaja - pisał w mediach społecznościowych Maciej Zieliński. - To jest elementarny brak szacunku do pracy ludzkiej - dodała Krystyna Wójcik. - Ci ludzie, w tym Adam poświęcają koszykówce całe swoje życie. Jeżeli za takie decyzje odpowiada związek, to powinniśmy się jako środowisko mocno zastanowić kogo my na te stanowiska wybraliśmy - stwierdziła małżonka ś.p. Adama Wójcika.

- Ja przyznam z pełną szczerością, że nie wiem kim jest prezes Piesiewicz. Każdy z jego poprzedników był osobą znaną i obytą w środowisku - zaznacza Jerzy Hajnsz. - Takie sprawy się rozwiązuje inaczej, w cztery oczy ktoś mógłby powiedzieć Adamowi, jaki ma do niego problem. Ale co można mieć do Adama Waczyńskiego? To wszystko szalenie niezdrowe przed meczami eliminacyjnymi. Nie chciałbym, by doszło do sytuacji, w której zawodnicy będą chcieli coś udowodnić i te mecze przegrają. To młodzi ludzie, na pewno będą chcieli się postawić - martwi się były wicemistrz Polski.

W rozmowie z PAP Łukasz Koszarek przyznał, że zarówno zawodnicy, jak i sam trener oczekiwali Waczyńskiego na zgrupowaniu. Także jego słowa zostały błyskawicznie podważone, ustami samego Taylora. - Jako trener reprezentacji Polski jestem rozczarowany oświadczeniem Adama, oczekuję więcej od kapitana. Wolałbym, żeby zamiast publikować oświadczenie, wybrał prostsze rozwiązanie i osobiście skontaktował się z Prezesem Piesiewiczem. Zawodnicy i trenerzy nie mają żadnego konfliktu z Adamem - skomentował Amerykanin, dolewając oliwy do ognia. Głos środowiska jest bowiem krytyczny także względem niego, ze względu na rzekome podporządkowanie selekcji osobistym „wojenkom” Piesiewicza.

- Informuję, że decyzję o braku powołania Waczyńskiego do kadry podjąłem osobiście. Od 2014 roku, odkąd pracuję jako trener główny reprezentacji Polski, nikt z PZKosz nie ingerował, ani nie sugerował, kto ma znaleźć się na liście powołanych zawodników. Oświadczenie Adama podważa mój autorytet. Zachęcamy Adama do rozwiązania swoich problemów z PZKosz - wpisał w swoim oświadczeniu.

Przy obecnym stanie rzeczy niewiadome znacząco przewyższają znane. Przede wszystkim z każdą godziną pojawiają się nowe „wersje prawdy”. Jedno jest jednak pewne - w kadrze w takim stanie zabraknie Adama Waczyńskiego.

Kościoły zdrowego ciała, siłownie obeszły przepisy

Wideo

Materiał oryginalny: Zamieszanie w PZKosz trwa w najlepsze, oświadczenie goni oświadczenie. „To elementarny brak szacunku do pracy Adama Waczyńskiego" - Gazeta Wrocławska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie