Załuska: Polonia? Ten klub nie ma kibiców

Redakcja
"Nie wierzę, że Polonia zdobędzie mistrzostwo Polski i powalczy w europejskich pucharach. Tam nie ma dobrego klimatu na futbol. Dla kogo ci piłkarze mają grać? Dla krzesełek?".
"Nie wierzę, że Polonia zdobędzie mistrzostwo Polski i powalczy w europejskich pucharach. Tam nie ma dobrego klimatu na futbol. Dla kogo ci piłkarze mają grać? Dla krzesełek?". FOT. GRZEGORZ JAKUBOWSKI
"Nie wierzę, że Polonia zdobędzie mistrzostwo Polski i powalczy w europejskich pucharach. Tam nie ma dobrego klimatu na futbol. Dla kogo ci piłkarze mają grać? Dla krzesełek?". Z Łukaszem Załuską, bramkarzem Celticu Glasgow, rozmawia Sebastian Staszewski.

Jest Pan ambitny?
Nawet bardzo.

I jak Pan czuje się z myślą, że przez dwa sezony rozegrał Pan tylko 14 ligowych spotkań?
Nie ukrywam, że jest mi ciężko. Kiedy przychodziłem do Celticu dwa lata temu, za rywala miałem Artura Boruca, który był i jest legendą klubu. I w pierwszym sezonie na boiskach pojawiłem się 17 razy - w lidze i pucharach. To nie był zły rezultat. Wszyscy w Polsce myśleli, że po tym jak Artur odejdzie, bramkarzem numer jeden na pewno zostanę ja.

No i został Pan.
Tak, na początku tak, ale nigdy nie byłem do tej roli przygotowywany z góry. Ciągle pojawiały się w prasie nazwiska potencjalnych zawodników, których klub chce kupić: a to pisano o Davidzie Jamesie, a to o Shayu Givenie. Ciągle czułem presję, że gram do pierwszego błędu.
Dobrze, ale 23-latek Fraser Foster to nie ta sama półka co James albo Given.
Nie ściemniam i przyznaję, że trener Steven Woods nie miał powodów, aby posadzić Fostera na ławce. Zaliczył 22 mecze bez straty gola, co jest nowym rekordem ligi szkockiej. Bronił pewnie i dlatego grał. Dziś Celtic próbuje go wykupić, ale nie wiadomo, czy Newcastle się zgodzi.

Załuska do Legii? Warszawski zespół zainteresowany bramkarzem Celticu

Powtórka z rozrywki.
Trochę tak, bo nie mam pojęcia, z kim ewentualnie miałbym rywalizować w przyszłym sezonie. Zaraz znów zaczną pojawiać się kolejne nazwiska, nowe propozycje i tak bez końca.

Pomysł powrotu Boruca do Glasgow się Panu podoba?
Rozmawialiśmy z trenerami o różnych sprawach, ale o powrocie Artura nie. Jeszcze nie (śmiech). Poza tym teraz jestem u siebie w domu, na Podlasiu. I odciąłem się od dyskusji transferowych.

Pomogło?
Od razu czuję się lepiej. W poprzednim sezonie byłem jedynym zawodnikiem Celticu, który ani razu nie wypadł poza meczową osiemnastkę. Zawsze byłem w kadrze, bo nie imały się mnie kontuzje i urazy. Przez to nie miałem przez calutki rok więcej niż dwa dni wolnego. Teraz to nadrabiam, spotykam się ze znajomymi, odwiedzam rodzinne strony. To taki skuteczny lek na monotonię.

W czwartek skończył Pan 29 lat. Patrzę na Pana statystyki i dotychczas rozegrał Pan tylko jeden, pełny sezon. To bardzo skromny dorobek jak na kogoś ambitnego.
Kolejne trzy, cztery lata będą dla mnie najważniejsze. Jeżeli nie wtedy, to kiedy? Chcę grać, chcę wygrywać i chcę dobrze zarabiać. Nie ukrywam, że w tym wieku zaczynam patrzeć również na to. Muszę zarabiać pieniądze, bo piłkarski żywot do krótkich należy, a ja nie jestem już kawalerem i muszę myśleć o rodzinie. O przyszłości. Ambicja jednak nie śpi. Ciągle myślę, co zrobić, i za kilka dni będę pewnie mądrzejszy niż dziś.

Ale ma Pan świadomość, że jest słabo?
To nie takie proste, żeby powiedzieć: jest słabo albo jest dobrze. W Koronie Kielce miałem różne dziwne historie z działaczami. W Dundee już na samym początku złapałem groźną kontuzję. I tak te mecze uciekały. W lidze szkockiej rozegrałem do dziś ponad sto spotkań, jestem piłkarzem Celticu. Nie przesadzajmy, nie jest tak źle. A że mogło być lepiej? Zawsze może być.

Serie A: Artur Boruc w kręgu zainteresowań AS Romy

Jak to jest z tą Legią?
Ze mną nikt się nie kontaktował. Domyślam się, że to raczej dziennikarska plotka. Myślałem, że może będzie coś na rzeczy, miałem taką nadzieję, ale widocznie Legia ma inne plany. Słyszałem o powrocie Janka Muchy, mówiło się o ofercie dla Kelemena.

Dyrektor sportowy Marek Jóźwiak na pytanie dziennikarza o szanse na grę Załuski w Legii ironizował, że Pan będzie pierwszym bramkarzem, a drugim będzie Boruc.
To jest właśnie wypowiedź w stylu Marka…

Chciałby Pan dostać propozycję gry w Legii?
(cisza)

Krótka odpowiedź: Tak? Nie?
Tak.

Negocjował Pan z Polonią Warszawa?
Nie.

A podjąłby Pan rozmowy z prezesem Józefem Wojciechowskim?
Nie.

Dlaczego?
Ten klub nie ma kibiców. Nie wierzę, że Polonia zdobędzie mistrzostwo Polski i powalczy w europejskich pucharach. Tam nie ma dobrego klimatu na futbol. Dla kogo ci piłkarze mają grać? Dla krzesełek? Rozmawialiśmy wcześniej o pieniądzach. I proszę mi wierzyć, wolałbym grać za mniej w Legii, niż mając znacznie wyższy kontakt na Konwiktorskiej.
Wojciechowski sprowadza do Polonii niezłych zawodników: Smolarka, Sobiecha, a ostatnio Baszczyńskiego z Grecji, Jeża i Sikorskiego z Górnika Zabrze. Z takim potencjałem można walczyć o wygranie ligi.
Tak czy inaczej ja nie widzę szans na mistrzostwo dla Polonii. Powalczą o nie znów Legia, Wisła i Lech. Ja stawiam na Legię, mają przecież Michała Żewłakowa. To jest kapitalny transfer. Takiego człowieka w Legii brakowało od lat. Kiedy będzie trzeba, to "Żewłak" w przerwie w kilku słowach ożywi drużynę. To prawdziwy lider.

Ten transfer jest mimo wszystko obarczony ryzykiem.
Jakim ryzykiem? Michał będzie najlepszym obrońcą w lidze, nie mam co do tego wątpliwości! Ma takie doświadczenie, że nikt w ekstraklasie mu do pięt nie dorasta. Co do tego Ljuboji, którego zakontraktowano przed kilkoma dniami, to mogę powiedzieć tylko tyle, że kiedyś kojarzyłem takiego gościa, który na głowie miał biały pasek. A później? Hm, no dopiero teraz o nim znów usłyszałem. Ja bym się nim nie podniecał. Niech pokaże, na co go stać, wtedy porozmawiamy. Chociaż kciuki za niego oczywiście trzymam.

Tak ładnie mówi Pan o Legii, ale w Warszawie na pewno nie zarobiłby Pan tyle co w Szkocji. A wspomniał Pan, że patrzy także na pieniądze.
W tym przypadku nie ma to dla mnie aż tak dużego znaczenia. Legia to jedyny klub w Polsce, do którego mogę wrócić w każdej chwili. Nawet za mniejszą gażę. Nie deklaruję, że będę grał za jakieś 100 tys. euro rocznie, ja też mam swoje lata i chcę godnie zarabiać. Ale wolę zarobić mniej w Warszawie niż na przykład wielkie pieniądze w Rosji.

Józef Wojciechowski o transferze Mierzejewskiego: Bez niego wciąż jesteśmy najsilniejsi

Chyba chętnie zmieniłby Pan Celtic na inny klub.
Chętnie? Oczywiście, że nie, ale muszę brać pod uwagę różne opcje. Dziś, co może jest zabawne, jestem jedynym bramkarzem w Celticu. Nie wiadomo, jak przebiegną rozmowy o pozyskaniu na stałe Fostera, więc moja przyszłość nie jest pewna. Rozmawiałem z trenerem Woodsem i on jest raczej za tym, żebym podpisał nową umowę i został. Sam jednak nie wiem, jakieś tam możliwości mam…

Jakie dokładnie?
To bardziej zapytania niż konkrety, ale była propozycja, żebym został drugim bramkarzem w klubie Premier League. Były też trzy sygnały z Championship, i to z całkiem niezłych zespołów. No i dwie możliwości z Grecji, ale raczej wolałbym pozostać na Wyspach.

Wracając do Polski, nie miałby Pan uczucia, że przyjeżdża na tarczy? Że ta przygoda za granicą nie wyglądała tak, jak miała wyglądać?
Jestem w Celticu, wspaniałym klubie, ale niedosyt oczywiście czuję. Kto wie? Jeżeli zostanę w Glasgow na kolejne lata, to może będę grał tu regularnie do końca kariery? Kiedy odchodziłem z Dundee, miałem na przykład propozycje z Twente Enschede, bardzo mocnego klubu holenderskiego. Później, przed samym podpisaniem kontraktu z Celtami, dzwonił menedżer z ofertą Sunderlandu. Miałem niezły wybór. Zdecydowałem się jednak na Celtic i dziś zrobiłbym tak samo.

Mierzejewski do Trabzonsporu za 5,25 mln euro. Jeszcze tylko kontrakt indywidualny

Nawet wiedząc, że przez dwa lata będzie Pan siedział na ławce rezerwowych?
Nawet to wiedząc. Nikt, kto tu nie był, nie wyobraża sobie, jak profesjonalnym klubem jest Celtic. Tylko głupiec mógłby zrezygnować z zespołu, który ma swoich kibiców na całym świecie, który ma wspaniały stadion zawsze wypełniony fanami. Nie mam wątpliwości, że kiedyś będę w Glasgow częstym gościem - czy to u znajomych, czy na Celtic Park. Rok temu działacze pytali mnie i Artura o Pawła Brożka i Tomasza Jodłowca. Dziś mogę to powiedzieć: szkoda, że chłopaki nie trafili do Glasgow. Ominęła ich szansa na grę w cudownym klubie.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sss

Warto przypomnieć, iż w 2003 roku po interwencji kibiców nie został dopuszczony do gry w Polonii. Więc wszystko jasne ...

w
wawka

Masz rację,kibic legii, nikt normalny by nie pisał o krzesełkach na stadionie, który niemal zawsze jest wypelniony w ok 70-80%. Czyli ponad standard tej marnej ligi.

k
kad

Łukasz, to moj kolezka, jeszcze z czasow kiedy gralismy w juniorach, i powiem wam jedno matolki... on zawsze byl, jest i bedzie kibicem LEGII!!!

W
Warszawa

Jedno miasto jeden klub. Czarnym ku**ą k**as w dziub!

h
hgfg

powiedział prawdę, HEHEHEHEHEHEHEHEHEEHEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

K
KSP

Ty frajerze!niech Cie spotkam tylko jak w tej legiunii będziesz grał

K
K6FAN

Sam pedale kibiców nie masz. I sam już nie pamiętasz palancie jak na Konwiktorskiej chciałeś grać tylko ciebie nie chcieli

m
marcin

Zabłysnął... tępak. Jak by mu wojciechowski dał lepszą kase niz teraz ma to by składał pokłony. 29 lat i nie miał pełneog sezonu w bramce. Faktycznie - taka gwiazda to tylko do legii :D