Zakręt w karierze Gortata? Polak gra coraz mniej

MS
eastnews
Marcin Gortat przeżywa ostatnio słabszy okres w NBA. Coraz więcej minut dostaje zmiennik Polaka Francuz Ian Mahinmi.

Kariera Marcina Gortata w NBA powoli zmierza ku końcowi. Koszykarz przewiduje, że zostały mu jeszcze dwa, trzy lata grania na najwyższym poziomie. - Powoli zwalniam. Sport schodzi na boczny tor, a na główny wjeżdża moje życie prywatne i pozakoszykarskie - oznajmił ostatnio środkowy Washington Wizards.

Zanim jednak łodzianin zawiesi buty na kołku, to może jeszcze coś wygrać. Washington Wizards to drużyna, która wciąż najlepsze ma jeszcze przed sobą. W końcu jej liderami są 27-letni John Wall i 24-letnie Breadley Beal. Ten pierwszy już na dniach ma ponownie wrócić do gry. Ostatnie dwa tygodnie były dla niego swojego rodzaju powtórką z rozrywki. Rozgrywający Wizards już od paru lat ma problemy z kolanami. Tym razem skończyło się jednak na paru zastrzykach w lewe kolano.

Pod nieobecność swojego All-Stara - podobnie jak w ostatnim miesiącu - Wizards radzili sobie średnio. We wotrek zostali rozgromieni przez Utah Jazz różnicą 47 punktów (69:116), co było drugą najwyższą porażką w historii klubu. Tylko w 1971 roku przegrali wyżej, bo aż różnicą 52 punktów. Po raz pierwszy od 9 stycznia 2011 roku do kosza nie trafił Marcin Gortat, a cała drużyna rzucała z zatrważającą skutecznością niecałych 29 procent.

W nocy z czwartku na piątek było już znacznie lepiej, a Wizards znów przypomnieli sobie, czym jest seria, wygrywając drugi mecz z rzędu (109:99 z Phoenix Suns). Dzień wcześniej byli lepsi od Portland Trail Blazers (106:99). Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce od 9 do 15 listopada.

W obydwu przypadkach liderem zespołu stolicy USA okazał się wspomniany wcześniej Beal. W meczu przeciwko Portland ustanowił nawet rekord kariery, zdobywając 51 punktów. Przy okazji dwóch zwycięstw, 24-latek pobił także klubowy rekord, jeśli chodzi o zdobycz punktową w dwóch meczach z rzędu. Ostatnim zawodnikiem Wizards, który rzucił 85 oczek w dwóch spotkaniach był Gilbert Arenas w 2006 roku (22-26 grudnia).

- W trakcie ostatnich meczów Bradley oddawał dla nas sporo rzutów, ale nie były to wcale próby wymuszone i nieprzygotowane. Większość z tych sytuacji wynikała z dobrego podania lub zasłony - chwalił swojego zawodnika trener Scott Brooks. Warto dodać, że wciąż najlepszym zawodnikiem Wizards w stawianiu zasłon jest Marcin Gortat.

Jeśli chodzi o pozostałe statystyki Polaka, to nie są one powalające. W ostatnim czasie Łodzianin gra coraz mniej (w ostatnim meczu 23 minuty). Jego zdobycze punktowe nigdy nie były powalające, ale zawsze można było liczyć, że Polak zakręci się w okolicy double-double (podwójna liczba punktów, zbiórek lub asyst). Od poniedziałku (trzy mecze) uzyskał tylko osiem punktów, trafiając zaledwie trzy z 16 rzutów z gry.

Coraz więcej szans dostaje za to jego zmiennik Ian Mahinmi. W meczu przeciwko Phoenix Suns Francuz grał dwie minuty dłużej od Polaka. Spisał się też nie najgorzej, notując na swoim koncie 10 punktów i 8 zbiórek (tyle samo co Gortat). Co ważniejsze, gdy przebywał na parkiecie, to jego drużyna miała największy współczynnik zdobywanych punktów (+10).

Washington Wizards z bilansem 14 wygranych i 11 porażek zajmuje szóste miejsce w Konferencji Zachodniej. Dziś o godzinie 21.30 Washington Wizards zagrają na wyjeździe z Los Angeles Clippers (8-15). Transmisja w Canal + Sport.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
ente.

Czarna wdowa ( taki pająk) pod postacią Bachledy-Curuś robi swoje.

P
Pol

Gortat zawsze byl za oceanem koszykarzem sredniej klasy !!!!

Dodaj ogłoszenie