Żaden koszyk nie jest kluczem do reformy służby zdrowia

Michał Kamiński, Konfederacja Pracodawców Polskich
Koszyki świadczeń gwarantowanych i niegwarantowanych były zapowiadane jako przełom i klucz do dalszej reformy służby zdrowia, m.in. jako wstęp do wprowadzania dodatkowych ubezpieczeń. W tym, co ogłosiła minister zdrowia, nie ma jednak żadnych rewolucji.

Zamiast tego mamy zachowanie status quo dotychczasowych procedur. Na takiej podstawie trudno się spodziewać, by kolejne reformy okazały się przełomem.

Koszyki Ewy Kopacz nie różnią się specjalnie od ich prototypów, jakie pojawiały się już wcześniej (m.in. sam proponowałem podobną ich wersję jeszcze za czasów ministra zdrowia Leszka Sikorskiego, czyli niemal równo cztery lata temu).

Plusem pracy minister Kopacz jest to, że wszystkie świadczenia zostały zebrane. Reklamowała ona jednak, że prezentowany materiał jest wynikiem ogromnego wysiłku zespołu ekspertów. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Agencja Oceny Technologii Medycznych potrzebowała do tego dwóch lat pracy i 5 mln zł na kolejne analizy. Podobne zestawienie doświadczeni urzędnicy z powodzeniem zrobiliby w tydzień, za nieporównanie mniejsze pieniądze.

Mam wrażenie, że dwa lata pracy samej agencji i miesiące działań pani minister poszły na marne. Nie widać w nich jakiegoś ogólnego pomysłu, który miałby później posłużyć do konstruowania zasad dodatkowych ubezpieczeń.

Mało jasny jest też, integralny z koszykami, system wyceny. Koszty podane przy tzw. jednorodnych grupach pacjentów zostały najwyraźniej policzone na podstawie wyceny, która obecnie funkcjonuje w katalogu szpitalnym, i pomnożone przez nikomu bliżej nieznany tzw. współczynnik brytyjski.

Dlatego na pewno nie są to twarde dane, a jedynie kolejne symulacje i założenia, tworzone w oparciu o często całkowicie historyczne zestawienia. Taka wycena mogłaby też budzić duże zastrzeżenia grup pacjentów, którzy poczuliby się dotknięci zaniżonym ich zdaniem kosztem leczenia.

Inna rzecz, że tak zdefiniowanych koszyków nikt nie będzie teraz gwałtownie oprotestowywał. Bo koszyk gwarantowany to właściwie opisanie obecnej sytuacji, czyli praca raczej porządkowa, nie reformatorska.

W koszyku niegwarantowanym też nowości nie ma, choć po jego lekturze lista zastrzeżeń może się szybko wydłużyć. To, że państwo nie będzie finansować pobytu w uzdrowiskach, gdy nie wymaga tego stan pacjenta, to nic nadzwyczajnego.

Na tej liście znalazła się też np. muzykoterapia czy poród cięciem cesarskim na życzenie (nawiasem mówiąc, kto będzie decydował, kiedy mamy do czynienia ze wskazaniem medycznym,
a kiedy z kaprysem?). Jest tam również wyjątkowo długa lista procedur stomatologicznych, która nie ma większego znaczenia, bo jeżeli już zaglądamy do dentysty, to przeważnie korzystamy z jego usług w prywatnym gabinecie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie