reklama

Zaczynają się najciekawsze finały NBA od lat

Krzysztof Srogosz
Trio Kevin Garnett, Ray Allen i Paul Pierce z Boston Celtics kontra trio Kobe Bryant, Pau Gasol i Lamar Odom z Los Angeles Lakers.

Trio Kevin Garnett, Ray Allen i Paul Pierce z Boston Celtics kontra trio Kobe Bryant, Pau Gasol i Lamar Odom z Los Angeles Lakers. To właśnie od postawy tych koszykarzy będzie zależał wynik zaczynającego się w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu finału NBA. Pierwsze spotkanie odbędzie się w Bostonie.

Kibice koszykówki na całym świecie już dawno nie byli tak podnieceni. Chyba nie mogli wymarzyć sobie lepszej pary. O mistrzostwo zagrają ekipy, które w ostatnim sezonie zachwyciły nie tylko skuteczną, ale przede wszystkim bardzo efektowną grą.

Na dodatek Lakersi i Celtowie to dwie najbardziej utytułowane drużyny w historii zawodowej ligi. Klub z Bostonu zdobywał mistrzostwo 16 razy. Natomiast ten z Los Angeles 14-krotnie, z tym że pięć z nich wywalczył jeszcze w czasach gry w Minneapolis.

W finale NBA obie drużyny spotykały się do tej pory aż 11 razy. Po raz ostatni w 1987 r. Wtedy, po sześciu meczach, triumfowali Lakers z Magiciem Johnsonem na czele.

Teraz w ekipie z LA jest równie wielki zawodnik - Kobe Bryant. To właśnie na nim będzie spoczywała największa odpowiedzialność. 30-letni snajper ma za sobą kapitalny rok. Został wybrany na najbardziej wartościowego koszykarza sezonu regularnego. Także w trzech pierwszych rundach play-offu spisywał się rewelacyjnie.

Warto jednak wspomnieć o jego dwóch partnerach - Hiszpanie Gasolu i Odomie. Obaj wysocy zawodnicy są jednymi z najwszechstronniejszych w lidze.

Szczególnie ważna jest rola Odoma, który świetnie gra w obronie i na obwodzie. 29-letni skrzydłowy notuje jeden z najlepszych sezonów w karierze. Początku w NBA nie miał jednak łatwego. W 2001 r., występując jeszcze w innym zespole z LA, czyli Clippersach, przyznał się, że palił marihuanę. Powiedział jednocześnie, że nie ma żadnego problemu z uzależnieniem od narkotyków. Mimo to władze NBA zawiesiły go na pięć spotkań. Od tego czasu prowadzi się jednak bez zarzutu.

W finale będzie musiał zatrzymać Kevina Garnetta. Największy gwiazdor Celtów jeszcze nigdy nie zdobył mistrzowskiego pierścienia i właśnie po to latem zeszłego roku przyszedł do Bostonu. Wcześniej przez 12 lat KG grał w Minnesota Timberwolves. Sfrustrowany ciągłymi porażkami w poprzednim zespole, teraz jest dodatkowo umotywowany.

Na dodatek ma też dwóch wybitnych koszykarzy przy swoim boku - superstrzelca Raya Allena i Paula Pierce'a.

Ten drugi szczególnie lubi grać przeciwko Lakersom. W tym sezonie w dwóch spotkaniach przeciwko ekipie z Miasta Aniołów zaliczał średnio aż 27,9 pkt. W karierze już osiem razy rzucał zespołowi z LA ponad 30 "oczek". Nic w tym dziwnego - w końcu urodził się właśnie w Los Angeles.

- To będzie dla mnie wyjątkowa rywalizacja. Nie będę miał jednak dla Lakersów żadnych sentymentów, mimo że jako dziecko bardzo im kibicowałem - zapowiada Pierce.
Początek transmisji w Canal + Sport o godz. 3.00. Gra się do czterech zwycięstw.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie