Zabawa w gotowanie

Izabela Pałucha
Atrakcyjna pogodynka w TVN, modelka Omena Mensah z córką Vanessą
Atrakcyjna pogodynka w TVN, modelka Omena Mensah z córką Vanessą Andrzej Wiktor, Polska
Omenaa Mensah uwielbia kuchenne zabawy z córką.

Elektryzuje egzotyczną urodą: nie darmo jest córką Polki i Ghańczyka. Atrakcyjna pogodynka w TVN, modelka, która w "Tańcu z gwiazdami" zaskoczyła temperamentem. Teraz dała się poznać jako autorka książki. I kucharka. Omenaa Mansah dla sześcioletniej córki Vanessy - i z jej wybitnym udziałem - napisała "Zapiekankę układankę, ciasteczko z bajeczką. Gotuj z Omeną i Vanessą".

Skąd się wziął pomysł na książkę kucharską z przepisami dla dzieci?

Tak naprawdę zainspirowała mnie córka. Jestem mocno zabieganą osobą i kiedy już znajdę czas, by z nią pobyć, staram się go maksymalnie wykorzystać. Genialnym miejscem na połączenie przyjemnego z pożytecznym jest kuchnia. Często zamykamy się tam obydwie i wspólnie wymyślamy coś smacznego. Ona za tym przepada. Ochoczo myje warzywa i owoce. Sypie mąkę, miesza składniki. Podaje mi łyżki i miski. Zauważyłam, że taka kulinarna zabawa potrafi sprawić dziecku ogromną frajdę. Pomyślałam, że może warto podzielić się tym spostrzeżeniem z innymi rodzicami. I stąd pomysł na książkę z przepisami ulubionych posiłków mojej córki, które - mam nadzieję - będą smakować też innym dzieciakom. Przepisy są krótkie, proste i rymowane. Mogą według nich gotować rodzice, ale również - samodzielnie - starsze dzieci.

Jakie ma Pani kuchenne wspomnienia z dzieciństwa?

Pamiętam, że kiedy byłam mała, uwielbiałam gotować obiady z moją babcią. A tata, który jest lekarzem, zawsze mnie wtedy przestrzegał, żebym nie stała blisko ognia, żebym się nie poparzyła wrzątkiem, nie brała noża do ręki, bo zrobię sobie krzywdę. Ale ja i tak mnóstwo czasu spędzałam w kuchni, przyglądając się temu, co robiła babcia. Podpytywałam ją na przykład, skąd się bierze marchewka czy rzodkiewka. Dlaczego jedna jest długa i pomarańczowa, a druga okrągła i buraczkowa. Moja córeczka robi dokładnie to samo. Jest dzieckiem bardzo ciekawym świata. Bywa, że nie umiem odpowiedzieć na jej pytania i wtedy szperam po książkach, zaglądam do internetu. I tak obydwie się uczymy.

Jako dziecko była Pani niejadkiem?

Raczej nie wybrzydzałam. Wszystko się zmieniło, kiedy stałam się nastolatką. Mniej jadłam i zrobiłam się strasznie chuda. Ale nie z powodu jakiejś diety czy jadłowstrętu. Po prostu miałam szybką przemianę materii. Poza tym ostro trenowałam grę w koszykówkę. W dodatku treningi pochłaniały mi mnóstwo czasu i często wręcz zapominałam o tym, żeby coś zjeść. W rezultacie byłam chudziną i miałam z tego powodu ogromne kompleksy. Długo czułam się kompletnie nieatrakcyjna. Ale kiedy wyrosłam i stałam się kobietą, odkryłam jedzenie na nowo, a złe myśli związane z moim wyglądem przeszły mi jak ręką odjął.

Nastolatki mają kompleksy, bo zwykle myślą, że są za grube.

Rzeczywiście, choć u mnie było na odwrót. Ale kiedy młoda dziewczyna postanawia się drastycznie odchudzić, bo lansowane przez media skrajnie wychudzone modelki stanowią ideał piękna, to już nie są żarty. Dziewczyny dają sobie wmówić, że jeśli nie ważą 40 kg, nie są atrakcyjne. To bzdura! Potem, udręczone kompleksami, wpędzają się w anoreksję czy bulimię. Jeśli kiedyś zauważę takie skłonności u córki, zrobię wszystko, żeby zmienić jej sposób myślenia. Będę starała się ją dowartościować. I uczulę na to męża.

Dziś lubi Pani jeść?

Uwielbiam. Zwłaszcza mięso. Jestem typowym mięsożercą. Jem go dużo, bo moim zdaniem jest to najlepsze źródło białka i energii. Przepadam za argentyńską wołowiną z grilla, którą uważam za najsmaczniejsze mięso, jakie kiedykolwiek jadłam. Bardzo lubię carpaccio z polędwicy wołowej. Poza tym smakuje mi golonka, ale bez skóry. No i uwielbiam polskie wędliny. A latem, kiedy wyjeżdżam nad morze, jem dużo ryb i owoców morza. Kocham krewetki duszone w maśle, winie i czosnku. Można powiedzieć, że bez mięsa nie wyobrażam sobie życia.

A bez czego mogłaby Pani żyć?

Bez ostryg. O ile bardzo lubię krewetki, kalmary czy ośmiornice, o tyle ostrygi, które mają specyficzny, nieprzyjemny zapach mułu, mogłyby dla mnie w ogóle nie istnieć.

A co smakuje Pani córce?

Dzieci lubią jeść to, co ładne i kolorowe. Ponadto mają swoje kaprysy i zachcianki na konkretne potrawy. Taki stan potrafi trwać naprawdę długo. Do przejedzenia i znudzenia. Moje dziecko ostatnio przekonało się do żółtych serów. Któregoś razu zamiast w plastry pokroiłam żółty ser w paluszki, które wyglądały jak frytki. Córka w pierwszym momencie pomyślała, że to są właśnie frytki, i z miejsca polubiła "serowe fryteczki". Poza tym od dłuższego już czasu Vanessa przepada za nutellą. Ale nie ma mowy o wyjadaniu kremu łyżką prosto ze słoika, do samego dna (śmiech)! Bardzo tego pilnuję. Podaję córce nutellę tylko na pieczywie, i to wyłącznie ciemnym. Vanessa uwielbia też makarony - u nas w domu je się dużo dań kuchni włoskiej. Poza tym odpowiadają jej posiłki w przedszkolu, zwłaszcza zupy - pomidorowa i ogórkowa - co mnie szczególnie cieszy. Generalnie nie ma z nią żadnych problemów i błagania na kolanach, żeby cokolwiek zjadła.

Co z hamburgerami i frytkami? Czy córka się ich domaga?

Jeśli chodzi o fast foody, mamy z tym spokój. Co nie oznacza, że jestem ortodoksyjna i kompletnie jej tego zakazuję. Od czasu do czasu, w przypływie nagłej chęci na te specjały, wybieramy się do McDonalda, ale i tak największą atrakcją są zabawki dołączone do dziecięcego zestawu. Samo jedzenie mniej córkę interesuje. Na szczęście.

A jaki był największy przysmak Pani dzieciństwa?

Jako dziecko mieszkałam jakiś czas z rodzicami w Londynie. Popularne były tam wtedy - i wciąż zresztą są - banany w plastrach smażone na maśle lub oliwie i posypane cukrem. Pamiętam, że mogłam się tym przysmakiem żywić bez przerwy, o każdej porze dnia i nocy. Z tego względu dla moich ukochanych bananów obowiązkowo znalazło się miejsce w książce. Z tamtych czasów pamiętam coś jeszcze - kokosanki. Już na sam widok tych ciastek ogarniało mnie istne szaleństwo. Mogłam je jeść kilogramami (śmiech)!

Za kilka dni Dzień Dziecka. Szykuje Pani dla córki jakąś smaczną niespodziankę?

Na pewno z tej okazji przygotuję tort i jej ulubiony owocowy deser lodowy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie